
Rozpocznij test
Czas na odpowiedź:
10 sekund
Podczas odgadywania możesz użyć koła, ale pamiętaj, że pomniejszy to Twój wynik końcowy.
Brakuje odpowiedzi. Zaznacz, aby zobaczyć wynik. Przewiń
Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
369 Super!
😄🤯😅😂😆🫣 Zaproś znajomych Rozwiążą i porównacie wyniki!
🎉
Zaproś znajomych do quizu!
Rozwiążą quiz i zobaczycie, jak Wam poszło!
Porównacie swoje wyniki
Zobaczycie zaznaczone odpowiedzi
Prywatne wynikiWidoczne tylko dla zaproszonych
Twój podpis
🎉
Zaproszenie gotowe!
Wyślij teraz link znajomym i sprawdźcie swoje wyniki.
Wyniki sprawdzisz wchodząc przez Wasz link. W quizie zobaczysz nowy przycisk Tabela wyników.
Załóż konto, aby nie zgubić linku i mieć wszystkie wspólne quizy w jednym miejscu.
Udostępnij wynik
Udostępnij swój wynik
Wybierz tło, dodaj reakcję i pokaż się!
A Ty? Sprawdź na samequizy.pl
Dodaj swoją reakcję (opcjonalnie)
Pochwal się w komentarzu!
0 osób już pochwaliło się wynikiem!
Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas. Prosimy, napisz nam jaki to błąd skoro już go zauważyłeś. Pozwoli nam to szybciej go poprawić.












































B...r
Zostałaś oficjalnie zaproszona na wigilię do Weasley’ów, chociaż bałaś się przekroczyć próg tego domu. Po śmierci Freda zagościła w Tobie pustka, którą już nikt nigdy nie będzie w stanie wypełnić. Stałaś w polu, przyglądając się Norze, w której było Ci dane spędzić czas z Fredem – najlepszy czas w życiu. – Witaj, kochanie! – W progu od razu przywitała Cię Mooly, całując w oba policzki. Do Twoich nozdrzy dostał się ten charakterystyczny zapach, który przypominał Ci o człowieku, którego już być może nigdy nie zobaczysz. – Dobry wieczór [Twoje imię] – Powitał Cię Artur i jego niesamowite przygnębiające spojrzenie. Od przekroczenia progu tego domu w Twoim gardle wyrosła ogromna gula, której nie potrafiłaś przełknąć. Przyjemne ciepło biło z kominka, a zaczarowany zegar wskazywał właśnie na mężczyznę Twojego życia. – Miałem nadzieję, że przyjdziesz. – Wzdrygnęłaś się, słysząc tak łudząco podobny głos Freda. Odwróciłaś się w stronę Georga, a samotna łza powędrowała po Twoim policzku. Chłopak od razu objął Cię z całych sił, chociaż podobnie, jak Ty nie potrafił pohamować emocji. – Chodź kochana, pewnie umierasz z głodu. – Mooly wyrwała Cię z objęć Georga, prowadząc do dużego stołu z wigilijnymi potrawami. Pozostali członkowie rodziny powitali Cię z entuzjazmem, ale gdy musiałaś usiąść obok pustego miejsca, Twoje nerwy znowu dały upust łzom. Nikt nie miał Ci za złe, że postanowiłaś wyrzucić z siebie cały żal, podobnie, jak JEGO mama. – Jedzmy, kochani! – Zaproponowała, wycierając chusteczką mokre miejsce. George usiadł po Twojej drugiej stronie i złapał za Twoją dłoń, próbując jakoś wesprzeć Cię w tych trudnych chwilach. – Wznieśmy toast moi mili. – Artur Weasley wstał od stołu, odkorkowując szampana. – Ojciec, chyba nie wypada tak podczas wigilii… – Dodał cicho Ron, wyczuwając wagę sytuacji. – Chciałbym wznieść toast za mojego wspaniałego syna, którego nie ma już wśród nas. – Pociągnął nosem. – Freddie był najdzielniejszy z nas wszystkich, dlatego zapłacił tak wysoką cenę. Musiałaś opuścić głowę, ponieważ obraz znowu zaczął się rozmazywać, a gdy Ginny podbiegła do ojca i wyściskała go z całych sił, nie mogłaś dłużej wytrzymać. – Za Freddiego! – Każdy wzniósł toast, chociaż szampan drapał Twoje gardło. I tak nic nie zjadłaś, ale nie chciałaś narobić jeszcze większej przykrości Pani Weasley, dlatego dzióbnęłaś parę kęsów indyka. Po kolacji szybko pożegnałaś się z domownikami, ponieważ chciałaś już wracać, bo przebywanie w tym domu wzbudzało w Tobie zbyt wiele wspomnień. – Chcesz do niego pójść? – Spytał George, gdy już chciałaś się teleportować. – Miałam nadzieję, że o to spytasz. – Uśmiechnęłaś się smutno, podając mu rękę. Teleportowaliście się na cmentarz, gdzie spoczywał Fred. Nie odwiedzałaś za często tego miejsca, bo wciąż nie mogłaś uwierzyć, że Twój Freddie znajduje się pod ziemią. Uklękłaś i wyciągnęłaś różdżkę, a za jednym jej pociągnięciem na grobie pojawił się duży wianek białych lilii i świeca. – Chociaż tyle mogę dać ci w prezencie wigilijnym. – Powiedziałaś w duchu, z trudem łapiąc oddech. – On wciąż tu jest. – Dodał George, obejmując Cię ramieniem. – Wiem. – Uśmiechnęłaś się smutno. Zdjęcie na pomniku Freda także uśmiechało się w Twoją stronę, a wiatr tylko uświadamiał Ci o jego obecności. – Powinniśmy już wracać, jest silny mróz. – George okrył Cię swoim płaszczem. – Idź, ja tu jeszcze zostanę. – Musiałaś go dłużej przekonywać, aby zostawił Cię samą. W końcu przystał na Twoją prośbę i teleportował się z powrotem do Nory. Zostałaś sam na sam ze swoimi myślami, które biegły w stronę mężczyzny Twojego życia. – Wesołych Świąt Freddie. – Dodałaś cicho, rozpoczynając modlitwę. Podziel się wynikiem w komentarzu!
To jest takie smutne😢ale piękne❤
SaltKikimora
mówcie mi Padme Lupin. właśnie mi się Remus oświadczył.
Weryanmari
O jejku uroniłam łzy przy Fredzie… ;—;
AmiciaLovv.sq
@Weryanmari ja też 😢 łączę się w bulu. 😂💕
Annabeth_Chase-Jackson
Ja też @Weryanmari
kate06
Remus i świąteczne zaskoczenie
Wywodziłaś się z potężnego rodu szlachetnych czarodziei, co nie zawsze szło w parze z Twoimi poglądami. Oczywiście Twoja rodzina, nieco różniła się od innych rodów, ale prastare zwyczaje nadal stanowiły mieszankę wybuchową w Twoim domu.
– A nie mogłaś chociaż zaprosić tego czarującego Syriusza? Myślałam, że jesteście ze sobą blisko… – Twoja matka nie była zadowolona z faktu, że na wigilię zaprosiłaś skromnego Remusa. Uważała, że jest zbyt prostacki, jak dla kogoś takiego, jak Ty.
– Syriusz, to d***k, mamo! – Odpowiedziałaś zażenowana, po tym, jak niedawno zakończyłaś z nim związek.
Matka chyba postanowiła odpuścić Ci tym razem i zabrała się do przygotowania kolacji wraz ze skrzatami.
Twój ojciec lepiej zniósł wiadomość o Remusie i chyba nawet ucieszył się z takiego obrotu spraw, pomimo tego, że nie zawsze tolerował czarodziei Pół Krwi.
– Kochanie, ktoś do ciebie! – Usłyszałaś głos matki, gdy szykowałaś się w swoim pokoju.
Zdziwiłaś się, gdy Remus stał w Twoich drzwiach pół godziny przed czasem z ogromnym bukietem czerwonych róż w dłoni.
– To dla Pani. – Lupin podał Twojej matce bukiet i uśmiechnął się niepewnie.
Z Twojej perspektywy wyglądało, to nieco śmiesznie, zwłaszcza, że Twoja mama nie spodziewała się takiego dżentelmena.
– Witaj, Remusie! – Od razu rzuciłaś się na zażenowanego chłopaka, całując go namiętnie w usta.
– [Twoje imię], gdzie twoje maniery?
– Przepraszam mamo, ale przy nim tracę głowę. – Zachichotałaś cicho.
Trochę było Ci żal chłopaka, przecież postawiłaś go w niezręcznej sytuacji, ale prawda była taka, że uwielbiałaś przebywać w jego towarzystwie.
Twój ojciec powitał z grzecznością Remusa i chyba był nieco zdziwiony jego wyglądem. Lupin założył na siebie najlepszy garnitur i wcale nie prezentował się gorzej niż inni czarodzieje.
– Siadajmy do stołu. – Zaproponowała Twoja mama, uśmiechając się czarująco w stronę Remusa.
Wiedziałaś, że chłopak zrobił na rodzicach dobre wrażenie, ale przecież od zawsze wiedziałaś, że to najlepszy człowiek, stąpający po ziemi.
Przy stole atmosfera była nieco napięta, a Ty cały czas trzymałaś Lupina za rękę. Najwyraźniej nie przywykł do takich wygód, jak w Twoim domu, co czasami Cię martwiło.
– Ani trochę nie możesz czuć się gorszy! – Szepnęłaś cicho, dolewając waszej dwójce czerwonego wina.
– Przy tobie dzisiaj mało kto wygląda lepiej. – Skwitował, a w Twoim żołądku od razu obudziły się motylki.
– To wszystko jest naprawdę przepyszne. – Remus uniósł się z zachwytem, a Twoja matka od razu rozpromieniała. Chyba nie spodziewała się takiej osoby przy Twoim boku.
– Jakie są twoje plany po zakończeniu szkoły? – Spytał Twój ojciec, gdy Ty delektowałaś się indykiem.
– Cóż… Chyba chciałbym nadal trwać w życiu szkoły, być może, jako nauczyciel, ale najbardziej chciałbym poślubić pana córkę.
Dobrze, że miałaś przy sobie chusteczkę, bo prawie wyplułaś wszystko, co miałaś w buzi.
– Wiesz, że małżeństwo nie może być pod wpływem chwili, prawda Remusie? – Zagadnęła matka, wyjątkowo zainteresowana tematem.
– To nie żadna chwila. – Sprostował Remus. – Czekałem na nią całe życie.
Zdziwiła Cię jego odwaga i szczerość, dlatego ścisnęłaś mocniej jego dłoń, szepcząc ciche „dziękuję”.
– Jeśli chodzi o nas, to chyba nie mamy żadnych przeciwwskazań, prawda? – Rozmarzyła się Twoja matka, spoglądając na rozczulonego ojca.
– Będzie miała się przy tobie dobrze, ale najpierw musisz ją zapytać o zdanie. – Skwitował Twój tato, ciepło patrząc na waszą dwójkę.
Kiedy Remus spojrzał w Twoją stronę, chciałaś zapaść się pod ziemię, lub uciec na koniec świata. Nie lubiłaś być w centrum uwagi, nawet w gronie najbliższych.
– Wyjdziesz za mnie? – Spytał szczerze, całując Twoją dłoń.
– Ja… Nie wiem. – Szybko odeszłaś od stołu, co najwyraźniej zaskoczyło wszystkich domowników.
Uciekłaś do swojego pokoju, a po chwili wszedł również Remus, który usiadł obok na łóżku. Był zdezorientowany, a Ty postanowiłaś wytłumaczyć całą sytuację.
– Przepraszam Remusie, ale wystraszyłeś mnie tymi zaręczynami. – Przyznałaś, przygryzając dolną wargę.
– Dlaczego? Przecież chcesz być ze mną, prawda? – Spytał, bojąc się odpowiedzi, jaką ewentualnie może usłyszeć.
– Oczywiście, że chcę! – Od razu sprostowałaś. – Tylko nie spodziewałam się tak cudownego prezentu na gwiazdkę.
Lupin skinął głową, że rozumie, a po chwili wsunął przepiękny pierścionek na Twój serdeczny palec.
– Cudowny. – Zachwycałaś się, przeglądając biżuterię w najmniejszym detalu.
– Ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie. – Ponownie zapanowała w Tobie panika, ale tym razem nie miałaś żadnych skrupułów, aby odpowiedzieć…
– Tak.
Chłopak przytulił Cię mocno, wypowiadając słowa „dziękuję” chyba ze sto razy. Cieszyłaś się, że te święta tak się potoczyły i kto wie? Być może za rok będziesz Panią Lupin?
Podziel się wynikiem w komentarzu!
mallta
W śnieżnej kuli z Syriuszem
W przerwie świątecznej, wynajęłaś razem z przyjaciółmi, przytulny domek w górach, gdzie panowała kompletna cisza i spokój. Potrzebowałaś takiego odcięcia od rzeczywistości, a najbardziej przerwy od Syriusza, z którym ostatnio nie układało Ci się najlepiej.
– Nie będzie ci go brakowało? – Spytała przyjaciółka w wigilijny poranek, gdy właśnie popijałyście świeżą kawę.
– Ani trochę. – Odpowiedziałaś zbyt pewnie.
Relaksowałyście się w tej ciszy do czasu, gdy ktoś z całej siły uderzył śnieżką w okno, o mały włos nie wybijając szyby.
– Ty! – Warknęłaś, gdy wyszczerzony Syriusz z założonymi nausznikami machał do was z dołu.
Twoje koleżanki były oburzone jego pojawieniem się w tym miejscu, ale przecież nie miałaś z tym nic wspólnego. A w dodatku nie był sam, tylko w towarzystwie przygłupa Pottera, cichej myszki Lupina i niezdecydowanego Petera.
– Jak mnie tutaj znalazłeś?! – Gdy wyszłaś na zewnątrz od razu rzuciłaś się na niego z pięściami, co w pewnym sensie było niedorzeczne.
– Nie mógłbym zostawić was samych w wigilię, prawda? – Puścił oczko do Twoich przyjaciółek, które cicho zachichotały.
Przewróciłaś oczami i już chciałaś wrócić, kiedy ten wybiegł przed Ciebie i zatamował przejście.
– Zostaw mnie, Black!
– Wciąż się gniewasz o to, że pocałowałem, podkreślam „pijany” tamtą dziewczynę? – Zaśmiał się, najwyraźniej dumny z wybryku, który Tobie złamał serce.
– Dla ciebie może jest to normalne, że całujesz wszystkie dziewczyny, które kręcą się obok, ale dla mnie to granica bezwzględna Black, jeśli w ogóle rozumiesz to słowo. – Ominęłaś go, szturchając ramieniem.
W środku chatki tak, jak przypuszczałaś panował już harmider, dzięki pozostałym trzem Huncwotom. Twoje przyjaciółki nic sobie z tego nie robiły, a Ty postanowiłaś, jak najszybciej opuścić, to miejsce.
– Dokąd to?! – Zawołała za Tobą jedna z przyjaciółek, gdy tachałaś po schodach kufer.
– Jak najdalej od nich! – Skinęłaś głową w ich stronę, co nie umknęło uwadze Syriusza.
Nie miałaś zamiaru wysłuchiwać wszystkich wyrzutów Twoich przyjaciółek, bo Twój humor już i tak był zszargany do granic możliwości.
– Wesołych Świąt! – Trzasnęłaś z całej siły drzwiami i wyszłaś z domku.
Już poczułaś znajome uczucie teleportacji, gdy ktoś zbyt szybko pociągnął Cię z powrotem.
– Przepraszam… – Usłyszałaś głos Syriusza, który teraz z nieodgadnionym wyrazem twarzy, stał przed Tobą.
– A dokładnie za co mnie przepraszasz? – Skrzyżowałaś ręce na piersi.
– Za wszystko, co mogło cię zranić!
– Haha! – Prychnęłaś. – Nie byłbyś zdolny nawet tego policzyć!
– Zaczekaj! – Znowu pociągnął Twoją dłoń. – Nie chcę spędzać wigilii bez ciebie.
– Wracaj do dziewczyn! – Warknęłaś. – Jestem pewna, że któraś z nich marzy o przytulnym łóżku w twoim towarzystwie.
– To ich marzenie. – Wzruszył ramionami. – Chcę spędzić wigilię tylko z tobą.
– Odejdź, Black! – Przeczesałaś włosy w geście bezradności i poczułaś, że w oczach zaczęły kotłować się łzy.
– Nie widzisz tego, że musimy być razem? Przecież cały czas obracamy się, jak w śnieżniej kuli, o właśnie tej.
Na dłoni Syriusza mieniła się śnieżna kula z dwoma postaciami, przedstawiających was, obejmujących się.
– Spędź ze mną tylko wigilię i wybacz mi wszystko… Nieskończenie wiele złych rzeczy, które wyrządziłem ci w tym roku… – Poprosił szczerym spojrzeniem.
– Robię, to tylko ze względu na przyjaciółki, które teraz pewnie są zawiedzione, że odeszłam, chociaż razem wynajmujemy ten domek.
– Oczywiście. – Zaśmiał się szeroko.
– Ale nie licz na coś więcej, bo i tak nie dostaniesz…
Nie było Ci dane dokończyć zdania, ponieważ chłopak, uciszył Cię namiętnym pocałunkiem.
– Mówiłaś coś? – Poruszał znacząco brwiami.
– Wracajmy do tego domku, jeśli w ogóle coś z niego zostało. – Zaproponowałaś, kiedy na Twoim policzku pojawił się purpurowy rumieniec. Dobrze, że razem postanowiliście spędzić wigilię, a wrażenia z wieczora pozostały niezapomniane.
Podziel się wynikiem w komentarzu!
No,no 💙💙💙💙
Fajny quiz😌
Wesołych świąt!!!
Hannah_1995
• AUTOR@mallta Dziękuję i wzajemnie! 😍🎄
Szmajka
4 razy z rzędu James! A ja chcę Dracona ♥️
Hannah_1995
• AUTOR@NaliaMalfoy – Nadal uważam, że to kiepski pomysł. – Skwitowałaś, przekraczając próg Malfoy Manor.
Draco w odpowiedzi tylko tajemniczo się uśmiechnął i zdjął Twój płaszcz. Bałaś się, że źle wypadniesz przed rodzicami Draco, zwłaszcza, że Twoje poglądy całkowicie różnią się od nich i powiesz coś, co będzie nie na miejscu.
– Po prostu zachowaj swoje myśli dla siebie, a najlepiej ignoruj mojego ojca i wszystko będzie dobrze. – Pokrzepiające słowa Draco nieco podniosły Cię na duchu.
W progu salonu od razu wyczułaś świąteczne potrawy, które przygotowały dla was skrzaty. Twój żołądek od razu się uruchomił, wydając znaczące dźwięki.
– Witam w naszych skromnych progach [Twoje imię] – Pierwsza powitała Cię Narcyza, podając dłoń.
Rozejrzałaś się po otoczeniu i nie bardzo pasowało tu określenie „skromne progi”. Malfoy’owie żyli, jako rodzina arystokracji, co w pewnym sensie także Cię przytłaczało.
– To zaszczyt, że mogę cię poznać. – Lucjusz Malfoy w otoczeniu dwóch Hartów, ucałował Twoją dłoń z niezwykłą gracją.
– Macie piękny dom. – Powiedziałaś pierwsze, co przyszło Ci na myśl.
Zasiadając do stołu Draco odsunął Ci krzesło i złapał Cię za rękę, abyś mogła w końcu się rozluźnić. Ten mały gest znacznie pomógł Ci poczuć się lepiej.
Na stole pojawiły się wszystkie świąteczne potrawy, a Ty zastanawiałaś się, kto to wszystko zje. Znając Twoje obyczaje, oddałabyś połowę dla potrzebujących.
– Wina? – Zagadnął Lucjusz, prezentując Ci butelkę zapewne, cholernie drogiego trunku.
– Poproszę. – Odpowiedziałaś niepewnie, nachylając swój kieliszek.
Reszta kolacji obeszła spokojnie, co znacznie pozwoliło Ci polubić tę rodzinę i zmienić, co do niej swoje usposobienie.
– Dziękujemy za kolację, ale chciałbym oprowadzić [Twoje imię] po dworze.
Cieszyłaś się, że wybrnęłaś z tej frustrującej sytuacji i razem z Draco poszliście w swoją stronę.
Od razu po zniknięciu za rogiem, Draco rzucił się na Ciebie, wyrzucając Twoje ręce nad głowę. Nie spodziewałaś się aż tak nagłej relacji, chociaż był to najlepszy moment w całym dniu.
– Ja też się za tobą stęskniłam. – Dodałaś z uśmiechem, gdy w końcu się od siebie oderwaliście.
– To nagroda za to, że nie pokłóciłaś się z moim ojcem. – Chłopak zaprowadził Cię do swojego pokoju o ogromnym metrażu.
– Częściej będę się starać. – Wydymałaś usta.
W pokoju blondyna lśniła duża choinka, a pod nią znajdował się sporej wielkości upominek, który… Miauczał?
Szybko otworzyłaś wieczko z dziurkami, a z pudełka wyskoczyła mała, biała, puchata kuleczka.
– Co to jest? – Zaskoczona, wodziłaś wzrokiem po pokoju Draco.
– Nigdy nie widziałaś kota? – Zaśmiał się, wyjmując kotka zza łóżka.
Po chwili ogromne zielone oczy wpatrywały się w Ciebie z uwielbieniem, a Ty nie mogłaś się od tego oderwać.
– Nie mogę uwierzyć, że podarowałeś mi kota. – Zachwycona, przejęłaś puchatą kuleczkę, która zaczęła mruczeć.
– To jest właściwie kotka i możesz ją nazwać, jak chcesz. – Stwierdził, spoglądając na Ciebie z zachwytem.
– Zmarzluch. – Wypaliłaś bez zastanowienia, co wywołało uśmiech na twarzy Draco.
– Co?
– No co? – Zachichotałaś. – Dam jej na imię zmarzluch.
– Bardzo oryginalnie. – Odpowiedział z sarkazmem. – Już niedługo otrzymam pewne zadanie do wykonania i nie jestem pewien czy będziemy spędzać ze sobą tyle czasu, co teraz.
– Jakie zadanie? – Na chwilę odłożyłaś Zmarzlucha, bo coś znacznie ważniejszego odwróciło Twoją uwagę.
– Nawet, gdybym chciał, to nie mógłbym ci powiedzieć… – Wzruszył przepraszająco ramionami.
– Mam nadzieję, że to nic złego? – Spanikowałaś, kiedy na twarzy Draco pojawiło się przerażenie.
– Możesz zmienić temat? – Poprosił. – Mamy dziś wigilię i nie chciałbym psuć za nic tego dnia.
– Ale wrócimy jeszcze do tej rozmowy? – Spytałaś z nadzieją.
– Nie wiem.
Skinęłaś głową, że niby rozumiesz, ale prawda była taka, że przez resztę wieczoru nie myślałaś o niczym innym, jak o tajemniczym zadaniu Draco.
– A to dla ciebie. – Wyciągnęłaś małą fiolkę, którą wręczyłaś Draco.
– Co to jest?
– Nie słyszałeś nigdy o Płynnym Szczęściu? – Uniosłaś brwi. – Mam nadzieję, że to pomoże ci przy tym tajemniczym zadaniu.
– Nie chciałabyś tego, dlatego nie mogę przyjąć twojego prezentu. – Oświadczył ze smutkiem w oczach.
– Rozumiem. – Było Ci przykro, chociaż w głębi duszy przeczuwałaś, że Draco zrobił słusznie.
Przez resztę wieczoru byłaś już bardziej nieobecna niż wcześniej, ale martwiłaś się o chłopaka, który teraz bawił się z Twoim kotem.
– To nie będą nasze ostatnie święta, prawda? – Spytałaś, a Twoje serce od razu przyspieszyło swój naturalny bieg.
– Z pewnością nie ostatnie. – Zapewnił, kiedy złożył na Twoich ustach czuły pocałunek.
Twój nastrój nieco się poprawił, chociaż złe przeczucia, co do jego zadania wcale Cię nie opuściło.
Proszę 😍
Szmajka
@Hannah_1234
Dziękuję <3
edyta92
nie czytalam tylko blizniakow, ale najlepszy dla mnie oczywiscie tom😊 a w ogole smiesznie wyszlo bo od poczatku szukalam malfoya a wyszedl mi jako ostatni, swoja droga chce to zdjecie!!!!😍😍😍😍
Hannah_1995
• AUTOR@edyta92 Cieszę się, że Ci się spodobało! 😍 A zdjęcie owszem, urocze 😂😍
CamillaPotter-Weasley
Ach, ten Remus….😆
narcissique
U Weasley’ów… Popłakałam się, jak czytałam i tak, znowu wybrałam najlepszą historie (moim zdaniem) bo tak bardzo mi się podobają, że już wiele razy czytałam wszystkie te historie
czarnomagicznymagik
Od samego rana krzątałaś się po kuchni z nadzieją, aby wasza pierwsza wspólna wigilia wypadła, jak najlepiej. Miałaś na sobie uroczy fartuszek, a mąka błąkała się po wszystkich zakamarkach pomieszczenia.
– Pójdę po drewno do kominka. – James ucałował Cię w policzek i odszedł do pobliskiego lasku.
Czas mijał nieubłaganie, a Ty miałaś wszystko zaplanowane na ostatni guzik, dlatego musiałaś pospieszyć się z przygotowaniem kolacji.
– Wróciłem, kochanie! – Z salonu usłyszałaś głos chłopaka.
Wreszcie mogłaś zdjąć swój fartuszek i pomóc rozpalić ogień w kominku, ale w pokoju czekała na Ciebie pewna niespodzianka.
– Syriusz? – Zdziwiłaś się, podając mu dłoń, którą ten ucałował.
Spojrzałaś zdekoncentrowana na Jamesa, domagając się wyjaśnień. Nie rozumiałaś, dlaczego w waszym domu pojawił się Black.
– On nie miał się gdzie podziać. – W oczach Pottera widniała skrucha. – Pozwólmy mu zostać razem z nami na wigilii.
Nie uśmiechała Ci się taka perspektywa, przecież mieliście spędzić święta tylko w dwójkę, ale nie mogłaś także wyrzucić jego najlepszego przyjaciela za drzwi.
– Później się policzymy. – Zagroziłaś mu palcem przed nosem. – A ty chodź Syriuszu, kompot z suszu jest już gotowy i bardzo proszę, czuj się, jak u siebie.
Podczas, gdy mężczyźni gościli się w kuchni, Ty w końcu znalazłaś trochę czasu dla siebie przed wieczerzą. Wzięłaś długą kąpiel, która pomogła Ci się odprężyć, a później już tylko dopełniłaś formalności swoim dzisiejszym wyglądem.
– Pięknie wyglądasz, śnieżynko. – James uniósł Cię nad ziemię, składając uroczy pocałunek na Twoich ustach.
– To co, jemy? – Uśmiechnęłaś się wesoło, spoglądając za okno w poszukiwaniu pierwszej gwiazdki, która lśniła już na niebie.
– Masz naprawdę ogromny talent kulinarny. – Pochwalił Cię Syriusz, objadając się każdą potrawą z osobna.
– A tobie, jak smakuje James? – Spytałaś, gdy mina Pottera nie była zbyt zadowalająca.
– Wyborne. – Odpowiedział, popijając ciepłym ponczem.
Coś jednak nie pasowało w nastroju Twojego chłopaka, który wyglądał na dosyć spiętego.
– Czas na prezenty! – Klasnęłaś w dłonie, podchodząc do pachnącej choinki.
Cieszyłaś się, jak dziecko, gdy James odpakowywał prezent, który dla niego uszyłaś. Był to bawełniany sweter z świątecznymi motywami.
– Proszę Syriuszu, to dla ciebie. – Podałaś przyjacielowi paczkę z podobnym sweterkiem.
Black był najwyraźniej zaskoczony tym, że podarowałaś mu prezent, zwłaszcza, że był niezapowiedzianym gościem w Twoim domu.
Ty także otrzymałaś ciepłe szaliki i czapki, a także bardzo ciepłe skarpetki, które okazały się przytulne.
– Powiesz mi w końcu, co cię gryzie? – Spytałaś, siedząc na kanapie i pośpiewując cicho kolędy.
Syriusz zasypiał już słodko na kanapie, najwyraźniej najedzony i szczęśliwy.
– Chodź ze mną. – Ku Twojemu zaskoczeniu, James wyciągnął do Ciebie rękę i zaprowadził na zewnątrz, gdzie z nieba leciał puszysty śnieg.
– Wiem Rogaczu, że uwielbiasz taką pogodę, ale dziś mamy wigilię i chciałabym ją spędzić w miłym gronie przy kominku. – Wyznałaś.
– Możesz przestać?! – Zaśmiał się przez gniew. – Właśnie próbuję zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie robiłem.
Szczęka opadła Ci do samej ziemi, gdy James uklęknął przed Tobą na jedno kolano.
– Wyjdziesz za mnie [Twoje imię]?
Poczułaś się tak, jakby ktoś odebrał Ci mowę i nie mogłaś wykrztusić z siebie ani jednego słowa, co najwyraźniej przeraziło Pottera.
– Masz jakiś atak?! – Złapał Cię za drugą rękę, lekko potrząsając.
– Zaskoczyłeś mnie tym… – W końcu udało Ci się odezwać.
– Drętwieją mi kolana. – Zachichotałaś cicho, gdy niepewność pojawiła się na jego twarzy.
– Oczywiście, że za ciebie wyjdę. – Samotna łza, spłynęła po Twoim policzku.
Potter wstał i strzepał śnieg z kolan, jednocześnie wyjmując z kieszeni płaszcza czerwone pudełeczko, owinięte złotą kokardą.
– Przepiękny. – Zachwycałaś się złotym pierścionkiem, goszczącym się już na Twoim serdecznym palcu.
– Ale dzisiaj lepiej nie mów tego Syriuszowi. – Polecił Twój „świeży narzeczony”.
– Dlaczego?
– A chcesz mieć zdemolowany przez pijatykę dom w wigilię? – Zaśmiał się głośno, a Ty po chwili także wybuchnęłaś śmiechem.
– Wolę coś innego. – Pociągnęłaś go za krawat do domu.
Przez resztę wieczoru świętowaliście zaręczyny, a radości waszej dwójki nie było końca.
Podziel się wynikiem w komentarzu!