
Rozpocznij test
Czas na odpowiedź:
10 sekund
Podczas odgadywania możesz użyć koła, ale pamiętaj, że pomniejszy to Twój wynik końcowy.
Brakuje odpowiedzi. Zaznacz, aby zobaczyć wynik. Przewiń
Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
376 Super!
😄🤯😅😂😆🫣 Zaproś znajomych Rozwiążą i porównacie wyniki!
🎉
Zaproś znajomych do quizu!
Rozwiążą quiz i zobaczycie, jak Wam poszło!
Porównacie swoje wyniki
Zobaczycie zaznaczone odpowiedzi
Prywatne wynikiWidoczne tylko dla zaproszonych
Twój podpis
🎉
Zaproszenie gotowe!
Wyślij teraz link znajomym i sprawdźcie swoje wyniki.
Wyniki sprawdzisz wchodząc przez Wasz link. W quizie zobaczysz nowy przycisk Tabela wyników.
Załóż konto, aby nie zgubić linku i mieć wszystkie wspólne quizy w jednym miejscu.
Udostępnij wynik
Udostępnij swój wynik
Wybierz tło, dodaj reakcję i pokaż się!
A Ty? Sprawdź na samequizy.pl
Dodaj swoją reakcję (opcjonalnie)
Pochwal się w komentarzu!
0 osób już pochwaliło się wynikiem!
Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas. Prosimy, napisz nam jaki to błąd skoro już go zauważyłeś. Pozwoli nam to szybciej go poprawić.









































Ewixi
Dasz wynik Remusa?
Hannah_1995
• AUTOR@Ewixi Wycinałaś papierowe mikołajki z Remusem w Pokoju Wspólnym Gryffonów, kiedy nagle rozprzestrzenił się potężny huk. Do pokoju wpadła pozostała trójka Huncwotów na czele z Jamesem w przebraniu Mikołaja. Widok był naprawdę śmieszny, tym bardziej, że dzisiejszego dnia trwał konkurs na najlepiej przygotowany strój Mikołaja.
– Jak myślisz? – Zwrócił się w Twoją stronę James. – Mam jakieś szanse na wygraną?
– Cóż.. – Obadałaś jego strój i stwierdziłaś, że jedyne co w nim nie pasuje, to niedobrane skarpetki.
Syriusz i Peter zaczęli się histerycznie śmiać, a Ty wróciłaś do swojej poprzedniej czynności.
– Nie chciałbyś spróbować swoich sił w roli Mikołaja? Uważam, że nadawałbyś się idealnie. – Uśmiechnęłaś się promienne, a Remus na chwilę przestał wycinać ozdoby z papieru.
– Tylko bym z siebie głupka zrobił. – Stwierdził, odgarniając kosmyki włosów z Twojego czoła.
Postanowiłaś jednak nie dać za wygraną Remusowi i zabrałaś się do czegoś całkiem innego. Zauważyłaś duży kufer z materiałami krawieckimi i wpadłaś na całkiem dobry pomysł zważywszy na swoje umiejętności krawieckie.
– Zobaczymy się później? – Pocałowałaś chłopaka w policzek i wyszłaś z pokoju.
W swoim dormitorium miałaś swój własny kąt, gdzie mogłaś przygotowywać rozmaite kostiumy. Dobrze, że akurat nie było Twoich współlokatorek i w spokoju zabrałaś się do roboty. Uważałaś na każdy najmniejszy szczegół i starannie dobierałaś materiał tak, aby strój wyglądał realistycznie, ale i ekstrawagancko.
– Będzie idealnie! – Powiedziałaś sama do siebie, gdy strój został już skończony.
Nie mogłaś napatrzeć się na swoją pracę, którą starałaś się jeszcze lepiej dopracować. Dla siebie także przygotowałaś strój Pani Mikołajkowej, który był dosyć…Oryginalny.
Gdy wróciłaś do Pokoju Wspólnego, Remusa już nie było, a jedynie zadowolony z siebie James.
– Tu go nie ma, Gwiazdko, ale poszukaj w dormitorium.
O dziwo posłuchałaś rady Pottera, czego zwykle nie robisz, bo zawsze wpadasz w tarapaty, ale tym razem znalazłaś Remusa w łóżku.
– Remi! – Potrząsnęłaś nim mocno.
Chłopak spadł z łóżka, najwyraźniej zaspany. Ucieszył się jednak na Twój widok, o czym świadczył wyraz jego twarzy.
– Coś się stało? – Spytał, podchodząc do Ciebie.
Twoje podekscytowanie aż kipiało od Ciebie, dlatego nie mogłaś dłużej czekać i wręczyłaś Lupinowi kostium.
– Nie przyjmuje zwrotów! – Ostrzegłaś.
Chciało Ci się śmiać, gdy chłopak oglądał z każdej strony swój strój i chyba nie przypadł mu do gustu.
– Wiesz, że będą się ze mnie śmiali, prawda? – Spytał zrezygnowany.
– Nie masz racji, Remusie. – Usiadłaś obok niego, obejmując go ramieniem. – Jesteś najsłodszy z wszystkich facetów, jakich znam i jestem pewna, że wygrasz ten głupi konkurs.
Remus uwierzył w Twoje słowa, dlatego postanowił wziąć udział w konkursie pozostałych Huncwotów.
Wchodząc do Pokoju Wspólnego, zaczęłaś się śmiać z Syriusza, który prowadził całe przedstawienie, a James i Peter przytakiwali, jak małe baranki.
Wzięłaś z barku szklankę whiskey i usiadłaś pośród wielu innych uczniów, którzy tak, jak Ty przyszli oglądać przedstawienie.
– Dawaj, Remus! – Wiwatowałaś na widowni, gdy Twój chłopak pojawił się na maleńkiej scenie, prezentując Twój strój Mikołaja.
Dziewczyny zaczęły wiwatować i kibicować Remusowi, co trochę Cię denerwowało, przecież był Twój.
– Nie mów mi kochanie, że to Twoja sprawka. – Poczułaś czyjeś ręce na swoich biodrach.
– Nic nie mówię, ale On jest najlepszy! – Odwróciłaś się przodem do Syriusza, na którego twarzy widniała teraz zazdrość.
– Myślałem, że to ja zawsze będę dla Ciebie najlepszy. – Puścił Ci oczko i odszedł.
– Kiedyś może i tak było. – Dopowiedziałaś, a właściwie to wydzierałaś się przez tłum, ale miałaś nadzieję, że Syriusz to zrozumiał.
Nawet nie zorientowałaś się, kiedy zostały ogłoszone wyniki i Remus wygrał bezapelacyjnie, biegnąc w Twoją stronę.
– Gratulacje! – Uśmiechnęłaś się szeroko, gdy podniósł Cię nad ziemię i okręcił wokół.
– Skąd wiedziałaś, że ten strój akurat wygra?
– Nie wiedziałam, ale powinieneś być bardziej pewny siebie, Remusie!
Po ostatecznych wynikach konkursu, wyszłaś z Remusem na spacer. Chłopak wyglądał na zadowolonego z siebie, ale przecież o to chodziło Ci najbardziej.
– Teraz ja mam dla Ciebie prezent. – Wręczył Ci mały, okrągły przedmiot.
– Niezapominajka? – Zachichotałaś cicho.
– Wiem, że to niewiele, ale teraz przynajmniej będę miał nadzieję, że nigdy o mnie nie zapomnisz. – Wyznał szczerze.
– Żartujesz sobie? To bardzo fajny prezent, ale i bez tego nie mogłabym o Tobie zapomnieć. – Zapewniłaś go, wtulając się w jego tors.
Resztę wieczoru spędziliście na przyjęciu, przygotowanym przez Huncwotów. Obydwoje doskonale rozumiecie się bez słów, dlatego pamięć o was nigdy nie zaginie.
Ewixi
@Hannah_1234 dzięki, superowe ❤
.Nevermind.
Tom Mikołaj Riddle
Podczas kolacji w Wielkiej Sali, Dumbledore ogłosił, że jutrzejsze zajęcia zostają odwołane, a obok zamku pojawi się zaczarowane lodowisko. Radości uczniów nie było końca, a Ty odruchowo spojrzałaś w stronę stołu Ślizgonów, gdzie siedział Tom. Kiedy wasze spojrzenia się skrzyżowały, jego wzrok wcale nie wyrażał radości, tylko mówił Ci nieme „nawet o tym nie myśl”.
Wzruszyłaś obojętnie ramionami i razem z koleżankami obmyślałaś już plany na jutrzejszy mikołajkowy dzień.
Po kolacji czekałaś na Toma, który wychodząc z Wielkiej Sali nawet na Ciebie nie spojrzał, co wydało Ci się dziwne.
– Tom, zaczekaj! – Złapałaś za jego rękę, uśmiechając się szeroko. – Uciekasz przede mną?
– Najwyraźniej dajesz mi powody na ucieczkę. – Spojrzał głęboko w Twoje oczy, przeszywając Cię na wskroś.
– Żadnych powodów, tylko czyste intencje. – Podniosłaś ręce w geście poddania, co wywołało delikatny uśmiech na twarzy chłopaka.
– Nie pójdę na żadne głupie lodowisko i nawet mnie nie namawiaj! – Jego ton diametralnie się zmienił.
Zastanawiałaś się, jak on może tak szybko zmieniać swój nastrój, przecież parę sekund temu jeszcze się uśmiechał i wyglądał na szczęśliwego.
– Jak sobie życzysz. – Ukłoniłaś się nisko i odeszłaś, co najwyraźniej ubodło Toma.
Krzyczał jeszcze coś niezrozumiałego za Tobą, ale w tej chwili miałaś go głęboko, gdzieś.
Wróciłaś do dormitorium i zastałaś tam swoje współlokatorki, które przygotowywały swoje stroje na jutrzejszy dzień. Ty natomiast wzięłaś długą kąpiel i położyłaś się do łóżka, a następnie zasnęłaś.
Rankiem obudziłaś się, jako pierwsza, dlatego miałaś czas na swoje poranne czynności. Założyłaś strój śnieżynki, a przynajmniej coś w tym stylu.
Pogoda tego dnia była idealna – z nieba padał puszysty śnieg, a mróz nie był tak dokuczliwy, jak w ostatnich dniach.
– Nie przyszłaś do mnie w nocy. – Usłyszałaś cichy szept za swoim uchem.
– Masz rację. – Odwróciłaś się w stronę Toma, który postanowił zaszczycić Cię swoim towarzystwem.
– Dlaczego nie przyszłaś?
– A dlaczego ty przyszedłeś tutaj? – Skrzyżowałaś ręce na piersi, domagając się wyjaśnień.
Na pewno nie przyszedł tutaj tylko na chwilę, o czym świadczył jego dzisiejszy strój. Riddle nigdy nie nakładał rękawiczek ani czapki na głowę, co wydało Ci się nadzwyczaj dziwne.
– Chciałem ci coś dać. – Włożył Ci do ręki książkę.
– Co to ma być? – Prychnęłaś, gdy książka w środku miała puste kartki pergaminu.
– Prezent. – Wyjaśnił, odbierając od Ciebie dziennik. – Gdybyś czegoś ode mnie potrzebowała, po prostu napisz coś.
Dłużej na Ciebie nie patrząc odszedł w stronę zamku, zostawiając Cię w osłupieniu. Długo przyglądałaś się przedmiotowi w Twojej ręce, ale ostatecznie zdecydowałaś się na dobrą zabawę na lodowisku.
Dopiero późnym wieczorem wróciłaś do dormitorium, cała wymarznięta i zmęczona. Po drodze chciałaś wstąpić do Toma, ale jeszcze nie do końca byłaś pewna czy chcesz z nim wrócić do normalnej relacji. Był to dziwny, toksyczny związek, ale nie mogłaś nic poradzić na to, że go kochasz.
Później przypomniało Ci się o jego prezencie, dlatego szybko zasiadłaś do biurka i napisałaś „Brakuje mi ciebie”.
Twoje oczy stały się ogromne, gdy cały napis tak po prostu znikł, a odpowiedź pojawiła się natychmiast.
„Chcesz o tym porozmawiać?”
„Tak, proszę”.
„Czekam na ciebie w lochach”.
Po cichutku wymknęłaś się z dormitorium, starając się nie zostać nakrytą w nocy przez nauczycieli.
Zastałaś Toma w lochach, opierającego się o ścianę. Wyglądał pięknie w świetle odbijającego się księżyca.
– Jak to zrobiłeś? – Domagałaś się wyjaśnień w sprawie dziennika.
– To bardzo przykra sprawa, dlatego nie pytaj o szczegóły. – Zamarłaś, słysząc jego obojętny ton. – Proszę.
– Chciałeś rozmawiać.
– To ty chciałaś. – Uśmiechnął się tajemniczo.
Zagotowało się w Tobie ze złości i już chciałaś odejść, kiedy chłopak złapał Cię za rękę.
– Nie odchodź. Nie chcę być sam kolejnej nocy. – Jego oczy błyszczały szczerością.
– Masz kogoś na sumieniu? – Wypaliłaś bez zastanowienia, a Tom od razu puścił Twoją dłoń, tak jakbyś trafiła w samo sedno.
– Nie. – Odpowiedział poważnym tonem, a Ty udawałaś, że w to wierzysz. Chciałaś wierzyć.
Przez chwilę mierzyliście się spojrzeniami, ale teraz Twoja kolej na wręczanie prezentów.
– Zmieniacz czasu? – Zdziwił się.
– Tak, byś mógł zmienić każdą zbrodnię, jaką popełniłeś.
Popatrzyłaś jeszcze przez chwilę na niego, ostatecznie decydując się na odejście. Domyślałaś się, jak powstał jego dziennik i to chyba przeraziło Cię najbardziej mimo, że nadal go kochałaś.
Tegoroczne Mikołajki może nie były zbyt szczęśliwe, ale przynajmniej dowiedziałaś się prawdy.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
V...e
Syriusz Mikołaj Black
Bitwa na śnieżki, to coś, co uwielbiałaś zimą. Szczególnie, gdy zabawa odbywała się w towarzystwie Huncwotów, którzy królowali w tej dziedzinie.
– Hej [Twoje imię], najedz się do syta! – Zanim potwornie oberwałaś w twarz twardą śnieżką, udało Ci się zidentyfikować oprawcę, a mianowicie Syriusza Black’a.
Leżałaś teraz na śniegu, zastanawiając się czy w ogóle jeszcze żyjesz. Cios był potwornie silny, ale najwyraźniej księciunio nie sprawdził, jak bardzo mokry był dzisiaj śnieg.
– Chyba coś jej się stało! – Remus Lupin, jako jedyny przejął się stanem Twojego zdrowia.
– Nic jej nie będzie, to ostra zawodniczka! – Z dala usłyszałaś pochlebne słowa Black’a i Pottera.
Niestety tym razem zbyt mocno oberwałaś i z Twojego nosa zaczęła spływać krew. Tego wieczora było wyjątkowo zimno i siarczysty mróz także nie ułatwił Ci normalnego funkcjonowania.
– Co ci jest? – Syriusz usiadł obok Ciebie, próbując wybadać czy rzeczywiście tak źle się czujesz.
– Nie czuję żadnej kończyny swojego ciała. – Wyjaśniłaś, spoglądając załzawionymi oczami na chłopaka.
Black zaśmiał się, a Ty zastanawiałaś się, co w tym może być śmiesznego.
– Daj mi rękę, pomogę ci.
Syriusz złapał za Twoją dłoń i pociągnął gwałtownie do góry tak, że zderzyliście się czołami. Dopiero po chwili zrozumiał, że tylko pogorszył sprawę.
– Chyba zaraz zemdleję. – Uprzedziłaś, łapiąc się ramienia Syriusza.
Black dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i po chwili byłaś już niesiona na jego rękach.
– Nigdy nie potrafisz obchodzić się delikatnie z dziewczyną, co Black? – Żartobliwy ton Jamesa Pottera, najwyraźniej wkurzył Twojego oprawcę.
Większość dziewczyn w zamku patrzyły na Ciebie wilczym wzrokiem, przecież słynny Syriusz Black niósł na rękach właśnie Ciebie i chyba pierwszy raz w życiu z powagą na twarzy.
Chłopak oddał Cię w ręce Pani Pomfrey, która pokiwała głową z niezadowoleniem.
– Kiedyś pozabijacie się o własne nogi! – Stwierdziła, wypraszając Black’a za drzwi.
Po paru godzinach ocknęłaś się, próbując sobie przypomnieć, gdzie jesteś. Miałaś zabandażowaną głowę, a obok łóżka znajdowały się leki przeciwbólowe.
– W tym roku chyba ominie mnie Mikołaj… – Westchnęłaś, przewracając się na bok łóżka.
Chciałaś ponownie zasnąć, ale tym razem coś Ci w tym przeszkadzało, a mianowicie dziwny dźwięk dochodzący z pobliskiego kominka. Podniosłaś się szybko z łóżka, podchodząc do źródła hałasu, czego później zaczęłaś żałować. Do kominka wpadło coś, a raczej ktoś w stroju Mikołaja, przypalając swój tyłek. Przeklinałaś w myślach ten dzień, a teraz w dodatku Twoja twarz, jak i reszta były brudne od sadzy z kominka.
– Brodę zakłada się na twarz. – Prychnęłaś, rozpoznając Syriusza.
Zreflektował się, poprawiając niezbyt dobrany strój Mikołaja.
– Bardzo niewygodny ten kominek, dziecinko. – Stwierdził, przerzucając ogromny worek przez swoje ramię.
Powstrzymałaś się od zgryźliwej odpowiedzi, siadając na łóżku obok tego „Mikołaja”.
– A więc, co chciałabyś dostać od Mikołaja w tym roku? – Posadził Cię na swoich kolanach, próbując zmienić swój głos.
– Już dzisiaj dostałam prosto w nos! – Wskazałaś na plaster pośrodku nosa.
Wiedziałaś, że rozśmieszyłaś go tym stwierdzeniem, ale chłopak pozostawał nieugięty, utrzymując na twarzy powagę.
– Oczywiście Mikołaj o wszystkim pomyślał i przyniósł ci to…
– Ochraniacz na twarz? – Uniosłaś wysoko brwi, wybuchając głośnym śmiechem.
– Teraz twoja piękna twarzyczka będzie całkowicie bezpieczna i będę mógł całować każdy jej skrawek. – Spojrzał na Ciebie spod okularów, które opadały mu na nos. Nie mogłaś zaprzeczyć, że atmosfera między wami robiła się coraz gęstsza. Pociągnęłaś jego brodę w dół, odsłaniając usta, w których już po chwili tonęłaś z pożądania. Syriusz jeszcze mocniej pogłębił wasz pocałunek, błądząc dłońmi po Twoim ciele. Już chciałaś całkowicie to wszystko z siebie zrzucić, kiedy zorientowałaś się, że coś zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku.
– Kolejny prezent? – Uniosłaś dłoń, podziwiając złotą bransoletkę z inicjałami S.B. i znakiem nieskończoności.
– To za moje dzisiejsze zachowanie. – Wyjaśnił. – Nigdy moim celem nie było skrzywdzenie ciebie, a przynajmniej nie fizycznie.
– A psychicznie?
Wyczekiwałaś na jego odpowiedź z galopującym sercem, chociaż wiedziałaś, że Syriusz jest wolnym duchem i nigdy nie zadowoli się jedną dziewczyną.
– Czy możesz zrobić dla mnie prezent i pominąć te pytanie? – Uniósł z rozbawieniem brew.
– Dobrze, w takim razie powiedz mi, co oznacza ten znak nieskończoności na moim nadgarstku?
– Nie wiedziałem, że to oznacza nieskończoność. Po prostu podobał mi się ten znaczek. – Odpowiedział, jak najbardziej poważnie, aby później się roześmiać. – Nieskończenie wiele lat będę cię wielbić, jeśli tylko mi na to pozwolisz.
– Ta odpowiedź chyba mnie satysfakcjonuje… – Puściłaś do niego oczko, łącząc ponownie wasze usta.
– Ja też mam coś dla ciebie. – Wyciągnęłaś różdżkę i za jednym jej zamachnięciem na podłodze pojawiło się starannie zapakowane pudełko.
Syriusz od razu rzucił się do odpakowania prezentu, a po chwili jego źrenice stały się ogromne. W środku znajdowała się śnieżna kula, a w jej środku znajdowały się dwie postacie, rzucające w siebie śnieżkami.
– To my. – Stwierdził, obracając kulę w swoich dłoniach.
– Brawo Sherlocku, to my. – Ucałowałaś go w policzek.
Przez kolejne pare godzin rozmawialiście ze sobą tak, jak jeszcze nigdy. Dobrze czuliście się w swoim towarzystwie i obydwoje doszliście do wniosku, że nieskończenie wiele lat będziecie razem.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
xxx
Super quiz bardzo on mi się podoba, i przede wszystkim gratuluję Ci SQ bo w pełni na nią zasłużyłaś! :)
i dlatego dodatkowo zostawiam po sobie bonusik :)
„Parę lat później” – Święta 2019 Hogward
James – Witaj staruszku widzę że, jednak emerytura dobrze Ci służy *wchodzi do wnętrza zamku przez główną bramę*
Syriusz – A nom tak Masz w stu procentach rację *mówi nagle z niegasnącym uśmiechem na ustach*
James – Przyjacielu powiedz mi jak się mają Twoje i (T.I) wnuki? Kupiliście już im prezenty? *pyta się dociekliwie stając nagle w miejscu obok ruchomych schodów prowadzących na górę*
Syriusz – Mają się bardzo dobrze łobuzy jedne….i odpowiadając na drugie nom w rzeczy samej Roguś *odpowiada uśmiechnięty, dzierżąc w jednym ręku laskę o którą zaczyna się nieznacznie opierać* tylko jest mały problem… *mówi nagle z wyczuwalnym zakłopotaniem w głosie*
James – No nie nie mów że, w tym roku zapomniałeś kupić prezent (T.I)?…wiesz ile ona razy opowiadała Lili o tym swoim wymarzonym elektronicznym balkoniku? *odpowiada z lekkim oburzeniem w głosie* w tej chwili Masz się udać do sklepu medycznego, i JEJ go kupić zanim jeszcze nie został zamknięty!…Ja już Lil trzy miesiące temu kupiłem taki o to prezent i trzymam go specjalnie w garażu!
Syriusz – *odpowiada lekko zmieszany i nagle pędzi (o ile laska mu pozwala) w kierunku wyjścia* O cholibka żeby były jeszcze różowe *szepcze do siebie po cichu i przyśpiesza naraz kroku*
@SilverRose Troszkę dużo…
nightkiller
Jakim cudem za każdym razem pierwszy wychodzi mi Tom?
nightkiller
@Hannah_1234 albo zbyt zbliżony charakter
Hannah_1995
• AUTOR@nightkiller Możliwe ?
CreepeTub
Trafił mi się każdy poza Harry’m. Super quiz. Lubię takie rzeczy. 😍😍😍😍😍😘😘😘😘😘❤💛💚💙💜🖤❣💕💞💓💗💖💘💝💟
Hannah_1995
• AUTOR@CreepeTub Dziękuję <3
CreepeTub
@Hannah_1234 Ależ nie ma za co
DanusiaGrandziora
Syriusz Mikołaj Black
Bitwa na śnieżki, to coś, co uwielbiałaś zimą. Szczególnie, gdy zabawa odbywała się w towarzystwie Huncwotów, którzy królowali w tej dziedzinie.
– Hej [Twoje imię], najedz się do syta! – Zanim potwornie oberwałaś w twarz twardą śnieżką, udało Ci się zidentyfikować oprawcę, a mianowicie Syriusza Black’a.
Leżałaś teraz na śniegu, zastanawiając się czy w ogóle jeszcze żyjesz. Cios był potwornie silny, ale najwyraźniej księciunio nie sprawdził, jak bardzo mokry był dzisiaj śnieg.
– Chyba coś jej się stało! – Remus Lupin, jako jedyny przejął się stanem Twojego zdrowia.
– Nic jej nie będzie, to ostra zawodniczka! – Z dala usłyszałaś pochlebne słowa Black’a i Pottera.
Niestety tym razem zbyt mocno oberwałaś i z Twojego nosa zaczęła spływać krew. Tego wieczora było wyjątkowo zimno i siarczysty mróz także nie ułatwił Ci normalnego funkcjonowania.
– Co ci jest? – Syriusz usiadł obok Ciebie, próbując wybadać czy rzeczywiście tak źle się czujesz.
– Nie czuję żadnej kończyny swojego ciała. – Wyjaśniłaś, spoglądając załzawionymi oczami na chłopaka.
Black zaśmiał się, a Ty zastanawiałaś się, co w tym może być śmiesznego.
– Daj mi rękę, pomogę ci.
Syriusz złapał za Twoją dłoń i pociągnął gwałtownie do góry tak, że zderzyliście się czołami. Dopiero po chwili zrozumiał, że tylko pogorszył sprawę.
– Chyba zaraz zemdleję. – Uprzedziłaś, łapiąc się ramienia Syriusza.
Black dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i po chwili byłaś już niesiona na jego rękach.
– Nigdy nie potrafisz obchodzić się delikatnie z dziewczyną, co Black? – Żartobliwy ton Jamesa Pottera, najwyraźniej wkurzył Twojego oprawcę.
Większość dziewczyn w zamku patrzyły na Ciebie wilczym wzrokiem, przecież słynny Syriusz Black niósł na rękach właśnie Ciebie i chyba pierwszy raz w życiu z powagą na twarzy.
Chłopak oddał Cię w ręce Pani Pomfrey, która pokiwała głową z niezadowoleniem.
– Kiedyś pozabijacie się o własne nogi! – Stwierdziła, wypraszając Black’a za drzwi.
Po paru godzinach ocknęłaś się, próbując sobie przypomnieć, gdzie jesteś. Miałaś zabandażowaną głowę, a obok łóżka znajdowały się leki przeciwbólowe.
– W tym roku chyba ominie mnie Mikołaj… – Westchnęłaś, przewracając się na bok łóżka.
Chciałaś ponownie zasnąć, ale tym razem coś Ci w tym przeszkadzało, a mianowicie dziwny dźwięk dochodzący z pobliskiego kominka. Podniosłaś się szybko z łóżka, podchodząc do źródła hałasu, czego później zaczęłaś żałować. Do kominka wpadło coś, a raczej ktoś w stroju Mikołaja, przypalając swój tyłek. Przeklinałaś w myślach ten dzień, a teraz w dodatku Twoja twarz, jak i reszta były brudne od sadzy z kominka.
– Brodę zakłada się na twarz. – Prychnęłaś, rozpoznając Syriusza.
Zreflektował się, poprawiając niezbyt dobrany strój Mikołaja.
– Bardzo niewygodny ten kominek, dziecinko. – Stwierdził, przerzucając ogromny worek przez swoje ramię.
Powstrzymałaś się od zgryźliwej odpowiedzi, siadając na łóżku obok tego „Mikołaja”.
– A więc, co chciałabyś dostać od Mikołaja w tym roku? – Posadził Cię na swoich kolanach, próbując zmienić swój głos.
– Już dzisiaj dostałam prosto w nos! – Wskazałaś na plaster pośrodku nosa.
Wiedziałaś, że rozśmieszyłaś go tym stwierdzeniem, ale chłopak pozostawał nieugięty, utrzymując na twarzy powagę.
– Oczywiście Mikołaj o wszystkim pomyślał i przyniósł ci to…
– Ochraniacz na twarz? – Uniosłaś wysoko brwi, wybuchając głośnym śmiechem.
– Teraz twoja piękna twarzyczka będzie całkowicie bezpieczna i będę mógł całować każdy jej skrawek. – Spojrzał na Ciebie spod okularów, które opadały mu na nos. Nie mogłaś zaprzeczyć, że atmosfera między wami robiła się coraz gęstsza. Pociągnęłaś jego brodę w dół, odsłaniając usta, w których już po chwili tonęłaś z pożądania. Syriusz jeszcze mocniej pogłębił wasz pocałunek, błądząc dłońmi po Twoim ciele. Już chciałaś całkowicie to wszystko z siebie zrzucić, kiedy zorientowałaś się, że coś zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku.
– Kolejny prezent? – Uniosłaś dłoń, podziwiając złotą bransoletkę z inicjałami S.B. i znakiem nieskończoności.
– To za moje dzisiejsze zachowanie. – Wyjaśnił. – Nigdy moim celem nie było skrzywdzenie ciebie, a przynajmniej nie fizycznie.
– A psychicznie?
Wyczekiwałaś na jego odpowiedź z galopującym sercem, chociaż wiedziałaś, że Syriusz jest wolnym duchem i nigdy nie zadowoli się jedną dziewczyną.
– Czy możesz zrobić dla mnie prezent i pominąć te pytanie? – Uniósł z rozbawieniem brew.
– Dobrze, w takim razie powiedz mi, co oznacza ten znak nieskończoności na moim nadgarstku?
– Nie wiedziałem, że to oznacza nieskończoność. Po prostu podobał mi się ten znaczek. – Odpowiedział, jak najbardziej poważnie, aby później się roześmiać. – Nieskończenie wiele lat będę cię wielbić, jeśli tylko mi na to pozwolisz.
– Ta odpowiedź chyba mnie satysfakcjonuje… – Puściłaś do niego oczko, łącząc ponownie wasze usta.
– Ja też mam coś dla ciebie. – Wyciągnęłaś różdżkę i za jednym jej zamachnięciem na podłodze pojawiło się starannie zapakowane pudełko.
Syriusz od razu rzucił się do odpakowania prezentu, a po chwili jego źrenice stały się ogromne. W środku znajdowała się śnieżna kula, a w jej środku znajdowały się dwie postacie, rzucające w siebie śnieżkami.
– To my. – Stwierdził, obracając kulę w swoich dłoniach.
– Brawo Sherlocku, to my. – Ucałowałaś go w policzek.
Przez kolejne pare godzin rozmawialiście ze sobą tak, jak jeszcze nigdy. Dobrze czuliście się w swoim towarzystwie i obydwoje doszliście do wniosku, że nieskończenie wiele lat będziecie razem.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
Ale super piękne
Shinmei
James Mikołaj Potter
Spożywałaś właśnie kolację w Wielkiej Sali, kiedy obok pojawiła się Twoja przyjaciółka z wyraźnym uśmiechem na twarzy.
– A ty co się tak szczerzysz? – Spytałaś, unosząc znacząco brwi.
– Czyli jeszcze nie słyszałaś? – Rozmarzyła się po chwili.
Rozejrzałaś się po otoczeniu, szukając odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie. Przyjaciółka najwyraźniej była pochłonięta w swoich marzeniach, co niebywale Cię irytowało.
– A co miałabym słyszeć? – Spytałaś po chwili, delektując się dyniowym pasztecikiem.
– No, jak to co?! – Spojrzała na Ciebie w dziwny sposób. – James nareszcie wyznał miłość Lily.
– Co? – Zdezorientowana nawet nie zauważyłaś, że przestałaś jeść.
– To przecież cudownie, prawda? – Przyjaciółka spojrzała głęboko w Twoje oczy.
– Tak, cudownie. – Odpowiedziałaś, odchodząc od stołu.
Zignorowałaś wołanie kolegów z domu, którzy namawiali Cię do dalszej kolacji. W tej akurat chwili nic nie przeszłoby przez Twoje gardło, ponieważ ogromna gula utknęła Ci w przełyku.
Wyszłaś na ośnieżone Błonia, które pod białą warstwą puchu wyglądały, jak z bajki dla dzieci. Usiadłaś obok zamku, przyglądając się uczniom, obdarowującymi siebie nawzajem prezentami mikołajkowymi. Cicho westchnęłaś, dociskając do piersi prezent, który miałaś podarować Jamesowi, ale skoro wybrał inną dziewczynę, prezent stał się dla Ciebie bezwartościowy.
– Cześć piękna! Właśnie cię szukałem, ale uciekłaś mi z Wielkiej Sali. – James złożył soczysty pocałunek na Twoim policzku i zaczęłaś zastanawiać się, jak on może tak doskonale udawać.
– No to mnie znalazłeś, chociaż nie wiem po co. – Odpowiedziałaś, jak najbardziej wyprana z emocji, zakładając niesforne kosmyki włosów za ucho.
– Chyba księżniczka wstała dziś lewą nogą, co? – James uśmiechnął się szeroko, a Twój nastrój momentalnie się pogarszał.
– Do rzeczy James, o co chodzi? – Skrzyżowałaś ręce na piersi, domagając się wyjaśnień.
– Boję się, gdy mówisz do mnie tym tonem. – Udawał przerażonego, a Ty ledwo powstrzymywałaś się przed wybuchem śmiechu.
Jednak po chwili rzeczywistość nabrała szarych barw i przypomniałaś sobie słowa przyjaciółki, mówiące o miłości Jamesa do Lily. Zerwałaś kontakt wzrokowy z chłopakiem, bo każde wasze spojrzenie było nadzwyczaj bolesne.
– Muszę już iść. – Powiedziałaś, ruszając przed siebie.
Potter był jednak szybszy i wybiegł przed Ciebie, chwytając za Twój nadgarstek.
– Wiem, że jestem piekielnie inteligenty, ale czegoś tu nie rozumiem. – Udawał, że się zastanawia. – Wczoraj wszystko było między nami w porządku, a dzisiaj? Wyglądasz tak, jakbyś chciała wydrapać mi oczy.
Westchnęłaś głośno, przeczesując bezradnie swoje włosy. Chciałaś zachowywać się poważnie w jego towarzystwie, ale zachowanie tego faceta wywoływało u Ciebie za każdym razem uśmiech i nie mogłaś nic na to poradzić.
– Dlaczego nie powiedziałeś mi, że zakochałeś się w Lily? – Kawa na ławę.
James puścił Twój nadgarstek i odsunął się parę kroków w tył. Po raz pierwszy odkąd go znasz, wydawał się przejęty takim obrotem spraw.
– Źle to wszystko zrozumiałaś… – Próbował jakoś się usprawiedliwić, ale wytłumaczenie niezbyt dobrze mu wychodziło.
– Daj spokój James! – Prychnęłaś zirytowana. – Twoje sprawy sercowe nie są dla mnie ważne, ale przykro mi, że musiałam się dowiedzieć tego od osób trzecich…
Opuściłaś ze smutkiem głowę, podziwiając swoje wypastowane lakierki. Cisza, która zapanowała była jeszcze gorsza niż niewypowiedziane słowa.
– Czego dokładnie się dowiedziałaś?
– Wyznałeś miłość Lily Evans. – Każde z tych słów było dla Ciebie niebywale bolesne, ale jakoś musiałaś się uporać z tą przerażającą prawdą.
– To zupełnie nie tak! – Po chwili zaczął się histerycznie śmiać, co wybiło Cię całkowicie z rytmu.
– Coś w tym śmiesznego? – Uderzyłaś go w ramię, tracąc resztki zdrowego rozsądku.
– Tak, bo naprawdę uroczo wyglądasz, gdy się złościsz, ale pozwól mi cna niewiasto, że wszystko ci wytłumaczę. – Oczywiście nie mógł oszczędzić Tobie swoich filozoficznych tłumaczeń.
– To nie moja sprawa Rogaczu z kim się spotykasz i co robisz, dlatego…
Nie było Ci dane dokończyć, ponieważ James uciszył Cię pocałunkiem długim i namiętnym.
– Ćwiczyłem miłosną przemowę na Lily, która pomogła mi dobierać odpowiednie słowa dla ciebie…
Stałaś tam, jak sparaliżowana po wyznaniu Jamesa, który teraz wyglądał na niewzruszonego i zupełnie szczerego.
– Czyli nic nie czujesz do Evans? – Prawie potknęłaś się o własne nogi.
– Nic prócz uczucia, jakim darzą się przyjaciele. – Uśmiechnął się czule.
Ogromy kamień spadł z Twojego serca i mogłaś spokojnie odetchnąć z ulgą.
– A więc powiesz mi to, co ćwiczyłeś na Lily? – Uniosłaś jedną brew, oczekując odpowiedzi.
Chłopak westchnął i uśmiechnął się szeroko, budząc motylki w Twoim brzuchu. Wiedziałaś, że za niedługo może powiedzieć coś, co na zawsze odmieni Twój stosunek do jego osoby.
– Najpierw to. – Założył na głowę czapkę Mikołaja. – Nie będę powtarzał tego samego, bo wydaje mi się, że żadne słowa nie odniosą się do tego, co czuję do Ciebie.
Nabrałaś ochoty, aby rzucić mu się na szyję, ale właśnie przypomniało Ci się o prezencie dla niego.
– Proszę, to dla ciebie. – Wyjęłaś z torby małe pudełko, podając je Jamesowi, w którego oczach zatańczyły widoczne iskierki.
– Ptaki? – Zdziwił się, oglądając przedmiot z każdej strony, co wywołało u Ciebie histeryczny śmiech.
– To Turkawki, James. – Wyjaśniłaś z uśmiechem.
– Purchawki?
– Turkawki! To taki symbol, który świadczy o przywiązaniu dwóch osób. Legenda głosi, że posiadając razem Turkawki dwoje ludzi nigdy o sobie nie zapomni.
Potter przez chwilę badał Cię wzrokiem, aby po chwili zamknął was w niedźwiedzim uścisku.
– Jesteś cudowna! – Pocałował Cię w czubek głowy.
– No przecież wiem. – Uśmiechnęłaś się czule, odnajdując usta chłopaka.
Z nieba coraz mocniej zaczął padać śnieg, okrywając głowy waszej dwójki. Dobrze, że cała sytuacja z Lily została wyjaśniona i teraz w pełni radości mogłaś cieszyć się Mikołajkami z Jamesem.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
Ale to super opisałaś! ❤
Hannah_1995
• AUTOR@Kiyoko-san Dziękuję! 🎅😍
___Milciaa___
Draco Mikołaj Malfoy❤
czarnomagicznymagik
Pan Harry Mikołaj Potter♥
kocham
SaraMalfoy99
Draco Mikołaj Malfoy
Będą jeszcze quizy w tym stylu , np.święta w Hogwarcie czy coś ?
Hannah_1995
• AUTOR@SaraMalfoy99 Myślę, że tak :)