„–Krwawisz.–Miauknęła Brzozowy Kwiat wyciągając ze swojego ogona nagietek i przyciskając go do rany.–Rana jest dosyć płytka, jak na koty Klanu Ognia. Pójdę po nasiona maku, złagodzą ból.”
—Powiedziałem ,,wstań” i nie będę powtarzać— szarpnął za moje ramię, podciągając do góry. —Nie wychowałem cię na marnego dzieciaka płaczącego po kątach, tylko na kobietę, która potrafi zapłonąć.