Patryk

80Ramone

Patryk

80Ramone

imię: X-Kid

miasto: Jingletown💚

www: pin.it

o mnie: przeczytaj

1504

O mnie

Hey ho!

Z tej strony Ramone, dobrze Cię widzieć!
she/he/they

17 (+1) & strung out on confusion

🖤Saviors💖

10/06/24 — Green Day & Donots (Berlin)
"I know it's raining, but it's a beautiful night out tonight!" ~BJA
17/06/25 – Green Day... Czytaj dalej

Ostatni wpis

80Ramone

80Ramone

Dokładnie 2 lata temu Green Day dał nam Saviors, a ja dalej czuję się, jakby to było... Czytaj dalej

Odznaki

Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Dokładnie 2 lata temu Green Day dał nam Saviors, a ja dalej czuję się, jakby to było wczoraj
I chociaż mogłabym tutaj rozpisywać się o tym, jak bardzo zmieniło się moje życie przez ten czas, to ja chciałabym po prostu ich wyściskać, raz a mocno. Za każdy dzień, który umililo mi słuchanie tego albumu w kółko, za każde jedno przesłuchanie Bobby Sox i za każdą wspaniałą duszyczkę, którą było mi dane poznać właśnie dzięki GD (a niektóre nawet na żywo wytulić)

The American Dream Is Killing Me to pierwsza piosenka, jaką usłyszałam od nich na żywo i jeśli miałabym do czegoś porównać to uczucie, to był to ogromny przytulas połączony z chłodnym powietrzem w upalny dzień, i taką magiczną myślą, że coś się spełniło. Nigdy nie zapomnę też dnia, gdy wyszedł tenże singiel i chociaż tylko moje bliższe koleżanki znały powód, to jestem pewna, że cała klasa widziała wtedy moją najbardziej podekscytowaną wersję

Look Ma, No Brains – wyszło w dniu, w którym ogłosili trasę i dopiero usłyszenie jej na żywo uświadomiło mi, jak wiele dla mnie znaczy. Zaczęłam nią rok 2024, czyli najpiękniejszy w moim życiu, zaczął się słowami "don't panic" i chyba coś w tym jest

Bobby Sox – moja najukochańsza piosenka pod słońcem, bo jak jej słucham, to czuję, że kocham. GD, moją rodzinę i przyjaciół, samą siebie. Słyszałam ją na żywo 2 razy i wciąż nie wierzę, że to się wydarzyło. W dodatku w Wiedniu jeden ziomek wrzucił Billiemu pride flagę właśnie na tej piosence. I chociaż przez zamienne boyfriend i girlfriend stało się to hymnem biseksualistów, to ja kocham ją też za pomyślenie o mnie, poprzez dodanie best friend oraz "do you wanna be my…?". Była to też pierwsza piosenka, którą słuchałam dokładnie o północy te 2 lata temu i to wtedy stwierdziłam, że ten album będzie wspaniały. No i raz grałam ją w duecie ze znajomą, z którą co prawda nie mam już kontaktu, ale mam z nią kilka super wspomnień. Też była na koncercie w Berlinie, a nawet wtedy nie wiedziałyśmy o sobie (wtedy chodziła do mojej szkoły)

One Eyed Bastard – moje mentalne zwierzę. Usłyszene po raz pierwszy jako przeciek na tiktoku w maju 2023, po to, by dostać podjarki absolutnej i 2 lata później jechać do Wiednia głównie po to, żeby to usłyszeć

Dilemma – singiel wyszedł w moją piątą rocznicę z Zieleńcami i traktuję to trochę jak prezent :3 również słyszałam na żywo, a teraz słucham jej, gdy życie jest za ciężkie

1981 – zagrali to na festiwalu w sierpniu 2023 i to był pierwszy oficjalny sygnał, że coś się dzieje. Nigdy nie zapomnę tego uczucia

Goodnight Adeline – pomogła mi przetrwać rozstanie, z którego myślałam, że się nie wygrzebię

Coma City – nie mam z tym szczegolnych wspomnień, ale bardzo buja <3

Corvette Summer – GD udostępnili na swoim instagramie mojego fanarta do teledysku tej piosenki i chyba wciąż, po 1,5 roku, nie potrafię tego do końca zrozumieć

Suzie Chapstick – było ze mną zawsze, gdy nie było nikogo innego i pokazało mi, że tęsknota też może być słodka

Strange Days Are Here to Stay – to był mój faworyt po pierwszym odsłuchu i choć teraz wolę inne piosenki, to wciąż jest wysoko w rankingu

Living in the '20s – początkowo za nią nie przepadałam, ale tekst raz mnie tak trafił, że ciągle o nim myślę…

Father to a Son – najbardziej kojąca piosenka na albumie i chociaż nie jestem synem Billiego, to pozwala mi się poczuć tak, jakby opiekował się on mną jak swoim dzieckiem

Saviors – buja. A nawiązując do tytułu utworu i albumu – gdy ogłosili, że album nazywa się Saviors, byłam 5 miesięcy po wyjściu z myśli samob*jczych i płakałam przez ładnych kilka minut. Przy ludziach, w szkole. Nikt nie wiedział, o co chodzi, wciąż nie wiedzą. To ja mówiłam sobie, że muszę dożyć do nowej płyty i to ja przekonałam się, że to ona mnie ocaliła

Fancy Sauce – ta piosenka ma zapach, change my mind. Taki sentymentalny, którego nie potrafię nazwać, ale już go kiedyś czułam… bardzo się na niej wzruszam, również jeden z moich faworytów, no i instrumentalne chyba moja ulubiona <3

A najbardziej podoba mi się to, że album nazwany Saviors składa się z 15 piosenek, z których każda ratuje mnie na swój własny sposób. Jest jak 15 tabletek, każda na inną dolegliwość, razem działają wręcz magicznie <3

Strzeliłam szybkiego arta z tej okazji, na zdjęciu również elementy merchu, rzeczy z koncertu i bransoletka ręcznie robiona :D

Odpowiedz
3
KillerQueen...

KillerQueen...

Też chce byç taką fanką Queen jak ty GD 🥰🥰. No ale cóż, na ich koncert już raczej nie pojadę 😅

Odpowiedz
1
Klondie

Klondie

@80Ramone przeczytałam. Całe

Odpowiedz
Wszystkie wpisy:
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Billie po raz kolejny pokazał, jak silnym jest człowieczkiem

Kojarzycie taki występ z 2012 na iHeart Radio? Skrócili im występ o dobre 20 minut (w trakcie koncertu). Billie był w swoim najgorszym dole jeśli chodzi o alkoholizm, więc w trakcie Basket Case po prostu przestał grać, zwyzywał wszystko i wszystkich, rozwalił gitarę i poszedł. Zakończył mówiąc, że jeszcze wrócą. Dzień później nic z tego nie pamiętał i Adrienne wysłała go natychmiastowo na odwyk, dosłownie w ostatniej chwili

Wczoraj znów grali na iHeart Radio. Nie pierwszy raz od tamtego wydarzenia. Gdy zaczynał grać Good Riddance, nagle zaczął odliczać od 5 i się pożegnał, roześmiał i udawał, że schodzi ze sceny, a potem wrócił, żeby jednak zagrać tamto Good Riddance. Jak ktoś wie o co chodzi, to od razu wyłapie powiązanie

I życzę Wam, żebyśmy wszyscy kiedyś potrafili śmiać się z czegoś, co kiedyś prawie nas zabiło, lub co teraz nas niemiłosiernie męczy. Każdy koncert zasługuje na Basket Case i Good Riddance zagrane w całości (chociaż to drugie mi w Berlinie przypadło w wersji przyspieszonej, Berlin ma ciszę nocną XD)
Pookie looks so fine <3

Odpowiedz
5
Klondie

Klondie

@80Ramone aaa to o to chodziło
Kurde, Billie to faktycznie silny człowiek
Silniejszy od nas wszystkich z pewnością i godny podziwu jeśli o to chodzi. Każdy ma przestępki, ale, no, chłop pokazał, że najważniejsze jest mieć do siebie dystans, bo bez tego trauma hits harder

Odpowiedz
Styczniowka

Styczniowka

@80Ramone ja tam sama marzę, żeby tak zwyzywać wszystko i wszystkich – chociaż i tak często robię to i tak w głowie – ale jak się takie coś pamięta (czyli inaczej niż u BJ) to to musi być cholernie oczyszczające, zwłaszcza jak się tego nazbierało w ciul – jak u mnie… Chociaż samo pokrzyczenie w przestrzeń, bez skrępowania, jakby obdzierano cię ze skóry, też byłoby cudowną alternatywą
Ale tak szczerze to u Billiego serio widać ten dystans – najpierw dystans do WMUWSE, teraz to 👏🏻

Odpowiedz
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Ostatnio dniami zastanawiałam się, co się ze mną dzieje. A dziś się obudziłam, zobaczyłam te wszystkie nowe zdjęcia i filmiki i już widzę, że po prostu brakowało mi tych pajacy <3

https://youtube.com/shorts/JcG55Q3br5Y?si=NhK-SDOccmR8QAQ3

Odpowiedz
5
KillerQueen...

KillerQueen...

@80Ramone to ja mam tak samo, kiedy za mało Queen słucham

Odpowiedz
2
Klondie

Klondie

@80Ramone i ich kochamy

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (2)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Przepraszam, że tak wybiórczo czytam Wasze wpisy, nadrobię to wszystko z wielką chęcią, ale tak totalnie nie mam na to wszystko siły. Nie wiem już, co się dzieje. Piszę to tu, bo choćbym chciała się ventnąć komukolwiek na priv to chyba nie umiem :/
Im częściej widzę mój telefon, tym bardziej mam ochotę wywalić go przez okno. Nadmiar informacji, cała masa negatywnych treści, jak choćby niemiłe komentarze (nie w moją stronę, tak ogólnie), wibracje, przez które chce mi się płakać, a niektórych chyba nie da się wyłączyć, no i to ai. Jest źle, ch0lernie źle. Widziałam ostatnio takie dziwne zdjęcie Billiego, takie z 2016 bodajże, wiidziałam kiedyś inne z tej samej sesji. Sęk w tym, że sama nie wiem, czy to zdjęcie jest prawdziwe. Coś mi w nim nie pasuje, ale nie umiem powiedzieć, co. Jest tam na tyle podobny, że moje serce wywija fikołki jak zawsze, gdy go widzę. Od razu przeglądałam widoczne dziarki i nie zauważyłam nic dziwnego, ale też wiem że ai już jest coraz lepsze. Anatomiczne też pasuje, tzn jeden lepiej widoczny palec wydaje mi się trochę za krótki, ale Billie akurat nie jest zbyt anatomiczny. Zawsze bałam się tego dnia i chyba nadszedł :(

Do tego dochodzą moje humorki. Wiecie, ja często mogę się wściekać, płakać, ale praktycznie nigdy nie krzyczę na ludzi. Dziś w szkolnej toalecie opie*rzylam 3 typiary z młodszych klas i chociaż miałam swój powód, tzn blokowały kabinę i były chamskie, no to i tak czuję się z tym fatalnie. Nigdy taka nie byłam, nie wiem, co mi odbiło… oprócz tego to coraz bardziej stresuję się maturami — nie wiem, czy to koleżanki mnie już tak nakręciły, ale legitnie mam wrażenie, że zdam jedynie polski…. czuję się niewystarczająca, czasem bezpodstawnie. Miałam dziś tę próbną ustną z angielskiego, na normalnej prawdopodobnie dostałabym 27/30, bo jedyne co, to miałam mało rozbudowane słownictwo + niewystarczająco rozwijałam, ale generalnie było okej. A ja zamiast się cieszyć, to tylko się dobijam, bo wczoraj opracowałam sobie plan, a dziś ze stresu o nim zapomniałam :/

Moja przyjaciółka wybitnie jara się studniówką i jest mi tak głupio, że nie umiem cieszyć się razem z nią. Taka też przecież nie byłam. Przecież to ja w podstawówce słuchałam długich monologów o autach i grach tylko dlatego, że dość daleki kolega chciał komuś o tym poopowiadać. Zawsze umiałam się jarać czyimś szczęściem. A odkąd nie ma X to czuję się, jakbym już nic nie wiedziała o relacjach. Nie umiem się tak angażować, coraz bardziej w ogóle unikam ludzi i ciężko mi wpaść w jakiś taki zachwyt nad człowiekiem, co kiedyś miewałam bardzo często. Teraz już tak nie potrafię. Może się boję, a może po prostu nie chcę dopuścić do tego, żeby jeszcze kiedyś ktoś mnie tak bardzo nie szanował. W tej całej sytuacji oczywiście było sporo mojej winy, ale jakkolwiek nie próbowałam jej usprawiedliwić, nigdy mi się nie udało

To co piszę pewnie nie brzmi zbyt dobrze, ale generalnie jakoś się trzymam. Jest źle, ale nie tragicznie i wiem, że z tego wyjdę. Brakuje mi słońca i czasu na odsapnięcie. Dziś byłam na zajęciach z gitary i pan powiedział, że ta matura chyba serio mnie wykańcza, że jeszcze niedawno grałam głośniej i pewniej. Nie myślałam, że aż tak to widać…

Odpowiedz
6
Layvere

Layvere

@80Ramone kurna Ramen co ja w szkole odwalałam, weź się tym nie przejmuj, serio, tym że je ochrzaniłaś

Odpowiedz
ericius

ericius

@80Ramone spoko, nie da się nadążyć za wszystkim w internecie i mieć czas i zachoważ jakiś spokój wewnętrzny.
j**** ai czy coś.
i feel you. ile razy miałam ochotę ochrzanić ludzi palących w szkolnym kiblu, ale nie mam psychy. moje psiapsi za to hamulców nie mają i krzyczą na ludzi blokujących przejście albo strasznie głośno komentują rzeczy. trochę to chamskie ale czasem tym ludziom się należy.
nie masz obowiązku ekscytować się studniówką tylko dlatego, że ktoś inny to robi. wystarczy słuchać i nie trzeba na siłę tego entuzjazmu podzielać, to nie znaczy, że jesteś złym przyjacielem.
trzymaj się i dużo siły <3

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (16)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Kurcze jutro będę miała próbną ustną z angielskiego i się stresuję co najmniej jakbym miała wygłaszać przemowę po chińsku do przywódców wszystkich narodów xd
Nie wiem nawet czemu – nie jestem orłem z angola, ale jakoś sobie radzę, w Wiedniu mi się morda nie zamykała i praktycznie ze wszystkimi trzeba było po angielsku (xD jak wpadliśmy na Tréja to mój tata też tam był, on z angola to takie mocne a1 i jak próbowałam zagadać do ochroniarza to zaczął się martwić, czy przypadkiem nie próbuję go sprzedać, tak mi potem powiedział xDD)

No i mam to z naprawdę fajną babką, która mnie lubi i ogólnie nie ocenia ludzi, taka spokojna jest. Nie wiem, czy boję się, że dostanę jakiś głupi temat (chociaż te zadania są schematyczne), czy że zapomnę wszystkich słówek, które znam, czy odwalę coś w stylu naszego Dudusia, albo to po prostu to, że z mojej grupy idę pierwsza i nie do końca wiem, czego się spodziewać. Teoretycznie mogłabym być druga, po mojej przyjaciółce, ale na późniejszą godzinę nie mam żadnego autobusu, także niech już będzie…

Przynajmniej nabijam wyświetleń na Rock Your English. Mam jakieś deja vu, że już widziałam te filmiki o ustnych, ale totalnie nie pamiętam, kiedy by to mogło być xD

Anyway, tak na rozluźnienie to GD grają za 2 dni na festiwalu i od paru godzin ryję z tej rozpiski
Tak, jeśli tylko nie ma jakichś przeszkód nie z ich winy, to oni są zaj*biście punktualni

Odpowiedz
7
Kotonoha

Kotonoha

@80Ramone Powodzenia, trzymam kciuki!!

Odpowiedz
Styczniowka

Styczniowka

@80Ramone kocham twojego tatę za ten tekst 😂😂
Sprzedajmy rodziców – spełnijmy marzenia!! XDDD

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (3)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Hey ho!
Miałam dziś męczący dzień, w ogóle mniej się odzywam ostatnio.. po raz kolejny obiecuję, że nadrobię powiadonienia, jeszcze zobaczycie xD

Cieszę się, że ten dzień się już kończy tbh
Pisał ktoś z Was maturę próbną z matmy (podstawa) od gwo? Nam dziś babka oddała… mam równe 30%.. poniżej średniej klasowej, ale cieszy mnie to, że tylko jedna osoba nie zdała (nwm kto to, ale szkoda człowieka :<). Nie wiem, co myśleć o sobie. Wycelowałam idealnie w próg zdawalności. Z jednej strony, moje koleżanki są załamane. Z drugiej, babka sama powiedziała, że to było trudne, a moja mama, która zawsze we mnie wierzy, obstawiała 10/15%, a jednak udało mi się coś. Także ja już po dużym załamaniu w szkole i mniejszym w domu. Teraz tylko modlić się, żebym w maju też tyle wykręciła…

Sezon studniówkowy trwa i żeby trochę poprawić atmosferę to Wam powiem, że jest lepiej. Spodnie i kamizelkę mam od jakiegoś czasu, buty udało mi się jakieś kupić, może nie idealne, ale wystarczające i o dziwo lekko za duże (i w rozmiarze 41, bo już byłam pewna, że skończę z 42 pierwszymi w mojej kolekcji xd). Koszula idzie, jeszcze nwm co przyjdzie, ale jak wszystko będzie okej to będę miała taką fajną zieloną :3
Wiecie co? Moja pamięć nie jest zbyt dobra, ale mam wrażenie że to wszystko się zaczęło rozwijać, gdy w czerwcu dopadła mnie dysforia totalna i na 2 dni przed zakończeniem roku szukałam jakiejś spoko białej koszuli (ostatecznie znalazłam taką spoko, z której tylko zaszyłam dekolt xD). Pamiętam, że wtedy ventnęłam na ig w kwestii tego zakończenia roku i gdzieśtam też wspomniałam o studniówce. Nie ważne, co mówią ludzie w realu, w necie wszyscy jesteście tak kochani, że to chyba dzięki Wam udało mi się w ogóle zacząć o tym myśleć. Może gdybym wtedy się nie załamała, to teraz szłabym w jakiejś sukience, w której czułabym się okropnie (bo już tak odchodząc od kwestii queerowych, to mam też co najmniej kilka innych powodów, przez które nie noszę sukienek)
Ale wiecie, o czym chciałam napisać? Wszędzie widzę zdjęcia i filmiki z czyichś studniówek. Głównie jakieś polonezy, czy po prostu losowe zdjęcia. I tak chcąc nie chcąc szukam dziewczyn w spodniach. Pamiętam jak kilka tygodni temu miałam załamanie, że takich nie ma. A teraz widzę, że są. Niezbyt wiele. Na jedną studniówkę pojawi się jedna, może dwie, chyba tylko raz znalazłam aż 3 (wszystkie genialnie wyglądały, nie pamiętam dokładnie, ale były z jakiejś subkultury). Nie wiem, czy teraz jest nas więcej, czy też po prostu szukam uważniej. One są, tylko z tyłu, lub nawet maskują się w środku. Czasem mają cały czarny outfit i szerokie spodnie przypominają sukienkę. Czasem w polonezie idą po stronie chłopaków, która chyba jest rzadziej filmowana. A czasem po prostu nie łapią się na zdjęciach. Ale naprawdę mnie cieszy, że są. Wciąż się boję i trochę panikuję, ale już się z tym czuję pewniej. Serio mam ochotę wyściskać je wszystkie :3

Jestem w trakcie robienia wielkich porządków w telefonie i natknęłam się dziś na screena sprzed kilku lat. W tle było zdjęcie GD, a na nim podpis, na polski to było coś typu
Dzięki GD tutaj jestem
Billie nauczył mnie kwestionować wszystko i się nie poddawać
Tré nauczył mnie, jak nie przejmować się tym, co myślą o mnie inni
Mike nauczył mnie, żeby zawsze szukać dobrej strony każdej sytuacji

I wiecie co? Ja tego jeszcze nie mam. Nie całkiem. Ale jak myślę o młodszej sobie, ona cieszyłaby się, że to wszystko idzie do przodu. Że chociaż wciąż się trzęsę, to jednak robię rzeczy, o które bym się nie podejrzewała, że szukam tych dobrych stron jakkolwiek mogę (choćby poprzez ten wpis) i że dla mnie jest tylko jedna prawda – ta, którą słyszę od Billiego. Mam do niego takie dziwne zaufanie. Widzę go i czuję jego ciepło. Ktoś niedawno udostępnił tiktoka, w którym dziewczyna mówiła, że jej poglądy są sprawką Billiego – usłyszała American Idiot gdy miała 10 lat i chociaż nawet nie miała pojęcia, kim jest Bush, już go nienawidziła. I coś w tym jest. Oczywiście to nie tak, że wierzę Billiemu na ślepo, on też jest tylko człowiekiem. Ale zawsze jak sprawdzam jego zdanie na jakiś temat to okazuje się, że w zupełności się z nim zgadzam. To nie tylko o polityce, ale po prostu o życiu — cokolwiek by się nie działo, cieszę się, że mogę iść po jego śladach <3

I tym akcentem Was żegnam. Bym jeszcze popisała, ale wstaję za 6 godzin i wypadałoby cokolwiek pospać….

Focia sprzed roku :3

Odpowiedz
8
KillerQueen...

KillerQueen...

@80Ramone hejkaa
Współczuję wszystkim przygotowującym się na studniówkę…ludzie, to musi być straszne…
Nie słucham za dużo GD, ale mam pewnie sentyment do Bill'iego no.
Miłego

Odpowiedz
1
ericius

ericius

@80Ramone hej
cóż, matury próbne są zazwyczaj trudniejsze od tych właściwych, także powinno być lepiej. ja też dziś dostałam swoją matematyczną porażkę 54% z rozszerzenia (żeby się dostać gdzie chcę przydało by się te rozszerzenia powyżej 85%…). pisałam dziś też próbną biologię z cke, myślałam, że będzie walka o życie, a świetnie się bawiłam. ale trochę żałosne, bo zrobili sklejkę ze starych zadań i to jeszcze mocno oklepane, a jedno zadanie robiłam literalnie wczoraj w nocy i się trafiło. jutro zabawa z chemią mnie czeka.
fajnie, że sobie ogarnęłaś spodnie i kamizeklę. obyś się w tym fajnie czuła i ci się podobało. niezła analiza tych spodni, hah. ale trochę racji, jak ktoś nie chce się odwalać bardzo kobieco w sukienkę to często też unika obiektywu, a część takich osób to pewnie też ze studniówki w ogóle zrezygnowała.
ja właśnie przegrałam z moją matką batalię na temat makijażu. chciałam pomalować się sama, bo nienawidzę tych typowych studniówkowych makijaży, każdy w nich wygląda tak samo, jak jakś pieprzona lalka barbie, zresztą to totalnie nie w moim stylu, tona brązera i złotobrązowe oczy. muszę teraz sobie znaleźć jakąś sensowną inspirację, bardziej w moim stylu, ale na tyle mało alternatywną, żeby moja matka się na to zgodziła. z moim codziennym mocnym eyelinerem, brokatem albo dodawaniem czerwonej kreski zdecydowanie się nie lubi…

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (4)