– Nie przywitasz się? – pytam, widząc, jak Cassidy próbuje coś powiedzieć, jednak w ostateczności spuszcza swój wzrok na moją koszulkę.

– A masz zamiar się nie zgodzić? – parska cichym śmiechem, przekręcając się przodem do mnie.
– Przede mną nie ma ucieczki – anonsuje, ponownie opierając się o oparcie, a swoje tęczówki wlepia w moją twarz.
– Chodź. – Zachęcam ją ruchem głowy, wykładając ręce przed siebie. – Przytul mnie. – Uśmiecham się lekko.
– Być może – stwierdzam, wzruszając ramionami. – A być może nie – dodaję, obejmując obiema dłońmi jej twarz, a moje kciuki czule przejeżdżają po jej ustach.
W okolicach Gotham znikają 16-letnie dziewczyny. Zazwyczaj po miesiącu wszystkie są porzucane w dziwnych miejscach z dziwnymi tatuażami. Kto jest odpowiedzialny za porwania?
– Cassidy. – Chłopak unosi dwoma palcami mój podbródek, abym na niego spojrzała.
– Ostatni raz powtarzam – zaczął, mocno trzymając Cię za nadgarstki – Lepiej uważaj na to, co mówisz, bo możesz pożałować. Dużo bardziej niż ostatnim razem. – powiedział i puścił Cię.
Byłaś pewna, że już go widziałaś i nawet wiedziałaś gdzie. Przerażenie opanowało całe Twoje ciało. Oni wrócili… Oni wiedzą… Oni już tu są…
– Masz pięć sekund na ucieczkę – powtarza, nie zmieniając swojego wyrazu twarzy.
– Za to ty musisz mieć jej sporo, skoro się buntujesz. Ale powiem ci, że przy mnie twoja odwaga jest nic nie warta. Lepiej, żebyś miała mózg i już siedziała cicho.
– Co ty kurde znowu robisz? – usłyszałaś znajomy, wkurzony głos, a gdy tylko spojrzałaś na jego właściciela Twoje obawy się potwierdziły.
Wasza miłość jest, jest niczym. Ale dam wam wybór. Jedno z was zginie. Musicie zdecydować moi drodzy! Albo Ty, albo ona.










































