
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









Escada
AUTOR•Hejka, kochani, co tam, jak tam? 🩵
Ja się dzisiaj czuję jakby był wtorek, zapewne dlatego, że dzisiaj miałam fizjo.
Blackfriday'owe okazje jeszcze trwają, więc zapytam: kupiliście/kupujecie/będziecie kupować? Co upolowaliście?
Ja miałam dosyć konkretny plan i częściowo plan "awaryjny". Chciałam kupić konkretne buty zimowe i konkretną zimową kurtkę, ale żadne nie było dostatecznie przecenione, więc nie kupiłam.
Chciałam też już od jakiegoś czasu zrobić zakupy w Happy Horses, a że zapowiadali przeceny, wrzuciłam rzeczy do koszyka jakiś czas wcześniej, więc tylko jeszcze przeglądałam stronę w poszukiwaniu konkretnych innych rzeczy, ale kupiłam tylko to (nie wszystko), co już wcześniej było w koszyku. "Plan awaryjny" zakładał kupienie aparatu fotograficznego i kupiłam go (oraz mikrofon…) z jakiejś chińskiej aplikacji – mam nadzieję, że będzie dobry… 😅 Fajne były przeceny.
Zakupiłam też z Horse&Pony bluzkę z ich wspólnej kolekcji z Silwearem (jeśli jest tak piękna jak mi się wydaje…💜), a także z jakiegoś innego sklepu zamówiłam czerwone legginsy z lejem, też do jazdy konnej.
W tamtym tygodniu dotarł do mnie uwiąz w przepięknym kolorze (podobno) baby blue, ale znalazłam kilka minusów, więc jutro go odsyłam. Złożyłam też zamówienia książkowe na Galaktyce (w ramach prezentów), a oprócz tego w związku z pewną, hm, przygodą w piątek zamówiłam jeszcze jedną rzecz…
Te wszystkie zakupy były rozłożone w czasie, stricte w piątek zamówiłam tylko jedną z książek, a w sobotę wieczorem drugą (bo na moim telefonu nagle nie mogłam wpisać części adresu :/).
Piątkowa "przygoda" polegała na tym, że rano wyszłyśmy z mamą przed odwiedzinami mojej instruktorki wyrzucić śmieci, których było tyle, że miałyśmy zjechać windą. Czekałyśmy na nią dość długo, ale nie to było najgorsze. Prawie natychmiast po naszym wejściu winda się zepsuła – jechała może 2 sekundy i stanęła między naszym piętrem a niższym. Dodam, że żadna z nas nie miała przy sobie telefonu, żeby np. zadzwonić po pomoc… Wprawdzie ktoś z sąsiadów zadzwonił do serwisu, ale nikt nie wiedział, że ktoś jest w środku. Na szczęście umieszczono tam guzik alarmowy i nawet można było się za jego pomocą połączyć z serwisem, ale zanim to się stało, chyba z 10 minut stałyśmy tam, nie bardzo wiedząc co robić. Ktoś przyjechał i cała ta przygoda wątpliwej jakości trwała może z 20 minut, ale wolałabym, żeby nic takiego się nie przytrafiało ponownie… W każdym razie doszłam do wniosku, że przydałby się jakiś sprzęt, który możnaby zawsze mieć przy sobie i móc dzwonić z niego bez konieczności telefonu w pobliżu. To i jeszcze inny czynnik wpłynęło na decyzję o zakupie smartwatcha. Od poprzedniego roku miałam w ulubionych empikowej apki kilka sztuk, więc od soboty do wczoraj czytałam opisy i próbowałam coś wybrać. I wybrałam, chociaż było to dosyć trudne.
Więc ogólnie wydałam więcej niż chciałam, ale część rzeczy pewnie oddam, więc może nie będzie tak źle…😅
W czwartek przyszła do paczkomatu moja paczka z bardzo spersonalizowanym kalendarzem adwentowym, ale odebrałam ją dopiero w sobotę, dzięki czemu jednocześnie mogłam odebrać też inną paczkę…
W piątek kurier przyniósł też moje dwie "fancy" czekolady pitne, przyprawową zimową i drugą o smaku waniliowym (niestety ja w niej wanilii nie czuję).
Doczekałam się też w końcu zwrotu (choć nie całego) za bluzkę, więc ta sprawa prawie zakończona.
W sobotę wieczorem pojechałyśmy z mamą na koncert pt. "Musical w światłach Broadway'u". Szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś kompletnie innego, a już na pewno nie głosów klasycznych… Fakt, że kobieta miała fajne wysokie dźwięki, ale ich operowość działała mi na nerwy… Mało było znanych mi piosenek, a jak jakieś były, to w jakichś dziwnych tłumaczeniach i ze zmienionymi fragmentami melodii…
Ale sala była ładna, a koncert trwał tylko półtorej godziny, więc ok. Wróciwszy do domu, mama zrobiła nam wszystkim waniliową czekoladę.
W niedzielę miała do mnie przyjechać Emila, ale ostatecznie umówiłyśmy się jednak na za tydzień, trochę szkoda, ale miałam dzięki temu więcej czasu.
Dzisiaj przyszły obie moje książki z Galaktyki, a jutro powinna być w paczkomacie paczuszka od Sunflower Halters zamówiona pod koniec października. Myślę, że w niedzielę nagramy coś z Emilą na tego mojego skromnego Instagrama 😅 np. w końcu podpowiadamy na pytania, które miały być na live'ie-widmo…
Dzisiaj mój tata był we Wrocławiu i przywiózł mi łóżko z Ikei, po które chciałam jechać w (minioną) sobotę, więc się cieszę, chociaż będzie trzeba dokupić jeszcze materac.
To w sumie tyle – myślałam, że wyjdzie więcej. A co u Was?
WeraHatake
@Escada Współczuję przygody z windą ;w;
.Anja
@Escada jeny, sprawa z windą brzmi strasznie 😳 dobrze że tak szybko i bezpiecznie się skończyła
Escada
AUTOR•W sobotę byłam u Emili i poznałam najnowszą (CHYBA…) świnkę morską, długowłosą… 🩷 Totalnie mnie kupiła tym, że jak tylko została postawiona na kanapie, od razu do mnie przybiegła i się we mnie wtuliła…🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵
Z mamą i siostrą Emki pojechałyśmy w czwórkę do galerii i rozdzieliłyśmy się – mama Emili z jej siostrą poszły razem, ja z Emką gdzieś indziej, po czym… spotkałyśmy się w pierwszym odwiedzanym sklepie 😂
Byłyśmy w kilku miejscach, najdłużej chyba w zoologicznym (Emila pokazywała mi rzeczy przydatne dla królika), na koniec poszłyśmy do Action, które jakiś czas temu otworzono obok galerii.
Jak zwykle było super 🩵
W niedzielę były spóźnione obchody urodzin mojej mamy, dużo ludzi, ale jedzenia jeszcze więcej…
W poniedziałek moja mama była umówiona na kawę z moją dawną fizjo, pojechałam z nimi w nadziei na odwiedzenie sklepu, w którym byłyśmy w sobotę. Nie udało się, ale herbata imbirowo-pomarańczowa i tarta orzechowa były pyszne, chociaż mój organizm chyba ma już dosyć imbiru.
We wtorek fizjo, a wieczorem zrobiłam pewne zamówienie z nadzieją na kod zniżkowy do nadania paczki w InPoście, ale chyba zbyt tanie było to zamówienie, żeby dostać ten kod. :/
Wczoraj przyszedł mój zamówiony niedawno uwiąz, ładny wprawdzie, ale nie wiem czy go zostawię. Pojechaliśmy na 17:… do kina – ja z mamą na "Życzenie" (oglądaliście?), tata na "Horror story", które nie miało nic wspólnego z horrorem, jak stwierdził.
Nasz film skończył się wcześniej, więc poszłyśmy poszukać dla mnie nowych rękawiczek – znalazłyśmy, potem poszłyśmy jeszcze do dwóch innych sklepów, m.in. do TK-Maxx'a (znowu kupiłam 2 paczki Oreo, o nieznanych mi jeszcze smakach.
To w sumie tyle, bo tacie film się skończył i pojechaliśmy do domu, zahaczając o Pizzę Hut i paczkomat.
Na kolację miałam 2 kawałki pizzy (jednak dobrze, że nie wzięłyśmy średniej ani dużej…), w "towarzystwie" serialu i herbaty.
Dzisiaj miałam wizytę pewnej instruktorki (podczas tej wizyty na chwilę wpadł dziadek dać nam poznańskie rogaliki), jutro też ma przyjść (generalnie nasza współpraca powinna trwać kilka miesięcy).
Potem przyszła (chyba) kuzynka mojej mamy.
Zastanawiam się nad zakupem aparatu i statywu do telefonu lub/i tegoż aparatu, korzystając z blackfridayowych promocji, tylko nie mogę zdecydować na statyw, chociaż do wyboru są tylko 2. Czekam nadal na 2 zwroty, jednej pani dzisiaj już dałam nr do BLIK-a i mam nadzieję, że jutro już będę miała te pieniądze na koncie, bo to trwa już jakoś od października, a chciałabym jednak coś kupić z okazji BF, bez tych zwrotów nie bardzo mam za co :/
A Wy macie jakieś plany zakupowe?
Btw, jak się robi na Instagramie naklejki? Tzn.wiem, że coś ze story, ale jak inaczej się to story nazywa? 😅
Dzisiaj się też dowiedziałam, że na poznańskiej Cavaliadzie będą przez 3 dni pokazy Horse Agility i strasznie chciałabym je obejrzeć, tzn. 1, bo więcej nie potrzebuję do szczęścia. Tylko na razie nie uwzględnili ich w programie, więc nie wiem kiedy będą. Tak samo jak nie wiem czy ten wyjazd na w ogóle jakieś szanse powodzenia, ale oby miał…
Na dole fotka z kolejną zakumplowaną świnką morską :)
.Anja
@Escada po polsku się to nazywa historię i ja po prostu będąc na głównej stronie przewijam w prawo
WeraHatake
@Escada Ojeeej, jaka kochana kawia ♥
Chętnie bym spróbowała tarty orzechowej :o
OMG, jeśli "Życzenie" było spoko, to chętnie obejrzę, bo zastanawiałam się, czy to zrobić!
Escada
AUTOR•*Nie mogę zasnąć, więc może to dobry czas na streszczenie tygodnia*
W niedzielę byliśmy w kinie na "Uwierz w Mikołaja" (na podstawie książki Magdaleny Witkiewicz o tym samym tytule). Film mi się podobał, chociaż kilka rzeczy mogliby sobie darować+zabrakło kilku rzeczy, które były w książce.
W poniedziałek moja mama miała urodziny, tata zrobił sobie home office, do mnie przyszła torba z Eskadrona (jeszcze jej nie odpakowałam), a na obiad pojechaliśmy do restauracji. A potem do drugiej na deser – żadna nie była tego warta, szczerze mówiąc. Po drodze odebraliśmy z paczkomatu moje słuchawki.
We wtorek obie z mamą miałyśmy masaż; voucher prezentowy nie zmieścił mi się w torebce, więc dałam go mamie na miejscu i od razu z niego skorzystała.
W środę miałyśmy z mamą pojechać do kina i przy okazji zrobić w Smyku zwrot, ale nie bardzo mogłyśmy się zdecydować na film (2, które brałam pod uwagę wprawdzie trwały dokładnie tyle samo czasu, ale jeden z nich zaczynał się wcześniej o jakieś 25 minut czy ile), więc zrezygnowałyśmy z kinowego planu. Oddałyśmy w Smyku ubrania i dostałam gotówkę, z której część wykorzystałam tego samego dnia.
Kupiłam 5 rzeczy: najdroższą z nich było dosyć duże ozdobne pudło z TK-Maxx'a, w którym chcę trzymać niektóre rzeczy, ale na razie nie wiem jakie konkretnie…w tym samym skłepie wzięłam też dwa opakowania Oreo – każde w innym smaku (nudniejsze zostały zjedzone dzisiaj).
Miałyśmy też chwilę na odpoczynek i deser chia+kawa (mama) i czekoladę z syropem pomarańczowym (ja).
Na koniec poszłyśmy do Home&You, gdzie znowu szukałam podstawek pod kubki (nie znalazłam) i podkładek na stół (wzięłam te same, co spodobały mi się ostatnim razem, srebrne…🩶) Była fajna promocja, więc mama wzięła też liścia na torebki herbaty, za którego zapłaciła (dosłownie) kilkanaście groszy :)
Jakoś w międzyczasie pisałam z Emką i zostałam zaproszona do niej na sobotę. :)
Wczoraj dużo czytałyśmy i wreszcie zaniosłam do paczkomatu zwrot, z którym miałam problem, bo po wysłaniu go pocztą chyba jeszcze w październiku, wrócił.
Zamówiłam jedną końską rzecz i jestem jej bardzo ciekawa. Czekam jeszcze na 3 końskie paczki: jeden bardzo spersonalizowany kalendarz adwentowy, 2 paczki od fajnych firm (Favori_petshop i Sunflower Halters)+dzisiaj zamówiłam coś jeszcze, ale mam nadzieję, że dostanę maila z danymi do zapłaty, bo przelew był jedyną opcją :/
Dzisiaj wstałam o jakiejś chorej godzinie, a "śniadanie" zaczęłam o wpół do 16… Znowu dużo z mamą czytałyśmy, a wieczorem przyszedł dziadek.
Tak więc, dzisiaj jadę do Emili, będą zakupy na spóźnioną "imprezę" urodzinową mojej mamy, a jutro wyżej wspomniana "impreza".
W tym całym zamieszaniu czekam na Black Friday, ale chcę do tego czasu sprzedać kilka rzeczy, żeby w ogóle móc myśleć o skorzystaniu z tych promocji… Nadal mam dużo książek i kilka rzeczy dla jeźdźca i dla konia na sprzedaż.
Masaż twarzy raczej przesunę już na grudzień, chociaż nie mogę się doczekać kolejnego naświetlania kolan, które przyniosło bardzo fajny efekt. Do osteopatki też bym się chciała umówić, ale nie wiem kiedy.
W połowie października znalazłam w mojej mieścinie fajną poradnię logopedyczną, tam też się chcę wybrać na konsultację… Zaczynam też myśleć o nawiązaniu pewnej relacji z dentystą, ale to już nie z mojego budżetu 😂 tylko do tego też bym się chciała jakoś bardziej przygotować, więc nie wiem kiedy to nastąpi.
Mam też plan do końca roku kupić krzesło/fotel pasujący wysokością do biurko-stołu i chcę oddać mamie albo sprzedać Oskara (sprzedaż byłaby w sumie najlepsza…)
Ostatnio wprowadziłam lekką zmianę w pokoju polegającą na przestawieniu komody, ale nadal jest sporo rzeczy do poprawy…
Nie zdziwię się jeśli ten wpis przedstawia taki sam chaos, jaki mam teraz w głowie, ale może teraz zasnę… I tak nie poruszyłam tu najistotniejszych kwestii i raczej tak zostanie – zostawię je na terapię 😅 jeśli kiedykolwiek na nią trafię…
Na dole fotka moich wtorkowych nabytków
Escada
AUTOR•04.11. miała do mnie przyjechać przyjaciółka, która miała być z nami na sesji zdjęciowej 2 dni wcześniej, ale nie mogła. Moi rodzice pojechali na wycieczkę, ja zostałam i trochę poczytałam. Moi rodzice na 16:00 zaprosili dziadka na obiad, Emka przyjechała kilka minut przed 15, dziadek też przyszedł kilka minut przed czasem, na rodziców czekaliśmy najdłużej…
Potem poszłyśmy z Emilą nadać paczkę w paczkomacie i wróciłyśmy do mnie. Zrobiłyśmy kilka selekcji zdjęć z sesji, bo nie chciałam mieć ich tyle na telefonie, zwłaszcza, że nie wszystkie były dobre. Część dodałam na FB, na Instagrama też, wysłałam na "konkurs" najładniejsze zdjęcie wybrane przez Emilę i czekam na zamówienie z halterkowym gratisem :)
Następnego dnia (w niedzielę) pojechałam z rodzicami na wycieczkę (niby sama się zdecydowałam, ale nie byłam do końca przekonana). Trafiliśmy do bardzo fajnej restauracji, gdzie częściowo obsługiwał nas robot (wrażenie było dziwne).
Wzięłam [krem brule], mój tata też, mama wzięła bezę. Ja miałam jeszcze zimową herbatę (bardzo dobrą 🩷). Potem wjeżdżaliśmy autem pod jakąś górę, ale zaczął padać deszcz, więc zrezygnowaliśmy. Pojechaliśmy do dziadka, po drodze zamawiając pizzę miesiąca z pizzerii na naszej ulicy (została jeszcze na poniedziałek, bo wzięliśmy 2 z myślą o dziadku, który się nie zdecydował). Cały czas myślałam (i w sumie dalej myślę) o 'króliczycy' o "imieniu" Błyskawica ze stajni, w której miałyśmy sesję i przeglądałam na Allegro transportery. Spytałam Emki jaki ma plecak do transportowania zwierząt, bo widziałam u niej, i zaobserwowałam ogłoszenie z takim samym. Wieczorem obejrzałam kilka filmików o królikach od poleconej mi przez Emkę dziewczyny i spisałam kilka najważniejszych rzeczy, na pewno będę ją jeszcze oglądać.
Jakoś we wtorek S., która była ze mną na sesji, wysłała mi link do ogłoszenia instruktorki tej stajni o sprzedaży części królików w fajnych cenach. Na zdjęciach wprawdzie nie było Błyskawicy, ale to chyba dobrze, bo może jeszcze jest… Bardzo chciałabym wziąć akurat ją, ale jeśliby jej już nie było, to są tam chyba jeszcze 2 cudowne króliki, które brałabym pod uwagę.
Emila, jak u niej byłam, opowiadała mi o dziewczynie, od której ona czerpała/czerpie swoją wiedzę na temat gryzoni, co mnie bardzo ucieszyło, bo nie będę musiała (aż tak/ zamęczać jej pytaniami… Chociaż już to robię XD
W międzyczasie zamówiłam 7 ubrań ze Smyka z myślą, że coś raczej oddam.
W środę moja siostra W KOŃCU zabrała z mojego pokoju 2 wielkie kartony swoich rzeczy (jest miejsce na klatkę…😅), tym samym zostawiając u mnie już tylko jedną rzecz, która nie musi stać na podłodze, więc zrobiło się więcej miejsca.
W czwartek przyszły dwie moje paczki – z Happy Horses (2 pary brokatowych sztybletów i skarpety – wszystko oddałam) i ze Smyka – zostawiam sobie tylko niebieską ocieplaną kurtkę, więc większość pieniędzy mi wróci.
Zamówiłam też słuchawki z OLX-a (też Xiaomi, ale trochę inne), bo moje zielone się psują, a od Sony, których używam w zastępstwie, boli mnie jedno ucho. :/ Kupiłam też czarne bryczesy i opakowanie tropikalnych smakołyków dla koni, oby miały długą datę ważności, bo nie wiem czy będę robić zimową sesję zdjęciową…
Po poprzedniej wniosek jest jeden (albo 2): albo robimy fotki z użyciem Halters, albo ze smaczkami, albo jednocześnie z tym i tym. Albo w ogóle z innym koniem, ale z Feniksem też chcę jeszcze kiedyś…
W piątek zamówiłam moją wymarzoną torbę z Eskadrona z tegorocznej kolekcji Reflexx, w kolorze silkblue na jakiejś fajnej promocji, więc sama torba kosztowała 129,…+po wykorzystaniu 5% kodu od ambasadorki z dostawą zapłaciłam 140,… 🩵 To i tak dużo, ale myślę, że dobrze na tym wyszłam… Wysłali ją tego samego dnia i w poniedziałek powinnam już ją mieć (mam nadzieję, że jest dokładnie taka, jak ją sobie wyobrażam).
Moi rodzice pojechali wczoraj na obiad, a ja miałam z poprzedniego dnia, więc zostałam :)
Obejrzałam wczoraj 2 końskie webinary, został mi chyba jeden, ale są skomplikowane w obsłudze (konkretnie we włączaniu :/), więc mam nadzieję, że uda mi się go obejrzeć w ciągu kilku najbliższych dni… Rodzice, wracając, odebrali mi z paczkomatu książki.
Dzisiaj przyjechała do mnie Emila i miałam ambitny plan pójść do konkretnego sklepu zoologicznego, do którego miałyśmy pójść tydzień temu, ale się ściemniło, więc zrezygnowaliśmy, ale dzisiaj oczywiście był zamknięty, więc nie wiem kiedy w końcu do niego dotrzemy. 😅 Poszłyśmy tylko do paczkomatu zwrócić paczkę z Happy Horses. Potem zamówiłam lava cake z Pizzy Hut i gadałyśmy o zwierzętach i przydatnych akcesoriach. Fajnie było, ale jak zwykle za krótko.
Jakiś czas po wyjściu Emki przyszli ludzie po skrzypce, które miałam wystawione na OLX przez niecały rok… Sprzedałam za 5 dych mniej niż chciałam, ale WRESZCIE się ich pozbyłam (dawno z nich wyrosłam, a dzięki temu w najbliższym tygodniu nie dość, że dostanę wypłatę, to jeszcze (raczej) nie wezmę nic z bankomatu (+czekam na kilka zwrotów)…
Na wrocławskie targo zwierząt jednak nie jedziemy z kilku względów, może w przyszłym roku. Wczoraj też dodałam na Instagramie trzeci post z kilkoma fotkami z sesji (nadal nie zabrałam się jeszcze do zdjęć od instruktorki…)
.
Nie wiem co będziemy robić jutro, mam nadzieję, że to, co w większość niedziel, czyli nic specjalnego
W poniedziałek moja mama ma urodziny, ale dam jej tylko część prezentu, bo voucher na masaż odbiorę dopiero we wtorek…
Na razie to tyle – piszcie co u Was! ♥️
A! Jeśli ktoś z Was ma królika/króliki, niech się podzieli wiedzą nr. opieki i wszystkiego innego, np. na priv – będę wdzięczna 🩵🩵🩵
.Anja
@Escada są jeszcze szkoły muzyczne zaoczne które w cenie mają wynajem instrumentu co jest bardzo opłacane, polecam zainteresować się tematem (tylko faktycznie musiałabyś tam jeździć i strasznie dużo ćwiczyć)
Escada
• AUTOR@.Anja raczej wypożyczę i znajdę nauczyciela indywidualnie jeśli w ogóle ma to mieć sens
Escada
AUTOR•Myślę, że nie będę się dzisiaj rozpisywać na temat moich ostatnich dziwnych śniadań (typu zupa pomidorowa albo leniwe), wspomnę tylko o kilku poprzednich dniach i przejdę do dzisiaj.
W niedzielę z rzeczy ciekawych – byliśmy u dziadka. To właściwie tyle.
W poniedziałek umówiłam się z dziadkiem na pewne ćwiczenia. Mój plan pierwotny był średnio realny, bo nie wiem co musiałoby się stać, żebyśmy zdążyli na te autobusy 😂
Ale wybraliśmy się innymi gdzie indziej. Miało być 17°C i o ile rano wiało i było niezbyt przyjemnie, o tyle dość szybko zrobiło się wręcz upalnie (dobrze, że faktycznie weszłam najpierw na herbatę.
Słońce też robiło swoje, więc okoliczności były super. Pojechaliśmy potem odebrać ze szkoły mojego kuzyna, a potem dziadek i kuzyn na hulajnodze odprowadzili mnie do domu. Prawie od razu poszłyśmy z mamą po jej paczkę i wstąpiłyśmy na chwilę do Żabki, gdzie znalazłyśmy sanahową foccaccini, którą kupiłam i zjadłam, wróciwszy do domu (mega dobra, serio! Polecam 🩷)
We wtorek fizjo (czyli w sumie masaż, bardzo bolesny, bo byłam mega pospinane, chyba nawet wiem dlaczego).
Dziadek w ten sam dzień miał zabieg, dość szybko go wypuścili do domu.
Wieczorem dodałam na Instagramie coś pierwszy raz od… iluś miesięcy? Nawet nie wiem 😅 tzn. post, bo relacje się zdarzały… Zamówiłam też znowu coś z Sunflower Halters, bo była fajna promocja -50% na drugi produkt – tym razem będą to rzeczy w jakichś 90 procentach różowe… 🩷💚🩷 Bardzo jestem ciekawa efektów…
Wczoraj dziadek jeździł z nami na cmentarz(e), potem odwieźliśmy go do wujków, a sami wróciliśmy do domu. Wieczorem jeszcze umawiałam się na dzisiaj z Emilą i drugą koleżanką. Również wczoraj zamówiłam w fajnej promocji 2 pary brokatowych sztybletów w dwóch różnych kolorach i skarpetki (też brokatowe podobno) z Happy Horses.
Dzisiaj był super dzień! ♥️🩵♥️
Dlaczego?
Ano dlatego, że miałam swoją pierwszą w życiu sesję zdjęciową! Oczywiście nie byle jaką, ze zwykłej bym się tak nie cieszyła…
To była sesja z koniem… 🩵🩵🩵
Z umawiania się z dziewczynami wyszło trochę inaczej, bo Emili jednak nie było, a po S. jechaliśmy już po drodze do stajni, ale i tak było super.
W ogóle, wyszło to dosyć spontanicznie, bo myślałam o takiej sesji już od jakiegoś czasu, a niedawno na Instagramie firma, z której mam kilka końskich rzeczy (2 liny do pracy z ziemi i 2 różne cordea) dodała info o zabawie, w której trzeba było zrobić zdjęcie któregoś produktu w jesiennej scenerii, a 'nagrodą' (którą dostaje każdy biorący udział, stąd cudzysłów, jest halter z wisiorkiem dodany do następnego zamówienia.
W niedzielę pisałam do kilku różnych stajni w okolicy i dwie czy 3 odpisały mi tego samego dnia. Aquitana, na którą liczyłam ze względu na przepiękną Paintkę (APH) Josie niestety odmówiła; zgodziła się stajnia hodująca tinkery i inne gypsy coby (albo tylko gypsy, ale tinkery też mają), ale do nich mam jakieś 40 albo ponad 40 minut i trochę mnie zmroziła cena za udostępnienie konia. Niemniej kiedyś chętnie i tam się wybiorę…
W poniedziałek odpisała mi kolejna stajnia, na którą najbardziej liczyłam, też ze względu na odległość, tam też się zgodzili i cena była bardziej atrakcyjna. Plan był taki, żeby dziewczyny przyjechały do mnie i na sesję zdjęciową miałyśmy jechać autobusem, ale okazało się, że rodzice nas zawieźli.
A. poznałam na messengerowej końskiej grupie, bo okazało się, że jesteśmy z tego samego województwa, a nawet miasta. Ona regularnie jeździ w stajni, w której dzisiaj byłam 3. raz w życiu, więc spisałyśmy się i w sumie już od dłuższego czasu chciałyśmy się spotkać, więc stwierdziłam, że to połączę i zaprosiłam ją na tę sesję. Była w roli fotografa, bo nie skorzystałam z propozycji siostry wynajęcia kogoś (chciałam sesję, ale nie jakąś super profesjonalną, nie chciałam wydawać więcej pieniędzy niż te było potrzebne i w sumie dobrze się stało, bo zdjęcia wyszły fajne i dużo, część będę musiała usunąć, na razie tylko jedno (z jakąś dziwną miną) trafiło do kosza.
Wyszliśmy z domu znacznie później niż planowałam, pojechaliśmy po S. i do stajni dotarliśmy 13 minut przed oficjalnym startem sesji… Wzięłam z domu jeszcze mini złoty brokat do sierści, grzywy i ogona z Over Horse'a, ale nie użyłyśmy go w końcu. Wybrałyśmy fiorda o imieniu Feniks, co chyba nie było najlepszym pomysłem, bo o ile w stajni był mega spokojny, to na łąkach i przy ściąganiu z pastwiska strasznie ciągnął do trawy. Czyściłyśmy go obie z S. Potem przypięłam linę (za trzecim razem mi to wyszło 😅) i poszłyśmy szukać instruktorki, a z nią na łąki. Po drodze Feniks trochę ciągnął do trawy, aż w końcu mi się wyrwał, na czym ucierpiały moje dwa palce jeszcze przed sesją 😅😂😅
Ale na szczęście sama sesja obyła się (prawie XD) bez problemów. W pewnym momencie zdjęłyśmy mu kantar i wyszło kilka zdjęć, a potem Feniks zaczął odchodzić 😂 próba złapania go zakończyła się odwrotnym skutkiem do zamierzonego, czyli ucieczką dzikim galopem 😂 więc było z przygodami. Mam też kilka zdjęć na nim, ale samo wsiadanie (siedzenie zresztą też) to była jakaś masakra 😅 jest mniej więcej mojego wzrostu, gdyby nie pomoc instruktorki, w życiu bym nie wsiadła, zwłaszcza, że nie miałyśmy żadnych schodków ani nic. Samo wsiadanie było pomysłem instruktorki, nie planowałam tego, ale poza momentami kiedy się poruszał, było nawet fajnie… XD miałam wprawdzie kask, ale został w plecaku w stajni i był tam (w sensie w plecaku) tylko dlatego, że go nie wyjęłam po super jeździe w Aquitanie.
Sama sesja trwała jakieś pół godziny, kilka zdjęć mam też na tle stajni, potem S. go odprowadziła i poszłyśmy jeszcze obejrzeć stajenne króliki 🩵 są same samiczki, jedną jest przecudna i strasznie bym ją chciała wziąć, zwłaszcza, że jest taka możliwość (przynajmniej ze strony stajni, bo mama moja królika w domu nie chce… Ale jechać na sesję też nie chciała, a dzisiaj jej pomysłem było zawiezienie nas…😇)
Po wizycie u królików poszłyśmy usiąść i jakoś wtedy zorientowałam się, że nie zapłaciłam 😅 Później poszłyśmy szukać instruktorki i w międzyczasie przyjechali moi rodzice. S. zaprowadziła moją mamę do królików (miałam nadzieję, że pokaże jej szczególnie 'moją' Błyskawicę), a ja czatowałam z pieniędzmi na instruktorkę, z sukcesem.
Na początku jeszcze przywitały nas stajenne 3 psiaki, widziałam też śpiącą owcę… Ogólnie było ciekawie.
Potem z moimi pojechałyśmy na cmentarz (zostałyśmy w aucie) i plan był taki, żeby S. jeszcze pojechała do mnie, a potem mój tata by ją odwiózł, ale zadzwoniła jej mama i okazało się, że jest blisko, więc jak moi wrócili, S. się pożegnała i poszła do niej. Pojechaliśmy jeszcze do Mc'a, na cmentarz, do sklepu i w końcu do domu, zahaczając o paczkomat, w którym miałam coś do odebrania i wysłania.
Czekałam też dzisiaj na kuriera, ale nie zmieścił się w przewidywanym czasie i zostawił mi paczkę w skrzynce na listy (dobrze, że była tam tylko bluzka).
I to w sumie tyle z tego pięknego dnia 🩷
Co u Was?
MetalheadGirl_
@Escada omg mega zdjęcia
Escada
• AUTOR@MetalheadGirl_ dzięki :)