
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×










ericius
AUTOR•wejście do losowego tramwaju i pojechanie przed siebie nie ogarniając za grosz komunikacji w mieście, gdzie jesteś na Noc Muzeów to fatalny pomysł jeśli akurat jest po 11 w nocy, do domu masz kilkadziesiąt kilometrów, a do auta 10 (pozdrawiam moją kuzynkę, która nas na to naciągnęła i moją siostrę, która uznała, że w najgorszym razie pójdziemy do auta na pieszo).
nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo finalnie dotarłyśmy i miałyśmy mega szczęście, że postanowiłyśmy pobiec na przystanek podczas przesiadki, bo musiałybyśmy czekać pół godziny na kolejny autobus, a o północy to nie jest za grosz zabawne. sama Noc Muzeów to niestety absurdalne kolejki do wszystkiego albo kombinacje z wcześniejszą rejestracją, więc trochę to nieopłacalne, ale odhaczyłyśmy trzy miejsca, które nawet stricte muzeami nie były. dwa sobie odpuściłyśmy po zobaczeniu jak dużo jest chętnych. gra nie warta świeczki w większości przypadków.
podsumowując, głównie najeździłyśmy się komunikacją, co dla moich toawrzyszek było rare experience, bo one są wsiobusy typu pks wariors. dla mnie też pozytywnie, bo kocham Warszawę po zmroku, a szczególnie chodzić na pieszo lub tak się kręcić po dworze. przy okazji poniekąd pokonałam traumę pojawienia się w dwóch miejscach, co też należy zaliczyć do pozytywów.
w ogóle uwielbiam wycieczki z nimi, bo zawsze musi się stać coś strasznie przypałowego, (dzisiaj to się nazbierała cała lista) ale zawsze jakimś cudem wszytsko kończy sie dobrze, conajwyżej pobędzie trochę niezręcznie
ericius
AUTOR•wyprowadziłam się z mojego miejsca zamieszkania. po czterech latach. ta placówka pozostawia wiele do życzenia, nawet przy wyprowadzce kadra mi niemiłą sytuację wywinęła. stosowną recenzję napiszę gdzie trzeba, tu nie będę narzekać, ale ze względu na ludzi, cholernie mi żal. poszłam się pożegnać z miomi ludźmi, zrobiłam dla nich mini szydełkowe pluszaki, tak żeby do nich pasowały i chyba im się spodobało. z jedną osobą tak bardzo się nie mogłam pożegnać, że gadałam z nim 2,5h, połowę czasu staliśmy, bo było późno i miałam iść. kolega bardzo nie chciał mnie wypuścić i kazał się odzywać jeśli będę w mieście, bo jak nie to on dopadnie mnie w październiku. jedna osoba powiedziała „do zobaczenia za rok na studiach” (bo ma chęci na tę samą uczelnię, co ja), a z resztą obiecałam się jeszcze spotkać.
eh, nienawidzę się żegnać, nienawidzę odchodzić pierwsza, znów kogoś zostawiam, bo te moje misie to głównie 3klasiści.
będzie mi brakowało mojej współlokatorki, M, ojca w „rodzinie”, którą kiedyś wymyślilismy. dziewczyny, którą znam prawie 12 lat, komfortowej osoby, która jest, bez względu na to ile rozmawiamy u jak akurat byłyśmy blisko na danym etapie życia. mojej genshiniary, czytelniczki fanfików, artystycznej duszy i wspaniałej towarzyszki wyrażania frustracji na życie.
będzie mi brakowało N, naszej babci, pierwszej osoby od dawna, która przy bliższym poznaniu tylko zyskała. naszego słoneczka, artystycznej duszy, pisarki, najmilszej osoby jaką znam, która przynosi nam ciasto, wpowadza radość i życie swoim gadaniem w nieskończoność.
będzie mi brakowało A, naszego dziecka, małego gremlina, dziewczyny, która początkowo nas się bała, a potem przedstawiła mi swoje pluszaki na znak akceptacji. mojej partnerki od kart, szydełkowania i chodzenia wieczorem do kuchni, żeby jeść kopytka z cukrem albo gotować budyń, na kółko szchowe, a w piątki na śniadanie. dziewczyny, która dużo mówi o swoich ulubionych grach i kocha wodne zwierzęta.
będzie mi brakowało F, naszego starego zrzędliwego dziada. zimnego, zdystansowanego i smutnego człowieka, który z jakiegoś powodu strasznie mnie polubił, a ja chyba złamałam mu serce. człowieka, który bywał okropnym ch****, ale z jakiegoś powodu nigdy nie dla mnie. człowieka z którym fajnie gra się w szachy, gada o biologii i narzeka na rzeczy, który spełnił jedno z moich dziwnych marzeń, by być inspiracją do napisania czegoś.
będzie mi brakowało E, naszego wujka, charakternej dziewczyny, która ku mojemu zdziwieniu okazała się nadawać na podobnych do mnie falach. fajnie się słucha jej szalonych anegdot przy malowaniu dekoracji, albo jak randomowo wpada do niej z babcią, a do tego ma genialny gust muzyczny i w aucie zawsze puszcza wybitne piosenki (no prawie), która jest bardzo w porządku dla ludzi, chociaż nie wygląda.
będzie mi brakowało K, naszej kuzynki, przemiłej artystki, pisarki, często zmęczonej życiem, która jest, nie ocenia, dużo opowiada o swoich nauczycielach, koszmarnie nienawidzi pewnej ulicy, jest zafascynowana sztuką wszelaką, nauczyła nas swojej gry w karty, mówiła mi mnóstwo razy, że ładnie wyglądam i sama ma swój świetny, wyjątkowy i bardzo z nią spójny styl.
będzie mi brakowało M, naszego dziwnego kuzyna, który dużo śpi, chodzi po górach albo gra w lola, ale o dziwo podobno ma jakąś dziewczynę. człowieka z którym miałam sporo dobrych konwersacji na bardzo losowe tematy w bardzo losowych momentach na stołówce, z którym kiedyś poszłam na wyprawę po darmowe zupki chińskie, do którego wpadliśmy z tortem w urodziny, ale akurat się mył, więc czekaliśmy na niego pod łazienką, gra nam na gitarze w czego akompaniamencie parę razy zrobiliśmy super karaoke i ma the smiths na tapecie.
będzie mi brakowało M, typa-od-wahadła, który nie został częścią tej rodziny, ale zna Józefa chyba najbardziej ze wszytskich z nich. najinteligentniejszego i nabardziej do ludzi człowieka jakiego znam, który dużo mówi, ale też słucha i pamięta, co ci wszyscy ludzie mówią do niego, ma strasznie dziwnych znajomych, fajnie gra się z nim w karty, bardzo dobrze rozmawia dosłownie o wszystkim, co się nawinie, a większość small talków zamienia się w długą rozmowę i właściwie to mi żal, że poznaliśmy się tak późno i tylko dość powierzchownie.
będzie mi brakowało tych miłych pierwszaczków, które się zawsze witały, E, P, J, A, G, i nawet A, który lowkey okazał się zdrajcą i kolaborantem.
wiem, nie bardzo was pewnie obchodzi pierdzielenie o moich znajomych, ale traktuję ten profil trochę jako pamiętnik, trochę jako dokumentację mojej działalności twórczej, także chciałam to tu napisać i wstawoć moje szydełkowe zwierzątka.
80Ramone
@ericius o boziu, cudowne są!
Trzymaj się tam <3
auroraborealis
@ericius te zwierzątka prześliczne, chciałabym umieć takie robić <3
ericius
AUTOR•przeżyłam pierwsze dorosłe badania krwi i ustny angielski, jej!
szczerze to nie polecam szpitali dla dorosłych. mam wrażenie, że strasznie olewają pacjentów, a dwudziestoosobowa kolejka ze średnią wieku 60 lat i jedna ja, jakiś smarkacz to nie jest przyjemne doświadczenie. przynajmniej pielęgniarka była okej, bardzo szybka i konkretna.
ustny angielski w sumie nie był zły. mega się bałam, że się zatnę albo nie będę umiała wymyślić co powiedzieć, bo trafi się dziwne pytanie, ale jak już zaczęłam mówić to samo poszło. dostałam 87%, więc nie ma na co narzekać. (moja anglistka by pewnie postawiła mi 2 za moją wypowiedź za nie przestrzeganie schematów, ale niech się wypcha tym swoim liczeniem zdań przy każdym argumencie i pytaniu, niepotrzebnie mi takiego stracha napędziła). w ogóle mi się mocna grupa trafiła, połowa ludzi miała 30/30 także szacun.
a wy dajcie znać jak tam życie i jak wam e8 idą.
miłego moi drodzy <3
ericius
• AUTOR@Arenava w dużych miastach bywają takie szpitale tylko dla dzieci. masz wszystkie oddziały specjalistyczne i same dzieci. leczyłam się w takim prawie całe życie, ale za stara się zrobiłam w zeszłym roku
Escada
Ja ze swojego ustnego angielskiego w 2019 miałam 53% 😅 liczyłam na chociaż 30, więc w sumie niby nie tak źle
ericius
AUTOR•powodzenia wszystkim, którzy piszą od jutra e8 🤞🫂
poradzicie sobie, wierzę w was
lauress.
@ericius 🫶🏻💕
ericius
AUTOR•jutro biologia rozszerzona ☠️🫡
pierwsza matura, która mnie na serio stresuje. maraton ani od biologii i do przodu czy coś…
80Ramone
@ericius powodzenia!!
Escada
Powodzenia! 🩵