
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×




80Ramone
AUTOR•https://youtu.be/RJnMWK9mrgQ
To coraz bardziej opisuje moje życie
Ogarnęłam to po wczorajszym śnie
Generalnie od jakichś 2 tygodni praktycznie codziennie śni mi się moja Whatsername i coraz bardziej mnie to wykańcza, bo już byłam na dobrej drodze, by o niej zapomnieć
Ale ostatnio…. Miałam sen będący rzeczywistością, jednak tam dobijało mnie to jeszcze bardziej
Śniła mi się ona. Uciekałam. Biegłam przed siebie, by tylko mmie mnie nie dorwała. Biegłam przez bagna i doliny, do wolności
Spotkałam inną znajomą. Mamy dość dobry kontakt, jednak zwykle 5 minut gadamy o mojej klasie, 3 o mojej gitarze, 10 o jej klasie, 20 o jej pasjach, a reszta to jej problemy. Wiem, że jestem jedyną osobą, z którą może o tym szczerze pogadać, jednak troszkę mnie to męczy
Od niej też uciekłam
Wpadłam na spotkanie rodzinne. Siedziałyśmy z kuzynkami. Jedna (ta, z którą od zawsze byłyśmy bliżej) nagle się odsunęła. Nie mam pojęcia czemu, nie zareagowałam. Razem z drugą śpiewałyśmy
I dream of you almost every night
Hopefully I won't wake up this time
Dlaczego właśnie ten utwór wybrałam na wspólne darcie ryja? Nie wiem, o tym przekonałam się później
Wtedy, gdy przemieściłam się do kina. Byłam tam razem z moją aktualną klasą. Czasem wkurzają, ale ogółem spoko ludzie. Mam tam super mordki, ale czasem sama się nimi ranię. Czasem bawią się razem świetnie, a ja stoję z boku i ryczę, bo mam przed oczami moją Whatsername.
Byliśmy w kinie i przed nim stał stół do ping ponga. Powiedzieli mi, że muszę wygrać ze wszystkimi przeciwnikami, a dostanę super nagrodę. Kocham ping ponga, więc zgodziłam się i cudem się udało.
W tym śnie mieliśmy dobrać się w pary. Podeszłam więc do mojego emosa i o dziwo jedna laska (która zawsze mi ją odbija :/) to zaakceptowała. Jednak już po chwili usłyszeliśmy, że muszą to być pary damsko–męskie
Śmieszne, bo mamy 21 dziewczyn na 10 chłopa (w tym śnie chyba nie istniało coś takiego jak osoby trans, ciekawe)
Ja już smutna, bo jakoś nikt do mnie nie podszedł *zdziwienie*
I nagle, gdzieś na drugim końcu kina zobaczyłam J E G O
Przetarłam oczy i podbiegłam tak szybko, jak tylko nogi mi pozwoliły. Tré Cool we własnej osobie
W tym śnie prawdopodobne też byłam tylko fanką, bo od razu się przytuliłam i zaczęłam płakać. Połączyło mi się to ze śpiewaniem z kuzynką
I dream of you almost every night
Hopefully I won't wake up this time
Prawdopodobne w tym śnie też często miewałam z nim sny (sen we śnie, dobrze się bawię)
Byłam wtedy taka szczęśliwa… On… Niby mnie nie znał, a jednak czułam się przy nim tak, jakby przez całe życie był przy mnie i znał mnie na wylot. W końcu go puściłam i spojrzałam mu w oczy. A potem na uśmiech. Wiedziałam, że to jego sobie wyśniłam i że w końcu udało mi się nie obudzić
Tré faktycznie wiedział o moich lękach i gdy dostrzegł moją klasę… Podbił do wychowawczyni, zaczął jej wmawiać, że jest moim starym i że mnie zwalnia do domu. A ona uwierzyła XDDD
Wyszliśmy z kina. Szliśmy… Nie wiem gdzie. Doszliśmy jednak gdzieś, gdzie była też moja przyjaciółka. Kocham ją tak mocno jak Green Day. A Green Day kocham tak mocno jak ją. I nie boję się, że kiedykolwiek będę musiała wybrać między jednym a drugim. To chyba jedyna równowaga w moim życiu
Razem z Trejem ją przytuliliśmy i wtedy byliśmy w pełni szczęśliwi
Potem się obudziłam. Znowu. Jednak wierzę, że pewnego dnia nie będę musiała się budzić. Pewnego dnia to wszystko będzie prawdą
Nie sądziłam, że po śnie z moją Whatsername mogę obudzić się z takim bananem na ryju. A jednak
I am just a freak…
80Ramone
AUTOR•Ile ja bym dała, żeby pomóc Mike'owi tak, jak on codziennie pomaga mi… Ta cała sprawa z wpisu niżej jest dla mnie coraz cięższa, jednak jeżeli kiedykolwiek będę musiała wybrać, to ZAWSZE stanę po stronie Mike'a.
Mam nadzieję, że mimo tego wszystkiego, Green Day wciąż będzie safe spacem dla wielu osób. Bo dla mnie jest i zawsze będzie.
Nie wiem. Moja psychika znowu jest na wyczerpaniu, a ta blondyna ani trochę nie pomaga
Chcę tylko, by Mike był szczęśliwy
To dzięki niemu się nie okaleczam. To Green Day zawdzięczam życie. To ich muzyka jest moją siłą. Nie chcę, żeby teraz ta cała pozytywna energia z niego uleciała😭
Macie, pisałam ludziom na dni otwarte♡
.mokke
@80Ramone :(((
80Ramone
AUTOR•Hey ho, Skarby!
Przepraszam za tak późną porę. Stwierdziłam, że muszę tu o tym napisać. A wiedzcie, że nie jest to łatwe – zabieram się za to… Nie wiem, kilka miesięcy.
Na początku chciałabym napisać, że kocham naszą Zieloną Rodzinkę z całego serca i najważniejsze w moim życiu jest to, by im było dobrze i by oni byli szczęśliwi.
Trochę boję się to pisać, bo nie chcę też o nikim pisać źle. Napiszę to jednak tak, jak ja to widzę. Mam nadzieję, że do nikogo się nie zrazicie.
Od czego by tu zacząć… Może od tego, że Revolution Radio Tour było cudowne. To znaczy, nie znałam ich jeszcze wtedy, ale jak czytam o tym lub oglądam filmiki z tej trasy to jestem zakochana. Bardzo mocno czuję tę rodzinną atmosferę i jeżeli miałabym wybrać ulubioną erę Green Daya, to bardzo prawdopodobne, że wybiorę właśnie to. Wtedy było jakoś fajniej.
Potem jednak wybuchła pandemia i myślę, że to główna przyczyna mojego zmartwienia. Gdy było już w miarę pewne, że amerykańska Hella Mega Tour w 2021 się uda, wszyscy polecieli się szczepić. Wszyscy, oprócz Brittney. I nie zamierzam pisać tu o szczepionkach, o tym niech każdy ma własne zdanie – nie wnikam. Jednak to trochę wykluczyło ją z trasy. Jak zrobiła test i wyszedł negatywny to była na koncertach, potem wracała do domu, by tydzień później znowu wrócić. To jednak nie było najgorsze.
Dziwniejsza była trasa europejska. Pierwszą część Mike spędził sam. To znaczy z kolegami z zespołu, ich żonami i synkiem Treja. Jakoś w połowie pojawiła się Brittney. Mike automatycznie zniknął, chodził gdzieś z nią. Szczerze? Ciągle serce mi pęka, gdy myślę, że musiał wybierać między żoną a najlepszymi kumplami. Dodam, że to jego trzecia żona, więc niepowodzenia w miłości nie brakuje, ale też wielu przyjaciół stracił przez wypadki czy samob.ójstwa.
Boli mnie to. Boli, że człowiek, który okazał mi tyle dobra, nie dostaje go od świata. Że człowiek, który nauczył mnie wierzyć w siebie, może sam już nie wiedzieć, w co ma wierzyć. Że człowiek, który zawsze jest dla mnie słońcem, nagle może stracić światło.
Jednak nawet to jeszcze jakoś przełknę. Tak jak pisałam, szczepionki to dobry temat do kłótni, których nie chcę wywołać tym wpisem.
Jakiś czas temu Britt zaczęła udostępniać na relacji dziwne rzeczy. O szczepionkach (raz porównała nieszczęście hejtowanych osób niezaszczepionych do ofiar holokaustu, to mnie rozwaliło), ogólnie pandemii, innych chorób (okej, laska odsiedziała swoje na onkologii, ale…). Nie jestem specem od wiedzy o świecie, mój angielski też wybitny nie jest, ale czytając niektóre rzeczy naprawdę przecierałam oczy.
Jednak później sprawy w ogóle wymknęły się spod jakiekolwiek kontroli. Wczytywała się w różne pierdoły medyczne i stwierdziła, że np fizyczna zmiana płci jest chora. Nie znam się na tym. Zostawiłabym to bez komentarza, jednak od tego czasu (a może i wcześniej, tylko tego nie pokazywała) stała się okropnym transfobem. Dziś po raz kolejny dowaliła, tym razem bawi się w feministkę i po raz kolejny transfoba
Tylko jak, dlaczego?
Jakim cudem żona basisty Green Daya może taka być?
Wiecie, ja sama zostałam wychowana w katolickiej i niezbyt tolerancyjnej na lgbt rodzinie. Wydaje mi się, że teraz jest o wiele lepiej niż jak byłam bachorem i moi rodzice często powtarzają mi, że mogę być kim tylko zechcę (pod każdym względem, jeżeli tylko będę dobrym człowiekiem), jednak wciąż nie wiem, czy lub kiedy się wyoutuję (na razie nie ma tego w planach)
Nauczyli mnie szacunku do człowieka, jednak nie do końca…
Dopiero poznając Green Day i obserwując Billiego latającego po scenie z tęczową flagą zaczynałam rozumieć, że to okej być kimś innym czy też kochać kogoś innego. Żeby nie oceniać po tym ludzi. Albo w ogóle nie oceniać. Że to nie powinno być tabu. Że każda osoba zasługuje na taki sam szacunek. Słuchając Coming Clean i King for a day zaczynałam rozumieć naprawdę dużo, tak, by w końcu zrozumieć siebie.
Billie mówiący wprost o tym, że jest bi, śpiewający say gay przed koncertem w jakimś nietolerancyjnym stanie (Floryda chyba…?), czy to, jak kilkanaście lat temu sfinansowali coś a la studniówka, bo pierwotnie nie mogła przyjść para lesbijek…
Zawdzięczam tym ludziom to, kim jestem i że ogarniam takie podstawy jak wzajemny szacunek
I staram się zrozumieć jej tok myślenia. Ona też jest chrześcijanką, może zwalić na Boga. Ale Bogu nie o to chodzi, co nie?
I wiecie, oni mają dzieci. Brixton (lat w tym roku 15) oraz Ryan Ruby (lat w tym roku 13). To taki wiek, w którym zaczynamy odkrywać siebie. Co jeżeli pewnego dnia Brix przyjdzie do rodziców i powie "mamo, tato, ja się chyba czuję dziewczyną"? Albo jal Ryan przyjdzie z wiadomością, że woli dziewczyny?
Reakcji Mike'a się nie boję, z nim dzieciaki będą bezpieczne. Jednak co zrobiłaby Britt? Nie wiem. Boję się o tym myśleć
Dzisiejsza relacja naszej blondynki po raz kolejny zebrała całą fanbazę w jedną kupę i uświadomiła mi, jak cudownych ludzi tam mamy. Rzadko żalę się randomom na ig, jednak kilka osób żali się mi. I nie tylko mi. Nigdzie nie spotkałam tak wielkiej ekipy chętnej do pomocy. Teraz po ig krążą posty, by po prostu nie zwracać na nią uwagi, oferty popisania w chwili kryzysu, czy też po prostu uświadamianie ludziom, że są ważni. Idiot Nation po raz kolejny staje na wysokości zadania.
Z jednej strony boję się rozłamu w tę czy w drugą stronę – nie wiem, ile Mike tak jeszcze wytrzyma. Rozważam modlenie się o to pompejanki, ale boję się, że nie ogarnę tego. Rok temu było mi łatwiej i życie było prostsze.
Z drugiej zaś strony szkoda mi tych ludzi, którym mogła namieszać w głowie
I mam nadzieję, że Wam nie namieszałam. Chciałam przedstawić to, co wiem. Wolę brutalną prawdę niż kłamstwo, że wszystko jest okej. A piszę to ze łzami w oczach i lekko się trzęsąc
Zastanawia mnie też, dlaczego Armstrongów nie było na urodzinach Treja, a Dirnty byli… Obawiam się, że po prostu Billie i Brittney mają jakąś głębszą spinę, ale to tylko mój overthinking, nie bierzcie tego za jakiekolwiek źródło. Zawsze mogli po prostu być chorzy…
Nie chciałam o nikim źle pisać ani nikogo urazić. Chcę po prostu, by każdy czuł się bezpiecznie z tym, kim jest. Jeżeli jednak komuś jest źle po moich słowach to przepraszam. Nie chcę, by przez nią coś się komuś stało, ktoś w siebie zwątpił. Ja sama zaczynam się bać, gdy widzę, że dodała coś na relację…
Pamiętajcie, nie ważne, kim jesteście, w Idiot Nation jesteście mile widziani. Zawsze możecie się u mnie wyżalić lub po prostu popisać.
Mam szczerą nadzieję, że Britt się jeszcze ogarnie, bo naprawdę się boję
Kocham Was, Miśki♡
Rage & Love
VivaLaPolonia
@80Ramone
Nie wiem jak odpisac na wszystko, alee po prostu miejmy nadzieję że mimo tego że Brit się słabo zachowuje to są szczęśliwi. Choć ja to bym ją dawn9 za okno wywaliłx XD
80Ramone
• AUTOR@WalkingContradiction też mam taką nadzieję, niech ona się ogarnie…
Ja też mam ochotę, mimo że ogólnie to ją kocham XD
80Ramone
AUTOR•Hey ho!
Jak tam u Was?
U mnie podejrzanie dobrze :D
Zostałam oddelegowana na czwartek do siedzenia przed salą włoską i grania na gitarze Ojca Chrzestnego aż nie zdechnę XD
Włoski to jeden z tych przedmiotów (powiedziałabym, że jedyny, ale historia też), kiedy jakkolwiek nie masz dość to i tak będziesz go romantyzować
Poza tym, właśnie skończyłam czytać Makbeta (z terminem na jutro) i muszę przyznać, że dobre to. Znaczy, nie powiem, że będę teraz pisać o tym fanfiki, ale… Nie czytało się tego źle, zdarzały się naprawdę ładne (lub śmieszące mnie) fragmenty, rymowane kawałki też na plus.
Jak na liceum to najlepsza. W 8 klasie miałam tylko Tadzia i Quo vadis i treścią spoko, ale sposób napisania okropny. W 7 klasie były fajne (Zemsta, Opowieść Wigilijna, Kamienie na szaniec, Mały Książę), ale i "o d*pa roztrzaść" (Syzyfowe prace)
W ogóle tak se myślę, że chciałabym teraz czytać Tadzia. Albo uczyć się fragmentu na polski. Albo jakiejś piosenki na muzykę. Albo jeszcze raz gotować się w czarnej sukienkosutannie w połowie czerwca, z powodu małej roli w szkolnym teatrzyku. Te rzeczy kiedyś były dla mnie straszne, ale teraz myślę, że byłoby to fajne. Szkoda, że w szkole wszystko jest wg mnie 2 lata za wcześnie ://
No i też trochę tęsknię za byciem tym skubańcem, który ogrywał chłopaków w ping ponga XDD (ja do teraz bardziej boję się serwu od dziewczyny niż ściny od chłopa, bo ściny w miarę umiem obronić, a od laski to nigdy nie wiem, co dostanę)
W ogóle myślałam dziś, że dokonam żywota. Otóż moja znajoma zaprosiła mnie do bistro na pizzę (wygrała w jakimś konkursie na plakat o zdrowym żywieniu, nie żartuję). No i wszystko fajnie, jednak to znaczyło, że po lekcjach (we wtorki kończę o 16:40) leciałam jeszcze żreć.
I ja z żarciem staram się nie być wybredna, ale czasem patrzę na ulubione danie i się krzywię. Jednak jest jedna rzecz, której po prostu znieść nie mogę – cebula. Już sam smak nawet strawię, ale nienawidzę, jak to trzeszczy w zębach…
Tak, pizza była z cebulą. Szynka, cebula, jakieś chyba oliwki (szału nie ma, ale było tylko kilka). Myślałam, że zwrócę, ja dalej nie wiem, jakim cudem nie było widać mojej wewnętrznej walki pt. "pierwszy i ostatni raz jesz tam coś za free, nie marudź".
Potem stwierdziłyśmy, że czekanie na autobus 20 minut to strata czasu i idziemy z buta. Dla mnie to jakieś 4km, dla niej koło 3. I okej, aczkolwiek obciążenie w postaci plecaka (nie mamy szafek :)) było cudowne. Odprowadziłam ją pod blok i zastanawiałam się, jakimi prawami doczłapię do domu, bo prawa fizyki mogą zawieść. Aczkolwiek cudem doszłam. W domu oglądali Va banque i była kategoria "kolorowe zespoły". GREEN DAY BYŁ!!! Przysięgam, ja tego nie oglądam, a raz oglądałam i już byli :DD Jak ja się darłam XDD
Ja chyba spadam, wypadałoby się wyspać😅
Dobrej nocki, Skarby♡
Rage & Love
Shooting.Shark
@80Ramone akurat na GD wpadłaś 😅 przypadek? nie sądzę
80Ramone
AUTOR•8 lat temu Green Daye zostali wprowadzeni do Rock n Roll Hall of Fame *ociera łezkę*
https://youtu.be/cJGbJNPjmmA
Oglądam to codziennie od kilku miesięcy i ciągle jestem tak samo dumna
A jakby ktoś miał niedosyt/za dużo czasu to polecam
https://youtu.be/sZQaFpSvoGs
Z perełek to BJ dziękuje mamie za kręcone włosy, a Mike randomom za udostępnienie podłogi do spania w bodajże 91'
W sumie dawno tego nie oglądałam XD