Mam wrażenie, że pisząc to korzystałaś z własnego doświadczenia… to fajna rzecz jak ktoś znający się na temacie używa swojej wiedzy w historiach. Co do bezinteresowności czynów – mam wrażenie, że można to skontrować sytuacją kiedy pomaga się komuś, kogo nigdy się nie spotka. A co do satysfakcji – nie wiem, czy ona wyklucza bezinteresowność. Czasem tej satysfakcji i tak nie ma (np jeśli osoba której się pomaga tego nie rozumie i cię oskarża, albo masz dylemat czy to co robisz napewno pomoże) ale nadal robi się to, co uważa się za słuszne. Tak myślę.
@TW Tak jest, dobre masz wrażenie – domyślam się, że gdybym nie miała takich doświadczeń, nie użyłabym pewnych wyrażeń lub nie wgłębiałabym się bardzo w temat, żeby przypadkiem czegoś nie pomylić ;d Racja! Totalnie się zgadzam z Twoimi rozkminami i cieszę się, że ich podjęłaś :D
TW
Mam wrażenie, że pisząc to korzystałaś z własnego doświadczenia… to fajna rzecz jak ktoś znający się na temacie używa swojej wiedzy w historiach. Co do bezinteresowności czynów – mam wrażenie, że można to skontrować sytuacją kiedy pomaga się komuś, kogo nigdy się nie spotka. A co do satysfakcji – nie wiem, czy ona wyklucza bezinteresowność. Czasem tej satysfakcji i tak nie ma (np jeśli osoba której się pomaga tego nie rozumie i cię oskarża, albo masz dylemat czy to co robisz napewno pomoże) ale nadal robi się to, co uważa się za słuszne. Tak myślę.
WeraHatake
• AUTOR@TW Tak jest, dobre masz wrażenie – domyślam się, że gdybym nie miała takich doświadczeń, nie użyłabym pewnych wyrażeń lub nie wgłębiałabym się bardzo w temat, żeby przypadkiem czegoś nie pomylić ;d
Racja! Totalnie się zgadzam z Twoimi rozkminami i cieszę się, że ich podjęłaś :D