
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









Escada
AUTOR•We wtorek byłam u trenerki personalnej drugi raz, dostałam znowu ileś ćwiczeń, z których pamiętam może 2. Źle pojechałyśmy i spóźniłam się 12 minut, a i tak wyszłam prawie 2 godziny później.
Oprócz ćwiczeń był też masaż, bo spytałam czy może być pół na pół.
Potem byłyśmy w galerii, gdzie szukałyśmy piłki do masażu (nie było).
Dzień wcześniej byłam u dziadka i zarezerwowałam sobie przez Booksy refleksologię stóp na sobotę (kiedyś chodziłam i stwierdziłam, że warto do tego wrócić).
Od środy często gadałam przez telefon z Emilą, bo była chora i siedziała w domu, więc sporo udało nam się nadrobić, ale na pewno nie wszystko.
W sobotę poszłam do dziadka, chwilę posiedzieliśmy i poszliśmy na autobus, po drodze dosiadła się do nas przyjaciółka dziadka, która ma tak samo na imię, jak moja trenerka personalna… Gabinet znaleźliśmy dość szybko, ale byłam prawie 20 min. przed czasem. 😅
Sama wizyta bardzo profesjonalna, z wywiadem, i przesympatyczną panią wykonującą refleksologię. Dostałam na koniec na kartce wypisane wszystko, co mi tam wyszło, żeby następnym razem wiedzieć co robić, ja też jej poleciłam kilka miejsc i osób.
Potem poszliśmy z dziadkiem i jego przyjaciółką do kawiarni, gdzie zamówiłam czekoladę pistacjową i jedynego wytrawnego gofra w menu. Później wróciliśmy do dziadka i spędziliśmy miło czas.
Jak wracałam do domu zaczęło się już trochę ściemniać, więc stwierdziłam, że zadzwonię do M., może akurat ma czas. Na szczęście miał, więc pogadaliśmy najpierw sami, a potem we trójkę z moją mamą 😅 fajnie było.
Potem jeszcze gadałam z Emilą, a później wpadli Kaśka z Matim.
Escada
• AUTOR@Chiaraa to miło :)
Escada
• AUTOREscada
AUTOR•W sobotę pojechałam do cioci robić ciasto (które okazało się już zrobione) i babeczki na niedzielę. Było całkiem fajnie. Później wrócił jej mąż z Kubą z turnieju (drużyna Kuby zajęła drugie miejsce 🩵), zjedli obiad i poszli wypróbować urodzinowy rower, a potem pojechaliśmy (ja, Magda i jej mąż) do Decathlonu, gdzie Marcin szukał jakiejś części do hulajnogi. Części nie było, za to kupiłam sobie czołówkę.
W niedzielę obchodziłyśmy Dzień Kobiet u Magdy. Babeczek z poprzedniego dnia już nie było, ale ciasto chałwowe się uchowało. Dostałyśmy z mamą i Magdą prezenty od dziadka (kwiaty i kopertę), a potem od Marcina, fotka mojego prezentu poniżej.
Wieczorem rozmawiałam z M.
W poniedziałek była u nas Kaśka, potem poszłyśmy zobaczyć postępy remontowe, a następnie Kaśka z mamą pojechały na zakupy, a ja poszłam do dziadka.
Trochę pogadaliśmy i dobrze nam się siedziało.
Wczoraj byłam drugi raz u trenerki personalnej i na szczęście oprócz ćwiczeń, był też masaż (ale dalej wszystko mnie boli). Potem pojechałyśmy do galerii i zatrzymałyśmy się w Sowie (nie było moich dwóch pierwszych wyborów, więc wzięłam deser z jabłkiem i wieloma innymi rzeczami – BARDZO pozytywne zaskoczenie 🩷), wieczorem na obiadokolację zamówiłam miesięczną pizzę, która również okazała się przepyszna.
Dzisiaj udało mi się pogadać z Emilą przez telefon i być może uda nam się też spotkać jeszcze w tym tygodniu (byłoby super… 🩵)
Swoją drogą, ostatnio FB pokazał mi dużo super ciekawych końskich szkoleń i chciałabym być chociaż na niektörych. Ze 2/3 są w tym samym terminie… :/
I chcę wreszcie wrócić do regularnej jazdy, a kompletnie nie jestem w formie.
Chiaraa
@Escada :( wiadomo,że pewnie intencja była inna. Pozdrawiam ;)
Escada
• AUTOR@Chiaraa do mnie by bardziej pasował jednorożec 😂 ze względu na Instagrama
Escada
AUTOR•2 dni po tym dziadkowourodzinowym obiedzie również zachorowałam, ale na szczęście szybko mi przeszło (może dlatego, że pierwszego dnia zasypiałam i budziłam się co ok. godzinę…) i pierwszy raz wyszłam z domu dopiero w czwartek – a potem już codziennie.
Dzisiaj tylko u osteopatki byłam, więc bardzo mało czasu spędziłam na dworze, ale trudno.
Potem zamówiłam bardzo fancy burgera z mango, nachosami i dużą ilością innych składników – bardzo fajny był i na szczęście mniejszy niż się spodziewałam… 😅
Wczoraj byłam u wujostwa i robiłyśmy z Madzią deser z budyniem i 4 różnymi słodyczami… Wyszedł MEGA i było 8 porcji, z których zjadłam dwie.
A, no i WRESZCIE mamy normalną pogodę!!! 🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵
I na razie to chyba tyle, dajcie znać co u Was. ♥️
Fotki będą później, bo piszę to ze starego telefonu.
Escada
• AUTOR@.Flore. ja się lubuję w deserach bez pieczenia
.Flore.
@Escada ja uwielbiam wszystkie rodzaje. :3
Escada
AUTOR•ZNOWU kilka w miarę fajnych linijek z melodią do głowy, ciekawe czy chociaż tym razem coś z tego będzie… :/
Btw, strasznie trudno nagrywa się dźwięk o 2 w nocy, po chorobie, dopiero odzyskując z dnia na dzień odrobinę kontroli nad głosem…
Na szczęście jest spora szansa, że co się nie dośpiewa, to się dousłyszy i dowyobrazi, a że zapisałam i tekst, i "melodię" (w najbardziej kluczowym momencie kompletnie załamał mi się głos i to, co wyszło nawet trudno nazwać dźwiękiem; właściwie nie wiem nawet czy się da…), to będzie zabawnie 😅
Ale najpierw muszę wstać, a jeszcze się nie położyłam, więc… życzcie mi powodzenia (wcale nie "…Charlie" 😂)
.Flore.
@Escada @Escada nieirocznie chętnie bym tego posłuchała. XDD
Chiaraa
Hej !
Escada
AUTOR•W zeszły piątek również byłyśmy z mamą we Wrocławiu. Śniadanie zjadłyśmy w Starbucks'ie (bardzo dobre, chociaż w pistacjowej czekoladzie było więcej koloru niż smaku pistacjowego), a potem poszłyśmy do Yves Rocher, gdzie kupiłam szampon do włosów (którego nie cierpię, ale przynajmniej nie muszę nikomu podkradać 😅) i całkiem fajny kocyk.
Z reszty pamiętam tyle, że szukałyśmy prezentu dla dziadka w postaci dzbanka do herbaty – misja zakończona sukcesem. :)
W sobotę były Walentynki i 80. urodziny mojego dziadka, więc poszliśmy do niego na pół-oficjalne świętowanie, gdzie była przyjaciółka dziadka i Magda, która zrobiła przepyszne chałwowe ciasto z pistacjami (zjadłam ze 3 kawałki) i było bardzo miło. Ja z mamą dostałyśmy też coś od dziadka z okazji Walentynek, ale moje ptasie mleczko nie przetrwało nawet tygodnia…
Potem wróciłyśmy z mamą do domu, spotykając po drodze Kaśkę z Matim, których mama zaprosiła do nas, przy okazji rozmawiając zdecydowanie za długo jak na tę porę roku…
Gdyby nie było tak zimno i ohydnie, wybrałabym się na masaż, a tak, to poza wizytą u dziadka, przesiedziałam większość dnia w domu…
W niedzielę za to byliśmy na działkowym obiedzie urodzinowym w restauracji i też było całkiem fajnie. Minus był taki, że było strasznie zimno i moja mama już brzmiała na chorą nie tylko z kaszlenia.
I od tego się zaczęło…
Escada
• AUTOR@Chiaraa teraz już ich prawie nie czuję, więc spoko :)
Night_Raven
@Escada oo, wszystkiego najlepszego dla dziadka!!