Któremu z braci Weasley zawrócisz w głowie?

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 182

TygrysieSerce

TygrysieSerce

George 💘💘😍😍😍😍😍🥰🥰😙😚😎👫

Odpowiedz
_pasiaczynka_

_pasiaczynka_

Ron

Z napięciem obserwowałaś mecz rozgrywający się przed Twoimi oczami. Kochałaś Quidditcha ponad wszystko i chodziłaś na niemal każdy mecz tego sportu odkąd skończyłaś trzy lata. Gdy kafl leciał w kierunku jednej z trzech obręczy, a obrońca Twojego domu był prawie po drugiej stronie normalnie czułaś jak ręce zaczynają Ci się pocić ze stresu. Zacisnęłaś mocno kciuki. Chwile później czerwona piłka ponownie mknęła w stronę ścigających, a na trybunach rozległ się ryk aplauzu, kiedy Ron Weasley obronił bramkę. Koniec meczu niestety nadszedł szybciej niż tego chciałaś. Już w paru następnych minutach Harry Potter złapał złoty znicz, a rozgrywka się zakończyła. Dokładnie w tej samej chwili, w której Ron ponownie obronił bramkę. Krzyknęłaś z zachwytu, a wraz z Tobą tłum reszty uczniów, którzy byli za Twoim domem. Gryffindor wygrał! Czułaś jak szczęście wypełnia Twoje ciało. Zauważyłaś jak drużyna okrąża Harry’ego i Rona, chcąc im pogratulować. Jeszcze nigdy nie byłaś tak bardzo dumna z tego rudowłosego chłopaka. Weasley uniósł wzrok nad ramionami przyjaciół z drużyny i odnalazł Cię w tłumie. Uśmiechnęłaś się szeroko i pokazałaś mu kciuk w górę. Szybko zbiegłaś na boisko również pragnąc mu pogratulować. Gdy tylko się tam znalazłaś niemal natychmiast rzuciłaś się na rudowłosego by zamknąć go w ciepłym uścisku. – Byłeś świetny – powiedziałaś w jego klatkę piersiową jako iż byłaś od niego niższa. – Jestem z ciebie taka dumna. – Czuję się teraz taki szczęśliwy, że najchętniej pocałowałbym cię tu i teraz – szepnął w Twoje włosy. Zamarłaś. Ron i Ty byliście przyjaciółmi niemal od kołyski, jako iż wasze rodziny mieszkały obok siebie, a wy byliście w tym samym wieku. Znaliście się na wylot, a jednak nie przypuszczałaś by chłopak mógł czuć do Ciebie coś więcej niż do tej pory. Zwłaszcza, że wydawało Ci się, iż on i Hermiona Granger mają się ku sobie od pewnego czasu. – [Twoje imię] żyjesz? Poczułaś jak chłopak bierze Cię za ramiona i lekko od siebie odsuwa, by móc na Ciebie spojrzeć. – Wszystko gra? – J-ja… Czy to co powiedziałeś przed chwilą… czy to prawda? – zapytałaś. Ta myśl nie dawała Ci spokoju. Wiedziałaś, że jeżeli nie poznasz odpowiedzi teraz to już zawsze będziesz się nad tym zastanawiać. Chłopak zaklął pod nosem, ale Cię nie puścił. Na chwilę jego wzrok padł na Twoje usta, by po chwili złączyć wasze wargi w pocałunku. Rozszerzyłaś szeroko oczy w zdumieniu, a tłum uczniów, którzy wciąż okupywali boisko i trybuny zagwizdał patrząc na was. Czułaś jak na Twoje policzki wkrada się rumieniec zawstydzenia, jako iż znalazłaś się w centrum uwagi. A przecież Ty chciałaś jedynie odpowiedzi na pytanie! – Czy to ci wystarczy na dowód o mojej prawdzie? – zapytał, gdy już zakończył pocałunek. Zauważyłaś, że na jego policzkach również był nikły rumieniec. – Wiem, że nie powinienem, ale kocham cię, [Twoje imię]. Czy jesteś w stanie poczuć to samo co ja? Spojrzałaś głęboko w pełne nadziei oczy chłopaka i otworzyłaś usta. Jaką odpowiedź dasz chłopakowi? Sprawisz, że jego serce każdego dnia będzie biło dla ciebie, a może rozłamiesz je na milion kawałeczków?
Ja cię kręcę! Uwielbiam go!

Odpowiedz
1
The_mint_polish_fox

The_mint_polish_fox

 Jak tylko dorwę tego przeklętego Weasley’a to własna matka go nie pozna – warknęłaś, idąc pustym korytarzem w kierunku Wielkiej Sali. Nie dość, że miałaś szlaban u McGonagall przez tego kretyna, to jeszcze byłaś spóźniona na kolację. – Wiesz, że mówisz dokładnie jak ona? – usłyszałaś jego głos tuż przy swoim uchu. Zamachnęłaś się nieświadomie i uderzyłaś go w tył głowy. W innym przypadku zapewne byś go przeprosiła za nieświadomy atak agresji, jednak nie dzisiaj. – Ty… – syknęłaś w jego stronę. – Jak śmiesz pokazywać mi się na oczy? – Złość piękności szkodzi, moja droga. – Uśmiechnął się szeroko w Twoim kierunku. – Widać, że wiesz to z własnego doświadczenia. – Auć. Ranisz me serce. – Jeszcze żebyś jakieś miał. Czy ty widzisz jak przez ciebie wyglądam? – Eee… Zniewalająco? – Nie kretynie. Wyglądam mandragora. – Niezwykle urodziwa mandragora. – Ty już lepiej nic nie mów. Gdybym tylko wiedziała, jakich składników użyliście by to zrobić, to już dawno bym się odczarowała. – Może jak ładnie poprosisz to ci powiem. – Chyba resztki rozumu cię opuściły, bo ja nie zamierzam ciebie o nic prosić, Weasley. – A więc niech będzie. Bo oczywiście odtrutką wcale nie jest eliksir, który ostatnio robiłaś ze mną na lekcji. – Nawet nie myśl, że dam się nabrać. Chyba nawet ty nie jesteś na tyle głupi, żeby od tak podać odpowiednią odtrutkę swojej ofierze. – Uznam to za komplement. – Czemu ja jeszcze z tobą rozmawiam? – pokręciłam z niedowierzaniem głową. – Bo ciągnie cię do mnie jak Rona do kurczaka? Wyszczerzył się w Twoją stronę, a Ty rzuciłaś mu ostrzegające spojrzenie. – Jeżeli do poniedziałku to wszystko nie zniknie będziesz martwy. – W takim razie do zobaczenia w zaświatach. Jestem pewny, że wyglądasz fantastycznie w białej sukience. – Ostrzegam cię, Weasley… – Do zobaczenia, moja miła. Wyślę ci pocztówkę z piekła. Odszedł w tylko sobie znanym kierunku. Nie rozwodziłaś się nad tym długo. Twój żołądek natychmiast dał o sobie znać, więc pospieszyłaś do Wielkiej Sali, gdzie zostałaś swoją przyjaciółkę, siedzącą przy stole. – Jeszcze cię nie odczarowali? – zapytała na wstępie. – Jak widać – mruknęłaś siadając obok niej. – Bo pytałaś się ich o odtrutkę, prawda? – Może tak może nie. – [Twoje Imię]… – założyła ręce na piersiach. – No dobra nie pytałam! Nie mam zamiaru prosić tych idiotów o cokolwiek. – I wolisz wyglądać jak wiekowa staruszka? Wolne żarty. – Ty mi tu o żartach nic nie mów. Nie będę ich pytać, bo sama znajdę odtrutkę. – Próbowałyśmy, pamiętasz? – prychnęła. – Użyli czegoś więcej niż zaklęcia postarzającego. – Wiem, ale dam radę. Nie pozwolę mu wygrać. – [Twoje Imię]… – Nie dam mu tej satysfakcji. – [Twoje Imię]! – Niech wie, że nie tylko on zna się na eliksirach i zaklęciach. – [Twoje Imię] spójrz! Wystawiła Ci łyżkę przed twarz. Ujrzałaś w nich swoje normalne odbicie. Już nie wyglądałaś jak zgniła mandragora. – Wyglądam normalnie. Jak? – Ty mi powiedz. Myślałam, że to twoje dzieło. – Ja nie… Weasley. – Raju czy wszystko musi kręcić się wokół niego? Dziewczyna przekręciła oczami, ale Ty już nie zwracałaś na nią uwagi i czym prędzej wyłapałaś wzrokiem Freda i jego brata, po czym do nich podeszłaś. – Czemu to zrobiłeś? – zapytałaś od razu. – Powiedziałam ci, że sobie poradzę. – Wiesz jak to jest, gdy ktoś cię tak irytuje, że aż zaczynasz to lubić? No więc prawdopodobnie jesteśmy takim przypadkiem. Jesteś tak cholernie irytująca, że to chyba miłość. Otworzyłaś szeroko oczy wpatrując się w poważną twarz Freda. Nie wierzyłaś, że ten chłopak właśnie wyznał Ci miłość! Co odpowiesz chłopakowi na to wyznanie? Również go pokochasz czy może znienawidzisz za to co powiedział? Napisz odpowiedź w komentarzu!

Takk!!!

Odpowiedz
Kanciapa_Tajemnic

Kanciapa_Tajemnic

@The_mint_polish_fox Ja tak samo☺️

Odpowiedz
1
The_mint_polish_fox

The_mint_polish_fox

@kanapcia_tajemniec chociaż jedna osoba się ze mną zgadza

Odpowiedz
Efirka

Efirka

Charlie
– Charlie gdzie my idziemy? – zapytałaś lekko trzęsącym się głosem, idąc przez zakazany las.
– To już niedaleko – odparł. – Chyba nie powiesz, że się boisz.
– Nie ja wcale się nie… o rany co to było?
Szybko chwyciłaś dłoń chłopaka i ścisnęłaś mocno. Nie lubiłaś ciemności, a raczej tego co mogło w niej być. Na samą myśl, że w tej chwili jakieś niebezpieczne magiczne zwierzę mogło was wytropić w parę chwil i pożreć przyprawiało Cię o dreszcze.
– Jeżeli zaraz nie dojdziemy na miejsce to obiecuję, że nie wrócisz cało do zamku.
– O ile wrócimy – mruknął cicho, ale i tak to usłyszałaś.
– C-co ty powiedziałeś? – zapytałaś, a Twój głos stał się o oktawę wyższy. – Charles nie żartuj sobie ze mnie.
– No dobrze już dobrze tylko spokojnie. Nie panikuj, jestem tu.
– Mało pocieszające – mruknęłaś.
Chłopak zaśmiał się pod nosem.
– Zamknij oczy – powiedział.
– Chyba oszalałeś! – wybuchłaś. – Jeżeli myślisz, że od tak Ci zaufam i pozwolę byś zaprowadził mnie Merlin wie gdzie w tym ciemnym lesie to się grubo mylisz, mój drogi. Kto w ogóle chodzi po zakazanym lesie? Czy, aby nie ma co do tego zakazu? Na gacie Merlina, łamiemy regulamin! Jeżeli tylko…
Dłoń chłopaka znalazła się na Twoich ustach szybciej, niż mogłabyś się spodziewać, skutecznie Cię uciszając.
– Jeżeli zaraz się nie przymkniesz, rzucę na ciebie zaklęcia ciszy dopóki nie dotrzemy na miejsce. A teraz proszę cię zamknij oczy, [Twoje Imię].
Patrzyłaś w jego brązowe tęczówki. Zdawało Ci się, że zaczęły świecić własnym blaskiem, bo byłaś niemal pewna, że promienie słońca tu nie docierały.
Wypuściłaś powietrze z nosa i zamknęłaś oczy, ulegając chłopakowi, jednak szybko się do niego przybliżyłaś.
Szliście w ciszy, a Ty bałaś się tak jak jeszcze nigdy. Co rusz słyszałaś jakiś szelest czy łamanie gałęzi, co tylko potęgowało oszalałe bicie Twojego serca. Mogłaś sobie łatwo wyobrazić wszystkie okropne stworzenia, które czaiły się gdzieś w mroku.
– Jesteśmy – ciepły głos Charliego przerwał ciszę, która między wami była. – Możesz otworzyć oczy.
Szybko postąpiłaś zgodnie z zaleceniem chłopaka i wprost oniemiałaś na widok tego co tam zobaczyłaś. Staliście na brzegu ogromnej polany, która była jedynym miejscem oświetlanym przez słońce w promieniu paru metrów, ale to nie one Cię tak urzekła. Mianowicie na jej drugim końcu, dokładnie naprzeciwko was, stały dwa jednorożce.
– To matka z synem. – Usłyszałaś cichy szept chłopaka. – Opłacało się?
– I to jeszcze jak – szepnęłaś. – W życiu nie widziałam czegoś równie pięknego.
– Za to ja tak. Codziennie widzę kogoś, piękniejszego niż wszystkie magiczne i niemagiczne skarby oraz stworzenia świata. Codziennie mogę widzieć ciebie, [Twoje Imię].
– Charlie, ja…
– Nie musisz nic mówić. po prostu chcę byś wiedziała, że postaram się dać ci to co najpiękniejsze, aby choć trochę mogło się z tobą równać.
– Och, Charlie…

Co odpowiesz chłopakowi na to wyznanie? Sprawisz mu nadzieję na piękne zakończenie czy wręcz przeciwnie? Daj znać w komentarzu!

Odpowiedz

FAustynaxd..

Bill

Odpowiedz
Zelciak

Zelciak

Georgie ❤️

Weszłaś do skrzydła szpitalnego rozglądając się niepewnie. Po tym jak w końcu udało Ci się przebłagać panią Pomfrey by Cię wpuściła do środka nie czułaś się wcale pewnie. – Tylko na chwilę – powiedziała, patrząc na Ciebie surowo. Zapewne zdawała sobie sprawę, że Twoja chwila znacząco różniła się od tej jej, ale nie wydawało się by jakoś szczególnie zwracała na to uwagę. Wiedziała, że byłaś teraz na jej terenie i to od niej zależało jak długo będziesz mogła tam pozostać. Gdy pielęgniarka zniknęła za drzwiami swojego gabinetu natychmiast odnalazłaś wzrokiem rudowłosą czuprynę, której właściciel smacznie spał na jednym z łóżek. Podeszłaś do posłania i usiadłaś na jego brzegu, kładąc delikatnie dłoń na ramieniu chłopaka. Zauważyłaś bliznę na jego policzku, która powstała po wczorajszym wydarzeniu. Dość nieprzyjemnym tak a propos. Westchnęłaś cicho. Gdyby nie George nie wiadomo co by się wydarzyło. Byłaś mu ogromnie wdzięczna za ratunek, ale również strasznie zawstydzona, że w ogóle do tego doszło. Może gdybyś była bardziej uważna… Załkałaś. Łzy samoistnie pojawiły się w Twoich oczach, ale nawet ich nie powstrzymywałaś. Już nic się nie liczyło, bo George został skrzywdzony przez Ciebie. To Ty do tego doprowadziłaś i zdawałaś sobie z tego sprawę. – Czemu płaczesz? – usłyszałaś cichy szept chłopaka, a zaraz później jego dłoń znalazła się na Twojej. – Dlaczego nie śpisz? – zapytałaś zdławionym głosem. – Nie odpowiada się pytaniem na pytanie – zauważył śmiejąc się cicho. – N-nie ważne – wyjąkałaś. Spróbowałaś powstrzymać łzy, ale teraz już nie byłaś w stanie. Nie przeszkadzał Ci wzrok chłopaka, który cały czas był skupiony na Tobie. George widywał Cię już pijaną, wymiotującą, a także pod wpływem mugolskich proszków. Nic już nie mogło go bardziej odrzucić, a jednak on wciąż trwał przy Twoim boku. – Powiedz, [Twoje Imię] – poprosił łagodnie. – Po prostu czuję się winna – odparłaś w końcu ulegając jego ciepłemu głosowi. – To przeze mnie zostałeś skrzywdzony. Gdyby nie ja, teraz nie musiałbyś tutaj tkwić. – Mi tam to nie przeszkadza. – Chłopak wzruszył ramionami, a Ty wytrzeszczyłaś na niego oczy. – To nic wielkiego. Każdy robi wszystko, aby osobie, którą się kocha nie działa się krzywda. Gdybym nie zareagował nigdy bym sobie nie wybaczył. – Kocha? – zapytałaś szeptem. Chłopak zaśmiał się skrępowany. – Tak, bo widzisz [Twoje Imię]… Po prostu za tobą szleję. Dla ciebie mógłbym dać się nawet pokroić. Spojrzałaś na niego oczami pełnymi łez. Nie mogłaś uwierzyć w jego słowa. Wydawały się takie nierealne, a jednak gdzieś tam w środku czułaś, że to najczystsza prawda. Co powiesz na to wyznanie chłopaka? Czy on również zagości w twoim sercu jak ty w jego?

I tego mi było trzeba!

Odpowiedz
2
lenkaa.p

lenkaa.p

Ale ten quiz jest super… Szkoda tylko że to się nigdy nie stanie….

Odpowiedz
2
Irrelevante

Irrelevante

•  AUTOR

@lenkaa.p dziękuję bardzo
Niestety prawda ale czasami warto jest pomarzyć 😉😇

Odpowiedz
Sleepy_girl

Sleepy_girl

Bill, to już wiadomo kto zapłaci za jedzienie na randkach. 😇
(Bill, z ang. rachunek)

Odpowiedz
4
Irrelevante

Irrelevante

•  AUTOR
Odpowiedz
1
Rose-emily

Rose-emily

Fred no pewnie

Odpowiedz
1
AnotherBreath

AnotherBreath

– Charlie gdzie my idziemy? – zapytałaś lekko trzęsącym się głosem, idąc przez zakazany las.
– To już niedaleko – odparł. – Chyba nie powiesz, że się boisz.
– Nie ja wcale się nie… o rany co to było?
Szybko chwyciłaś dłoń chłopaka i ścisnęłaś mocno. Nie lubiłaś ciemności, a raczej tego co mogło w niej być. Na samą myśl, że w tej chwili jakieś niebezpieczne magiczne zwierzę mogło was wytropić w parę chwil i pożreć przyprawiało Cię o dreszcze.
– Jeżeli zaraz nie dojdziemy na miejsce to obiecuję, że nie wrócisz cało do zamku.
– O ile wrócimy – mruknął cicho, ale i tak to usłyszałaś.
– C-co ty powiedziałeś? – zapytałaś, a Twój głos stał się o oktawę wyższy. – Charles nie żartuj sobie ze mnie.
– No dobrze już dobrze tylko spokojnie. Nie panikuj, jestem tu.
– Mało pocieszające – mruknęłaś.
Chłopak zaśmiał się pod nosem.
– Zamknij oczy – powiedział.
– Chyba oszalałeś! – wybuchłaś. – Jeżeli myślisz, że od tak Ci zaufam i pozwolę byś zaprowadził mnie Merlin wie gdzie w tym ciemnym lesie to się grubo mylisz, mój drogi. Kto w ogóle chodzi po zakazanym lesie? Czy, aby nie ma co do tego zakazu? Na gacie Merlina, łamiemy regulamin! Jeżeli tylko…
Dłoń chłopaka znalazła się na Twoich ustach szybciej, niż mogłabyś się spodziewać, skutecznie Cię uciszając.
– Jeżeli zaraz się nie przymkniesz, rzucę na ciebie zaklęcia ciszy dopóki nie dotrzemy na miejsce. A teraz proszę cię zamknij oczy, [Twoje Imię].
Patrzyłaś w jego brązowe tęczówki. Zdawało Ci się, że zaczęły świecić własnym blaskiem, bo byłaś niemal pewna, że promienie słońca tu nie docierały.
Wypuściłaś powietrze z nosa i zamknęłaś oczy, ulegając chłopakowi, jednak szybko się do niego przybliżyłaś.
Szliście w ciszy, a Ty bałaś się tak jak jeszcze nigdy. Co rusz słyszałaś jakiś szelest czy łamanie gałęzi, co tylko potęgowało oszalałe bicie Twojego serca. Mogłaś sobie łatwo wyobrazić wszystkie okropne stworzenia, które czaiły się gdzieś w mroku.
– Jesteśmy – ciepły głos Charliego przerwał ciszę, która między wami była. – Możesz otworzyć oczy.
Szybko postąpiłaś zgodnie z zaleceniem chłopaka i wprost oniemiałaś na widok tego co tam zobaczyłaś. Staliście na brzegu ogromnej polany, która była jedynym miejscem oświetlanym przez słońce w promieniu paru metrów, ale to nie one Cię tak urzekła. Mianowicie na jej drugim końcu, dokładnie naprzeciwko was, stały dwa jednorożce.
– To matka z synem. – Usłyszałaś cichy szept chłopaka. – Opłacało się?
– I to jeszcze jak – szepnęłaś. – W życiu nie widziałam czegoś równie pięknego.
– Za to ja tak. Codziennie widzę kogoś, piękniejszego niż wszystkie magiczne i niemagiczne skarby oraz stworzenia świata. Codziennie mogę widzieć ciebie, [Twoje Imię].
– Charlie, ja…
– Nie musisz nic mówić. po prostu chcę byś wiedziała, że postaram się dać ci to co najpiękniejsze, aby choć trochę mogło się z tobą równać.
– Och, Charlie…-

– Ja…ja nie wiem co powiedzieć…- odpowiedziałaś rumieniąc się mocno
– To może po prostu nic nie mów… – powiedział to tak spokojnym i jednocześnie ciepłym głosem, że [Twoje Imię] nie wytrzymała i z całej siły przytuliła chłopaka. Stali w swoich objęciach przez dobre parę minut, a kiedy się od siebie oderwali, [Twoje Imię] spojrzała Charlie’emu prosto w oczy, po czym złożyła delikatny pocałunek na jego ustach, tak jakby bała się, że ją odrzuci, ten jednak chwycił ją w talii przyciągając do siebie i bardziej oddając pocałunek. 💞

Odpowiedz
1
Irrelevante

Irrelevante

•  AUTOR

@AnotherBreath Ooo urocze ❤

Odpowiedz
1
AnotherBreath

AnotherBreath

@Irrelevante Dziękuję ❤ zapraszam Cię na mój profil! Znajdziesz tam moje nowe opowiadanie: ~One step closer~ 💕💞

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej