
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×




80Ramone
AUTOR•Kurde, człowiek miał 2 dni weekendu żeby odpocząć i nadrobić zaległości, i co? Jak zwykle nic. W piątek byliśmy w kinie na Nuovo Cinema Paradiso i wróciłam strasznie przebodźcowana (nienawidzę filmów, mam dosłownie kilka ulubionych, z czego większość to bajki, a tak to wręcz boję się czegoś nowego oglądać, ale miałam do wyboru to po włosku lub jakiś o Holocauście, więc…). Potem jeszcze korki z matmy, a poprzedni tydzień mnie tak zmęczył, że po korkach padłam i tyle ze mnie było (a nie, jeszcze na szybko kończyłam obrazek na urodziny Tréja, ma się priorytety). Wczoraj przez większość dnia chodziłam podk*rwiona i myślałam, że to dalej przebodźcowanie, ale już dziś rano się okazało, że tylko tylko i aż okres. Mam wrażenie, że to g*wno boli o wiele bardziej, niż ustawa przewiduje, a w dodatku teraz mi jeszcze odchodzi apetyt. Czasem mam podczas okresu odruchy wymiotne, dziś obyło się bez tego, ale dostałam takiego wstrętu, że obiad jadłam ponad 1,5h. Może po części to dlatego, że był kotlet, a mój wstręt do mięsa jest z dnia na dzień coraz większy. Chyba serio muszę ogarnąć więcej dań wege, bo oszaleję.. a dodam, że kotlety to ja jem, zwykle nawet dość chętnie
Tak więc jutro nie idę do szkoły, bo chociaż mam tylko 5 lekcji, to nie ma szans, że wytrzymam. Jeden plus, że jutro test z renesansu, tak więc z moją nienawiścią do Kochanowskiego napiszę to w drugim terminie, jak już poznam pytania (jakby nie było, są mi dłużni za zdobycie pytań z Tanga i wysłanie notatek z matmy xD). Ale to nie będzie całkiem wolny dzień, bo jednak muszę się zwlec do psychologa. Różne rzeczy się podziały i to będzie moje ostatnie spotkanie z nią, potem będę chodziła do innej babki i już się stresuję, chociaż podobno fajna :(
Prawdopodobnie to tylko skutek wszystkiego powyżej, ale tak strasznie tęsknię za Billiem. 2 lata temu zaczęła się era Saviors, gdy praktycznie codziennie wiedziałam, co u niego. Teraz nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio go widziałam. Chciałabym go przytulić, tak jakby tylko on jeden rozumiał, co się teraz dzieje w mojej głowie. Na rocznicę z GD niestety dostałam okropny sen. Śniło mi się, że miałam iść na koncert GD i zwyczajnie go przegapiłam – po paru miesiącach przypomniałam sobie, że miałam iść na jakiś koncert, wygrzebałam bilet i się okazało, że już był. Nie wiem, kim byłam w tym śnie, ale z pewnością nie sobą. Miałam też tam dwie kostki od Mike'a, takie same, tylko jedna była bardzo cienka. Z tej drugiej z jakiegoś powodu odszedł obrazek i to był dla mnie kolejny koniec świata. Bo te kostki nie były moje. W realu moja ma takie 2 ciemne ryski, zrobiły się od grania. W tym śnie żadna z kostek nie miała tych rysek, pod jakimkolwiek kątem bym patrzyła. Znowu się czułam, jakbym wariowała. Po obudzeniu się obejrzałam tę kostkę dokładnie i doszłam do wniosku, że wszystko jest jak być powinno. Potem przejrzałam kilka czatów, galerię, notatki i stronę GD, żeby się upewnić, że na pewno nie przegapiłam żadnego koncertu. No i wszystko się zgadza, byłam na dwóch, a następnej trasy nie zapowiedzieli
Jak zwykle okres mnie przyblokował, więc jedyne, co dziś zrobiłam, to byłam w kościele, zjadłam ten ch0lerny obiad, przeczytałam z 10 stron książki (miałam w planach czytać cały dzień…), słuchałam Brutal Love non stop (jakkolwiek łagodzi te moje bóle brzucha), no i płakałam z tęsknoty za Billiem. Idzie wspaniale..
80Ramone
• AUTOR@Klondie nie
Klondie
@80Ramone no tak
80Ramone
AUTOR•Dziś mija dokładnie 7 lat, odkąd słucham Green Day. To było dość niespodziewane. Byłam na łyżwach i jeździłam więcej niż zwykle. Zmęczyłam się na tyle, że nie miałam sił, by iść do domu, więc zadzwoniłam do taty, czy by po mnie i mamę nie przyjechał. Potem rodzice poszli jeszcze coś kupić, a ja siedziałam sama w aucie i to właśnie wtedy w radiu rockowym usłyszałam głos o wiele delikatniejszy niż wszystkie inne. Od razu wiedziałam, że ten człowiek będzie miał spory wpływ na moje życie, chociaż nie myślałam, że aż taki…
Tak naprawdę to dzięki GD czułam się mniej samotna, zaczęłam jakkolwiek radzić sobie ze swoimi uczuciami, zaczęłam rysować, grać na gitarze, na nowo zakochałam się w pianinie, poznałam tak wiele cudownych ludzi, że na wymienianie ich zeszłoby mi chyba kilka dni. To dzięki nim wciąż tu jestem – pomogli mi przetrwać podstawówkową samotność, wszystkie ataki paniki, licealne wahania, zakończenie kilku kluczowych relacji, kilka miesięcy myśli samob*jczych i wszystkie inne dni czy noce, których z różnych powodów myślałam, że nie przetrwam
Z jednej strony to głos Billiego, który zawsze jest dla mnie jak przytulas. Z drugiej, ich zgranie i to, jak bardzo jestem w stanie się z nimi utożsamiać. Ale też to, jak wspaniałymi ludźmi są. Tylko Mike skończył szkołę średnią (ledwo xd), ale są dla mnie ch0lernie mądrymi ludźmi, którzy wiedzą bardzo dużo i na nasze szczęście dzielą się doswiadczeniami
Słuchając ich, rozumiem własne szaleństwo i wiem, że nie jestem sama. Wspierają osoby lgbt i dzięki temu zdobyłam odwagę, by poznać samą siebie i teraz wszystko zaczyna mieć sens. Raz w wyniku ataku padaczki zemdlałam, a potem przez dobre 10 minut nie wiedziałam, co się dzieje. Nie poznałam własnej mamy, nie widziałam, ile mam lat. Ale to było rano, więc jadąc na sor włączył się budzik, moje ukochane X-Kid. Wtedy wróciła mi cała pamięć. Ta piosenka po prostu zrespia się w moim życiu zawsze, gdy szczególnie jej potrzebuję.
Nauczyłam się też kochać. Sam zespół, ale też rodzinę, przyjaciół, samą siebie i tych wszystkich nieznajomych, którzy pojawiają się nagle i często wniosą coś do mojego życia. Gdy wyszło Saviors, od razu o północy odpaliłam Bobby Sox. Moją pierwszą myślą był mój Julek (i wciąż oczywiście jest), ale potem odkrywałam to też na innych ludziach. Tłum na koncercie, darcie się do tego na mojej osiemnastce, granie tego na dwie gitary ze znajomą ze szkoły, słuchanie tego ponad 500 razy w tym roku i po prostu przypominanie sobie tych wszystkich fajnych chwil. Bobby Sox na zawsze będzie moją szczęśliwą piosenką
Chyba muszę powiedzieć to głośno: cieszę się, że się odważyłam. Pokazać ich znajomym, bo w końcu mam takich, którzy akceptują moją obsesję (co nigdy nie było takie oczywiste). Że wybrałam się za granicę tylko po to, żeby ich zobaczyć. Że zaufałam kilku nieznajomym w internecie i teraz mam ludzi, których nigdy nie spotkałam, a jednak za którymi tęsknię. Wbrew pozorom, jestem wdzięczna, że mogę mieć kogoś takiego. No i jestem też wdzięczna mojej kuzynce, że zmusiła mnie do założenia insta i dodawania tam fanartów. Ona widziała ich najwięcej, zwykle tragicznych, a jednak zawsze we mnie wierzyła. Billie zauważył mnie 2 razy, Tré raz, a Mike'a, Kevina i Jasona White'a to nawet nie jestem w stanie zliczyć, tyle tego było. Każde jedno seruszko, komentarz, czy udostępnienie, ma swój ślad w moim greendayowym pamiętniczku, z dokładną datą i obrazkiem, z którym to się wiąże. Poświęciłam na to 1 stronę z zeszytu i musiałam doklejać już 3 czy nawet 4 inne. Wciąż pamiętam, jak Tré udostępnił mój rysunek i chwilę później ziomek napisał mi "you're like the chosen one by the entire band". Każdy ma w życiu inne cele, ale ten mój jest już zrealizowany💚
Ten rok też był niezwykły. Było mi dane usłyszeć na żywo 21 Guns, przez które to wszystko się zaczęło. Mogłam spojrzeć w oczy Tréja i wymienić się z nim uśmiechami. W końcu, zdobyłam jego pałeczkę i kostkę Mike'a, które regularnie miętolę i całuję na dobranoc
Nie mam pojęcia, jak Green Day to zrobił, ale udało im się stworzyć własny świat, w którym czuję się bezpieczna i akceptowana taką, jaka jestem <3
80Ramone
• AUTOR@.variant awww <3
80Ramone
• AUTOR@auroraborealis też dużo :3
Mi akurat z nimi radio pomogło, ale tutaj poznałam masę innych fajnych zespołów
XDD dosłownie
80Ramone
AUTOR•Jakoś rok temu napisałem do X, że za nią tęsknię, a ona była w ogóle zdziwiona i spytała, co w związku z tym. Dziś to samo napisałam do mojego psiapsi (który mieszka nie 5 minut ode mnie, a tak trochę na 2 końcu kraju) i właśnie sobie beczę ze wzruszenia, bo okazało się, że da się na to odpisać inaczej, widzę, że on też za mną tęskni
Nie mam pojęcia, kiedy znowu się zobaczymy, być może nawet nie w następnym roku, ale z jakiegoś powodu czuję, że nie jestem sama♡
W ogóle tak jakoś trochę za dużo ostatnio narzekam, więc napiszę, że (o dziwo) jestem wdzięczna mojemu liceum. W podstawówce może i dobrze się uczyłam, ale byłam nikim. Tutaj mam znajomych. Często coś się wali, są dramy, kłótnie, olewanie się. A jednak zawsze jest ten sam skład. Mogę napisać do nich z losową rzeczą, o losowej porze, i nie mają mnie za dziwaka. Może nie jest to paczka przyjaciół, o której marzyłam jako pięciolatka, ale to taka, która dla dziesięcioletniej mnie byłaby nierealna
No i jeszcze jedna rzecz – pokochałam Włochy. W podstawówce miałam niemiecki i jedynie dzięki koncertom GD mam sentyment do tego języka. Tymczasem włoski.. jara mnie, jak byliśmy we Włoszech to legitnie czułam się tam dobrze. Coraz więcej kojarzę z ich kultury. Dziś byliśmy w kinie na Cinema Paradiso (podobało mi się, ale jestem strasznie przebodźcowana). Usłyszenie tego pięknego języka i podziwianie pięknych Włoch znowu sprawiło, że poczułam się tak trochę jak w domu, nawet nie wiem czemu..
Klondie
@80Ramone jeśli uważasz, że Dobrze zrobiłaś, to znaczy, że zrobiłaś dobrze
A dom, jest tam, gdzie Twoje serce. Twoje jest we Włoszech
ericius
@80Ramone ano można. fajnie, że to widzisz i fajnie, że masz kogoś, kto też za tobą tęskni.
rel. poczucie, że ma się paru znajomych jest dużo lepsze niż wyniki.
cóż, dom to niekoniecznie tylko miejsce, znacznie częściej atmosfera
80Ramone
AUTOR•Ej, chyba muszę ventnąć trochę
Ostatnio wszystkiego już za dużo. Z byle czym nie daję rady, co widać choćby po tym, po jakim czasie odczytuję Wasze wpisy i inne fajne rzeczy, które tu robicie. Ale wciąż tu jestem
Zawsze cieszyłam się na klasę maturalną z myślą, że odejdą mi te wszystkie chemie, biologie i inne badziewia, ale nigdy nie pomyślałam o tym, jak bardzo będą cisnąć z tego, co zostało :(( uczę się wszystkiego max 2 dni przed testem i to nie dlatego, że wcześniej mi się nie chce, tylko dlatego, że zwyczajnie nie ma na to czasu :((
Śpię coraz mniej, jestem wiecznie wyczerpana. Dziś głosy w mojej głowie ubzdurały sobie, że coś się stało mojej babci, i o zgrozo nie odpisywała na sms (miała wyciszony telefon.). Od razu po szkole do niej pobiegłam i na szczęście wszystko jest okej, ale cały dzień panikowałam :(
Poza tym, jest jeszcze jeden problem, matematyczka. Ostatnio na polskim wszyscy uczyli się matmy jak porąbani, aż pani spytała, co się dzieje, a że jest przy okazji naszą wychowawczynią i cudowną kobietą, to zaczęliśmy się żalić. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo jest źle. Typiara robi nam sprawdziany z czegoś, czego nawet nie powtarzamy, a było 3 lata temu. Jedyny sposób, żeby z nią to przerobić, to zajęcia dodatkowe o 7 rano raz w tygodniu. Chodzę na nie, ale przerobienie całego działu w godzinę nie jest możliwe. Uczę się sporo, chodzę na te zajęcia, na korki i jeszcze się cieszę, że wychodzi mi 3, a nie 2. Od tego tematu zaczęła się rozmowa. Potem zaczęli przytaczać jej teksty. Np ostatnio jedna laska przyszła rano nadrabiać sprawdzian, babka o tym zapomniała i zaczęła się wkurzać, że dostanie przez nią zawału i że miała się przypomnieć (xd?). Były też niemiłe odzywkk i inne rzeczy, o których nie chce mi się nawet pisać. Najgorsze jednak było wczoraj. Jak być może wiecie, cke robi nas w ch*ja i matury próbne są bardzo późno, więc się poskładaliśmy na jakiejś z gwo bodajże, miały być za 2 tygodnie. Ale tak jakoś wyszło, że w tym samym czasie jest ogólnopolski konkurs, na który idzie pół klasy i inny nauczyciel już zarezerwował aulę na ten dzień. Jedna dziewczyna powiedziała o tym babce i ta zaczęła wyzywać cały świat, darła się, że idzie na półroczne l4 i się potnie. Ona potrzebuje pomocy, ale nie ma na nią czasu :((
Ja jednak szanuję ją nawet jako nauczyciela. Nie boję się jej, jak chce to serio fajnie prowadzi lekcje i potrafi być naprawdę fajna, póki jej nie odbije. Ale wiecie, co mnie najbardziej boli? Te groźby z pocięciem się. Nie mam pojęcia, czy mówiła to na serio, czy też nie, ale mam zdecydowanie za dużo przyjaciół/znajomych bliższych i dalszych, niedoszłych samob*jców, którzy w przypływie emocji mówili mi lub pisali, że coś sobie zrobią (a katalog tych pomysłów też był spory). Nie wiem, jak można z tego żartować lub komukolwiek tym grozić. Przypomniały mi się wszystkie godziny, w tym nocne, spędzone na uspokajaniu kogoś i byciu z nim, żeby przypadkiem w nocy nie zrobił nic głupiego. Czasem się udawało, czasem nie, na szczęście nigdy nie doszło do najgorszego. Zabolało mnie to podwójnie, bo teraz już tak nie potrafię. Jestem tak zmęczona walką o własne przetrwanie w tym wariactwie, że czasem nie daję już rady ciągle sprawdzać, co u innych. A u mnie nawet nie jest bardzo źle, po prostu dużo wszystkiego
Mam wrażenie, że stare emocje wracają w nowym wydaniu. Mamy w szkole zajęcia dodatkowe z ograniczoną ilością miejsc, na które trzeba było się zapisać we wrześniu. Była o to walka, moja paczka się załapała, a teraz one ciągle mi piszą rano, że ich nie będzie, bo się uczą, chcą pospać lub po prostu im się nie chce. W sumie to nawet idąc do szkoły już nie zakładam, że będą, bo pewnie znowu się źle czują czy mają inne wymówki. A może nie wymówki, ale ja już nie potrafię w to wszystko wierzyć. Mało mówię, mało piszę, bo nie wydaje mi się, że kogoś to obchodzi, a nawet jeśli, to ja sama już nie wiem, czy chcę się otwierać, skoro lubią mnie tylko, gdy jestem jedyną opcją do wyboru. Trochę jak pod koniec podstawówki, tyle że wtedy serio byłam sama, a teraz wydawało mi się, że jednak kogoś mam ://
80Ramone
• AUTOR@vitrum być może…
Niestety to już zauważyłam, tylko jak tu zwolnić xD
Tez nienawidzę, jest tyle innych sposobów. O, no właśnie, już kilka osób też mówiło o takiej traumie :(
Ponosi ją ostatnio, ale zapytanie jej, czy coś się stało, nawet nie wchodzi w grę. A na terapię nie ma czasu
Takie pytania to już chyba odruchowe są. Sama staram się nie wgłębiać w to wszystko, bo się czuję, jakbym wchodziła w czyjąś prywatność, chociaż i tak często po prostu muszę dopytać, czy coś ruszyło
Tak też się zdarza, niestety
🫂
Klondie
@80Ramone ALE MASZ MI MÓWIĆ KOVHANA
Będzie dobrze. Wierzę w Ciebie, kocham Cię
.
Ale jednak trzeba. Czasami musisz to olać, bo jeśli tego nie olejesz, Ciebie to też wykończy.
80Ramone
AUTOR•Wreszcie wrapped yayyy
O dziwo z większością się zgadzam. Tzn The Cure mam tam chyba przez maltretowanie Lovesong przed moimi urodzinami, a Piramidy przez Pieśń zemsty z Dziadów, ale nie narzekam :D
Bobby Sox przesłuchane 586 razy. Co prawda kiedyś w Basket Case naliczyło mi ponad 1000, ale i tak jest dobrze😅
80Ramone
• AUTOR@Klondie aa dobra
80Ramone
• AUTOR@ZARD_fan_2002 ciężko powiedzieć, mi wyszło nieźle, ale niektórym głupoty pokazuje