
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×




80Ramone
AUTOR•🍁 Halloweenowa nominka! 🍁
Autorka: @/DusiaDog 🐾 (kopiuj z autorką!)
Nominował/a mnie: @_saga_ dankeee
🕸️ Obchodzisz Halloween?
🕸️ nie chce mi się
👻 Wierzysz w duchy?
👻 w sumie ta
🦇 Przebierasz się w to Halloween?
🦇 nwm, jak szkoła wymyśli jakiś fancy event to będę znowu kotem lub Billiem, ale ogl nie planuję
🍬 Zbierasz cukierki?
🍬 nie
🕯️ Masz jakieś tematyczne akcesoria (np świeczki)?
🕯️ za bachora na plastyce zrobiłam diabełka z rolki po papierze toaletowym. Ngl dalej jestem z niego dumna xD (kiedyś nawet go chowałam, jak przychodził ksiądz na kolędę..)
🏚️ Dekorujesz dom na Halloween?
🏚️ nie
🎃 Wycinasz w dyniach buźki?
🎃 też nie, ale raz w podstawówce zrobiłam z kilku dyniek i różnych śmieci Kota w butach :3 chyba nawet jakieś miejsce to zajęło w konkursie
🍂 Nominuj tyle osób, ile jest liter w słowie "Duch"! 🍂
Standardowo kraść <3
Wpadł wiersz dzisiaj, który napisałam wczoraj w nocy xD jakby ktoś chciał obczaić to zapraszam!
Wrzesień zawsze jest dla mnie trudny, ale jakoś dajemy radę. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, mam wrażenie, że kostka od Mike'a przynosi mi szczęście i trochę spokój. W końcu grał nią Wake Me Up When September Ends, a ja czuję, że będzie dobrze <3
Oczywiście szkoła zawala mnie jak może. Także jeśli będę tu teraz mniej aktywna (co jest bardzo prawdopodobne) to nie martwcie się, po prostu próbuję zrozumieć logarytmy xD o, albo wczoraj w jeden wieczór wkułam 400 słówek z angola, prawdopodobne z dobrym efektem xD jest dziwnie, ale jest dobrze
Mam motywację do czytania i całą listę obrazków, które chcę narysować (tzw. "Muszę, bo się uduszę"). Green Day ma za dużo dobrych zdjęć i muszę to jakoś wykorzystać <3
Wgl mieliśmy dziś zdjęcia klasowe, ostatnie już… nie było połowy mojej paczki, jedną dziewczynę przenieśli gdzieś z 2 strony, no i zostałam tylko z jedną kumpelą. Było zdjęcie poważne i śmieszne, no i na tym śmiesznym spytała, czy się przytulimy. Bardzo ją lubię (zresztą jest w tej trójce, którą odważyłam się zaprosić na osiemnastkę), ona mnie chyba też, ale nie spodziewałam się tego totalnie. Nie widać tego po nas. Nie tulimy się zwykle, nie piszemy po lekcjach, nie spotykamy się. Ale wiem, że ona tu jest, że zawsze znajdzie temat do rozmowy. Dziś 15 minut tłumaczyła mi jakąś książkę Dostojewskiego. Typiara bardzo dużo czyta, ale chyba nigdy nie dojechała nawet do połowy jakiejkolwiek lektury. Same pdf, wszystkie po angielsku. Z jakiegoś powodu robi to na mnie wrażenie. Uwielbiam, jak opowiada. Często streszcza nam książki, filmy, czy nawet jakieś reality show, które w jej opowieściach brzmią naprawdę ciekawie. Ten przytulas i wykład o książce zrobiły mi dzień <3
Tymczasem spadam, muszę jeszcze napisać zakończenie rozprawki na włoski (samo zakończenie, nic innego nie pisaliśmy) (co ja miałam w głowie, gdy stwierdziłam, że matura rozszerzona z włoskiego to dobry pomysł???), a to trochę życia ze mnie zabierze…
Trzymajcie się, Rage & Love
P.S. Dawno chyba nie dawałam update'u mojej kurtki, a jestem z niej dumna, więc łapcie (na pewno jeszcze muszę tam ująć daty koncertów, ale to następnym razem)
Styczniowka
@80Ramone z tym tuleniem to kumam; bo jak raz po wakacjach, przed rozpoczęciem roku, po tych 2 miechach – ja i psipasia się spotkałyśmy, to rozłożyła ręce, jak szła w moją stronę, i się przytuliłyśmy – miłe, a mój szok był taki, że to było pierwsze o czym powiedziałam mamie po powrocie do domu 😂
Omg, z tym streszczaniem, to też ja – ale ja to najbardziej lubię streszczać moje pomysły na fabuły 🤣
Podziwiam za pisanie rozszerzonej matury z języka obcego innego niż angielski 🫡
80Ramone
• AUTOR@Styczniowka ejj ale uroczo
Jeszcze lepiej! Pls, potrzebuję znajomych artystów, żeby mi opowiadali o swoich dziełach
Sama do końca nie wiem, co robię XDD
80Ramone
AUTOR•Tęsknię za tą sobą, którą byłam na koncertach GD. Niby dość dobrze się znam, ale mam wrażenie, że tylko tam byłam tą sobą, którą faktycznie chciałabym być. Taką, która po prostu żyje sobie bez miliona zmartwień. Tylko jadąc do Berlina i Wiednia byłam w stanie słuchać Homecoming z takim oddaniem. To moja piosenka na powroty do domu, a wtedy serio się czułam, jakbym właśnie jechała do domu. No i w Berlinie to zagrali, co było na moim niepisanym bingo marzeń nie do spełnienia (dosłownie zawsze sobie myślałam, że jakby ktoś dał mi wybór, żeby usłyszeć na żywo tylko jedną ich piosenkę, to wybrałabym właśnie Homecoming <3 jest trochę dla beki, trochę poważna, a trochę kojąca..)
W Wiedniu wydarłam się, gdy Billie trzymał pride flagę. Stałam dość daleko rodziców (tzn jak na koncertowe standardy, po prostu pognałam do przodu), ale szczęśliwie nagrywałam Bobby Sox i przypadkowo to uchwyciłam. No i filmik poleciał do rodziców, bez jakichkolwiek przemyśleń na ten temat. Przed moimi rodzicami jeszcze długa droga, ale jestem dumna, bo coraz więcej szacunku mają do społeczności lgbt. To nie ich zła wola, po prostu tak ich wychowano, ale powoli ich nawracam (potem po koncercie na innym filmiku jeden gościu miał tę flagę, babcia się trochę wkurzyła i mama zaczęła bronić tej flagi💝)
W Berlinie tata chciał mi zrobić zdjęcie z GD i wskoczyłam na taki murek przede mną. Od razu ktoś z ochrony do mnie podbił, że mam złazić. Oczywiście od razu to zrobiłam i potem już byłam grzeczna cały czas, ale przysięgam, w jakiejkolwiek innej sytuacji miałabym z tego overthinking co najmniej do końca życia, a teraz myślę o tym bardzo rzadko, a jak już to się z tego śmieję. Nawet sobie wydrukowałam to niewyraźne zdjęcie xD
Kolejna rzecz? Obydwa koncerty wiązały się ze spotkaniem z moim Julkiem. Jako, że on tu już rzadko wchodzi, a teraz jest tu sporo nowych osób, to napiszę, że to mój psiapsi, z którym poznałam się właśnie tu, kilka lat temu. Od początku chciałam się z nim tam spotkać i od początku bałam się, jak rozegrać to z rodzicami, którzy od zawsze uczulali mnie na znajomości internetowe (nie chcecie wiedzieć, ile razy byłam o krok od znikania stąd bez słowa na zawsze właśnie z tego powodu.. ale coś jeszcze mnie tu trzyma). Gdy już byliśmy na miejscu, cały ten strach przeszedł. Gdy tylko zobaczyłam go na górze schodów, powiedziałam rodzicom, żeby pilnowali miejsca i pognałam ile sił w nogach do niego (a to były strome schody.). Potem po prostu przestawiłam go rodzicom i wszystko dobrze się skończyło teraz nasza przyjaźń jest oficjalna <3
W Wiedniu rozmawiałam z ludźmi. Podbijałam do innych znajomych z insta, ale gadałam też z kilkoma randomami, których już nigdy potem nie zobaczyłam. Wciąż pamiętam, jak żaliłam się pani psycholog, że nie potrafię podejść do znajomego człowieka i jakiejkolwiek sprawy załatwić, tak mnie strach zżera. Ale nie tam. Tam od razu czułam się, jakbym znała ich od zawsze. Po prostu oglądaliśmy zdjęcia z innych koncertów, jedna laska pokazała mi nawet wydziarany autograf Billiego, po tym jak spotkała go w równie randomowym miejscu
W sumie zabawne. Nigdy za bardzo nie jeździłam za granicę, tegoroczny wyjazd do Włoch dalej przeżywam pod każdym względem. A na GD tak o pojechaliśmy do Niemiec i Austrii. W Berlinie była cała masa Polaków. W Wiedniu mam wrażenie, że była tylko 2 Austriaków xD Polacy, Niemki, Brytyjki, Włoszka, Holenderka, Węgierka, Francuska, Czesi, była chyba nawet typiarka ze Stanów (nawet pisała mi numerek w kolejce). A to tylko garstka, z którą rozmawiałam lub widziałam na ig, że kolejkują z drugiej strony. To cała masa ludzi, która nie powinna tam być, a jednak z powodów prywatnych była. Czułam się jak na spędzie rodzinnym. Jak chodzi o kolejkowanie, no to przesiedziałam tam dumne 7h na słońcu, na zmianę latając do jedynego toi toia oraz do automatu z wodą, ale w ogóle tego nie odczułam. Tam nie bałam się ludzi i wiedziałam, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy tam samo walnięci <3
W Berlinie ch0lernie piszczałam. W Wiedniu też trochę, ale mniej. Chyba po prostu byłam za blisko chłopaków i nie chciałam ich sobą przestraszyć xD ale w Berlinie byłam trochę dalej, więc mogłam bezkarnie wydawać odgłosy głównej kapibary. Tak naprawdę to był pierwszy raz, kiedy piszczałam. Po prostu czułam c o ś po raz pierwszy. Gdy zobaczyłam, jak wpadają na scenę – Tré, potem Mike, za nim Coley, Kevin, Jason i na końcu Billie, moją pierwszą myślą było "holy sh¡t, oni istnieją", a zaraz potem "dokonało się". Potem to w sumie się rozbeczałam na dobre. Pisząc to teraz znowu mam motylki w brzuchu zarezerwowane tylko na moment, gdy widzę (w realu bądź na yt) właśnie ten konkretny moment, gdy się zjawiają)
Te wszystkie momenty to moje prywatne "I don't feel any shame, I won't apologise"
Ale jest też coś pocieszającego. Spotkałam Tréja. Nie wiem, czy byłam bliżej zemdlenia czy zawału, ale zapomniałam jak się oddycha xD nie pogadaliśmy, nie zrobiłam z nim zdjęcia, nie przytuliłam go. Ale zobaczyłam z bliska jego przepiękne oczy i uśmiech, taki specjalnie dla mnie (oh sh¡t, rozklejam się). Moje życie jest dziwne, ale, o ironio, to dzięki niemu czuję, że nie wariuję aż tak, jak bym była w stanie. Owszem, Tré jest specyficzny, ale też przekochany i jak kogoś kocha to to serio widać (ekhem, jego relacje na ig to już pełnoprawny fanpej Billiego). Zawsze jak muszę zrobić coś, czego się boję, to udaję, że jestem nim i to tylko kolejny quest. W ten sposób pokonałam wiele szkolnych lęków. Albo bardziej takich międzyludzkich. Gdy mam na sobie trampki i gacie w kratę, naprawdę czuję się, jakby on też był obok mnie. Nie mówił, co mam robić, tylko razem ze mną śmiał się z tego wszystkiego. No bo wiecie, to Billie mi mówi, Mike podtrzymuje na duchu, a Tré po prostu ciśnie bekę, bo czasem tylko to można zrobić
I tym akcentem się chyba z Wami żegnam, bo nigdy nie zacznę nowego obrazka xD
Rage & Love
80Ramone
• AUTOR@sameoldvenus ja tylko z Rottenem i Sidem xD muzycznie potrafią fajnie siąść, ale od czasu do czasu
Osz kurcze, nie wiedziałam nawet :( nieciekawie
Co innego prywatność, a co innego brak szacunku
Tiaa, Mike się też tyle nagadał, że nie będzie nic podpisywał, bo potem to krąży za nieludzkie sumy. No, tylko, że jednak podpisuje, a nawet jak czasem odmówi, to na pogadanie czy zdjęcie zawsze jest chętny
No to będą słuchani
Styczniowka
@sameoldvenus a bo wiesz jak to jest? Jak z dobrą książką, po prostu wciągasz się i czytasz dalej 😅
Dokładnie tak! 👏🏻
I jak tu nie tracić wiary w męską stronę populacji? 😮💨
80Ramone
AUTOR•Lol cudowne uzdrowienie
Jak chodzi o weekendowe chorowanie to jestem już specem, teraz szkolę się w takim tylko piątkowym XDDD
Wgl dziś 12 lat jak mój kotek z nami mieszka :3
Klondie
@80Ramone on kiedyś będzie świętym
Fajczuch_2003
@80Ramone no to bardzo dobrze
80Ramone
AUTOR•Kurde, następny tydzień mam w szkole przerąbany pod względem testów, guess what? Rozchorowałam się -_- manifestuję, żeby to jak najszybciej przeszło ugh
Tym bardziej, że kumpela sobie wyjeżdża na kilka dni i to ja jestem odpowiedzialna, za nasze notatki…
A już najfajniejszy był powrót na chatę. Czułam się dość słabo, miałam wyjątkowo ciężki plecak i wysiadłam na takim przystanku, z którego muszę jeszcze trochę przejść z buta. Z kilometr, może niecały, ale czasem po szkole serio mam dosyć
W autobusie jechał ze mną jakiś dziwny typek. Nie znam się, ale wydawał się pod wpływem czegoś. Dziwnie się uśmiechał i przez chwilę się bałam, że mnie nie wypuści przy drzwiach. Udało mi się wyjść i usłyszałam dziwny trzask. Okazało się, że moja butelka wypadła pod autobus (znaczy nie tak bardzo pod pod xD). Ona zawsze dobrze leży, jestem prawie pewna, że to jego sprawka… schyliłam się pod nią, ale siły ze mnie uszły i se klękłam przed tym autobusem xD resztką sił odzyskałam butelkę i próbowałam wstać, ale plecak ciężki i udało się za 3 razem. W międzyczasie obiłam se kolano o ziemię (dalej boli) i coś wykręciłam w stopie, potem musiałam stać na przystanku i nią kręcić, żeby przestało boleć xD
Także ten, chodzenie do szkoły jest niebezpieczne
Wish me luck bo chciałam czytać i rysować, a czuję się tak źle, że nawet nie bardzo wiem, jak to ogarnąć (przynajmniej ważniejsze obrazki już ogarnęłam, całe szczęście)
80Ramone
• AUTOR@sameoldvenus ooo i idealnie :D
Styczniowka
@80Ramone klękanie przed autobusem – to jest dopiero.. Sama nie wiem co – ale COŚ na pewno 😅
80Ramone
AUTOR•Coraz bardziej zastanawiam się, co ze mnie wyrośnie xD
Dziś w szkole w końcu do mnie dotarło, czym są te ch0lerne matury… zaczęłam się serio bać rozszerzenia z włoskiego. Babka nam dziś tłumaczyła pracę pisemną. W sumie to podobnie jak na angielskim, tyle że angielskiego uczę się całe życie, a włoskiego 4 rok.. z plusów to mnie dziś pytał z włoskiego właśnie i wybroniłam się na 19/20. Jak na to, że ledwo przejrzałam te słówka to serio jestem z siebie dumna xD
Z jakiegoś powodu boję się też, że na którymś polskim walnę kardynała. Co prawda w rozprawki akurat jestem dobra, ale stresik jest zawsze. A jak dziś zaczęła jeszcze opowiadać o ustnej… boję się, że się zatnę. Boję się, że z 10 minut na gadanie wykorzystam 4, bo jak się stresuję to naprawdę robię konkurencję Eminemowi
W życiu też już nic nie wiem. Pewnie brzmi to depresyjnie, ale nie martwcie się, to bardziej takie rozkminy, radzę sobie. X była jedną z nielicznych stałych w moim życiu i odkąd jej nie ma, kwestionuję praktycznie wszystko. Nie wiem już, komu ufam. Ona była dla mnie najważniejsza. Teraz niby mam znajomych, nawet przyjaciół, ale nie potrafię opisać tych relacji. Nie mam pojęcia, czy jestem dla nich jakkolwiek ważna. Nawet nie wiem, czy oni są ważni dla mnie. Teoretycznie tak, ale nie jestem do nich jakoś bardzo przywiązana. Oduczyłam się zazdrości. Juz mnie nie obchodzi, ile oni mają innych znajomych i czy dla kogokolwiek jestem najważniejsza. Boję się tylko, że właśnie przez takie podejście stracę resztę relacji. Mam wrażenie, że mam dobre podejście dla każdego człowieka, tylko nie potrafię dostosować konkretnej siebie dla potrzeb konkretnej osoby. Wczoraj K chciała jechać do centrum, do rossmana. Spytała Z (naszej znajomej z równoległej), czy pojedzie z nią. Potem spojrzała też na mnie. Czułam się, jakby zrobiła to z litości, albo było jej głupio. Pojechałyśmy w 3 i było naprawdę nieźle. Tylko, że ja nawet nie chciałam jechać. W sumie to ona jechała wydrukować zdjęcia na prezent dla psiapsi. Z X byłam w stanie iść wszędzie. Raz tak bardzo chciałam spędzić z nią czas, że odprowadzałam ją na śpiew i wracałam potem sama z miejsca, w którym w życiu nie byłam (tak, wiem że mapy google istnieją, ale przeceniacie mnie xD). Czasem chciałam z nią gdzieś iść, ale grzecznie siedziałam z nią gdzie tylko chciała. Gdy widziałyśmy się po raz ostatni, byłyśmy w galerii i szukałyśmy prezentu dla jej chłopaka. To chyba dlatego wczorajsza przygoda w rossmanie mnie tak bolała. Wtedy spędziłyśmy pół dnia chodząc po sklepach z ciuchami (unikam tego jak mogę). Dziwnie mi z tym było wiedząc, że X nigdy nie robiła tego dla mnie. Nasze mamy kupowały nam coś za dzieciaka, za czasów salek zabaw. Potem dostałam od niej coś tylko 2 razy – rysunek żabek na urodziny oraz bransoletkę z muliny bez okazji. Teraz coś się zbiera we mnie zawsze, gdy mam robić za doradcę prezentowego, ale boję się, że uznają mnie za wariata jak powiem to wprost
Wracając z centrum wysiadłam na dziwnym przystanku, żeby jeszcze obejść biedronkę. Nawet nie wiem czemu, niczego w niej nie kupiłam. Wysiadłam z autobusu zaraz obok bloku, gdzie mieszka chłopak X. W tej biedronce często bywałam właśnie z nią. Potem, wracając do siebie, szłam obok jej bloku. To było tak strasznie niezręczne. Czuję się, jakbym rozdrapała ranę, która już prawie się zagoiła. Nie mam z nią zbyt wielu wspomnień. Wiele już zapomniałam, a inne są do siebie bardzo podobne. Ona wiecznie coś robiła, tylko nie ze mną. Kilka razy próbowałam z nią iść do kina, czy na wystawę malarską, ale zawsze odmawiała, a potem widziałam na instagramie, że była tam ze znajomymi, których podobno nie lubiła. Wciąż pamiętam, jak kilka lat temu żaliła mi się, że jedna znajoma weszła w związek i od razu zerwała z nią kontakt. Wciąż podziwiam własne opanowanie, że mimo ogromnych chęci jej tego nie wygarnęłam. A może po prostu stwierdziłam, że to i tak bez sensu
Teraz czuję się winna, bo nie jestem taka jak kiedyś. Zdaję sobie sprawę, że zaniedbuję inne relacje, ale moja "żałoba" nie pozwala mi na nic więcej. Niby K wie o tej sprawie, ale też nie chciałam jej opowiadać szczegółów, bym się czuła trochę jak atencjuszka. W sumie to wie tylko tyle, że zerwałyśmy. Powiedziałam jej o tym prawie 2 miechy później (bo btw miały się poznać na moich urodzinach)
Staram się żyć normalnie. W szkole śmieję się, jak mi źle to piszę wszystko w notatkach. A jednak nie potrafię się otworzyć tak w realu. Mało mówię o sobie, a jak już mam coś powiedzieć to zwykle mówię o GD lub książkach. Jestem tym jednym znajomym słuchaczem w stadzie gaduł. Każda z moich znajomych ma jakiś problem czy zajawkę, o których koniecznie chce mi powiedzieć. A ja słucham, bo chcę, żeby naprawdę wiedziały, że mnie obchodzą. Tylko, że słuchacz też czasem chciałby być wysłuchany… o dziwo w tej kwestii pomaga mi rysowanie, jakoś się w tym wyżyję, tylko sama już nie wiem, jak to właściwie powinno wyglądać
80Ramone
• AUTOR@sameoldvenus aktualne relacje ogólnie mnie załamują :( takie to wszystko się płytkie zrobiło i nawet nie wiem, co mogę z tym zrobić..
Nawet nie tyle samo gadanie, co po prostu nie siedzenie w tym sam na sam
Możee
auroraborealis
@80Ramone zostaje nam miec nadzieje, ze obie poznamy jakichs normalnych zaangazowanych nieplytkich ludzi :D