7 minut w niebie – Era Huncwotów!

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Sprawdź najnowsze posty na Instagramie! @samequizy

Komentarze sameQuizy: 127

Merci_

Merci_

James ♡♡

Odpowiedz

paulawwra

Syriusz

Odpowiedz
_Octavia_Scamander_

_Octavia_Scamander_

Remus🥰

Odpowiedz
Emma_Malfoy

Emma_Malfoy

Przy Lucjuszu się popłakałam

– Podejdź i wybierz! – Remus ogłosił wśród uczniów. Była sobotnia noc i byłam na imprezie w Pokoju Życzeń. Siedziałam obok Lily i Snape’a, rozmawiając o wszystkim, co przyszło nam do głowy, szkole, Quidditchu, letniej przerwie, która nadchodziła wielkimi krokami. – Hej [T.I], może powinnaś spróbować – Severus skinął głową w stronę kapelusza i poruszał znacząco brwiami. – Jasne – mruknęłam przewracając oczami – I utknij w szafie z nie wiadomo kim. – W końcu, o to chodzi! – Lily roześmiała się. – Tego nigdy nie wiesz. Zaśmiałam się, odwracając głowę w stronę kapelusza i westchnęłam cicho. – Jeśli to zrobisz, dam ci pięć galeonów. – zaproponował Snape, czym zwrócił na siebie Twoją uwagę. Zmrużyłam oczy i wstałam z fotela. – Dobra – mruknęłam, ruszając w stronę chłopaków. Nie mogłam uwierzyć, że dałam się namówić. Remus i Lily rzeczywiście przekonali mnie, abym poszła na imprezę, na moje nieszczęście. Największe pożądanie-dwa buty, które znałeś, chciały się z nimi bawić. – No witamy, [T.I]! – krzyknął Remus. – Wybierasz? – spytał James, potrząsając tajemniczym kapeluszem. Przewróciłam oczami, potrząsając głową. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że to robię. – Daj mi ten głupi kapelusz. – Już w porządku – James położył kapelusz przed sobą. Włożyłam rękę do czapki i poruszałam nią dookoła. Poczułam coś gładkiego, zimnego i okrągłego. Odetchnęłam po raz ostatni i wyciągnęłam to. Pierścień. Srebrny pierścionek ze szmaragdowym środkiem. – Do diabła, do cholery! – krzyknęłam, wrzucając pierścień z powrotem. Dostałam Lucjusza, mojego największego wroga. Słowo „nienawiść” nawet w najmniejszym stopniu nie porównywało mojego żalu do Malfoy’a. – Przepraszam [T.I.], takie zasady – Syriusz wzruszył ramionami i ruszył, aby przyprowadzić Lucjusza. James kiwnął głową. – Od kiedy wasza dwójka postępuje zgodnie z zasadami?! – oburzyłam się, wściekła na chłopaków. Odwróciłam się do Remusa, który pozostał moją jedyną nadzieją. – Remus, jesteś lepszy od tego! – chłopak tylko potrząsało głową, śmiejąc się. – Na serio?! – spytałam z pretensją w głosie. Wkrótce przyszedł Lucjusz, ze zirytowanym wyrazem twarzy. Spojrzał na mnie, a jego twarz skrzywiła się z niesmakiem. – Nie ma mowy, że wejdę z nią do małej szafy. W końcu to brudny zdrajca krwi! – warknął. – Nie ma opcji, żebym weszła do tej szafy z gorzką, skażoną krwią! – skrzyżowałam ręce na piersi, patrząc na Lucjusza z wrednym uśmiechem. – Jak śmiesz! – ryknął. Syriusz i James przewracali oczami. – Och zamknijcie się, po prostu wejdźcie do szafy – jęknęli, kiedy wpychali mnie do zbyt małej przestrzeni z osobę, która nawet na innej planecie, byłaby zdecydowanie za blisko. Popatrzyłam morderczo na Lily i Snape’a, którzy wydawali się być bardzo rozbawieni moim zdenerwowaniem. Stałam w kącie, krzyżując ręce na piersi. – Nienawidzę tego, nienawidzę tego, Nienawidzę tego… – mruczałam pod nosem niczym mantrę. – Siedem minut – przypomniał nam Syriusz przed zamknięciem drzwi. – Nigdy wam tego nie wybaczę! – krzyknęłam jeszcze do tak zwanych „przyjaciół”. Cóż, bardziej byłych już przyjaciół. – To wszystko twoja wina! – Lucjusz powiedział oskarżycielski. Wbiłam w niego wściekłe spojrzenie. – MOJA wina?! Jakim cudem to może być moja wina?! – spytałam podnosząc głos. Lucjusz przewrócił swoimi zimnymi oczami. – Uh, żałośni Gryfoni, zawsze szukacie uwagi. Zawsze musisz być w centrum uwagi!” – Żałośni? – spytałam szeptem, trzęsąc się ze złości – Jedyne żałosne, co tu jest, to ty, Malfoy, jesteś okropnym, złym, obślizgłym, małym karaluchem! Myślisz, że jesteś jakimś bogiem, i że jesteś potężny! Myślisz, że możesz wskoczyć ponad wszystkich ze względu na twój stan krwi i bogactwo?! Uważasz, że powinieneś być czczony przez samych bogów! A tak naprawdę jesteś tchórzem, nic nie masz! Jesteś nikim! – Cofnij to! – warknął wściekły, zbliżając się do mnie niebezpiecznie. – Nigdy! To prawda – odepchnęłam go z powrotem. Widziałam, jak sięga po różdżkę. Zareagowałam szybko i wyciągnęłam swoją, przystawiając ją, do jego gardła. – Nawet nie próbuj, Luci – warknęłam, czując uścisk w sercu. Przez tyle czasu tak do niego nie mówiłam. Uśmiechnął się dumnie, posyłając mi ten swój uśmiech, mówiący: „O tak? A to niby czemu?” – Widzę, że zapomniałeś, do czego jestem zdolna. Nie chcesz sobie przypominać, co potrafię. Nie zawaham się umieścić cię w twoim miejscu, a będziesz kulić się ze strachu. Przez ostatni rok próbowałeś mnie zastraszać, podobnie, jak moich przyjaciół. Sprawię, że poczujesz się tak samo, jak ja tamtej nocy – zabrałam różdżkę z dala od gardła Malfoy’a i wsadziłem ją do kieszeni. – Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego nikt cię nie lubi, to dlatego, że jesteś strasznym człowiekiem. Złym człowiekiem. Wszyscy nienawidzą cię z jakiegoś powodu! A poza tym wszystkim, dlaczego wrzuciłeś imię do kapelusza? Dlaczego jesteś na tej imprezie? Czy nie powinieneś czcić VOLDEMORTA czy czegoś takiego?! Nie zasługujesz na to, żeby tu być! Nie należysz tu! Nie należysz do Hogwartu i nigdy nie będziesz! – oddychałam ciężko, w końcu dając upust swojej złości. – Czemu do diabła padło na mnie? – zapytałam samą siebie. Kiedy złość ze mnie zeszła, poczułam, jakby to wszystko mówił ktoś inny. Spojrzałam na Lucjusza. Opuścił głowę, a jego białe włosy opadały mu na twarz. Milczał. – Masz rację… – szepnął. Zmarszczyłam brwi. Popatrzył na mnie, a ja po raz pierwszy od roku zobaczyłam dawnego Lucjusza. Teraz łzy zakradły mu się do oczu. – Wszystko, co mówiłaś o mnie, jest słuszne, nie zasługuję na to, aby być w tej szkole. Nie zasługiwałem na ciebie. Nie mam tu nic… – Lucjusz ja… – przerwałam mu, zdając sobie sprawę, że przegięłam. To prawda, nienawidziłam go, ale nigdy nie chciałam stać się taka jak on. Chciałam być od niego lepsza. Nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić. Drzwi otworzyły się, a Lucjusz wypadł z niej, niczym poparzony, prawie popychając Syriusza. Oboje patrzyliśmy, jak Lucjusz przebiegł przez tłum i wychodzi z Pokoju Życzeń. Syriusz spojrzał na mnie z wielkim zamieszaniem. – Co tam się stało, do diabła? – zapytał z uśmiechem. Potrząsnęłam głową i podbiegłam za chłopakiem o srebrzystych oczach. Musiałam to naprawić. – Zawaliłam, to się stało – wymamrotałam. Przebiegłam przez tłum, a serce waliło mi jak oszalałe. – Hej, czy wy dwoje się cało… – rozpoznałam głos Snape’a, ale nie usłyszałam reszty, bo drzwi zamknęły się za mną. Zauważyłam Lucjusza w ciemnym korytarzu i ruszyłam do niego. – Lucjuszu Malfoy! – krzyknęłam stanowczo, jednak bez gniewu. Potrzebowałam Lucjusza Malfoy’a. Merlinie, to było dziwne. Nie sądziłam, że po tym jak mnie potraktował, będę w stanie się jeszcze do niego normalnie odezwać. Odwrócił się zaskoczony. Kiedy byłam w zasięgu ręki, pociągnął go do uścisku. Wzdrygnął się, prawdopodobnie myśląc, że go uderzę. Przytuliłam go mocno, opierając głowę na jego piersi. – Przykro mi, Luci, nie powinnam była tego mówić, były szorstkie i… – Nie przepraszaj – przerwał mi. Podniosłam głowę i popatrzyłam na niego. – To, co powiedziałaś, było dla mnie jak kubeł zimnej wody, teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak zły jestem i jak wiele złego zrobiłem wielu osobom. Nawet tym, na których mi zależało i zależy. Myślę, że to moja kolej, by raz przepraszać. Spojrzał na mnie i wytarł łzę z mojego policzka. Odzyskałam go. – Nikt nie urodził się zły, czasem ludzie podejmują złe wybory, a w twoim przypadku bardzo złe wybory. – Rzeczywiście. – przyznał uśmiechając się. Położyłam mu rękę na ramieniu i wspięłam się na palcach, żeby pocałować go w usta. Widziałam, jak jego twarz się zmienia, czyniąc uśmiech jeszcze większym. Oczy Malfoy’a błysnęły. Poczułam, że jego serce bije szybko, kiedy oddał pocałunek. Jak za dawnych lat. Przycisnął mnie do siebie, a przygryzłam wargę. – Lubię cię… – szepnął mi do ucha i pogłaskał moje włosy. Zaśmiałam się rozbawiona. – Ja ciebie też lubię – odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. „Płacisz Snape!” – pomyślałam, szczęśliwa.

Odpowiedz
3
ZuzaMalfoy

ZuzaMalfoy

@Emma_Malfoy no snape płaci nam obu😂😂 chociaż… Wolę Draco❤💚 💯ślizgonka❤💚

Odpowiedz
1
AyaVermilion

AyaVermilion

Twój list z Hogwartu jeszcze do Ciebie nie dotarł? Żaden problem! Zapisz się do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Salem, a poczujesz się jak jeden z bohaterów serii Harry’ego Pottera! http://www.salem.xaa.pl/index.php

Odpowiedz
Lucy_Potter

Lucy_Potter

Syriusz 😍😍😍

Odpowiedz
Phoenix_Girl

Phoenix_Girl

Snape
jak dla mnie może być

Odpowiedz
1
Julcia5510

Julcia5510

Jezu kolejny z******** quiz! Kocham wszystkie twoje quizy i opowiadania😍

Odpowiedz
1
_Rielle_

_Rielle_

Jamie 😍😍😍 Mój ulubiony Huncwot

Odpowiedz
1
Britney_Rainstreet

Britney_Rainstreet

Haha , Remus ! Super ! Nie wiedziałam że Lunio boi się ciemności :DD Ale super jest . Wszyscy mnie uwielbiali. Dla studentów i personelu, nawet Irytek. Wszyscy wydawali się mieć dla mnie miejsce w swoich sercach. Byłam ambitną Ślizgonką, która pragnęła zostawić swój ślad w Hogwarcie. Chciałaś być zapamiętana. Byłaś miła, co zaskakiwało wiele wiedźm i czarodziei. Byłaś przebojowa i otwarta. Wszyscy wiedzieli, że powinni znać swoje miejsce w szeregu i uważać co mówią, kiedy rozmawiali ze Tobą. Nikt nie ośmielił się obudzić śpiącej bestii. Ale znowu prawie nikt nie widział tej strony.
W każdym razie byłaś przekonywana przez wielu, aby przyjść na tę imprezę, która została potajemnie trzymana w Pokoju Życzeń. Przez co miała być jeszcze bardziej epicka. Nigdy nie mogłaś ominąć żadnej imprezy.
– Hej patrzcie, to [T.I.] i Marlene! – krzyknęła jakaś dziewczyna z Hufflepuffu, czym nas rozbawiła.
Większość zebranych odwróciło się do mnie i szczęśliwie pomachali rękoma na powitanie, rozstępując się, kiedy przechodziłam. Odmachiwałam z uśmiechem, przybijając piątki i żółwiki z rówieśnikami. Byłam całkiem ważna, jak można było zobaczyć. Następnie zobaczyłam moją ulubioną grupę, Huncwotów, razem Amosem Diggory, Alice Lightwood i Frankiem Longbottomem.
Syriusz i James przywitali mnie z przytłumionymi uściskami, jak zwykle, a później podeszłam do każdego z moich przyjaciół i przytuliłam ich. Podeszłam do Remusa, potrząsnęłam głową i przewróciłam oczy. Czytał. Podczas jednej z największych imprez w tym roku. Znaczy się, sama lubiłam się pouczyć i zdobyć dobre oceny, ale na imprezie? Nie wytrzymałam tego irracjonalnego zachowania, więc wyciągnęłam książkę z jego rąk i rzuciłam ją na bok. Popatrzył na mnie pytająco i złożył ręce.
– Czy mogę zapytać, dlaczego to zrobiłaś?
Klęknęłam i oparłam się o jego kolana w przyjazny sposób.
– Remus to nie jest klub książek, to impreza! Powinieneś tańczyć i się bawić.
– I się upić! – dodał James, a Syriusz skinął głową.
– Dokładnie! – przeczesałam dłonią włosy Remusa.
– [T.I.], ja nawet nie chciałem przychodzić na tę imprezę. Łapa, Rogacz i Glizdogon zmusili mnie do tego.
– Cóż, presja może być s*ką. – Remus tylko przewrócił oczami. Ewidentnie nie miał dzisiaj nastroju.
– Ktoś chce zagrać w siedem minut? – Amos uniósł kapelusz i machnął nim przed sobą, poruszając brwi.
– Już mam partnera.
– To samo tutaj.
– Byłem tam.
Tym właśnie sposobem wypadło na mnie.
Wzruszyłam ramionami i wsunęłam rękę do czapki.
Przekopałam się, czując, że wiele przedmiotów przechodzi przez moją dłoń. Zatrzymałam ją na kwadratowym pudełku i wyciągnęłam je. To było pudełko, tak jak przypuszczałam. Pudełko czekoladek. Ktokolwiek mógłby umieścić czekoladki w kapeluszu, ale miałam wrażenie, że wiem, kto konkretnie. R. J. Lupin. Nie myliłam się.
– Co za zbieg okoliczności! – wykrzyknęłam i zmierzwiłam włosy przyjaciela.
Podskoczyłam, prostując się i wyciągnął rękę do Remusa.
– Możesz wyjść z imprezy, pod warunkiem, że spędzisz następne siedem minut ze mną w szafie. – uśmiechnęłam się i poruszałam palcami.
– Ja… nie wiem…
– Och, nie jest tak źle. – powiedział Frank
– Tak, ona nie gryzie! – dodały Marlene i Alice.
– No cóż… tego akurat nie jestem pewien. – skończył Syriusz, na co wszyscy się zaśmiali.
Remus spojrzał na moją rękę, a potem podniósł się, przełknął ślinę I chwycił ją.
– Powodzenia Remmy! – wszyscy wiwatowali, gratulując mu po drodze. Dziewczyny wydawały z siebie ochy i achy. Za to faceci przybijali sobie piątki i krzyczeli. Jak zwierzęta. Wciągnęłam Remusa do szafy i zamknęłam drzwi, ciemność połknęła nas oboje. Stałam tam, nie widząc niczego, nawet Remusa. Ale go usłyszałam. Słyszałam jego ciężki oddech, gdy stanął po drugiej stronie małej szafy.
– [T.I.] – brzmiał tak, jakby zmagał się z oddychaniem.
Moje oczy rozszerzyły się. Czy on miał atak paniki?
– [T.I]! – krzyknął głośniej.
Zdecydowanie miał atak paniki.
– Ja… ja nie mogę oddychać! – znowu wydech.
Czułam, że szafa się lekko przesuwa. Słyszałam jak jęknął, co spowodowało, że coś zakuło moje serce.
– Remus, jestem tu. – powiedziałam spokojnie i objęłam go.
Chłopak przylgnął do mnie, jakby jego życie zależało ode mnie. Stracił równowagę, kiedy upadł do tyłu i ześlizgnął się po ścianie. Usiadłam pomiędzy jego nogami i przytuliłam mocno, czując, jak jego ciało drży.
Ten biedny chłopak sprawiał, że moje serce było jeszcze szybciej. Wyciągnęłam różdżkę z tylnej kieszeni i mruknęłam „lumos”, oświetlając małą szafę.
– Dziękuję ci – westchnął z ulgą, pochylając się.
Odwrócił głowę. Położyłam głowę na jego piersi, wsłuch**ąc się w bicie jego serca. Brzmiało trochę tak, jakby miał mieć zaraz atak.
– Tak bardzo cię przepraszam, zupełnie zapomniałam o tym, że boisz się ciemności. Naprawdę. – przeprosiłam z całą serdecznością, na jaką było mnie stać.
Popatrzyłam na niego i pocałowałam wewnętrzną stronę jego dłoni, po czym przyłożyłam ją do swojego policzka.
– Wyba…
Wplótł swoją dłoń w moje włosy i przyciągnął mnie do siebie, a moje usta połączyły się z czymś delikatnym. Wargi Remusa. Położyłam dłoń na jego piersi, pogłębiając pocałunek.
Remus oparł się o ścianę i przytrzymał mnie w ramionach, całując moją szyję. Wydychał głęboko i przejechał dłonią po moich włosach.
– Od dawna cię lubiłem. – przyznał, a moje oczy rozjaśniły się.
– Nie jestem stereotypową s*ką i powiem, że ja też cię lubiłam, i to już od jakiegoś czasu. Naprawdę cię lubię, Remus.
Chłopak już miał mi odpowiedzieć, kiedy usłyszeliśmy walenie do drzwi.
– Jesteście tam od dziesięciu minut, wy napalone nastolatki!
Remus zaśmiał się w odpowiedzi i uśmiechnął się łobuzersko.
– Dobijemy do czternastu?

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej