7 minut w niebie – Era Huncwotów!

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 134

Archies

Archies

Czy tylko ja 100000 razy czytałam te odpowiedzi? 😍

Odpowiedz
hermionagranger332

hermionagranger332

Remus Lupin
Wszyscy mnie uwielbiali. Dla studentów i personelu, nawet Irytek. Wszyscy wydawali się mieć dla mnie miejsce w swoich sercach. Byłam ambitną Ślizgonką, która pragnęła zostawić swój ślad w Hogwarcie. Chciałaś być zapamiętana. Byłaś miła, co zaskakiwało wiele wiedźm i czarodziei. Byłaś przebojowa i otwarta. Wszyscy wiedzieli, że powinni znać swoje miejsce w szeregu i uważać co mówią, kiedy rozmawiali ze Tobą. Nikt nie ośmielił się obudzić śpiącej bestii. Ale znowu prawie nikt nie widział tej strony.
W każdym razie byłaś przekonywana przez wielu, aby przyjść na tę imprezę, która została potajemnie trzymana w Pokoju Życzeń. Przez co miała być jeszcze bardziej epicka. Nigdy nie mogłaś ominąć żadnej imprezy.
– Hej patrzcie, to [T.I.] i Marlene! – krzyknęła jakaś dziewczyna z Hufflepuffu, czym nas rozbawiła.
Większość zebranych odwróciło się do mnie i szczęśliwie pomachali rękoma na powitanie, rozstępując się, kiedy przechodziłam. Odmachiwałam z uśmiechem, przybijając piątki i żółwiki z rówieśnikami. Byłam całkiem ważna, jak można było zobaczyć. Następnie zobaczyłam moją ulubioną grupę, Huncwotów, razem Amosem Diggory, Alice Lightwood i Frankiem Longbottomem.
Syriusz i James przywitali mnie z przytłumionymi uściskami, jak zwykle, a później podeszłam do każdego z moich przyjaciół i przytuliłam ich. Podeszłam do Remusa, potrząsnęłam głową i przewróciłam oczy. Czytał. Podczas jednej z największych imprez w tym roku. Znaczy się, sama lubiłam się pouczyć i zdobyć dobre oceny, ale na imprezie? Nie wytrzymałam tego irracjonalnego zachowania, więc wyciągnęłam książkę z jego rąk i rzuciłam ją na bok. Popatrzył na mnie pytająco i złożył ręce.
– Czy mogę zapytać, dlaczego to zrobiłaś?
Klęknęłam i oparłam się o jego kolana w przyjazny sposób.
– Remus to nie jest klub książek, to impreza! Powinieneś tańczyć i się bawić.
– I się upić! – dodał James, a Syriusz skinął głową.
– Dokładnie! – przeczesałam dłonią włosy Remusa.
– [T.I.], ja nawet nie chciałem przychodzić na tę imprezę. Łapa, Rogacz i Glizdogon zmusili mnie do tego.
– Cóż, presja może być s*ką. – Remus tylko przewrócił oczami. Ewidentnie nie miał dzisiaj nastroju.
– Ktoś chce zagrać w siedem minut? – Amos uniósł kapelusz i machnął nim przed sobą, poruszając brwi.
– Już mam partnera.
– To samo tutaj.
– Byłem tam.
Tym właśnie sposobem wypadło na mnie.
Wzruszyłam ramionami i wsunęłam rękę do czapki.
Przekopałam się, czując, że wiele przedmiotów przechodzi przez moją dłoń. Zatrzymałam ją na kwadratowym pudełku i wyciągnęłam je. To było pudełko, tak jak przypuszczałam. Pudełko czekoladek. Ktokolwiek mógłby umieścić czekoladki w kapeluszu, ale miałam wrażenie, że wiem, kto konkretnie. R. J. Lupin. Nie myliłam się.
– Co za zbieg okoliczności! – wykrzyknęłam i zmierzwiłam włosy przyjaciela.
Podskoczyłam, prostując się i wyciągnął rękę do Remusa.
– Możesz wyjść z imprezy, pod warunkiem, że spędzisz następne siedem minut ze mną w szafie. – uśmiechnęłam się i poruszałam palcami.
– Ja… nie wiem…
– Och, nie jest tak źle. – powiedział Frank
– Tak, ona nie gryzie! – dodały Marlene i Alice.
– No cóż… tego akurat nie jestem pewien. – skończył Syriusz, na co wszyscy się zaśmiali.
Remus spojrzał na moją rękę, a potem podniósł się, przełknął ślinę I chwycił ją.
– Powodzenia Remmy! – wszyscy wiwatowali, gratulując mu po drodze. Dziewczyny wydawały z siebie ochy i achy. Za to faceci przybijali sobie piątki i krzyczeli. Jak zwierzęta. Wciągnęłam Remusa do szafy i zamknęłam drzwi, ciemność połknęła nas oboje. Stałam tam, nie widząc niczego, nawet Remusa. Ale go usłyszałam. Słyszałam jego ciężki oddech, gdy stanął po drugiej stronie małej szafy.
– [T.I.] – brzmiał tak, jakby zmagał się z oddychaniem.
Moje oczy rozszerzyły się. Czy on miał atak paniki?
– [T.I]! – krzyknął głośniej.
Zdecydowanie miał atak paniki.
– Ja… ja nie mogę oddychać! – znowu wydech.
Czułam, że szafa się lekko przesuwa. Słyszałam jak jęknął, co spowodowało, że coś zakuło moje serce.
– Remus, jestem tu. – powiedziałam spokojnie i objęłam go.
Chłopak przylgnął do mnie, jakby jego życie zależało ode mnie. Stracił równowagę, kiedy upadł do tyłu i ześlizgnął się po ścianie. Usiadłam pomiędzy jego nogami i przytuliłam mocno, czując, jak jego ciało drży.
Ten biedny chłopak sprawiał, że moje serce było jeszcze szybciej. Wyciągnęłam różdżkę z tylnej kieszeni i mruknęłam „lumos”, oświetlając małą szafę.
– Dziękuję ci – westchnął z ulgą, pochylając się.
Odwrócił głowę. Położyłam głowę na jego piersi, wsłuch**ąc się w bicie jego serca. Brzmiało trochę tak, jakby miał mieć zaraz atak.
– Tak bardzo cię przepraszam, zupełnie zapomniałam o tym, że boisz się ciemności. Naprawdę. – przeprosiłam z całą serdecznością, na jaką było mnie stać.
Popatrzyłam na niego i pocałowałam wewnętrzną stronę jego dłoni, po czym przyłożyłam ją do swojego policzka.
– Wyba…
Wplótł swoją dłoń w moje włosy i przyciągnął mnie do siebie, a moje usta połączyły się z czymś delikatnym. Wargi Remusa. Położyłam dłoń na jego piersi, pogłębiając pocałunek.
Remus oparł się o ścianę i przytrzymał mnie w ramionach, całując moją szyję. Wydychał głęboko i przejechał dłonią po moich włosach.
– Od dawna cię lubiłem. – przyznał, a moje oczy rozjaśniły się.
– Nie jestem stereotypową s*ką i powiem, że ja też cię lubiłam, i to już od jakiegoś czasu. Naprawdę cię lubię, Remus.
Chłopak już miał mi odpowiedzieć, kiedy usłyszeliśmy walenie do drzwi.
– Jesteście tam od dziesięciu minut, wy napalone nastolatki!
Remus zaśmiał się w odpowiedzi i uśmiechnął się łobuzersko.
– Dobijemy do czternastu?

Odpowiedz
1
DanusiaGrandziora

DanusiaGrandziora

Syriusz kk
Wsadziłam rękę do kapelusza, odwracając wzrok. Dotknęłam czegoś, co przypominało skórę, więc zdecydowałam się na zbadanie jej. Doprowadziło to do przypadkowego dotknięcia palcem w ostry róg. Pisnęłam i wyciągnęłam przedmiot. Była to czarna obroża z kolcami.
– Och, na miłość boską. – pomyślałam, uśmiechając się.
Spojrzałam na Syriusza, dając mu obrożę.
– Syri dobry przyjacielu, wierzę, że to należy do ciebie?
Chłopak uśmiechnął się, zabierając ją ode mnie.
– W rzeczy samej. – odpowiedział biorąc moją rękę i ciągnąc mnie do szafy.
Wszyscy zebrani gwizdali z aprobatą lub wyli jak wilki. Kiedy weszliśmy, James zamknął za nami drzwi.
W środku było strasznie ciemno, więc postanowiłam wyciągnąć różdżkę. Szepnęłam „lumos” – oświetlając tym samym przestrzeń. Patrzyłam na Syriusza z podniesionymi brwiami, uśmiechając się. Odpowiedział mi samym rymem i położył dłonie na mojej talii. Owinęłam ramiona na jego szyi, przybliżając się bliżej.
– Nie chcę, aby rzeczy zmieniły się między nami, to nie ma znaczenia. W porządku?
W odpowiedzi kiwnął głową.
Stanęłam na palcach, aby go pocałować, moje wargi niemal dotykają jego, ale jego ręce nagle mnie zatrzymują. Odsunęłam się trochę, aby mu się przyjrzeć. Byłam zdezorientowana. Zabrałam ręce z jego szyi i ułożyłam je na jego ramionach.
– Wszystko w porządku? – spytałam zaniepokojona.
Kiwnął głową, ale zauważyłam smutek w jego oczach.
– Nie musimy tego robić, równie dobrze, możemy tylko porozmawiać…
– Nie, nie. – przerywa mi. Chwycił moje dłonie i trzyma je delikatnie, przykładając do gorących policzków. – Ale chcę, aby to miało sens…
– Syriuszu? – spojrzałam na niego pytająco, przechylając głowę w bok.
Westchnął, jakby zbierając się na odwagę.
– Chcę, aby ten pocałunek miał sens. Chcę, aby to było coś więcej niż tylko pocałunek. Dla mnie. Dla ciebie. Dla nas.
„Mieć znaczenie? Dlaczego chce, aby miało sens?”
Czemu? – pytam, wciąż próbując doszukać się powodu.
Syriusz przyparł mnie tak, że znalazłam się pod ścianą. Objął ramionami moje ciało.
– Bo ja cię kocham. – szepnął mi do ucha.
Nachylił się i mnie pocałował. Moje oczy się rozszerzyły, a na dodatek poczułam jak się rumienię. Oddałam pocałunek, zamykając oczy. Trwało to około 20 sekund, zanim niezbędnie zaczęłam potrzebować powietrza. Przyglądał mi się uważnie, uśmiechając się. Miał zarumienione policzki, co mnie całkowicie rozczuliło.
– Czyżby w końcu Syriusz Black poczuł gorąco? – spytałam z wrednym uśmieszkiem.
– Tylko jeśli chodzi o ciebie, laleczko. – uśmiechnął się, przytulając mnie do siebie.
– Kocham cię, Łapciu. – wyszeptałam i pocałowałam go.
Właśnie wtedy drzwi się otworzyły, a światło zalało szafę. Usłyszeliśmy kliknięcie, a błysk nas oślepił. Popatrzyłam w tamtą stronę i zobaczyłam, że James trzyma aparat. Remus stał za nim, uśmiechając się.
James uśmiechnął się szeroko.
– To się nazywa wyczucie. – Syriusz mruknął mi do ucha, a następnie je pocałował, na co się zaśmiałam.

Odpowiedz
1
Wicia987655

Wicia987655

Remus *Luniek*

Odpowiedz
1
Luna___Moon

Luna___Moon

Łapa 💕💕

Odpowiedz

K...e

Łapa 💕

Odpowiedz
.TheHope.

.TheHope.

Syriusz!

Odpowiedz

M..._

James ♡♡

Odpowiedz

paulawwra

Syriusz

Odpowiedz
_Octavia_Scamander_

_Octavia_Scamander_

Remus🥰

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej