
80Ramone
1538
O mnie
Z tej strony Ramone, dobrze Cię widzieć!
she/he/they
17 (+2) & strung out on confusion
🖤Saviors💖
10/06/24 — Green Day & Donots (Berlin)
"I know it's raining, but it's a beautiful night out tonight!" ~BJA
17/06/25 – Green Day... Czytaj dalej
Ostatni wpis
Odznaki

Dziś w kościele było o różańcu i to przypomniało mi, jak bardzo różaniec mnie odmienił. Kompletnie przegapiłam moją rocznicę dziennego odmawiania różańca, a minęło już 5 lat, naprawdę nie wiem kiedy. I śmieszna sprawa, bo zaczęłam modlić się, gdy Mike i Brittney mieli jakąś spinę, modliłam się, żeby było między nimi okej. Teraz nie trawię Brittney, z jej powodu miałam też sporo nieprzyjemnych przemyśleń na temat Mike'a. Ale zrobiłabym to drugi raz. Były już dziesiątki, nowenny pompejańskie, modlitwy takimi językami, które tylko jakkolwiek potrafię zrozumieć. Obecnie mam jakiś kryzys, ale ja już wiem, że zaraz znajdę sobie jakiś nowy sposób na trwanie :D
Tak naprawdę mega fascynuje mnie, jak wiele razy zostałam wysłuchana. Czasem spełniają się też rzeczy, o które nawet nie śmiałam prosić
Udało mi się dziś spotkać i pogadać z bardzo ważną dla mnie osobą, z którą relacja zerwała się bez wyraźnego powodu i bez konkretnego rozstania, po prostu nasze drogi się rozeszly. I chociaż póki co jestem mega zawiedziona studiami, to nagle w tym wszystkim udaje mi się odnawiać z nią kontakt, mimo że nie jestem z nią na studiach. Ostatnie dni były ch0lernie ciężkie. Nie mam nikogo nowego i prawie rozwaliłam moje 2 najlepsze relacje irl. A potem przyszła ona i w tej kilkuletniej obcości i wymianie pojedynczych wiadomości, udało nam się zrozumieć się na nowo i pogadać przez kilka godzin. I nie czułam się marudą czy ciężarem, czułam, że ona też chce tam być. W tym całym szaleństwie ktos mnie wysłuchał, pożartował ze mną, było jak dawniej. Cieszy mnie to bardziej niż jestem w stanie to opisać
Z innej beczki, kojarzycie Marikę Szwal i jej podcast Nie-winna sztuka? Osobiście uwielbiam go, generalnie mam love-hate relationship z podcastami, ale jej mogłabym słuchać codziennie. Ostatnio jest mi trochę ciężej. Robiłam serię na insta, gdzie rysowałam albumy GD inspirując się różnymi artystami i chociaż bawiłam się świetnie, to teraz jestem po prostu zmęczona. Nie chciałam promować złych ludzi, więc każdy rysunek wiązał się z researchem typu podcast, kawałek książki, artykuł czy film na yt. Nawet brakło mi git artystów i do Stryjeńskiej oraz Warhola musiałam dopisać specjalną notkę z ich grzechami.
Tak więc dziś włączyłam sobie jej inny odcinek, nie o sztuce, a o tym, dlaczego mało czytamy. I chociaż powiedziała bardzo dużo mądrych rzeczy, to najbardziej spodobał mi się moment, gdy wręcz kazała przeczytać jakąś złą książkę. Dawno nikt mi tego nie powiedział, a wbrew pozorom to ważne słowa
Na razie spadam. Powoli odgruzowywuję quizowe powiadomienia, także przepraszam, że moje zaległości można liczyć już w miesiącach… Mam też kilka zaległych nominek, także możecie którąś z nich oberwać :D
@Layvere nie chcę dokładnie pisać o co chodzi, ale generalnie sytuacja wygląda tak, że mogłabym coś zrobić, co być może pomogłoby innej osobie (której nawet nie znam), ale prawdopodobnie zaszkodziłoby mi, a całkiem możliwe, że tamtej osobie również. One cisną mnie, żebym to zrobiła, no i moralnie mają rację, a ja nieszczególnie chcę się poświęcać i w to brnąć. Dziś się z nimi widzę, więc mam nadzieję, że jakoś to rozwiąże..
W sumie irl to ja nie wiem, czy aktualnie mam jakichkolwiek przyjaciół xD
Sq ma limity, więc wrzucę tylko screeny z insta, mam nadzieję że coś tu widać xD





80Ramone
AUTOR•Czym to jest i dlaczego znowu mnie Mickiewicz prześladuje XD
Styczniowka
@80Ramone 🤷🏻♀️
80Ramone
AUTOR•Kurcze no debil ze mnie, pierwszy dzień na studiach, w sumie to dziś byłam tam trochę ponad pół godziny, a już mam załamkę roku, bo nie udało mi się do nikogo zagadać, dosłownie z jedną dziewczyną zamieniłam 2 zdania, grupki się już porobiły, z dwoma znajomymi próbujemy udawać, że się nie znamy, no i w sumie to moją jedyną nadzieją jest taka dziewczyna, która wyszła pierwsza, też z nikim nie gadała i w sumie to chciałam do niej podbić, ale się bałam, a potem było już za późno
Wgl były rzędy na bodajże 9 osób i jako jedyna byłam sama w całym rzędzie. Czuję się, jakbym rozgrzebała jakieś stare rany, które już miały nie krwawić
auroraborealis
@80Ramone jak ja sie z tym utozsamiam 😭
pod koniec liceum, po roznych sytuacjach z ludzmi, z w miare otwartej osoby, przestalam sama wychodzic z inicjatywa. najsmieszniejsze jest to, ze zagadam do kazdego (do obcych ludzi w sklepie, do sasiadow, do starszej pani, whoever), ale jakos nabralam sporej niecheci do ludzi w moim wieku. niby pisalam juz z kilkoma osobami z kierunku, ale nie bede z nimi w grupie i nie sadze zebysmy sie spotkali, gadalam z laska z kierunku blizniaczego, ale wlasciwie nic mi po tym. mam wrazenie, ze bede mocno odstawac od tych ludzi, bo nie pije, nie slucham maty ani bedoesa, nie chodze na imprezy, nie mam tiktoka z wlasnego swiadomego wyboru i takie tam. i z jednej strony mam to gdzies, a z drugiej wiem, ze za jakis czas zacznie mnie to wkurzac, ze nie moge znalezc jakiejs takiej swojej osoby lub dwoch.
moze przesadzam, bo zajecia zaczynam za tydzien i mam zamiar pogadac troche z ludzmi, ale jak sobie pomysle co to sa w wiekszosci za ludzie, to ja wole zostac przy moich obecnych znajomych XD
niemniej jednak mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezc jakies swoje osoby i ze nie bedzie tak zle 🫶🏻
.variant
@80Ramone *hugs*
ja miałem to wielkie szczęście, że już w pociągu spotkałem dwie osoby które też akurat jechały na uniwersytet i to obie na mój kierunek. dosłownie cud. chociaż mam wrażenie że nie do końca mnie lubią…? ale mam nadzieje, że to tylko moje urojenia
oj :(( najgorze uczucie z tymi rzędami
trzymam kciuki, że uda ci się z tamtą dziewczyną, dasz rade i będzie dobrze<33
80Ramone
AUTOR•Jedną z najśmieszniejszych rzeczy, jakie spotkały mnie w tym roku, jest bycie na grupie z kilkoma znajomymi z liceum. Wszystkie na tym samym uniwerku, ale każda na innym kierunku i wydziale. I nagle okazuje się, że mój jest jeszcze najbardziej ogarnięty, że mamy jakiekolwiek sensowne info, a dużo poważniejszy kierunek ma wszystko gdzieś XD
Niesamowite też jest to, jak dużo haseł muszę już zapamiętywać. Jedne studia, a tyle nowych kont. Ostatnio usuwałam se różne stare, np na ai stronach, do ktorych zmuszali nas na informatyce. Nienawidziłam tego. Mogli nam chociaż pokazać jakieś sensowne użycie tego, jak znaleźć informacje, jak je potwierdzać, whatever, ale gościu stwierdził, że gen ai najważniejsze. Niestety na tworzenie obrazków nie miałam wpływu, za to teksty piosenek pisałam na poczekaniu i wklejałam tam, gdzie miało to wys*ać ai. Gościu ani razu nie poznał. A ja tam serio rozwiązałam problemy psychiczne, pisałam cursed kolędy, nawet "dokąd nocą tupta też" się znalazło. To był 2022 lub 2023, gdy ai jeszcze nie szalało tak, jak teraz. Gościu tylko uśmiechnął się na tego jeża i nawet nie dopytywał. Potem te g*wna puszczaliśmy reszcie grupy i też nikt nawet nie zastanawiał się, dlaczego moje teksty zawsze były podejrzanie dziwne. Randomowo sobie o tym przypomniałam i jeszcze bardziej mnie to załamało. Sama wtedy nie wiedziałam, jak bardzo ai jest szkodliwe, myślałam jedynie o "chronić artystów!". Teraz pewnie pytałabym gościa, czy wgl muszę to robić…
ericius
@80Ramone jejku, ogarnianie się przed studiami jest insane. trzeba sobie założyć milion kont, moja uczelnia nie ma usosa, tylko jakiś wewnętrzny system, który wygląda jak jakiś tajemniczy deep web serwer, nie umiem ogarnąć połowy tych rzeczy, a do tego strona uczelni jest dla mnie tak nieintuicyjna, że dopóki ktoś nie wyśle linka do konkretnej zakładki to się nie połapię. ale na szczęście jestem dyski google master, co dużo ułatwia, bo strasze roczniki zgromadziły tam wszystko. zapytasz na discordzie i zalatwią ci link do skanu 1000stronowego podręcznika.
przez cały wrzesień wypierałam przygotowania do studiów i teraz od poniedziałku ogarniam rzeczy na łeb na szyję, ale chyba jakoś źle na tym nie wyszłam. parę godzin ślęczenia nad plikami, linkami i czytania grup, a większość rzeczy ogarnięte. a jak nie to zawsze jest kogo pytać.
szacun za bojkot ai już od początku. straszne to jest, że w szkole zmuszają do używania tego w najgorszy sposób. gen ai to jest akurat najmniej potrzebna funkcja, którą spokojnie możnaby wywalić i używać do sensowniejszych rzeczy niż generowanie obrazka do posta na fb… mi w szkole też kazali na informatyce i polskim (jako jakieś ilustracje do omawianych utworów) tak w 2023 w czasach jak miałam wywalone dokumentnie na to narzędzie, nic o nim nie wiedziałam oprócz tego, że koledzy odrabiają nim prace domowe. zrobiłam, co trzeba i za 5 minut zapomniałam. teraz sądzę, że ch**owo, że w szkole do takich rzeczy zmuszają i potem 5 z informatyki za to, że umiesz wygenerować słonia i poprosić potem o zmianę jakiegoś szczegółu
80Ramone
AUTOR•Za kilka dni zaczynają się studia, a moja psychika ma się chyba gorzej niż przed maturami, ewentualnie porównywalnie. Nie wiem już, czy to związane z tą sporą zmianą, czy też ze mną jest źle. Dni mijają za szybko. Lato się skończyło, słońca coraz mniej. Coraz bardziej wydaje mi się, że sobie nie poradzę. Będę na studiach z osobą, z którą chciałam już na dobre zerwać kontakt. Co prawda personalnie nie miałyśmy żadnej spiny, ale ogólnie troszkę ta relacja się zawaliła przez naszych przyjaciół. Boję się, że wszystko tam mnie przebodźcuje. Teoretycznie zawsze mogę to rzucić, tyle że lepszego kierunku dla siebie nie znalazłam, a to i tak pewnie nie kierunek będzie problemem. I jakoś tak mi strasznie smutno, bo niby spędziłam te wakacje dobrze, ale też jestem zawiedziona samą sobą. Praktycznie niczego nie napisałam, mój telefon dalej jest pełen badziewia, cośtam niby czytałam, ale o wiele mniej niż chciałam. W sumie to bez powodu. Jedynie moje lenistwo lub skupienie się na rysowaniu i zapomnienie o innych pasjach. Z gitarą wciąż słabo. Zmuszam się do grania, nie czuję tego i jest mi z tym źle, bo to spora część mnie. Znowu jestem na etapie słuchania kilku piosenek w zapętleniu, a aktualnie to już jadę na podcaście z Billiem, który sobie pobrałam na chwile kryzysu. Kilka pierwszych razy przesłuchałam go dla wiedzy, od jakiegoś czasu po prostu leci w tle. Słucham go, gdy nie chcę zostać sama, chcę słyszeć Billiego, raz na jakiś czas wsłuchać się, co on właściwie opowiada i zrozumieć, że to też trochę o mnie.
Propo Billiego, dziś znalazłam na insta rolkę jakiejś stacji radiowej, która ogłosiła konkurs na budzik dla Billiego. Myślałam, że żarty z Wake Me Up When September Ends mniej więcej się skończyły, tymczasem teraz wyskoczyła z tym kurna stacja radiowa powiązana z iHeart Radio. To na ich festiwalu Billie miał to załamanie z One fucking minute. Z tego też w tej rolce zażartowali. Nie pamiętam, czy kiedy w życiu byłam tak bardzo wk*rwiona. Tym bardziej, że wiem, ile on przeszedł… do wygrania 500$, na tyle go cenią…
Tego wszystkiego jest za dużo. Troszkę się wkręciłam w politykę i moja psychika ma dosyc. A to przecież tylko mała część tego, ile się dzieje. Staram się jakoś to sobie dawkować, ale polityka niestety jest wszędzie. Ciągle widzę czyjeś venty, ciągle piszę własne. Próbuję raz na jakiś czas wpłacić coś na jakieś zbiórki na chorych ludzi. I z jednej strony maile z zakończonymi zbiórkami nigdy nie przestaną mnie wzruszać. A z drugiej, wchodzę tam, przewijam zdjęcia i historie, nie potrafię wybrać osoby, której chciałabym pomóc. Uda się wpłacić na jedną czy dwie, ale obok nich są tysiące innych, równie potrzebujących
No i znowu mam problemy z samoakceptacją. Od czterech lat jestem na lekach. Pamiętam, gdy zaczynałam je brać i czułam się tak dziwnie winna. I niby wiem, że pomagają, ale też doprowadzają mnie do szału. Dziś wróciłam do kolejnych, na koncentrację. Czuję się, jakbym bez nich miała nie dać rady. Wciąż myślę o słowach psycholog, że mogę być w spektrum. Pierwszą reakcją był szok, drugą, w centrum miasta, nagły płacz i ucieczka w losową bramę. Potem lekka akceptacja, a teraz znowu jej brak. Próbuję się zagłębić w temat i coraz bardziej widzę w nim siebie. I być może się nakręcam, w końcu psycholog wprost powiedziała, że to tylko jej podejrzenie, ale skądś się ono musiało wziąć. Mama powiedziała, że też o tym myślała. I chyba to jest najgorsze. Moi rodzice są przecudowni, ale jestem na nich mega zła, że nigdy nie poruszyli ze mną tego tematu, bo wg nich te cechy nie były aż tak mocne, no i całkowicie odpada ten wątek z wczesnym dzieciństwem. Ale jak to ktoś mądry powiedział, możesz być wege i wciąż jeść ulubione schabowe. Nawet, jeśli część z tego odpadła, to problem wciąż istniał i nawet, jeśli to nie spektrum, to czymś to na pewno jest. I czuję trochę ulgi, bo nagle te moje dziwactwa mogły się wyjaśnić, tylko nie wiem, co to zmienia. Choćby i mnie zdiagnozowali, wciąż będę tym samym wariatem co teraz, który nie wie, co robić
Przepraszam za ten vent, chyba wszystkiego zrobiło się za dużo, ale będzie dobrze
80Ramone
• AUTOR@auroraborealis dosłownie, myślałam że już tylko trolle z tego żartują
80Ramone
• AUTOR@Jestem_Malym_Starlinkiem też się trzymaj <3
80Ramone
AUTOR•Faza na fikcyjny Green Day ma się wspaniale
Wciąż uważam, że to najlepszy quiz, jaki w życiu stworzyłam xD
https://samequizy.pl/kim-jestes-z-the-network/
Dosłownie ledwo ostatnio słucham tego prawdziwego GD, w kółko lecą 2 albumy The Network i jeden Pinhead Gunpowder XD faza ma się dobrze do tego stopnia, że zwykłe Billie × Mike nie robi na mnie wrażenia, ale Fink (Billie) × van Gough (Mike) staje się obsesją…. i chociaż kilku moich znajomych z insta już od roku ma na nich fazę, to wciąż są mega niedoceniani, bo zrobili 2 naprawdę fajne płyty, no i wymyślili tak porąbany lore, że sama do końca go nie ogarniam, a mi rzeczy greendayowe wchodzą do głowy bez niczego