Mikołajki w Hogwarcie!

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Sprawdź naszego nowego bota! Rozpocznij rozmowę

Komentarze sameQuizy: 46

Ginny_Molly_Weasley

Ginny_Molly_Weasley

❤Super quiz a wyszedł mi S.B

Odpowiedz
2
Pani-Snape

Pani-Snape

Jest jeden taki fail, że to niemożliwe, by Snape dał mi szlaban.

Odpowiedz
1
szmidra111

szmidra111

extra

Odpowiedz
1
SilverRose

SilverRose

Syriusz Mikołaj Black
Bitwa na śnieżki, to coś, co uwielbiałaś zimą. Szczególnie, gdy zabawa odbywała się w towarzystwie Huncwotów, którzy królowali w tej dziedzinie.
– Hej [Twoje imię], najedz się do syta! – Zanim potwornie oberwałaś w twarz twardą śnieżką, udało Ci się zidentyfikować oprawcę, a mianowicie Syriusza Black’a.
Leżałaś teraz na śniegu, zastanawiając się czy w ogóle jeszcze żyjesz. Cios był potwornie silny, ale najwyraźniej księciunio nie sprawdził, jak bardzo mokry był dzisiaj śnieg.
– Chyba coś jej się stało! – Remus Lupin, jako jedyny przejął się stanem Twojego zdrowia.
– Nic jej nie będzie, to ostra zawodniczka! – Z dala usłyszałaś pochlebne słowa Black’a i Pottera.
Niestety tym razem zbyt mocno oberwałaś i z Twojego nosa zaczęła spływać krew. Tego wieczora było wyjątkowo zimno i siarczysty mróz także nie ułatwił Ci normalnego funkcjonowania.
– Co ci jest? – Syriusz usiadł obok Ciebie, próbując wybadać czy rzeczywiście tak źle się czujesz.
– Nie czuję żadnej kończyny swojego ciała. – Wyjaśniłaś, spoglądając załzawionymi oczami na chłopaka.
Black zaśmiał się, a Ty zastanawiałaś się, co w tym może być śmiesznego.
– Daj mi rękę, pomogę ci.
Syriusz złapał za Twoją dłoń i pociągnął gwałtownie do góry tak, że zderzyliście się czołami. Dopiero po chwili zrozumiał, że tylko pogorszył sprawę.
– Chyba zaraz zemdleję. – Uprzedziłaś, łapiąc się ramienia Syriusza.
Black dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i po chwili byłaś już niesiona na jego rękach.
– Nigdy nie potrafisz obchodzić się delikatnie z dziewczyną, co Black? – Żartobliwy ton Jamesa Pottera, najwyraźniej wkurzył Twojego oprawcę.
Większość dziewczyn w zamku patrzyły na Ciebie wilczym wzrokiem, przecież słynny Syriusz Black niósł na rękach właśnie Ciebie i chyba pierwszy raz w życiu z powagą na twarzy.
Chłopak oddał Cię w ręce Pani Pomfrey, która pokiwała głową z niezadowoleniem.
– Kiedyś pozabijacie się o własne nogi! – Stwierdziła, wypraszając Black’a za drzwi.
Po paru godzinach ocknęłaś się, próbując sobie przypomnieć, gdzie jesteś. Miałaś zabandażowaną głowę, a obok łóżka znajdowały się leki przeciwbólowe.
– W tym roku chyba ominie mnie Mikołaj… – Westchnęłaś, przewracając się na bok łóżka.
Chciałaś ponownie zasnąć, ale tym razem coś Ci w tym przeszkadzało, a mianowicie dziwny dźwięk dochodzący z pobliskiego kominka. Podniosłaś się szybko z łóżka, podchodząc do źródła hałasu, czego później zaczęłaś żałować. Do kominka wpadło coś, a raczej ktoś w stroju Mikołaja, przypalając swój tyłek. Przeklinałaś w myślach ten dzień, a teraz w dodatku Twoja twarz, jak i reszta były brudne od sadzy z kominka.
– Brodę zakłada się na twarz. – Prychnęłaś, rozpoznając Syriusza.
Zreflektował się, poprawiając niezbyt dobrany strój Mikołaja.
– Bardzo niewygodny ten kominek, dziecinko. – Stwierdził, przerzucając ogromny worek przez swoje ramię.
Powstrzymałaś się od zgryźliwej odpowiedzi, siadając na łóżku obok tego „Mikołaja”.
– A więc, co chciałabyś dostać od Mikołaja w tym roku? – Posadził Cię na swoich kolanach, próbując zmienić swój głos.
– Już dzisiaj dostałam prosto w nos! – Wskazałaś na plaster pośrodku nosa.
Wiedziałaś, że rozśmieszyłaś go tym stwierdzeniem, ale chłopak pozostawał nieugięty, utrzymując na twarzy powagę.
– Oczywiście Mikołaj o wszystkim pomyślał i przyniósł ci to…
– Ochraniacz na twarz? – Uniosłaś wysoko brwi, wybuchając głośnym śmiechem.
– Teraz twoja piękna twarzyczka będzie całkowicie bezpieczna i będę mógł całować każdy jej skrawek. – Spojrzał na Ciebie spod okularów, które opadały mu na nos. Nie mogłaś zaprzeczyć, że atmosfera między wami robiła się coraz gęstsza. Pociągnęłaś jego brodę w dół, odsłaniając usta, w których już po chwili tonęłaś z pożądania. Syriusz jeszcze mocniej pogłębił wasz pocałunek, błądząc dłońmi po Twoim ciele. Już chciałaś całkowicie to wszystko z siebie zrzucić, kiedy zorientowałaś się, że coś zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku.
– Kolejny prezent? – Uniosłaś dłoń, podziwiając złotą bransoletkę z inicjałami S.B. i znakiem nieskończoności.
– To za moje dzisiejsze zachowanie. – Wyjaśnił. – Nigdy moim celem nie było skrzywdzenie ciebie, a przynajmniej nie fizycznie.
– A psychicznie?
Wyczekiwałaś na jego odpowiedź z galopującym sercem, chociaż wiedziałaś, że Syriusz jest wolnym duchem i nigdy nie zadowoli się jedną dziewczyną.
– Czy możesz zrobić dla mnie prezent i pominąć te pytanie? – Uniósł z rozbawieniem brew.
– Dobrze, w takim razie powiedz mi, co oznacza ten znak nieskończoności na moim nadgarstku?
– Nie wiedziałem, że to oznacza nieskończoność. Po prostu podobał mi się ten znaczek. – Odpowiedział, jak najbardziej poważnie, aby później się roześmiać. – Nieskończenie wiele lat będę cię wielbić, jeśli tylko mi na to pozwolisz.
– Ta odpowiedź chyba mnie satysfakcjonuje… – Puściłaś do niego oczko, łącząc ponownie wasze usta.
– Ja też mam coś dla ciebie. – Wyciągnęłaś różdżkę i za jednym jej zamachnięciem na podłodze pojawiło się starannie zapakowane pudełko.
Syriusz od razu rzucił się do odpakowania prezentu, a po chwili jego źrenice stały się ogromne. W środku znajdowała się śnieżna kula, a w jej środku znajdowały się dwie postacie, rzucające w siebie śnieżkami.
– To my. – Stwierdził, obracając kulę w swoich dłoniach.
– Brawo Sherlocku, to my. – Ucałowałaś go w policzek.
Przez kolejne pare godzin rozmawialiście ze sobą tak, jak jeszcze nigdy. Dobrze czuliście się w swoim towarzystwie i obydwoje doszliście do wniosku, że nieskończenie wiele lat będziecie razem.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
xxx
Super quiz bardzo on mi się podoba, i przede wszystkim gratuluję Ci SQ bo w pełni na nią zasłużyłaś! :)
i dlatego dodatkowo zostawiam po sobie bonusik :)

„Parę lat później” – Święta 2019 Hogward

James – Witaj staruszku widzę że, jednak emerytura dobrze Ci służy *wchodzi do wnętrza zamku przez główną bramę*
Syriusz – A nom tak Masz w stu procentach rację *mówi nagle z niegasnącym uśmiechem na ustach*
James – Przyjacielu powiedz mi jak się mają Twoje i (T.I) wnuki? Kupiliście już im prezenty? *pyta się dociekliwie stając nagle w miejscu obok ruchomych schodów prowadzących na górę*
Syriusz – Mają się bardzo dobrze łobuzy jedne….i odpowiadając na drugie nom w rzeczy samej Roguś *odpowiada uśmiechnięty, dzierżąc w jednym ręku laskę o którą zaczyna się nieznacznie opierać* tylko jest mały problem… *mówi nagle z wyczuwalnym zakłopotaniem w głosie*
James – No nie nie mów że, w tym roku zapomniałeś kupić prezent (T.I)?…wiesz ile ona razy opowiadała Lili o tym swoim wymarzonym elektronicznym balkoniku? *odpowiada z lekkim oburzeniem w głosie* w tej chwili Masz się udać do sklepu medycznego, i JEJ go kupić zanim jeszcze nie został zamknięty!…Ja już Lil trzy miesiące temu kupiłem taki o to prezent i trzymam go specjalnie w garażu!
Syriusz – *odpowiada lekko zmieszany i nagle pędzi (o ile laska mu pozwala) w kierunku wyjścia* O cholibka żeby były jeszcze różowe *szepcze do siebie po cichu i przyśpiesza naraz kroku*

Odpowiedz
2
Lisiaczek

Lisiaczek

@SilverRose Troszkę dużo…

Odpowiedz

truskaweczka785

Syriusz Mikołaj Black

Odpowiedz
1
Feyre

Feyre

Dasz Syriusza?:(

Odpowiedz
1
Hannah_1234

Hannah_1234

•  AUTOR

@Feyre Bitwa na śnieżki, to coś, co uwielbiałaś zimą. Szczególnie, gdy zabawa odbywała się w towarzystwie Huncwotów, którzy królowali w tej dziedzinie.
– Hej [Twoje imię], najedz się do syta! – Zanim potwornie oberwałaś w twarz twardą śnieżką, udało Ci się zidentyfikować oprawcę, a mianowicie Syriusza Black’a.
Leżałaś teraz na śniegu, zastanawiając się czy w ogóle jeszcze żyjesz. Cios był potwornie silny, ale najwyraźniej księciunio nie sprawdził, jak bardzo mokry był dzisiaj śnieg.
– Chyba coś jej się stało! – Remus Lupin, jako jedyny przejął się stanem Twojego zdrowia.
– Nic jej nie będzie, to ostra zawodniczka! – Z dala usłyszałaś pochlebne słowa Black’a i Pottera.
Niestety tym razem zbyt mocno oberwałaś i z Twojego nosa zaczęła spływać krew. Tego wieczora było wyjątkowo zimno i siarczysty mróz także nie ułatwił Ci normalnego funkcjonowania.
– Co ci jest? – Syriusz usiadł obok Ciebie, próbując wybadać czy rzeczywiście tak źle się czujesz.
– Nie czuję żadnej kończyny swojego ciała. – Wyjaśniłaś, spoglądając załzawionymi oczami na chłopaka.
Black zaśmiał się, a Ty zastanawiałaś się, co w tym może być śmiesznego.
– Daj mi rękę, pomogę ci.
Syriusz złapał za Twoją dłoń i pociągnął gwałtownie do góry tak, że zderzyliście się czołami. Dopiero po chwili zrozumiał, że tylko pogorszył sprawę.
– Chyba zaraz zemdleję. – Uprzedziłaś, łapiąc się ramienia Syriusza.
Black dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji i po chwili byłaś już niesiona na jego rękach.
– Nigdy nie potrafisz obchodzić się delikatnie z dziewczyną, co Black? – Żartobliwy ton Jamesa Pottera, najwyraźniej wkurzył Twojego oprawcę.
Większość dziewczyn w zamku patrzyły na Ciebie wilczym wzrokiem, przecież słynny Syriusz Black niósł na rękach właśnie Ciebie i chyba pierwszy raz w życiu z powagą na twarzy.
Chłopak oddał Cię w ręce Pani Pomfrey, która pokiwała głową z niezadowoleniem.
– Kiedyś pozabijacie się o własne nogi! – Stwierdziła, wypraszając Black’a za drzwi.
Po paru godzinach ocknęłaś się, próbując sobie przypomnieć, gdzie jesteś. Miałaś zabandażowaną głowę, a obok łóżka znajdowały się leki przeciwbólowe.
– W tym roku chyba ominie mnie Mikołaj… – Westchnęłaś, przewracając się na bok łóżka.
Chciałaś ponownie zasnąć, ale tym razem coś Ci w tym przeszkadzało, a mianowicie dziwny dźwięk dochodzący z pobliskiego kominka. Podniosłaś się szybko z łóżka, podchodząc do źródła hałasu, czego później zaczęłaś żałować. Do kominka wpadło coś, a raczej ktoś w stroju Mikołaja, przypalając swój tyłek. Przeklinałaś w myślach ten dzień, a teraz w dodatku Twoja twarz, jak i reszta były brudne od sadzy z kominka.
– Brodę zakłada się na twarz. – Prychnęłaś, rozpoznając Syriusza.
Zreflektował się, poprawiając niezbyt dobrany strój Mikołaja.
– Bardzo niewygodny ten kominek, dziecinko. – Stwierdził, przerzucając ogromny worek przez swoje ramię.
Powstrzymałaś się od zgryźliwej odpowiedzi, siadając na łóżku obok tego „Mikołaja”.
– A więc, co chciałabyś dostać od Mikołaja w tym roku? – Posadził Cię na swoich kolanach, próbując zmienić swój głos.
– Już dzisiaj dostałam prosto w nos! – Wskazałaś na plaster pośrodku nosa.
Wiedziałaś, że rozśmieszyłaś go tym stwierdzeniem, ale chłopak pozostawał nieugięty, utrzymując na twarzy powagę.
– Oczywiście Mikołaj o wszystkim pomyślał i przyniósł ci to…
– Ochraniacz na twarz? – Uniosłaś wysoko brwi, wybuchając głośnym śmiechem.
– Teraz twoja piękna twarzyczka będzie całkowicie bezpieczna i będę mógł całować każdy jej skrawek. – Spojrzał na Ciebie spod okularów, które opadały mu na nos. Nie mogłaś zaprzeczyć, że atmosfera między wami robiła się coraz gęstsza. Pociągnęłaś jego brodę w dół, odsłaniając usta, w których już po chwili tonęłaś z pożądania. Syriusz jeszcze mocniej pogłębił wasz pocałunek, błądząc dłońmi po Twoim ciele. Już chciałaś całkowicie to wszystko z siebie zrzucić, kiedy zorientowałaś się, że coś zatrzaskuje się na Twoim nadgarstku.
– Kolejny prezent? – Uniosłaś dłoń, podziwiając złotą bransoletkę z inicjałami S.B. i znakiem nieskończoności.
– To za moje dzisiejsze zachowanie. – Wyjaśnił. – Nigdy moim celem nie było skrzywdzenie ciebie, a przynajmniej nie fizycznie.
– A psychicznie?
Wyczekiwałaś na jego odpowiedź z galopującym sercem, chociaż wiedziałaś, że Syriusz jest wolnym duchem i nigdy nie zadowoli się jedną dziewczyną.
– Czy możesz zrobić dla mnie prezent i pominąć te pytanie? – Uniósł z rozbawieniem brew.
– Dobrze, w takim razie powiedz mi, co oznacza ten znak nieskończoności na moim nadgarstku?
– Nie wiedziałem, że to oznacza nieskończoność. Po prostu podobał mi się ten znaczek. – Odpowiedział, jak najbardziej poważnie, aby później się roześmiać. – Nieskończenie wiele lat będę cię wielbić, jeśli tylko mi na to pozwolisz.
– Ta odpowiedź chyba mnie satysfakcjonuje… – Puściłaś do niego oczko, łącząc ponownie wasze usta.
– Ja też mam coś dla ciebie. – Wyciągnęłaś różdżkę i za jednym jej zamachnięciem na podłodze pojawiło się starannie zapakowane pudełko.
Syriusz od razu rzucił się do odpakowania prezentu, a po chwili jego źrenice stały się ogromne. W środku znajdowała się śnieżna kula, a w jej środku znajdowały się dwie postacie, rzucające w siebie śnieżkami.
– To my. – Stwierdził, obracając kulę w swoich dłoniach.
– Brawo Sherlocku, to my. – Ucałowałaś go w policzek.
Przez kolejne pare godzin rozmawialiście ze sobą tak, jak jeszcze nigdy. Dobrze czuliście się w swoim towarzystwie i obydwoje doszliście do wniosku, że nieskończenie wiele lat będziecie razem.

Odpowiedz
okularnik11

okularnik11

Draco Mikołaj Malfoy

Odpowiedz
2
OwocowaKicia

OwocowaKicia

James Mikołaj Potter
Słodko 😍
Ale wynik z Harry’m też cudny 😍

Odpowiedz
1
Hannah_1234

Hannah_1234

•  AUTOR

@OwocowaKicia Dziękuję! 😍

Odpowiedz
1
Kiyoko-san

Kiyoko-san

James Mikołaj Potter
Spożywałaś właśnie kolację w Wielkiej Sali, kiedy obok pojawiła się Twoja przyjaciółka z wyraźnym uśmiechem na twarzy.
– A ty co się tak szczerzysz? – Spytałaś, unosząc znacząco brwi.
– Czyli jeszcze nie słyszałaś? – Rozmarzyła się po chwili.
Rozejrzałaś się po otoczeniu, szukając odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie. Przyjaciółka najwyraźniej była pochłonięta w swoich marzeniach, co niebywale Cię irytowało.
– A co miałabym słyszeć? – Spytałaś po chwili, delektując się dyniowym pasztecikiem.
– No, jak to co?! – Spojrzała na Ciebie w dziwny sposób. – James nareszcie wyznał miłość Lily.
– Co? – Zdezorientowana nawet nie zauważyłaś, że przestałaś jeść.
– To przecież cudownie, prawda? – Przyjaciółka spojrzała głęboko w Twoje oczy.
– Tak, cudownie. – Odpowiedziałaś, odchodząc od stołu.
Zignorowałaś wołanie kolegów z domu, którzy namawiali Cię do dalszej kolacji. W tej akurat chwili nic nie przeszłoby przez Twoje gardło, ponieważ ogromna gula utknęła Ci w przełyku.
Wyszłaś na ośnieżone Błonia, które pod białą warstwą puchu wyglądały, jak z bajki dla dzieci. Usiadłaś obok zamku, przyglądając się uczniom, obdarowującymi siebie nawzajem prezentami mikołajkowymi. Cicho westchnęłaś, dociskając do piersi prezent, który miałaś podarować Jamesowi, ale skoro wybrał inną dziewczynę, prezent stał się dla Ciebie bezwartościowy.
– Cześć piękna! Właśnie cię szukałem, ale uciekłaś mi z Wielkiej Sali. – James złożył soczysty pocałunek na Twoim policzku i zaczęłaś zastanawiać się, jak on może tak doskonale udawać.
– No to mnie znalazłeś, chociaż nie wiem po co. – Odpowiedziałaś, jak najbardziej wyprana z emocji, zakładając niesforne kosmyki włosów za ucho.
– Chyba księżniczka wstała dziś lewą nogą, co? – James uśmiechnął się szeroko, a Twój nastrój momentalnie się pogarszał.
– Do rzeczy James, o co chodzi? – Skrzyżowałaś ręce na piersi, domagając się wyjaśnień.
– Boję się, gdy mówisz do mnie tym tonem. – Udawał przerażonego, a Ty ledwo powstrzymywałaś się przed wybuchem śmiechu.
Jednak po chwili rzeczywistość nabrała szarych barw i przypomniałaś sobie słowa przyjaciółki, mówiące o miłości Jamesa do Lily. Zerwałaś kontakt wzrokowy z chłopakiem, bo każde wasze spojrzenie było nadzwyczaj bolesne.
– Muszę już iść. – Powiedziałaś, ruszając przed siebie.
Potter był jednak szybszy i wybiegł przed Ciebie, chwytając za Twój nadgarstek.
– Wiem, że jestem piekielnie inteligenty, ale czegoś tu nie rozumiem. – Udawał, że się zastanawia. – Wczoraj wszystko było między nami w porządku, a dzisiaj? Wyglądasz tak, jakbyś chciała wydrapać mi oczy.
Westchnęłaś głośno, przeczesując bezradnie swoje włosy. Chciałaś zachowywać się poważnie w jego towarzystwie, ale zachowanie tego faceta wywoływało u Ciebie za każdym razem uśmiech i nie mogłaś nic na to poradzić.
– Dlaczego nie powiedziałeś mi, że zakochałeś się w Lily? – Kawa na ławę.
James puścił Twój nadgarstek i odsunął się parę kroków w tył. Po raz pierwszy odkąd go znasz, wydawał się przejęty takim obrotem spraw.
– Źle to wszystko zrozumiałaś… – Próbował jakoś się usprawiedliwić, ale wytłumaczenie niezbyt dobrze mu wychodziło.
– Daj spokój James! – Prychnęłaś zirytowana. – Twoje sprawy sercowe nie są dla mnie ważne, ale przykro mi, że musiałam się dowiedzieć tego od osób trzecich…
Opuściłaś ze smutkiem głowę, podziwiając swoje wypastowane lakierki. Cisza, która zapanowała była jeszcze gorsza niż niewypowiedziane słowa.
– Czego dokładnie się dowiedziałaś?
– Wyznałeś miłość Lily Evans. – Każde z tych słów było dla Ciebie niebywale bolesne, ale jakoś musiałaś się uporać z tą przerażającą prawdą.
– To zupełnie nie tak! – Po chwili zaczął się histerycznie śmiać, co wybiło Cię całkowicie z rytmu.
– Coś w tym śmiesznego? – Uderzyłaś go w ramię, tracąc resztki zdrowego rozsądku.
– Tak, bo naprawdę uroczo wyglądasz, gdy się złościsz, ale pozwól mi cna niewiasto, że wszystko ci wytłumaczę. – Oczywiście nie mógł oszczędzić Tobie swoich filozoficznych tłumaczeń.
– To nie moja sprawa Rogaczu z kim się spotykasz i co robisz, dlatego…
Nie było Ci dane dokończyć, ponieważ James uciszył Cię pocałunkiem długim i namiętnym.
– Ćwiczyłem miłosną przemowę na Lily, która pomogła mi dobierać odpowiednie słowa dla ciebie…
Stałaś tam, jak sparaliżowana po wyznaniu Jamesa, który teraz wyglądał na niewzruszonego i zupełnie szczerego.
– Czyli nic nie czujesz do Evans? – Prawie potknęłaś się o własne nogi.
– Nic prócz uczucia, jakim darzą się przyjaciele. – Uśmiechnął się czule.
Ogromy kamień spadł z Twojego serca i mogłaś spokojnie odetchnąć z ulgą.
– A więc powiesz mi to, co ćwiczyłeś na Lily? – Uniosłaś jedną brew, oczekując odpowiedzi.
Chłopak westchnął i uśmiechnął się szeroko, budząc motylki w Twoim brzuchu. Wiedziałaś, że za niedługo może powiedzieć coś, co na zawsze odmieni Twój stosunek do jego osoby.
– Najpierw to. – Założył na głowę czapkę Mikołaja. – Nie będę powtarzał tego samego, bo wydaje mi się, że żadne słowa nie odniosą się do tego, co czuję do Ciebie.
Nabrałaś ochoty, aby rzucić mu się na szyję, ale właśnie przypomniało Ci się o prezencie dla niego.
– Proszę, to dla ciebie. – Wyjęłaś z torby małe pudełko, podając je Jamesowi, w którego oczach zatańczyły widoczne iskierki.
– Ptaki? – Zdziwił się, oglądając przedmiot z każdej strony, co wywołało u Ciebie histeryczny śmiech.
– To Turkawki, James. – Wyjaśniłaś z uśmiechem.
– Purchawki?
– Turkawki! To taki symbol, który świadczy o przywiązaniu dwóch osób. Legenda głosi, że posiadając razem Turkawki dwoje ludzi nigdy o sobie nie zapomni.
Potter przez chwilę badał Cię wzrokiem, aby po chwili zamknął was w niedźwiedzim uścisku.
– Jesteś cudowna! – Pocałował Cię w czubek głowy.
– No przecież wiem. – Uśmiechnęłaś się czule, odnajdując usta chłopaka.
Z nieba coraz mocniej zaczął padać śnieg, okrywając głowy waszej dwójki. Dobrze, że cała sytuacja z Lily została wyjaśniona i teraz w pełni radości mogłaś cieszyć się Mikołajkami z Jamesem.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
Ale to super opisałaś! ❤

Odpowiedz
2
Hannah_1234

Hannah_1234

•  AUTOR

@Kiyoko-san Dziękuję! 🎅😍

Odpowiedz
1
Amasia

Amasia

Harry Mikołaj Potter
– Szlaban Panno [Twoje nazwisko] – Ogłosił profesor Snape, kiedy nie zgodziłaś się z jego poglądami.
Dzisiejszy dzień zaczął się po prostu katastrofalnie. Troll z poprzednich zajęć, a teraz w dodatku ten szlaban u Snape’a.
– Co się dzisiaj z tobą dzieje? – Spytała zaniepokojona Hermiona.
– To przez tę wycieczkę do Hogsmeade. – Stwierdziłaś smutno. – Wiecie, że Harry znowu nie ma pozwolenia od wujostwa?
Było Ci naprawdę przykro z tego powodu, zwłaszcza, że coś naprawdę zaczęło się między wami dziać.
– To kretyni. – Stwierdził Ron, obżerając się słodkościami podczas obiadu.
Ty nie mogłaś przełknąć ani kęsa, kiedy pomyślałaś o Potterze i o tym, że może poczuć się dzisiaj samotny.
– Musimy przecież coś zrobić! – Uniosłaś się z ławeczki. – Harry nie może zostać sam i to po raz kolejny!
Zanim dodałaś kolejne słowo, przy waszym stole pojawił się Snape z tym swoim charakterystycznym wyrazem twarzy.
– Zanim pragnie Pani wesprzeć Pana Pottera, zapraszam do mojego gabinetu.
Niechętnie wstałaś od stołu, a Hermiona wyszeptała Ci ciche „powodzenia”. Ron wydawał się przerażony, podobnie było z Tobą.
Kiedy znalazłaś się w gabinecie nauczyciela, usiadłaś na krześle, modląc się w duchu o lżejszą karę niż zawsze miał w zwyczaju.
– No cóż, Panno [Twoje nazwisko]. Masz dzisiaj sporo szczęścia, ponieważ jestem w wyjątkowo dobrym nastroju. – Zapewnił Severus, a Ty musiałaś się powstrzymać przed wybuchem śmiechu.
– Ile tym razem mam wyczyścić kociołków? – Spytałaś sarkastycznie, co najwyraźniej nie spodobało się nauczycielowi.
– Kpij sobie dalej [Twoje nazwisko], a naprawdę wymierzę ci sprawiedliwość! – Zagroził Snape, obrzucając Cię paraliżującym spojrzeniem.
– Przepraszam. – Odpowiedziałaś ze skruchą.
– Pomóż naszemu gajowemu przy naprawie sań zaprzęgowych, które zniszczyły Hipogryfy. – Wyjaśnił nauczyciel.
Otworzyłaś szeroko oczy ze zdumienia, bo liczyłaś na znacznie trudniejszą karę, a przebywanie w towarzystwie Hagrida zawsze było ogromną przyjemnością.
Po opuszczeniu gabinetu, pomknęłaś do chatki Hagrida, ale po drodze spotkałaś Harry’ego i przez dłuższą chwilę zagadaliście się.
– Nie wybierasz się do Hogsmeade? – Spytał Harry, bacznie Ci się przyglądając.
– Muszę odrobić szlaban u Snape’a. – Odpowiedziałaś niechętnie.
– Co tym razem nabroiłaś? – Zaśmiał się szczerze, a Ty po chwili mu zawtórowałaś i opowiedziałaś o całym zdarzeniu na lekcji.
– Przynajmniej nie muszę czyścić tyle kociołków, co zwykle. – Zachichotałaś, pomijając fakt pomocy u Hagrida, bo wpadłaś na świetny pomysł.
Pożegnałaś się z Potterem i po chwili pomagałaś już przy naprawie sań z Hagridem.
– Napijesz się herbatki? – Zaproponował Twój wieloletni przyjaciel.
– Dziękuję Hagrid, ale wolałabym to skończyć przed zapadającym zmierzchem. – Odpowiedziałaś, malując zarysowany lakier.
– Chyba nie wybierasz się do Hogsmeade z pozostałymi, prawda? – Hagrid najwyraźniej przejął się tym, że nie będziesz chciała do końca odrobić szlabanu.
– Spokojnie. – Uśmiechnęłaś się. – Chcę zrobić niespodziankę Harry’emu, kiedy już skończę swoją karę.
– Cudownie! – Półolbrzym klasnął w dłonie. – Dobrze, że biedaczysko ma taką przyjaciółkę, jak ty.
– Taa… – Uśmiechnęłaś się tajemniczo, nie zaprzestając swoich czynności.
Minęło już parę godzin i zaczęło się ściemniać, co tylko dodawało klimatu. Pożyczyłaś od Hagrida parę pochodni i porozstawiałaś je po sporym obszarze Błoni, a śnieg znakomicie komponował się z odbijającym księżycem.
Kiedy skończyłaś swój szlaban, było już całkowicie ciemno, dlatego Hagrid postanowił odprowadzić Cię do zamku.
– Harry! – Zakryłaś mu oczy, kiedy w samotności jadł kolację.
– O [Twoje imię], już skończyłaś?
– Tak, ale będziesz musiał zjeść kolację później, no chodź! – Złapałaś go mocno za rękę.
W końcu udało Ci się namówić bruneta i razem wyszliście na zewnątrz.
– Nie możesz po prostu powiedzieć mi, gdzie idziemy? Umieram z zimna!
– Ostrzegałam, żebyś się ubrał! – Pokazałaś mu język.
Nareszcie dotarliście na miejsce, a widok tak, jak przypuszczałaś był spektakularny.
– Wesołego Mikołaja, Harry! – Rzuciłaś mu się na szyję, kiedy ten stał, jak kołek.
W blasku księżyca i paru pochodni czekał już na was kulig, który prowadził Hagrid.
– Pracowałam nad tymi saniami wiele godzin, dlatego nie przyjmuję odmowy! – Ostrzegłaś, prowadząc Harry’ego.
Hagrid musiał wam pomóc przy wsiadaniu, ponieważ sanie były ogromne, ale wasza dwójka zawsze dawała sobie radę.
– Nie będę podglądał. – Zapewnił Hagrid, który nie ukrywał wzruszenia.
Hardodziob pomknął w stronę Zakazanego Lasu, ale omijał jego głębię, aby zapewnić wam bezpieczeństwo. Atmosfera była dosyć napięta, chociaż nie mogłaś zaprzeczyć, że i romantyczna.
– Nie mogę uwierzyć, że to dla mnie zrobiłaś! – Rozemocjonował się Harry, przysuwając bliżej Ciebie.
– Nie mogłam pozwolić, byś znowu został sam. – Uśmiechnęłaś się szczerze, kładąc głowę na jego ramieniu.
– Ja też mam coś dla ciebie. – Wyjaśnił.
– Peleryna Niewidka? – Otworzyłaś szeroko oczy.
– Nie udawaj niewiniątka. Dobrze wiem, że czasem ją podkradałaś. – Zaśmiał się głośno.
– Wyłącznie w celach bezpieczeństwa! – Sprostowałaś, a na Twoich policzkach pojawiły się rumieńce.
– A czy jest coś niebezpiecznego w chwili, gdy śpię? Przecież wiem, że cały czas podglądałaś mnie, gdy śpię. – Uniósł wysoko brew, a Ty chciałaś zapaść się pod ziemię.
– Dobra poddaję się! Czasem ją podkradałam, lepiej? – Spytałaś z sarkazmem, co jeszcze bardziej go rozśmieszyło.
– I rumienisz się, a to nowość! – Złapał Twoją twarz w dłonie, aby po chwili wpić się z miłością w Twoje usta.
– Dziękuję [Twoje imię] za wszystko.
Wiele podziękowań było jeszcze tego wieczora, ale najważniejsze było to, że w końcu zostaliście nie tylko przyjaciółmi.
Nie no dla mnie spoko :DD

Odpowiedz
1
Konkurs świąteczny - wyniki!
home
Nowe
trending_up
Popularne
dashboard
Kategorie

Powiadomienia

Więcej