Patryk

80Ramone

Patryk

80Ramone

imię: X-Kid

miasto: Jingletown💚

www: pin.it

o mnie: przeczytaj

1538

O mnie

Hey ho!

Z tej strony Ramone, dobrze Cię widzieć!
she/he/they

17 (+2) & strung out on confusion

🖤Saviors💖

10/06/24 — Green Day & Donots (Berlin)
"I know it's raining, but it's a beautiful night out tonight!" ~BJA
17/06/25 – Green Day... Czytaj dalej

Ostatni wpis

80Ramone

80Ramone

Kurcze no debil ze mnie, pierwszy dzień na studiach, w sumie to dziś byłam tam troch... Czytaj dalej

Odznaki

Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Ta cała drama z Edem Sheeranem nagle pokazała swiatu, ile robi Green Day xD szczerze, ja wiem, że oni od zawsze dużo robili, ale jakoś nigdy nie próbowałam tego podsumować (może oprócz jednej prezentacji na historię, ale musiałam się streścić do 5 minut [wyszło 17]).

To są rzeczy dla mnie oczywiste, ale mam wrażenie, że wielu dopiero teraz to odkrywa. W necie krążą posty o tym, jak GD w 1994 wzięli jako support gejowy zespół Pansy Division i niektóre venue miały do nich o to problem. Tak dla kontekstu – trasa w 1994 była ich pierwszą jako gwiazdy. I to tak na dużą skalę. Na wcześniejszych trasach udało im się zarobić na trochę paliwa, trochę jedzenia, jak był dobry dzień to też na alko. I tyle. W 1994 wydali Dookie, dzięki któremu mieli tyle kasy, że Mike od tak kupił matce dom. I chociaż sporo jej zawdzięcza, to mieli też gorsze momenty i równie dobrze nie musiał kupować jej niczego. Potem była ta trasa. Wtedy w usa homofobia miała się świetnie i zespół będący na topie wybrał sobie na support swoich znajomych, którzy całą osobowość oparli na homoseksualiźmie. + Billie niedługo wcześniej wyoutował się jako osoba bi. Zieloni powiedzieli, że albo grają z Pansy Division, albo nie będą się prosić o występ, no i trasa odbyła się w całości z Pansy. I niby znałam tę historię, ale dopiero teraz internet uświadomił mi, ile tam się działo. Chłopaki mieli swój moment, który mógł się już nigdy więcej nie powtórzyć. Homofobia miała się świetnie, a wtedy nie walczyło się o człowieka tak bardzo, jak teraz. Bo chociaż żyjemy w trudnych czasach, to jest też coraz więcej ludzi, którzy chcą to zmienić.

I może to są małe rzeczy, ale zebrane razem robią wrażenie. Każde "I'm not a part of maga agenda" wykrzyczane z tysiącami fanów. Wzmianki o Palestynie i Ukrainie podczas Jesus of Suburbia. Każdy wers Holiday, nawet ocenzurowany, bo żeby ocenzurować Holiday, trzebaby przestać je grać. Wyśpiewane na zeszłorocznej Coachelli "running away from pain like kids from Palestine". Ale też coś, na co przez długi czas zwracałam za mało uwagi. Teksty. Od początku widziałam, że Billie jest świetnym tekściarzem, ale dopiero niedawno dotarło do mnie, jak bardzo Green Day jest polityczny. Bo polityka to nie tylko wojny i prezydenci, ale też miłość, wolność, protesty, nierówności płciowe, orientacja, zdrowie psychiczne i dbanie o drugiego człowieka. Mam ochotę zrobić wykład jedenastoletniej mnie, która bała się, że GD sprowadzą ją na złą stronę xD

I w tym wszystkim, co się teraz dzieje w internecie, naprawdę cieszę się, że ludzie docenili mój ulubiony zespół. Chyba tak czuje się matka na przedszkolnym występie swojego dziecka

Odpowiedz
5
ericius

ericius

@80Ramone jejku, dla mnie to jest tak abstrakcyjny koncept, żeby nie pozwolić komuś grać, bo bierze ze sobą kolegów gejów… jakby jak już tak ci nie pasuje to nie przychodź na support. chociaż jak fanujesz komuś, kto tworzy w pewnym stopniu polityczne rzeczy i tak reagujesz to chyba nie rozumiesz twórczosci swojego artysty albo traktujesz tę muzykę bardzo powierzchowie (co też jest okej, ale skoro tak to słuchaj jej sobie w aucie, a nie pchaj się pod scenę na koncertach). a odnośnie aut to niedawno jak jechałam to puścili American Idiot i natychmiast mi się przypomniałaś, hah

Odpowiedz
dezerter

dezerter

@80Ramone szczerze strasznym jest jak bardzo codzienne życie jest upolitycznione XD. dosłownie to, że jestesmy w stanie być, wypowiadać się etc. to też jest polityka XD. i naprawdę gd szanuje w ch** za to, że wykorzystują swój status do szerzenia wiedzy na trudne tematy, i takie o których wiekszosc sławmych osób nie mówi, przed obawą o to, że stracą na tym pieniądze XD.
i wgl dziękuję, že przybliżyłaś tą historie z ich pierwszą większą trasą<3

Odpowiedz
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Mieliśmy dziś pierwsze spotkanie z częścią ludzi ze studiów, zmusiłam się, żeby pójść. I teoretycznie nie było źle. Było w miarę spokojnie (jak na dużą grupę) i chociaż każdy próbował pokazać się z jak najlepszej strony, to serio wydawali się okej. A jednak czułam się dziwnie. Wytrwałam tam trochę ponad 2 godziny, potem chyba impreza zaczęła się rozkręcać, a mnie przebodźcowało i stwierdziłam, że jeśli chcę dobrze to zapamiętać, to powinnam już wychodzić. Kilka innych osób też wtedy wychodziło (no, tyle że one miały z godzinę do domu XD)

I niby nie stało się nic złego, a jednak czułam się dziwnie. W podstawówce byłam raczej samotnikiem, w liceum była ta moja paczka i pomimo dram, zawsze trzymałyśmy się mniej więcej razem. Tutaj nawet nie wiem, czego się spodziewać. Teoretycznie powinnam być z siebie zadowolona, bo udało mi się zagadać do kilku osób z pytaniem, jak się nazywają i skąd są, z jednym gościem nawet wymieniliśmy kilka zdań więcej, ale chyba był w podobnym położeniu co ja, bo nie kleiło się za bardzo. A jednak nie jestem zadowolona. Znowu się porównuję do tych śmielszych, pracujących, czy z prawkiem. Tak jakbym tam nie pasowała, bo chociaż kocham rysować, to nie jest to wysoko ceniona rzecz, a raczej nudne hobby. Powinnam być zadowolona, że udało mi się zamówić coś bezalkoholowego w barze, ale dziwnie patrzyło mi się na nowo poznanych ludzi, którzy kupują alko normalnie, a nie jakby to była specjalna okazja (nie posądzam nikogo o pijaństwo, po prostu totalnie nie ogarniam, że niektórym serio to smakuje i mają z tego radość xD)

Nie było tragicznie, ale boli mnie, że było jak zwykle. Fajni ludzie. Nie sztywniaki, ale też nie niewiadomo jak wkurzające osoby krzyczące zamiast mówić. Próbowali znaleźć wspólny temat, rozpocząć rozmowę. Widać było, że im zależy. I w tym wszystkim ja, która co najmniej kilka razy zauważyła, że jest jedyną osobą, która nie gada z nikim, stoi sama i nie wie, co ze sobą zrobić. W kółeczku dziewczyn czułam się niewidzialna, w kółeczku chłopaków czułam, że nie pasuję. Były też takie 2 osoby, które z wyglądu trochę przypominały mi moich znajomych (aczkolwiek to nie byli oni) i dziwnie mi było do nich nie zagadać. W sumie to trochę postalkowałam ludzi z grupy i miałam w głowie kilka osób, do ktorych mogłabym podbić, ale chyba żadnej z nich nie było, także plan poszedł się chrzanić xD

Miejmy nadzieję, że w ciągu roku jakoś się to poukłada, bo chociaż nie jestem załamana, to nie jestem w pełni przekonana, że to się uda

Odpowiedz
3
80Ramone

80Ramone

•  AUTOR

@.variant oo, to tym bardziej powodzenia! Tbh mam wrażenie, że ten nasz meet niczego nie zmienił, poszłam bardziej żeby się z tym oswoić

Odpowiedz
1
ericius

ericius

@80Ramone cóż, takie spotkania nie są dla wszystkich i może to kwestia wielkości grupy, a nie takich sobie ludzi. przynajmniej ja się nie umiem odnaleźć rozmawiając w na tyle dużej grupie, że wszyscy na wzajem nie są w stanie się słyszeć i trzeba sie dzielić na podgrupy xd. skoro wydawali się okej to w jakichś bardziej przyjaznych warunkach powinno być lepiej. no i nie wszyscy na takie spotkania chodzą, więc jeszcze jest nadzieja w tych ludziach, szczególnie, że tych wydających się najfajniejsze osób nie było. może po prostu nie twój typ spotkania towarzyskiego.
ja sama nie chodzę na żadne integracje, bo 2 godziny podróży autobusowej w jedną stronę to dla mnie gra nie warta świeczki, mamy jakis dzień adaptacyjny na uczelni to tam pójdę, a poza tym będzie freestyle w październiku. zresztą znam już sporo osób z widzenia (bo jakieś pół biolchemów z mojego liceum idzie na tę uczelnie), będzie 5 ludków z mojej byłej klasy (z trójką nawet gadałam w szkole). and which is insane zgadałam się z jedną osobą z sq, ktora też tam idzie i nawet próbujemy być razem w grupie (wgl okazało się, że chodziłyśmy do tego samego liceum nawet o tym nie wiedząc, a ja ją stąd kojarzę już z 5 lat. jeden z największych plot-twistów mojego życia, ale jakoś mam dzięki temu poczucie, że jestem we właściwym miejscu)

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (5)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Znowu mam jakiś kryzys z gitarą :< uwielbiam chodzić na zajęcia, ale odkąd w zeszłym tygodniu się zaczęły, grałam tylko 2 razy, przy czym raz się do tego zmusiłam. Zaczęło się chyba od tego szkolnego mam talent, na którym w sumie nie poszło mi aż tak tragicznie, ale schrzaniłam rzeczy, którym mogłam zapobiec. Występowałam tam wszystkie dane mi 4 razy, za ostatnim razem udało się osiągnąć wyróżnienie, które zapewne dali mi tylko dlatego, że to był ten ostatni raz i ogólnie dawali maturzystom. I co prawda nigdy nie zależało mi na miejscu, tylko żeby pograć przed ludźmi i ewentualnie się pokazać, ale troszkę dziwne uczucie. Wiele razy grałam w szkole, ale de facto zawsze się wpraszałam, tylko na dni otwarte zawsze italianista mnie pytał, czy pogram przed salą, bo na dni otwarte wszyscy robią dosłownie wszystko, żeby kogoś przyciągnąć. Chyba widział, że chcę pomóc, ale niezbyt lubię gadać z ludźmi, więc siedziałam przed salą i grałam. U niby odniosłam jakiś sukces. 4 razy udało mi się zagrać przed praktycznie całą szkołą. Pomimo stresu, bycia nową, grania na gitarze taty, która ma inne ustawienie progów, i całej masie innych niepowodzeń. Znajoma moiej koleżanki (którą kojarzę z dzieciństwa) rozmawiała z nią o mnie, że fajnie zagrałam trudny utwór. Albo taka dziewczyna, do której zagadałam, bo miała koszulkę GD. Też pamiętała mnie właśnie z grania, potem próbowałyśmy założyć zespół i chociaż nie wyszło, to chociaż raz spotkałyśmy się na granie. To było serio miłe

A mimo to, wciąż uważam, że jestem fatalna. Mam takie moje 4 utwory, które lubię grać. 21 Guns, bo to najważniejszy utwór w moim życiu, nikt z gitarowej gromadki tego nie zna, a ja lubię ich tym wkurzać. Fajnie też się to gra jak se włączę na yt perkusję, jakbym serio grała z Tréjem… Fragile Stinga, bo pan myślał, że nie dam rady, więc się uparłam i dość szybko się tego nauczyłam. A także Nothing Else Matters i Brothers in Arms, których granie świadczy już o jakimśtam poziomie gitarowania. Tak umownie to nasze utwory, na które trzeba sobie zasłużyć. I to tylko z nich mam satysfakcję, reszta mam wrażenie, że nawet mi nie wychodzi. I niby lubię też grać jakieś inne rzeczy, np chwytami (bo tamte to z nut akurat). Np. ostatnio dość często gram sobie Roshambo od The Network, ale to głównie dlatego, że uwielbiam tę piosenkę, a słuchając The Network czuję się tak przyjemnie inaczej, jakbym mogła sobie bezkarnie zniknąć i istnieć tej całej presji

Tamto mam talent udało mi się odkupić udanym występem na zakończenie roku gitarowego i przynajmniej nie jestem na siebie taka zła, ale wciąż jest to uczucie schrzanienia, że jestem fatalna w czymś, co kocham. Niby staram się grać regularnie, ale ostatnio rzadko mam z tego radość. Chyba uświadamiam sobie, że się starzeję i moje potencjalne szanse na granie w zespole ciągle tylko maleją. Chociaż sama nie wiem, czy odnalazłabym się w zespole, a kariery solowej nie planuję. Nie znam ludzi, a jak znam, to się nie nadaję. Albo mamy zbyt różne gusta, albo to takie trve panczury, które prędzej wyśmieją mój Green Day niż ze mną pogadają. Przynajmniej tutaj nauczyłam się już, że mając GD nie muszę martwić się byciem trve, bo z nimi jestem szczęśliwsza

Z rysowaniem też mam ostatnio problemy, chociaż tu przynajmniej są chęci, tylko że wybitnie mi nie idzie i w ciągu ostatnich kilku dni wywaliłam więcej obrazków niż przez cały rok

Odpowiedz
3
.variant

.variant

@80Ramone kurcze, najgorzej :(( też aktualnie przechodze przez coś podobnego, bo odkąd skonczyły mi sie zajęcia z gitary w czerwcu to ledwo co gram. i nie mam pojęcia jak z tego wyjść. kocham to? jak nabardziej. mam z tego frajde? jeszcze jaką. chce mi sie? for some reason nie

Odpowiedz
1
80Ramone

80Ramone

•  AUTOR

@.variant u mnie nawet z frajdą coraz gorzej. Jak już jestem w trakcie grania to ujdzie, ale tak ogólnie to nawet czasem zapominam, że to lubię. Ale powinno prędzej czy później przejść. Zajęcia wróciły, to może się zmotywuję

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (3)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Przybyłem, zobaczyłem, dużo kasy zostawiłem

Odpowiedz
4
.variant

.variant

@80Ramone w empiku tylko za karty prezentowe kupuje, bo normalnie mi szkoda wydawać xd

wglz jakiegoś powodu nie dostałem powiadomienia z tą odpowiedzią🤷

Odpowiedz
1
80Ramone

80Ramone

•  AUTOR

@.variant coś w tym jest, też już praktycznie tam nie kupuję, jedynie jak GD coś nowego wydadzą
Sq narobiło tych aktualizacji, a potem i tak dużo rzeczy nie działa xD

Odpowiedz
2
pokaż więcej odpowiedzi (2)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Lol czuję się jakbym właśnie miała lockdown part 2, tyle że wychodzę czasem z domu xD gdy zaczął się covid, niby już trochę słuchałam GD, ale wciąż byłam mega początkująca i niby byli już moim ulubionym zespołem, ale nie tak, jak teraz. W grudniu 2020 wyszedł 2 album The Network, ich projektu pobocznego, ale miałam kryzys do GD. Przesłuchałam ileś razy, ale nie było tej fazy. No i guess what, faza przyszła teraz. Teraz, kiedy za chwilę zaczynam studia i powinnam robić dorosłe rzeczy. Tymczasem ciągle słucham w kółko 3 albumów (2 The Network i 1 Pinhead Gunpowder), pomalowałam se drugą koszulkę na The Network, w planie jest też breloczek i może brasoletka, a może i jeszcze jakieś diy. Weszłam w fandom, który znam, a jednak jest dla mnie zupełnie nowy. Po ponad tygodniu ta faza nie przechodzi, tylko tak trochę się rozrasta, chyba cały dzień dziś przeglądałam fluff fanarty Mike × Billie lub Tré × Billie (bo ja shipuję wszystkich). Myślałam, że mnie ta faza ominęła, ale jak widać tylko czekała na swoją kolej…. btw ktoś zauważył, że The Network to dosłownie zespół ocek GD i możemy se robić z tym co nam się podoba, a zarazem nie wydaje się to tak dziwne, jak byśmy robili te same rzeczy z GD. Nie wiem czemu, ale wybitnie mi się to podoba

Odpowiedz
3
ericius

ericius

@80Ramone o czyli nie tylko ja się cofam w czasie przez tego typu rzeczy. a takie fazy na rzeczy są mega cool, także chyba to dobrze

Odpowiedz
1
80Ramone

80Ramone

•  AUTOR

@ericius oj nie tylko, u mnie to się dzieje dość często, ale na nich nigdy nie miałam tak mocnej fazy

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (1)