
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×




80Ramone
AUTOR•Zieleńce zmajstrowali bardzo przyjemny nowy singiel, brzmi jakbyśmy w końcu mieli dać Father of All tę miłość, której nigdy nie dostało
Teraz tylko modlić się, żeby ten ich film kiedykolwiek wyszedł poza usa..
80Ramone
• AUTOR@Ajrisz.Pifko póki co wiem tylko, że ma być we Włoszech, a ci ogarnięci z Polski piszą, żeby raczej tego u nas nie oczekiwać :( może przynajmniej będzie kiedyś na płycie…
Moonchaser
@80Ramone ale możemy spiracić po angielsku zawsze
80Ramone
AUTOR•Co do wpisu niżej, dosłownie słucham tej piosenki od wczoraj w kółko i dopiero teraz widzę ten tekst, losowo se o tym przypomniałam po ponad roku i to chyba znak
auroraborealis
@80Ramone na tamten wpis odpisze pozniej, ale co do skid row, damn, jak dawno ich nie sluchalam XD
80Ramone
• AUTOR@auroraborealis mi się o nich randomowo przypomniało i faza dalej trzyma
80Ramone
AUTOR•Znowu mam jakiś zjazd chyba, nie wiem już. Ciągle coś w mojej głowie mi wmawia, że wszyscy mnie nienawidzą, mimo że mam masę dowodów, że tak nie jest. I to wszystko przez jedną idiotkę, która do końca wmawiała mi, że jestem dla niej ważna, mimo że od miesięcy już nie byłam
Za niedługo mam prawdopodobnie ostatnią wizytę u psychologa, bo chodziłam do takiej poradni, gdzie generalnie przyjmują za darmo ale tylko do końca liceum, no i sama nie wiem, co dalej. Nie mam głowy do szukania kogoś innego i chciałam zrobić sobie przerwę, zobaczyć jak pożyję, tym bardziej, że na poprzedniej wizycie doszłyśmy z panią do sedna jednego z problemów i mogłabym spróbować sama to ogarnąć, tyle że boję się, że jeszcze bardziej to pogorszę. Chyba znowu wracają mi myśli samo*ójcze, czego nie chcę przyznać, ale chyba będę musiała. Najgorzej było wczoraj w sumie, dziś już jakoś żyję, może i bez szału, ale w kościele trochę odetchnęłam i teraz chodzę po prostu podnerwiona i smutna, bez innych reakcji
Ogólnie jakoś dziwnie ostatnio. Miałam w wakacje dużo czytać, a nie czytam praktycznie wcale. Znajomi jakoś się ulotnili. Miałam robić prawko, ale mam strasznie zapchany grafik takimi pierdołami do ogarnięcia w max 2h, które jednak trzeba zrobić konkretnego dnia, no i jak oglądałam te kursy to chyba dopiero pod koniec sierpnia udałoby się zacząć, o ile nie stchórzę… trochę czasu spędzam z rodzicami i to mnie jeszcze ratuje przed totalnym wariactwem, ale w sumie to ostatnio nie mam na nic siły, łącznie z czytaniem, nadrabianiem powiadomień tu… umiem tylko rysować, wychodzić na spacery i jak mam lepszy dzień, to też pograć na gitarze, ale bez szału
No i jeszcze w środę wyniki matur. Powiedzieć, że się boję, to jakby nic nie powiedzieć. Jeśli nie zdam matmy, to chyba nigdy jej nie zdam, bo już niczego nie pamiętam i nie ma szans, że do sierpnia bym cokolwiek poprawiła… no i przeraża mnie sam fakt, że jeszcze tego samego dnia mam stawić się w szkole, odebrać papierek z wynikami i prawdopodobnie pokazać go koleżankom, żeby miały nowy temat na obgadanie mnie. Byłam jedną z dwóch wariatek w mojej "paczce", które zdawały polski i włoski rozszerzony. Więcej osób miało taki plan, ale zrezygnowały, bo to było w tym samym dniu. Jeśli któreś pójdzie mi słabo to jestem prawie pewna, że będą mi to wytykać, że niepotrzebnie się pchałam. Trochę żałuję tego włoskiego tbh, no ale już trudno
Także um przepraszam za ten wpis, spróbuję się jakoś ogarnąć, bo póki co to jest słabo
Kotonoha
@80Ramone 🫂🫂🫂
_..._
@80Ramone współczuje (też mam ostatnimi czasy doła), ale mam nadzieję że kiedyś się ułoży (jakim gównianym klasykiem walnelam, sorka, wieds tylko, że my cię tu bardzo lubimy ❤️)
80Ramone
AUTOR•Oglądaliśmy se z rodzicami The Cure na openerze. Tata chciał na nich jechać w tym roku, ale opener nas nie przyciąga (nwm czy bym tam jechała nawet na GD, ewentualnie tylko dla nich..), a na Berlin nie byliśmy wystarczająco zmotywowani. Przynajmniej tata już kiedyś ich widział na żywo, więc nie było aż takiego żalu. Aczkolwiek widać było, że mu smutno. O każdej piosence nam coś opowiadał, potem też o muzykach… no, ogólnie moja kolekcja płyt GD i jego The Cure to mniej więcej to samo ilościowo, także wie co mówi
No i tak myślałam o tym wszystkim i przypomniało mi się to, jak bardzo chciałam jechać na GD, zanim jeszcze pierwszy raz ich zobaczyłam. I żeby nie było, teraz znowu chcę ich zobaczyć tao samo mocno, albo i bardziej. Ale wtedy było jeszcze takie uczucie niespełnienia, jakbym wcześniej nie była do końca sobą. W sumie to tylko na GD serio odkryłam siebie oraz kilka nieznanych dotąd skillów typu piszczenie i gadanie na migi po niemiecku. W każdym razie, niektórzy z Was pewnie pamiętają mnie sprzed tych koncertów. Potrafiłam pisać o tym wiersze, płakać ze pewnie nigdy się nie uda. Gdy byłam w dołku, moją motywacją do życia było to, że bardzo chciałam ich zobaczyć. Przez lata pozbyłam się prawie wszystkich marzeń, a raczej zastąpiłam je tym jednym, największym. A potem ogłosili trasę i był dosłownie dzień, albo i krócej, gdy chciałam się poddać i nie jechać. Bo nie w Polsce, bo drogo, bo trzeba się wysilić. Był chyba nawet moment, że się rozpłakałam i to rodzice namawiali mnie, żebym się nie poddała skoro tak bardzo mi na tym zależy i że zrobią co mogą, żebyśmy to jakoś razem ogarnęli, no i faktycznie tak się stało. Zrobiłam w życiu wiele głupot, ale nie wybaczyłabym sobie nigdy tej jednej, jakbym wtedy nie kupiła biletu na Berlin (a w sumie to potem z Wiedniem też byłam bliska poddania się xd)
Także taka rada na dziś — jeśli Wasz ulubiony artysta ma grać gdzieś w miarę (a to pojęcie bardzo względne) blisko, możecie ogarnąć transport i macie wystarczająco kasy na cały event + jakkolwiek godne życie (nie pod mostem), to kurna nie myślcie nawet, tylko jedźcie XD
auroraborealis
@80Ramone jak bardzo się z tym zgodzę. czytałam kiedyś relację jakiegoś fana nirvany, który miał kupiony bilet na koncert gdzieś w europie, na bodajże jesień 1994. chciał być na poprzedniej trasie, ale z jakiegoś powodu nie mógł.
minął marzec 1994, później szukali kurta, a później okazało się, że nie żyje, i typo ponoć do dziś ma gdzieś ten bilet.
także fajnie jest móc zobaczyć jakiegoś ulubionego wykonawcę/zespół, póki jest taka możliwość 💔
ericius
@80Ramone też bym ich chciała posłuchać na żywo, ale opener mnie strasznie odrzuca. zresztą chyba by mi rodzina nie pozwoliła, bo niebezpiecznie. ale kurde nawet jakby w Warszawie było to by się moja mama krzywiła po spytaniu na co to i zobaczeniu jak wygląda Robert (nadal jest zdania, że moja sympatia do gotyckiej kultury to kwestia tego, że M mnie w to wciągnął/chciałam mu się tym przypodobać i jakbym zaczęła wyglądać w 100% normalnie i słuchała pozytywnych piosenek to bym nie miala depresji).
fajnie, że udało ci się zobaczy Zielonych na żywo, bo cholera to nie jest „tylko koncert”
80Ramone
AUTOR•Artfightowy update, bo bawię się świetnie: narysowałam już 2 postaci (ich właściciele mi bardzo ładnie podziękowali i się jaram). Pierwsza to basista z 2 wpisów niżej, potem rysowałam też demona inspirowanego greendayową Glorią :D aktualnie zaczęłam postać od osoby, z którą się tam obserwujemy (daleki znajomy z insta) i mimo że rysuje mi się super, to troszku się stresuję, jakaś większa presja xD chciałam narysować po jednym oc od każdej osoby, z którą się obserwujemy, ale to już 11 rysunków i boję się, że braknie mi pomysłów xD
Acz totalnie nie spodziewałam się, że ktoś będzie chciał narysować coś mojego, tymczasem dostałam już 2 rysunki, oba dla mojego ulubionego "dziecka", Finny
Pierwszy to po prostu ich adorable fanart od innego fana Zielonych, a drugie to jak z oc tamtego artysty są na koncercie GD i stoją przed barierkami. Z tym drugim robiłam już kiedyś collab na insta i chociaż chwilami było niezręcznie, to serio fajny człowiek i omggg tak się jaram na to
Teraz tylko żeby nie dostać wypalenia + rysować GD co kilka ocek, żeby się nie załamać (bo jak za rzadko ich rysuję to legitnie czuję, jakbym nie miała celu w życiu)