Patryk

80Ramone

Patryk

80Ramone

imię: X-Kid

miasto: Jingletown💚

www: pin.it

o mnie: przeczytaj

1507

O mnie

Hey ho!

Z tej strony Ramone, dobrze Cię widzieć!
she/he/they

17 (+2) & strung out on confusion

🖤Saviors💖

10/06/24 — Green Day & Donots (Berlin)
"I know it's raining, but it's a beautiful night out tonight!" ~BJA
17/06/25 – Green Day... Czytaj dalej

Ostatni wpis

80Ramone

80Ramone

Ostatnio w necie co chwilę widzę to zdjęcie tej pani, która była w kosmosie, której ... Czytaj dalej

Odznaki

Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Ostatnio w necie co chwilę widzę to zdjęcie tej pani, która była w kosmosie, której warkocz jest widoczny obok Ziemi. Ogólnie warkocz jest moją cechą charakterystyczną, praktycznie codziennie mam splecione włosy i jakoś tak mnie to cieszy. Może w końcu wróci na nie moda? Ktoś mi kiedyś powiedział, że warkocze są dziecinne, tym bardziej teraz jara mnie to zdjęcie. No i mój w końcu jest grubszy, normalnie aż tak tego nie widać, ale ostatnio znalazłam moje zdjęcia z 7 klasy i mamy progres :D

W ogóle w końcu czuję się lepiej ze swoim ciałem, mimo że za dużo nie zrobiłam. Tzn staram się codziennie zrobić se jakiś mały trening, ale nie sądzę, żeby to miało przynieść ogromne skutki xD
Przez ostatni tydzień strasznie męczyła mnie dysforia, zarówno przez to, że powinnam schudnąć, jak i po prostu przez kobiece ciało. Chyba tylko raz w życiu czułam się z tym gorzej, to było w 1 klasie liceum, gdy dzwoniłam do mamy, czy mnie nie odbierze, bo miał być wf a mnie tak zeżarło to wszystko, że się rozpłakałam.. ale zrobiłam sobie trochę przerwy od pinteresta, starałam się o tym wszystkim nie myśleć. I doszłam do wniosku, że mi wszystko jedno. Wszystko jedno, jak wyglądam, jak do mnie mówią i kim jestem. Nie czuję już tej presji. Ostatnio nawet pisałam o tym z przyjaciółką, i o dziwo, to ona zaczęła temat, zupełnie randomowo. Potrzebowałam tego, chociaż praktycznie nie pisałyśmy o mnie, w sumie to głównie o homofobach

I wiecie, co jest najlepsze? Latami próbowali zrobić ze mnie dziewczynę. Niektóre rzeczy mi się podobały, innych nienawidziłam. Wciąż pamiętam, jak miałam może 5 lat, modliłam się z mamą, ale moją głowę zajęła myśl, że nie jestem wystarczająco dziewczęca dla moich koleżanek z przedszkola. I nie, nie byłam chłopczycą, miałam swoją ekipę i generalnie byłam lubiana, wrogów miałam kilku i z zupełnie innych powodów. Potem, w podstawówce, chyba chciałam być chłopakiem i znowu czułam się niewystarczająca. A teraz nagle dotarło do mnie, że to po prostu bez sensu, że ja tego nie czuję i tak powinno zostać. Latami próbowałam udawać dziewczynę, potem chłopaka, potem sama nie wiedziałam, co robię, i chyba trochę gardziłam dziewczynami. Nie było to celowe, być może nawet nieswiadome, ale jednak było takie coś. I teraz, gdy już powiedziałam sobie, że mam na to wyrąbane, nagle odczułam taką miłość do kobiet, do ich osiągnięć, do tego cudownego porównania z Matką Ziemią, do idei matriarchatu (chciałabym wiedzieć, ilu wojen by nie było, gdyby to kobieca solidarność władała państwami…) i do tego, jak piękny jest świat dzięki nim (oczywiście bez dyskryminacji całej reszty!)
Ja ogólnie jestem genialnym przykładem osoby, która jest w stanie coś lub kogoś polubić, gdy tylko przestanie się ją do tego zmuszać XD
Btw chyba natura wynagradza mi te przemyślenia, bo mam pierwszy od 1,5 roku praktycznie bezbolesny okres, nawet dziś zrobiłam dodatkowe kilometry z przyjaciółką

Odpowiedz
4
ericius

ericius

@80Ramone rel warkocze są super i błagam uznajmy za normalne chodzienie w warkoczach przez dorosłych ludzi. w sumie to rzadko związuje włosy (nie licząc wf), ale jak już to robię to zawsze 2 warkocze. ludzie mówią, że wyglądam na Wednesday Addams, ale kij z tym. a że jak dziecko to cóż, jak kogoś poznaje to mi zazwyczaj daje 2/3 lata mniej.
i dobrze, cieszę się, że siebie bardziej akceptujesz. może te ćwiczenia super formy ci nie zrobią, ale zawsze warto dla zdrowia czy to fizycznego czy psychicznego. zresztą ciało nie jest do wyglądania tylko do poprawnego funkcjonowania o czym zazwyczaj zapominamy…
chyba słusznie. nie wiem jak starsze pokolenia im czasem to przeszkadza, ale jak dla mnie totalnie nie ma znaczenia jakiej ktoś jest płci. znaczy mam i zawsze miałam większość koleżanek, ale płeć nie jest priorytetem. słusznie masz wyrąbane, to wszystko nie jest aż takie ważne, ludzie za bardzo analizują wygląd. może nie do końca rozumiem jak się czujesz, bo jako cis kobieta nigdy nie miałam takich wątpliwości, ale its not that deep, naprawdę i przynajmniej w moim towarzystwie nikt nie ocenia ludzi przez pryzmat płci i koleżanka w krótkich włosach albo kolega miłośnik femboyów po prostu są sobą (nwm dziwnie to brzmi, ale nie chcę wymieniać imion). nie trzeba wyglądać w 100% kobieco czy męsko, to nie jest jedyny słuszny wizerunek. a kobiety dobrze jeste wspierać, bez względu czy się za nią uważasz czy nie.
o to dobrze

Odpowiedz
Wszystkie wpisy:
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Klasa maturalna to jakiś eksperyment społeczny I swear
Moja paczka się już praktycznie nienawidzi, każda każdą obgaduje. Chciałam im zrobić jakiś prezent na pożegnanie, np narysować nas wszystkie razem, ale to chyba jeden z moich gorszych pomysłów xd a teraz ogarniamy prezenty wychowawczyni, m.in ramkę z naszymi zdjęciami (u nas w szkole to jest popularne) i nagle udają jakieś przyjaciółki i się spłakały, że jedyne zdjęcie oprócz klasowego, gdzie jesteśmy wszystkie, jest z początku 1 klasy…

Z polskiego mi odbija. Ostatnio się dowiedziałam, że na próbnej miałam najwyższy wynik z klasy, a prawdopodobnie i z rocznika. A ja zamiast się cieszyć, to panikuję, bo wciąż nie przeczytałam Zbrodni i kary, nie pamiętam jakichś rzeczy czytanych we fragmentach, z rereadem Lalki jestem daleko w lesie, a rozszerzenie to w ogóle leży i kwiczy, jedyne co to już obejrzałam chyba wszystkie streszczenia Mistrza i Małgorzaty for fun
Już pomijając, że jakimś cudem zapomniałam o istnieniu ustnej, dopiero wczoraj przyjaciółka mnie spytała, jak mi idą pytania z Dziadów (robimy te pytania na pół) i mnie olśniło…

Na angielskim też śmiesznie. Ciągle piszę z ludźmi po angielsku, coraz więcej rozumiem ze słuchu, nawet te ch0lerne arkusze mi zaczynają wychodzić, gadam sama do siebie też po angielsku. Próbna podstawa poszła dobrze. A ja co? Panikuję. Bo się rozkojarzę na słuchance, spanikuję na ustnym lub po prostu zasnę na tej maturze (nie żartuję, tego ostatniego serio się boję XD)

Matma to jedna wielka niewiadoma, niby idzie mi to lepiej, ale wciąż bez szału, rozwiążę test z maturalnych dopiero, jak przez 2 tygodnie je męczę do zes*ania

Przynajmniej mój instagram ma się dobrze, bo z tego wszystkiego jestem tak zmęczona fizycznie i psychicznie, że czasem umiem już tylko rysować

Odpowiedz
6
ericius

ericius

@80Ramone też tak sądzę. już sama nazwa to narzędzie tortur. codziennie przypominać, że zaraz piszesz egzaminy z całej swojej edukacji, ludzie wariują, z nerwów i przemęczenia robią się strasznie złośliwi i depresyjni, a szkoła zamiast wspierać głównie straszy. robią ci maturę próbną i mówią, że to na poziomie matury, a jakimś cudem idzie ci ze 20% gorzej niż arkusze z cke, które robi się samemu i ma się wrażenie, że najłatwiejsze zadania stamtąd są jak najtrudniejsze z realnej matury. straszą w internecie, żeby tylko sprzedać swoje kursy, zdobyć zasięgi i wyświetlenia. szczerze to od jakichś trzech tygodni marzę o tym żeby napisać już te matury i mieć spokój. od grudnia siedzę nad nauką po kilkanaście-trzydzieści godzin tygodniowo, narobiłam się chyba tysiące zadań, naczytałam prezentacji i już rzygać mi się chce od tej nauki, totalnie wypalona jestem akurat jak mam poczucie, że teraz powinnam spąć się te trzy tygodnie i dać z siebie 100%.
szkoda mi tylko będzie ludzi z mojego miejsca zamieszkania, bo mega kochane misie z nich, z większością się pewnie kompletnie urwie kontakt, może się zobaczymy grupowo ze 2 razy na rok, bo z dziewczynami moimi ze szkoły będzie pewnie jakoś łatwiej. jeszcze teraz jestem jednocześnie wściekła i chce mi się ryczeć, bo grałam sobie z sąsiadkami w jungle speed i cholerna wychowawczyni kazała nam się rozejść, bo „za głośno”. gówno prawda, normalnie gadaliśmy w 6 osób i ani ciszy nocnej nie ma ani cichej nauki, ale rozejść się, bo tak. a 10 minut wcześniej grzecznie poszliśmy jej pomóc jedną rzecz ogarnąć w kuchni, dwa dni temu połowa z nas jej w swoim prywatnym czasie pomagała dekoracje wieszać, pięcdziesiąt j******* lampionów na suficie, i to jest ich k**** dziękuję. miałam straszną ochotę się pokłócić, ale jak nie opłaca mi się gotować sobie piekła na ostatnie trzy tygodnie albo zmuszać rodziców, żeby mnie codziennie wozili na 9 matur. nienawidzę tego miejsca, nienawidzę tej kadry i naprawdę nie wiem jak te 4 lata wytrzymałm. w którymś momencie przestałam być wystraszonym dzieckiem, które kuli się za najdrobniejszą uwagę, nawet jeśli jest bzdurna i dostałam dojrzalszym człowiekiem ze swoim zdaniem i skłonnością do buntu. ahh, z jednej strony chcę już do domu, a z drugiej chcę do końca wykorzystać z nimi czas. jejku, sorry, że się tak rozpisałam o sobie, ale jakoś się potrzebowałam zventować…
cóż, musimy się jakoś trzymać, ostatnia prosta i za parę tygodni skończy się ten bajzel. i chyba nie trzeba umieć wszytskiego na 100%, też nie pamiętam lektur we fragmentach, nie skończyliśmy jeszcze materiału z polskiego nawet… poradzisz sobie z tym wszytskim, nawet bez przeczytanej zbrodni i kary, nawet bez przerobionych wszytstkich pytań na ustną, umiesz logicznie i humanistycznie myśleć, jesteś wrażliwa na sztukę, więc na pewno coś wykombinujesz i będzisz mieć ładny wynik. matmę też zdasz, te wszytskie próbne z matmy są zawsze jakieś trudniejsze, a ja jeszcze teraz intensywnie pracujesz to sobie poradzisz, bo złapiesz taką matematyczną płynność (jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, ale z matmą tak jest, że jak się wkręcisz albo robisz regularnie to lepiej i szybciej się myśli)
trzymaj się, nie będzie tak źle jak się obawiasz <333

Odpowiedz
1
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Jakiś czas temu spotkałam się z pewną ważną dla mnie osobą. Porozmawialiśmy, spędziliśmy razem czas. To spotkanie było mega spontaniczne, wieczór wcześniej dowiedziałam się, że to się w ogóle może udać. I nie chcę wchodzić w szczegóły, ale dosłownie tydzień czy 2 wcześniej modliłam się, żebym mogła przytulić tę osobę, bo czułam, że tylko to mnie uratuje/uzdrowi

I jak tak teraz o tym myślę, to mniej więcej od tego czasu mega zmienił mi się punkt widzenia na pewne sprawy. Latami byłam tym samotnym dzieciakiem, cierpiącym, bo nie ma przyjaciół. Zawsze jak wciągali mnie do jakiejś paczki, jeszcze w podstawówce, czułam się tam okropnie i tylko udawałam, że jest okej, żeby kogoś mieć. Byłam strasznie zazdrosna, zdarzało mi się płakać, gdy widziałam, że ktoś z moich bliższych znajomych/przyjaciół np dodawał na relację, że gdzieś z kimś poszedł. I poniekąd się rozumiem, podstawówka serio dała mi w kość. Wybaczyłam mojej Whatsername (nie mylić z x, chociaż tej też powoli się udaje). Juz rozumiem, że miałam prawo być zła, załamana, ale ten etap jest za nami. Skrzywdziła mnie, ja swoje przebolałam, w Berlinie usłyszałam na żywo Whatsername, wykrzyczałam wszystko, co chciałam. Złożyłyśmy sobie życzenia na osiemnastki i wciąż mam kwiatka, którego dostałam od niej jeszcze przed covidem. Żaden inny kwiatek tyle u mnie nie przetrwał

Najważniejsze jest jednak to, że wreszcie nie mam potrzeby robienia statystyk czy rankingów. Nie mam jednego najlepszego przyjaciela i potrafię mówić tak o kilku osobach na raz, zupełnie szczerze, mimo że każdą kocham trochę inaczej. Nie musimy pisać lub rozmawiać codziennie, albo wystarczy tylko kilka wiadomości. Jak druga osoba się nie odzywa długo (jak na nią, to również u każdego wygląda inaczej), to po prostu pytam, czy wszystko git. Wreszcie nie ma tej presji że za mało gadamy. Nawet już nie jestem zła o zostawianie mnie na odczytanym, bo wiem, że niektórzy potrzebują czasu. Zawsze myślałam, że muszę pilnować moich przyjaźni, bo inaczej się rozpadną. Walczenie o x nauczyło mnie, żeby już nie walczyć, bo jeśli ktoś będzie chciał zostać, to zostanie, a ja jestem tu właśnie po to, by być i słuchać

Piszę to, bo nie wierzę, ile lat, załamań nerwowych, przepłakanych nocy i dziwnych reakcji zajęło mi zrozumienie tego wszystkiego. Ewentualnie w końcu, po raz chyba pierwszy od przedszkola, czuję się, że mam przy sobie (sercem, bo odległości bywają duże) ludzi, przy których naprawdę czuję się dobrze. I to takich, którzy znoszą moje obsesje <3

Odpowiedz
5
80Ramone

80Ramone

•  AUTOR

@ericius w sumie w tym przypadku to nie było bez kontaktu, bo piszemy praktycznie codziennie, tylko że mieszkamy na 2 końcach Polski, więc ciężko się zgrać
Ejjj, ale uroczo! Czasem mnie dziwi, że niektórzy w ogóle nas pamiętają
Tu się stety niestety nie wypowiem, bo na dłużej w szpitalu byłam raz, za dzieciaka
W sumie racja, blizny też ważne
O, katharsis to dobre określenie na to wszystko
Oo, nie znałam tego, ale ma sens, też tak to widzę. Ja nawet nie wybrałabym między przyjaciółką a kotem, bez sensu by to było
No właśnie, chociaż wtedy pilnowałam chyba za bardzo, mimo że nie była to jakaś nwm kontrola
<3

Odpowiedz
1
Klondie

Klondie

@80Ramone podziwiam cię za to

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (3)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Super, w szkole wiszą plakaty o naszym zakończeniu, szkoda tylko, że zrobione przez ai. W dodatku wyglądają na tyle przyzwoicie, że nie jestem w stanie tego w żaden sposób udowodnić, po prostu patrzę na to i czuje taką mdłą nicość

A jako, że wychowawca klasy, która to organizuje, otwarcie chwali się z korzystania z ai, no cóż, zawiodłam się

I niech mi nikt nie próbuje wmówić, że ai to przyszłość i że bardzo pomaga ludzkości. Ja mam swoje zdanie na ten temat i nigdy nie zrozumiem, dlaczego to ścierwo produkuje sztukę, muzykę i wszystko inne, co ludziom wychodzi najlepiej

Przynajmniej wczoraj jak szlam na gitarę jakiś ptaszek tak ładnie i głośno śpiewał, że zrobiło mi to dzień <3

Odpowiedz
7
Klondie

Klondie

@80Ramone dosłownie

Odpowiedz
.variant

.variant

@80Ramone ugh, też niestety ostatnio coraz częsiej widze te ai grafiki… ale w szkole na szczęście nie zdarzyło sie jeszcze i oby tak zostało

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (12)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Nie wiem, czy to kwestia klasy maturalnej, czy tego, że wiosna nie wiosnuje, ale wyssało ze mnie całą energię

Za chwilę kończę szkołę, a mam jeszcze 4 książki z biblioteki. Jedna doczytana tak za połowę, drugą zaczęłam wczoraj, dwie nieruszone. Nie umiem się zabrać za czytanie, jedynie ponowne słuchanie Lalki jakkolwiek wchodzi. A że chcę przeczytać te książki, to powinnam przynajmniej porobić zdjęcia stron i po maturach nadrobić, przynajmniej tablet ma dużo pamięci
Zostały mi jeszcze jakieś rzeczy na rozszerzenie, no i wciąż nie przeczytałam Zbrodni i kary. Buja, ale już ze 3 razy to porzuciłam… ogólnie mam wrażenie, że coraz mniej wiem, ze wszystkiego

Nwm macie jakieś sposoby na zmotywowanie się do czytania? Bo jedyne, co chcę teraz robić to słuchać GD (no, albo tej Lalki) i rysować Green Day, co też zaraz poczynię

Odpowiedz
6
ericius

ericius

@80Ramone chyba oba, mnie też energia opuściła. już się wypaliłam tą nauką, akurat w momencie, kiedy wypadałoby zebrać się przez ostatni miesiąc dać z siebie wszystko i się intensywnie uczyć, ale ani siły nie mam ani chęci.
nie wiem jak cię zmotywować do czytania, ja się poddałam, do bycia molem książkowym wrócę po maturze. jak się narobię zadań to ja potrzebuję odpocząć od patrzenia na słowa i zapamiętywania, więc książki to dla mnie już za dużo. ja sobie muszę poszydełkować, coś upiec albo z kimś pogadać. angażować intelektualnie będę się po tym wszystkim. książki na szczęście moje albo pożyczane od ludzi nie robiących presji na czas…

Odpowiedz
Klondie

Klondie

@80Ramone odpocznij, posłuchaj samej siebie. Czasem tak trzeba by nie zwariować

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (2)
80Ramone

80Ramone

AUTOR•  

Wesołych świąt, niech ten czas będzie pełen spokoju i miłości <3

Chrystus zmartwychwstał, alleluja!

We mnie też coś troszkę zmartwychwstało jeśli chodzi o modlitwę. Jeśli ten stan się utrzyma, to jestem uratowana

Takiego arta zrobiłam xD

Odpowiedz
6
Kotonoha

Kotonoha

@80Ramone Alleluja!

Odpowiedz
1