Selekcja na Proxy! #4 [KONIEC]

aidemtell
aidemtell 11 lat temu
Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 27

Miyukii

Miyukii

Jeffrey. Nie oddam Ci mojego noża, a kyszz

Odpowiedz
2
Yora_a

Yora_a

@Miyukii o ty jak smisz tak do Jeffa 😠😠😠XD

Odpowiedz
1
Mangetsu

Mangetsu

…ale że romans z szefem szefów? Mam nadzieję że Zalgo nie wkurzy się na Slendiego za to że poderwał jego córkę

Odpowiedz
1
zosiap.official

zosiap.official

Zostałaś Proxy Boba i Rake\’a!

„Rake\’a i Boba” – dokończył. „Co?”. „Przykro mi, ale zachowywałaś się bardzo nieuprzejmie, w stosunku do każdego… Jestem pewien, że świetnie się dogadacie”. „Ale… jak to? Co jeśli, ja nie chcę?” – zapytałaś. Udało Ci się zdenerwować Slendermana, gratulacje. „Nie interesuje mnie to. Zniknij mi z oczu”. Nie miałaś wyboru. Wyszłaś przed rezydencję, a oni tam na Ciebie czekali. „Hehehe, jestem przekonany, że będziemy się razem świetnie bawić…” – powiedział Armless Bob. Powodzenia Ci życzę…

Nienawidzę cie autorko

Odpowiedz
1
spicejellybeans

spicejellybeans

„Puppeteera” – dokończył, a Puppet, nagle wleciał do pokoju. „Widzisz, [Twoje Imię], tak się składa, że lepiej nie mogłaś trafić, będziesz miała okazję podziwiać najpiękniejsze marionetki na świecie. Co powiesz na to, żeby pójść i zdobyć nowy materiał?” – zapytał. „Nie mam nic przeciwko… Chociaż, jesteś teraz moim mistrzem, więc nie mogłabym się sprzeciwić…”. „Doskonała odpowiedź” – pochwalił Cię. „Nie wracajcie późno” – poprosił Slender. „[Twoje Imię], chodźmy!” – powiedział podekscytowany. Wyleciał z pokoju, a Ty z braku wyboru musiałaś biec za nim… Zatrzymał się przed rezydencją. „Czy mógłbyś iść normalnie? Albo latać wolniej?” – zapytałaś. „Druga opcja mi pasuje” – stwierdził. Zaczęliście iść (lecieć?) przez las. „Masz wybrany jakiś dom?”. „Tak, jest jedna dziewczyna, która mnie zainteresowała” – te słowa Cię zasmuciły, nie wiedziałaś dlaczego. „Dlaczego akurat ona?” – dopytywałaś się. „Ponieważ jak zginie, będą przypuszczali, że to samobójstwo” – odpowiedział. „Ale… Przecież chciałeś nowy materiał na marionetkę…”. „E tam. Rozmyśliłem się”. „No okay…”. Resztę drogi przebyliście w milczeniu. „Gdzie ona mieszka?” – zapytałaś na skraju lasu. „Widzisz ten dom? To tam” – pokazał palcem na niczym niewyróżniający się budynek. „Dobrze. Jak zamierzamy tam wejść?”. „Wlecę i otworzę Ci okno” – poinformował Cię, po czym tak zrobił. Uchylił okno, które było na tyle nisko, żebyś mogła sama wejść. „Który pokój należy do niej?” – zapytałaś w środku. „Chodź za mną” – rozkazał. Pokój wyglądał dosyć zwyczajnie. Dziewczyna wyglądała na starszą od Ciebie. „Zwą mnie lalkarzem. Moje palce chude i moje ręce poplamione mymi łzami,
Do lalek którymi steruję, Moimi nićmi i snami. ” – zaczął śpiewać – „Zwą mnie lalkarzem. Nie mam nikogo, jak Ty. Nikt nie dostrzegł wartości mojej przyjaźni, Ale na końcu i tak nazywają mnie przyjacielem. Z nitkami i snami. „. Przyczepił swoje nici do jej kończyn. Ona, nie mogła nic powiedzieć, prawdopodobnie myślała, że to wszystko sen. Nie wiedziała, że wszystkie jej nerwy należały teraz do Puppeteera, łamiącego wszystkie kości w jej ciele. Skręcał jej stawy i przestawiał kości. Wszystko po to by stała się tym czym według niego byłam. Sterował jej kończynami i poruszał głową, zauważyłaś jak się uśmiecha. „Zwą mnie lalkarzem.
Moje ciało mroczne i głodne złote oczy,
W nich nikt nie jest samotny. Z nitkami i snami. Powinnaś być moją przyjaciółką”. Puppeteer wygrałby 'Voice of Poland’… Zacisnął ręce na jej szyi, złamał jej kark. Puścił jej martwe, bezwładne ciało, które opadło na łóżko. „Rano znajdą ją martwą… Uznają, że popełniła samobójstwo, poprzez powieszenie się na suficie” – powiedział do Ciebie, po czym zadbał o to, by wyglądało to wiarygodnie. „Na pewno nie chcesz brać zwłok?” – zapytałaś zdziwiona. „Nie, nie potrzebuję ich. Wystarczysz mi Ty…” – podleciał do Ciebie. „Zostań moją marionetką…”. „Jestem Twoim Proxy. To prawie równoznaczne…”. „Och, nie przesadzaj. To oznacza, że jesteś cała moja…” – powiedział, po czym Cię pocałował. „Możemy już wracać” – oświadczył. „Dobrze, nie mam nic przeciwko…” – odpowiedziałaś z uśmiechem.
133
5246 Obserwuj autora
Udostępnij wynik

Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Poprzednia część aidemtell
aidemtell
5246 Obserwuj autora Zobacz profil Zapraszam do rozwiązywania moich quizów:

Z Dziennika Piromana #1

To Tylko Kolejny Dramat… AKT I

Jak zakończy się Twoja przygoda z dwoma yandere…

Szkoła Creepypast! #3

Szkoła Creepypast! #2

Szkoła Creepypast! #1

Jak potoczy się Twoja historia z Puppeteerem?

Selekcja na Proxy! #3

Jak potoczy się Twoja historia z Jasonem?

Jak potoczy się Twoja historia z Laughing Jacki…

Jak potoczy się Twoja historia ze Slendermanem?

Sylwester u Jeffa!

Selekcja na Proxy! #2

Selekcja na Proxy! #1

Spędź Święta z Creepypastami!

Jak potoczy się Twoja historia z Ticci Tobym?

Przeżyj spotkanie z Proxies!

Przeżyj noc w rezydencji Slendermana!

Czy uda Ci się przeżyć spotkanie z Eyeless Jack…

Czy uda Ci się zostać proxy Slendermana?

Jak zakończy się Twoja przygoda z Benem Drowned…

Jak zakończy się Twoja przygoda z Creepypastami…

Jak zakończy się Twoja przygoda z Jokerem?
Zobacz podobne quizy: #creepypasta #opowiadanie #proxy #przygoda

Czy dostałbyś się na Zimowe Igrzyska Olimpijski…

Don’t hurt

Molly

Jak oszukać przeznaczenie? – 1

Jak potoczy się Twoja przygoda z „Rick and Mort…

Królowa Lodu #1

Enemies #Prolog

Guardian Angel

Moonlight Serenade

Rozmowy węży

Komentarze sameQuizy: 9
Bad_Wolf
Dodaj komentarz…
Bad_WolfBad_Wolf • 1 minutę temu
Sorry za taki 3 długi. Spam……..”Laughing Jacka” – dokończył. „Hahahaha!” – usłyszałaś za sobą. L.J. wszedł do pokoju. „[Twoje Imię], jestem przekonany, że będziemy się świetnie razem bawić!”. Nie spodziewałaś się tego. „Tak, bawcie się dobrze…” – powiedział do Was Slenderman. Nie zrozumiałaś. Wyszliście z pokoju. „To… Gdzie idziemy?” – zapytałaś. „Dobra wiadomość! Nie musimy nigdzie wychodzić! Gotową zabawkę mam w piwnicy” – poinformował Cię, po czym zeszliście na dół. Mijaliście pokój, w którym była przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna… Gdy byliście na miejscu, zobaczyłaś mężczyznę przywiązanego do krzesła. Obok niego znajdował się stół, na nim zaś wiele ciekawych narzędzi. ‚Zabawka’ L.J. była przytomna. „[Twoje Imię]! Jestem przekonany, że nigdy nikogo nie torturowałaś!”. „No, nie, nie miałam okazji…” – przyznałaś. „EJ! Pomóż mi! Błagam! Zrobię wszystko! Nikomu nic nie powiem!” – krzyczał do Was, jakbyście normalnie nie usłyszeli. „Och, przestań, chcę usłyszeć twoje krzyki, ale dopiero, gdy zaczniemy” – zwrócił się do niego Jack. „Jesteście piep******* psycholami! Ty jesteś piep****** czarno-białym clownem, a Ty… Ty jesteś jego piep****** suką!” – Jack był niewzruszony do chwili, gdy facet Cię obraził. Zdenerwował się. Podszedł do niego, trzymając nóż w ręce, pociągnął za jego język i zaczął powolutku go odcinać. Całe usta faceta zapełniły się krwią i mimo starań, nie mógł się wyrwać, Jack zadbał o to, żeby był porządnie związany. Chwilę później trzymał w rękach odcięty język. Zaczął szaleńczo się śmiać. Cały czas wzrok skupiony miał na Tobie. „Gdzie się patrzysz!?” – zapytał oburzony. Jack włożył swoje długie palce do jego lewego oczodołu. Szarpnął mocno za gałkę i od razu znalazła się na zewnątrz. Więzień cały czas krzyczał na tyle, na ile pozwalał mu brak języka. Jego lewe oko dyndało na nerwach wzrokowych swobodnie. Jack postanowił to zmienić, nożem odciął je i wziął do ręki. „Prezent” – zwrócił się do Ciebie dając ci gałkę oczną. „Czy ja właśnie dostałam oko?” – zapytałaś zdziwiona. „Tak! Nigdy wcześniej nie dostałaś oka, prawda?”. „Nie… Jesteś bardzo oryginalny”. Zaśmiał się w odpowiedzi. Następnie wyciągnął mu jakiś narząd… To chyba była nerka. I kilka metrów jelita. Chciał się popisać, nadmuchał żyrafę. „Oj, nie odpływaj, nie skończyliśmy!” – powiedział wstrzykując mu adrenalinę w kark. Wyciął mu także uśmiech, jak Jeffa. Nie spodobał się, więc później go zszył… Wyglądał jeszcze bardziej makabrycznie. Przyłożył mu do otwartego brzucha wiadro z karaluchami… Podgrzewając je… One, szukając drogi ucieczki rozlazły się na całą powierzchnię jego ciała, nie chciałaś wiedzieć, jak daleko zaszły. Oprócz tego zarobił wiele ran ciętych i kłutych, które oczywiście były posypywane solą… Autorko, ogarnij się. Na koniec wyrwał mu bijące serce z klatki piersiowej, kończąc jego męki i cierpienia. „Wow” – nie wiedziałaś, jak skomentować to, co właśnie robił. „Ach, to naprawdę świetna zabawa!” – uznał L.J. „Gdzie się tego nauczyłeś?” „Och, opowiem Ci! STORY TIME! Miałem kiedyś przyjaciela, najlepszego przyjaciela. Niestety, zostawił mnie na 13 cholernych lat. Gdy w końcu wrócił, miał nową przyjaciółkę… Byłem taki zły, że zostałem zastąpiony! Obserwowałem wszystko z mojego pudełka… Isaac, on… Próbował… dotykać jego przyjaciółkę, a ona się mu opierała. Chwycił świecznik, który stał obok i uderzył ją. Nigdy wcześniej nie widziałem przemocy na własne oczy! Zaczął przyprowadzać coraz to nowych przyjaciół do domu… A ja patrzyłem, obserwowałem, uczyłem się. Ale pewnego dnia, wiedziałem, że samo patrzenie nie wystarczy. Chciałem tego doświadczyć. Więc, gdy jednego dnia Isaac wrócił do domu, zobaczył moje pudełko. Zaczął kręcić korbą i rozległ się okropny i trzeszczący dźwięk piosenki Pop Goes The Weasel. Wypuścił mnie, na zewnątrz.
‚Jak miło być w końcu wolnym!… Tęskniłeś, Isaac?’ Isaac był sparaliżowany strachem. ‚Przecież, ty nie istniejesz! To była tylko moja wyobraźnia!’ – wyjąkał Isaac.
‚Hahaha! Och, jestem całkiem prawdziwy, dzieciaku… Właściwie tak długo czekałem, aby ten dzień w końcu nastał… Kiedy będę mógł pobawić się z moim najlepszym przyjacielem na całe życie… Jeden, ostatni raz!’ Jego twarz wyglądała bardzo zabawnie, gdy to usłyszał, hahahah! Nie powinienem śmiać się z takich rzeczy… Jego krzyki były muzyką dla moich uszu… Pierwszy raz w życiu tak dobrze się bawiłem!” – opowiedział Ci. „A teraz, mam Ciebie! Będziemy się bawić we dwójkę…” – powiedział, po czym chwycił Cię swoją długą, rozciągniętą ręką. Pocałował Cię. Miałaś szczęście, że nie dźgnął Cię nosem… „To co? Możemy wracać na górę?” – zapytał. „Jasne” – odpowiedziałaś rumieniąc się.

Odpowiedz
Bad_WolfBad_Wolf • 6 minut temu
„Laughing Jacka” – dokończył. „Hahahaha!” – usłyszałaś za sobą. L.J. wszedł do pokoju. „[Twoje Imię], jestem przekonany, że będziemy się świetnie razem bawić!”. Nie spodziewałaś się tego. „Tak, bawcie się dobrze…” – powiedział do Was Slenderman. Nie zrozumiałaś. Wyszliście z pokoju. „To… Gdzie idziemy?” – zapytałaś. „Dobra wiadomość! Nie musimy nigdzie wychodzić! Gotową zabawkę mam w piwnicy” – poinformował Cię, po czym zeszliście na dół. Mijaliście pokój, w którym była przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna… Gdy byliście na miejscu, zobaczyłaś mężczyznę przywiązanego do krzesła. Obok niego znajdował się stół, na nim zaś wiele ciekawych narzędzi. ‚Zabawka’ L.J. była przytomna. „[Twoje Imię]! Jestem przekonany, że nigdy nikogo nie torturowałaś!”. „No, nie, nie miałam okazji…” – przyznałaś. „EJ! Pomóż mi! Błagam! Zrobię wszystko! Nikomu nic nie powiem!” – krzyczał do Was, jakbyście normalnie nie usłyszeli. „Och, przestań, chcę usłyszeć twoje krzyki, ale dopiero, gdy zaczniemy” – zwrócił się do niego Jack. „Jesteście piep******* psycholami! Ty jesteś piep****** czarno-białym clownem, a Ty… Ty jesteś jego piep****** suką!” – Jack był niewzruszony do chwili, gdy facet Cię obraził. Zdenerwował się. Podszedł do niego, trzymając nóż w ręce, pociągnął za jego język i zaczął powolutku go odcinać. Całe usta faceta zapełniły się krwią i mimo starań, nie mógł się wyrwać, Jack zadbał o to, żeby był porządnie związany. Chwilę później trzymał w rękach odcięty język. Zaczął szaleńczo się śmiać. Cały czas wzrok skupiony miał na Tobie. „Gdzie się patrzysz!?” – zapytał oburzony. Jack włożył swoje długie palce do jego lewego oczodołu. Szarpnął mocno za gałkę i od razu znalazła się na zewnątrz. Więzień cały czas krzyczał na tyle, na ile pozwalał mu brak języka. Jego lewe oko dyndało na nerwach wzrokowych swobodnie. Jack postanowił to zmienić, nożem odciął je i wziął do ręki. „Prezent” – zwrócił się do Ciebie dając ci gałkę oczną. „Czy ja właśnie dostałam oko?” – zapytałaś zdziwiona. „Tak! Nigdy wcześniej nie dostałaś oka, prawda?”. „Nie… Jesteś bardzo oryginalny”. Zaśmiał się w odpowiedzi. Następnie wyciągnął mu jakiś narząd… To chyba była nerka. I kilka metrów jelita. Chciał się popisać, nadmuchał żyrafę. „Oj, nie odpływaj, nie skończyliśmy!” – powiedział wstrzykując mu adrenalinę w kark. Wyciął mu także uśmiech, jak Jeffa. Nie spodobał się, więc później go zszył… Wyglądał jeszcze bardziej makabrycznie. Przyłożył mu do otwartego brzucha wiadro z karaluchami… Podgrzewając je… One, szukając drogi ucieczki rozlazły się na całą powierzchnię jego ciała, nie chciałaś wiedzieć, jak daleko zaszły. Oprócz tego zarobił wiele ran ciętych i kłutych, które oczywiście były posypywane solą… Autorko, ogarnij się. Na koniec wyrwał mu bijące serce z klatki piersiowej, kończąc jego męki i cierpienia. „Wow” – nie wiedziałaś, jak skomentować to, co właśnie robił. „Ach, to naprawdę świetna zabawa!” – uznał L.J. „Gdzie się tego nauczyłeś?” „Och, opowiem Ci! STORY TIME! Miałem kiedyś przyjaciela, najlepszego przyjaciela. Niestety, zostawił mnie na 13 cholernych lat. Gdy w końcu wrócił, miał nową przyjaciółkę… Byłem taki zły, że zostałem zastąpiony! Obserwowałem wszystko z mojego pudełka… Isaac, on… Próbował… dotykać jego przyjaciółkę, a ona się mu opierała. Chwycił świecznik, który stał obok i uderzył ją. Nigdy wcześniej nie widziałem przemocy na własne oczy! Zaczął przyprowadzać coraz to nowych przyjaciół do domu… A ja patrzyłem, obserwowałem, uczyłem się. Ale pewnego dnia, wiedziałem, że samo patrzenie nie wystarczy. Chciałem tego doświadczyć. Więc, gdy jednego dnia Isaac wrócił do domu, zobaczył moje pudełko. Zaczął kręcić korbą i rozległ się okropny i trzeszczący dźwięk piosenki Pop Goes The Weasel. Wypuścił mnie, na zewnątrz.
‚Jak miło być w końcu wolnym!… Tęskniłeś, Isaac?’ Isaac był sparaliżowany strachem. ‚Przecież, ty nie istniejesz! To była tylko moja wyobraźnia!’ – wyjąkał Isaac.
‚Hahaha! Och, jestem całkiem prawdziwy, dzieciaku… Właściwie tak długo czekałem, aby ten dzień w końcu nastał… Kiedy będę mógł pobawić się z moim najlepszym przyjacielem na całe życie… Jeden, ostatni raz!’ Jego twarz wyglądała bardzo zabawnie, gdy to usłyszał, hahahah! Nie powinienem śmiać się z takich rzeczy… Jego krzyki były muzyką dla moich uszu… Pierwszy raz w życiu tak dobrze się bawiłem!” – opowiedział Ci. „A teraz, mam Ciebie! Będziemy się bawić we dwójkę…” – powiedział, po czym chwycił Cię swoją długą, rozciągniętą ręką. Pocałował Cię. Miałaś szczęście, że nie dźgnął Cię nosem… „To co? Możemy wracać na górę?” – zapytał. „Jasne” – odpowiedziałaś rumieniąc się.

Odpowiedz1
Bad_WolfBad_Wolf • 14 minut temu
„Eyeless Jacka” – dokończył. E.J. wszedł do pokoju. „Więc… Jestem z Tobą?” – zwróciłaś się do niego. „Tak. Nieważne, czy Ci się to podoba, czy nie…”. „Oczywiście, że mi się podoba! Slenderman powiedział, że mamy gdzieś razem iść…” – zaczęłaś. „Tak. Chcę Cię nauczyć, jak wykonuje się nefrektomię w prawidłowy sposób”. „Wróćcie szybko” – poprosił Slender. „Dobrze, wrócimy” – odpowiedział Jack. Wyszliście z rezydencji. „Masz jakiś upatrzony dom?” – zapytał Cię. „Drugi po lewej”. „Dlaczego?”. „Nie wiem, tak mi się powiedziało…”. „Drugi po lewej brzmi świetnie”. „Ten?” – zapytał, gdy dotarliście na miejsce. „Tak, chyba tak… Kto tam mieszka?”. „Nastoletni chłopak z rodzicami. Zdrowo się odżywia, jestem przekonany, że jego nerki będą świetnie smakować”. Podeszliście do domu. Na szczęście dla Was, okno było uchylone. E.J. szybko wdrapał się do środka i pomógł Ci wejść. Wasz cel spał. Jack, na wszelki wypadek, wstrzyknął mu jakiś płyn w kark. „Więc… [Twoje Imię], nefrektomia z dostępu lędźwiowego, czy z dostępu przezbrzusznego?”. „Może przezbrzusznego?” – odpowiedziałaś. „Och, nie odpowiada się pytaniem na pytanie… Z przezbrzusznego, co? Wiesz, jak wykonuje się taki zabieg?” – zapytał. „Nefrektomia z dostępu przezbrzusznego różni się miejscem cięcia, które wykonywane jest pod łukiem żebrowym i przebiega ze strony chorej nerki na stronę przeciwną, pozycją pacjenta na stole operacyjnym (leży on płasko na plecach) oraz faktem otwarcia jamy otrzewnej. Trud tej operacji jest w dużej mierze związany z sąsiedztwem dużych naczyń, takich jak aorta brzuszna i żyła główna dolna oraz bliskością wątroby po stronie prawej i śledziony po lewej…”. „Widzę, że masz obszerną wiedzę na ten temat. Masz świetną okazję zobaczyć z bliska, jak to robię”. Odkrył chłopaka i rzucił kołdrę na bok. Wyciągnął skalpel i przeciął łuk żebrowy po lewej stronie ‚pacjenta’. Obserwowałaś, jak zręcznie wyciąga jego lewą nerkę na zewnątrz. „Wow! Ale szybko! Jesteś niesamowity!” – pochwaliłaś go. „Ciii, rodzice usłyszą” – upomniał Cię. „A tak, przepraszam…”. „Nic się nie stało. I… Dziękuję. Ale to wprawa i doświadczenie. Jak wytniesz tyle nerek, ile ja, też będziesz tak dobrze to potrafiła”. Zabrał się za drugą. Chwilę później trzymał ją w rękach. „Rodzice będą mieć rano miłą niespodziankę…” – stwierdził. „Idziemy?” – dodał po chwili. „Tak” – odpowiedziałaś, po czym wyszliście tą samą drogą, którą weszliście. „Kiedy zacząłeś to robić? No… Wiesz, jeść nerki?” – zapytałaś, gdy wracaliście do domu przez las. „Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?”. „Tak. Jestem Twoim pomocnikiem, Jack, chcę wiedzieć o Tobie więcej”. „Miałem kiedyś mamę… Wszyscy kiedyś mieli… Ale nie byłem dobrym synem. Olewałem ją. Ignorowałem. Miałem ją gdzieś… Nie zauważyłem, że jest chora. Poważnie chora. Jej nerka nie pracowała prawidłowo, trzeba było ją przeszczepić… Byłem zbyt młody, by być dawcą. Nie wiedziałem, co robić… Siedziałem tylko przy niej. Pewnego dnia spotkałem samobójcę. Zadałem wtedy idiotyczne pytanie… ‚Czy mógłbyś oddać mi swoją nerkę?’. Rzuciłem się na niego, przez co wylądowałem w wodzie. Utonąłem… Ale obudziłem się, nie wiedziałem, jak to możliwe. Zacząłem się zastanawiać… Co jeśli tamta nerka nie była wystarczająco dobra? Zanim dam mojej matce nerkę, muszę sprawdzić, czy jest w porządku, czy jest idealna. Musiałem spróbować każdej. Ale żadna… żadna nie smakowała tak jak jej…”. „Jack…” – powiedziałaś i przytuliłaś go. „Już dobrze… Jestem przy Tobie. Będziemy szukać nerek, razem…”. „Chcesz zobaczyć, jak wyglądam bez maski?”. „Tak” – powiedziałaś pewnie. „Nie przestraszysz się?”. „Nie, Jack. Nie przestraszę się”. Bardzo powolnym ruchem zdjął maskę. Zobaczyłaś jego twarz w całej okazałości. „Jestem potworem…”. „Nie. Nie jesteś. I nie możesz tak uważać”. „Dziękuję, [Twoje Imię]…” – powiedział, po czym przysunął swoją twarz do Twojej. Pocałował Cię. Zarumieniłaś się. „Od teraz jesteś moja… Wracamy?” – zapytał. „Tak, chodźmy…” – powiedziałaś, nadal cała czerwona.
Heh xd Ja miałam Tobiego , ale z ciekawości chciałam zobaczyć inne zakończenia, żeby inni się nie męczyli to pisze ten koniec z E.J Jeszce inne napisze xd. Ale Jeffa i Tobiego nie xd Bo oni już są. ..

Odpowiedz1
Layla_sad • 1 miesiąc temu
Dżem! Chodź idziemy do takiej jednej suczy! Nauczymy jej szacunku do noży! No bo jak tu k**** żyć z osobą która połamała twój ulubiony sprzęt -.- (autorko chce wiecej gofrów *.*

Odpowiedz
CreepyPaula00CreepyPaula00 • 3 miesiące temu
Zostałaś Proxy Slendermana! Twoim partnerem jest Toby!

„Mnie” – dokończył. „Twoim partnerem zostanie Toby” – dodał po chwili. „Yay! [Twoje Imię] będziemy teraz mogli razem wykonywać misje! To oznacza, że nie będę musiał chodzić nigdzie z Maskym!” – powiedział Toby, który wszedł do pokoju. „Chodźmy teraz wspólnie kogoś zabić!” – zaproponował. „No, dobrze…”. „Super, że się zgadzasz!” – przerwał Ci. „Szefie, niedługo wrócimy!” – powiedział wychodząc z pomieszczenia. „Do widzenia” – pożegnałaś się i poszłaś za nim. „Ta dzisiejsza młodzież…” – usłyszałaś tylko. Chwilę później szliście razem przez las. „Więc, [Twoje Imię], gdzie chciałabyś pójść?”. „Zjadłabym gofry…” – stwierdziłaś. „No to chodźmy zrobić gofry!”. „Huh?” – nie zrozumiałaś, o co mu chodziło. „Wejdźmy do pierwszego lepszego domu i zróbmy tam gofry. Przy okazji, każda osoba, która się nam nasunie, oberwie siekierą. Zgoda?” – zapytał. „Oczywiście! Plan życia”. „Który dom?” – zapytał, gdy byliście już poza lasem. „Nie wiem… Ten wygląda świetnie” – powiedziałaś pokazując palcem na pierwszy dom, który zobaczyłaś. „Okay!” – przytaknął Toby. Weszliście do wybranego domu, przez drzwi frontowymi drzwiami, nie były zamknięte. Udało Wam się szybko znaleźć kuchnię. Wyglądało na to, że właściciel domu spał. Lepiej dla niego, jak się nie obudzi. Wyciągnęliście składniki i zaczęliście przygotowywać gofry. Na szczęście, gofrownica sprawnie działała. Za kilkanaście minut gofry były gotowe. Spakowaliście je i szykowaliście się do wyjścia, gdy nagle zaskoczył Was właściciel domu (deklu, mówiłam, nie budź się). „Hej! Kim Wy jesteście!? Co tutaj robicie!” – krzyknął, po czym rzucił się w stronę telefonu. Nie zdążył, po drodze oberwał… Siekierą… W klatkę piersiową. Żeby się nie męczył, Toby go dobił, zamachnął się i trafił go w brzuch. „[Twoje Imię], możemy już iść. Zrobiliśmy swoje gofry” – powiedział kierując się w stronę wyjścia. „Toby, w jaki sposób zostałeś Proxy?” – zapytałaś, gdy szliście przez las z powrotem do domu. Zrobił smutną minę, więc szybko dodałaś – „Przepraszam, jeżeli Cię uraziłam, byłam ciekawa…”. „Nie szkodzi. Opowiem Ci. Urodziłem się z zespołem Tourette’a… Mało tego, nie odczuwam bólu. Dzieci w szkole przezywały mnie Ticci Toby… Moja siostra umarła” – nagle zmienił temat – „W wypadku samochodowym. Wtedy też zacząłem mieć coraz gorsze stosunki z ojcem. Nienawidziłem go. Znęcał się, zarówno nad mamą, jak i siostrą. Ja… Zabiłem go. Nie nienawidziłem go, na tyle, żeby to zrobić… Może to przez te głosy? ‚Zrób to, zrób to, zrób to. Zabij go, go nie było, nie ma go tam, zabij go, zabij go’ mówiły. Posłuchałem się ich… Rozlałem benzynę, na całej ulicy i podpaliłem… Wtedy pojawił się Slenderman, byłem jego pierwszym pomocnikiem. To trochę… Nostalgiczne…” – opowiedział Ci. „Rozumiem, nie miałeś łatwo…”. „Ty za to musiałaś mierzyć się z Rakem! I fangirl! Oraz suką! Masz co opowiadać!” – rozweselił Cię. A może raczej siebie… „Zjedzmy gofry!” – zaproponował. „Świetny pomysł!” – zgodziłaś się. Kto by się nie zgodził? Toby, złoty chłopak. Wyciągnął Wasze świeżo upieczone gofry. „Dobra, prawda?” – zapytał. „Oczywiście! Widać, że masz duże doświadczenie w robieniu gofrów” – zaśmiałaś się. „No, teraz przynajmniej mam kogoś, z kim mogę się nimi dzielić!” – powiedział cały uradowany. Szliście obok siebie. „Wiesz co, [Twoje Imię]? Chyba Cię lubię”. „Chyba?” – zapytałaś zdziwiona. „Chyba na pewno” – stwierdził, po czym chwycił Cię za policzek, przyciągnął do siebie i pocałował. Popatrzyłaś na niego zdziwiona. „Toby…”. „Chodź, wracajmy” – powiedział, a Ty posłusznie poszłaś za nim.

Odpowiedz
_Kiyomi__Kiyomi_ • 8 miesięcy temu
Toby <3 ❤

Odpowiedz
YoruichYoruich • 10 miesięcy temu
Beniii ❤❤❤😍TAK ZAWSZE RAZEM BEDZIEMY GRAC !😏(i’m no fangirl)😇

Odpowiedz
lorali101lorali101 • 11 miesięcy temu
Jason!! <3 Yey, choć szkoda, że nie było Candy Pop'a albo Offenderman'a

Odpowiedz
YuaiYuai • 11 miesięcy temu
Zostałaś Proxy Slendermana! Twoim partnerem jest Toby!
„Mnie” – dokończył. „Twoim partnerem zostanie Toby” – dodał po chwili. „Yay! [Twoje Imię] będziemy teraz mogli razem wykonywać misje! To oznacza, że nie będę musiał chodzić nigdzie z Maskym!” – powiedział Toby, który wszedł do pokoju. „Chodźmy teraz wspólnie kogoś zabić!” – zaproponował. „No, dobrze…”. „Super, że się zgadzasz!” – przerwał Ci. „Szefie, niedługo wrócimy!” – powiedział wychodząc z pomieszczenia. „Do widzenia” – pożegnałaś się i poszłaś za nim. „Ta dzisiejsza młodzież…” – usłyszałaś tylko. Chwilę później szliście razem przez las. „Więc, [Twoje Imię], gdzie chciałabyś pójść?”. „Zjadłabym gofry…” – stwierdziłaś. „No to chodźmy zrobić gofry!”. „Huh?” – nie zrozumiałaś, o co mu chodziło. „Wejdźmy do pierwszego lepszego domu i zróbmy tam gofry. Przy okazji, każda osoba, która się nam nasunie, oberwie siekierą. Zgoda?” – zapytał. „Oczywiście! Plan życia”. „Który dom?” – zapytał, gdy byliście już poza lasem. „Nie wiem… Ten wygląda świetnie” – powiedziałaś pokazując palcem na pierwszy dom, który zobaczyłaś. „Okay!” – przytaknął Toby. Weszliście do wybranego domu, przez drzwi frontowymi drzwiami, nie były zamknięte. Udało Wam się szybko znaleźć kuchnię. Wyglądało na to, że właściciel domu spał. Lepiej dla niego, jak się nie obudzi. Wyciągnęliście składniki i zaczęliście przygotowywać gofry. Na szczęście, gofrownica sprawnie działała. Za kilkanaście minut gofry były gotowe. Spakowaliście je i szykowaliście się do wyjścia, gdy nagle zaskoczył Was właściciel domu (deklu, mówiłam, nie budź się). „Hej! Kim Wy jesteście!? Co tutaj robicie!” – krzyknął, po czym rzucił się w stronę telefonu. Nie zdążył, po drodze oberwał… Siekierą… W klatkę piersiową. Żeby się nie męczył, Toby go dobił, zamachnął się i trafił go w brzuch. „[Twoje Imię], możemy już iść. Zrobiliśmy swoje gofry” – powiedział kierując się w stronę wyjścia. „Toby, w jaki sposób zostałeś Proxy?” – zapytałaś, gdy szliście przez las z powrotem do domu. Zrobił smutną minę, więc szybko dodałaś – „Przepraszam, jeżeli Cię uraziłam, byłam ciekawa…”. „Nie szkodzi. Opowiem Ci. Urodziłem się z zespołem Tourette’a… Mało tego, nie odczuwam bólu. Dzieci w szkole przezywały mnie Ticci Toby… Moja siostra umarła” – nagle zmienił temat – „W wypadku samochodowym. Wtedy też zacząłem mieć coraz gorsze stosunki z ojcem. Nienawidziłem go. Znęcał się, zarówno nad mamą, jak i siostrą. Ja… Zabiłem go. Nie nienawidziłem go, na tyle, żeby to zrobić… Może to przez te głosy? ‚Zrób to, zrób to, zrób to. Zabij go, go nie było, nie ma go tam, zabij go, zabij go’ mówiły. Posłuchałem się ich… Rozlałem benzynę, na całej ulicy i podpaliłem… Wtedy pojawił się Slenderman, byłem jego pierwszym pomocnikiem. To trochę… Nostalgiczne…” – opowiedział Ci. „Rozumiem, nie miałeś łatwo…”. „Ty za to musiałaś mierzyć się z Rakem! I fangirl! Oraz suką! Masz co opowiadać!” – rozweselił Cię. A może raczej siebie… „Zjedzmy gofry!” – zaproponował. „Świetny pomysł!” – zgodziłaś się. Kto by się nie zgodził? Toby, złoty chłopak. Wyciągnął Wasze świeżo upieczone gofry. „Dobra, prawda?” – zapytał. „Oczywiście! Widać, że masz duże doświadczenie w robieniu gofrów” – zaśmiałaś się. „No, teraz przynajmniej mam kogoś, z kim mogę się nimi dzielić!” – powiedział cały uradowany. Szliście obok siebie. „Wiesz co, [Twoje Imię]? Chyba Cię lubię”. „Chyba?” – zapytałaś zdziwiona. „Chyba na pewno” – stwierdził, po czym chwycił Cię za policzek, przyciągnął do siebie i pocałował. Popatrzyłaś na niego zdziwiona. „Toby…”. „Chodź, wracajmy” – powiedział, a Ty posłusznie poszłaś za nim.

Odpowiedz
1
spicejellybeans

spicejellybeans

Sorry za taki 3 długi. Spam……..”Laughing Jacka” – dokończył. „Hahahaha!” – usłyszałaś za sobą. L.J. wszedł do pokoju. „[Twoje Imię], jestem przekonany, że będziemy się świetnie razem bawić!”. Nie spodziewałaś się tego. „Tak, bawcie się dobrze…” – powiedział do Was Slenderman. Nie zrozumiałaś. Wyszliście z pokoju. „To… Gdzie idziemy?” – zapytałaś. „Dobra wiadomość! Nie musimy nigdzie wychodzić! Gotową zabawkę mam w piwnicy” – poinformował Cię, po czym zeszliście na dół. Mijaliście pokój, w którym była przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna… Gdy byliście na miejscu, zobaczyłaś mężczyznę przywiązanego do krzesła. Obok niego znajdował się stół, na nim zaś wiele ciekawych narzędzi. 'Zabawka’ L.J. była przytomna. „[Twoje Imię]! Jestem przekonany, że nigdy nikogo nie torturowałaś!”. „No, nie, nie miałam okazji…” – przyznałaś. „EJ! Pomóż mi! Błagam! Zrobię wszystko! Nikomu nic nie powiem!” – krzyczał do Was, jakbyście normalnie nie usłyszeli. „Och, przestań, chcę usłyszeć twoje krzyki, ale dopiero, gdy zaczniemy” – zwrócił się do niego Jack. „Jesteście piep******* psycholami! Ty jesteś piep****** czarno-białym clownem, a Ty… Ty jesteś jego piep****** suką!” – Jack był niewzruszony do chwili, gdy facet Cię obraził. Zdenerwował się. Podszedł do niego, trzymając nóż w ręce, pociągnął za jego język i zaczął powolutku go odcinać. Całe usta faceta zapełniły się krwią i mimo starań, nie mógł się wyrwać, Jack zadbał o to, żeby był porządnie związany. Chwilę później trzymał w rękach odcięty język. Zaczął szaleńczo się śmiać. Cały czas wzrok skupiony miał na Tobie. „Gdzie się patrzysz!?” – zapytał oburzony. Jack włożył swoje długie palce do jego lewego oczodołu. Szarpnął mocno za gałkę i od razu znalazła się na zewnątrz. Więzień cały czas krzyczał na tyle, na ile pozwalał mu brak języka. Jego lewe oko dyndało na nerwach wzrokowych swobodnie. Jack postanowił to zmienić, nożem odciął je i wziął do ręki. „Prezent” – zwrócił się do Ciebie dając ci gałkę oczną. „Czy ja właśnie dostałam oko?” – zapytałaś zdziwiona. „Tak! Nigdy wcześniej nie dostałaś oka, prawda?”. „Nie… Jesteś bardzo oryginalny”. Zaśmiał się w odpowiedzi. Następnie wyciągnął mu jakiś narząd… To chyba była nerka. I kilka metrów jelita. Chciał się popisać, nadmuchał żyrafę. „Oj, nie odpływaj, nie skończyliśmy!” – powiedział wstrzykując mu adrenalinę w kark. Wyciął mu także uśmiech, jak Jeffa. Nie spodobał się, więc później go zszył… Wyglądał jeszcze bardziej makabrycznie. Przyłożył mu do otwartego brzucha wiadro z karaluchami… Podgrzewając je… One, szukając drogi ucieczki rozlazły się na całą powierzchnię jego ciała, nie chciałaś wiedzieć, jak daleko zaszły. Oprócz tego zarobił wiele ran ciętych i kłutych, które oczywiście były posypywane solą… Autorko, ogarnij się. Na koniec wyrwał mu bijące serce z klatki piersiowej, kończąc jego męki i cierpienia. „Wow” – nie wiedziałaś, jak skomentować to, co właśnie robił. „Ach, to naprawdę świetna zabawa!” – uznał L.J. „Gdzie się tego nauczyłeś?” „Och, opowiem Ci! STORY TIME! Miałem kiedyś przyjaciela, najlepszego przyjaciela. Niestety, zostawił mnie na 13 cholernych lat. Gdy w końcu wrócił, miał nową przyjaciółkę… Byłem taki zły, że zostałem zastąpiony! Obserwowałem wszystko z mojego pudełka… Isaac, on… Próbował… dotykać jego przyjaciółkę, a ona się mu opierała. Chwycił świecznik, który stał obok i uderzył ją. Nigdy wcześniej nie widziałem przemocy na własne oczy! Zaczął przyprowadzać coraz to nowych przyjaciół do domu… A ja patrzyłem, obserwowałem, uczyłem się. Ale pewnego dnia, wiedziałem, że samo patrzenie nie wystarczy. Chciałem tego doświadczyć. Więc, gdy jednego dnia Isaac wrócił do domu, zobaczył moje pudełko. Zaczął kręcić korbą i rozległ się okropny i trzeszczący dźwięk piosenki Pop Goes The Weasel. Wypuścił mnie, na zewnątrz.
'Jak miło być w końcu wolnym!… Tęskniłeś, Isaac?’ Isaac był sparaliżowany strachem. 'Przecież, ty nie istniejesz! To była tylko moja wyobraźnia!’ – wyjąkał Isaac.
'Hahaha! Och, jestem całkiem prawdziwy, dzieciaku… Właściwie tak długo czekałem, aby ten dzień w końcu nastał… Kiedy będę mógł pobawić się z moim najlepszym przyjacielem na całe życie… Jeden, ostatni raz!’ Jego twarz wyglądała bardzo zabawnie, gdy to usłyszał, hahahah! Nie powinienem śmiać się z takich rzeczy… Jego krzyki były muzyką dla moich uszu… Pierwszy raz w życiu tak dobrze się bawiłem!” – opowiedział Ci. „A teraz, mam Ciebie! Będziemy się bawić we dwójkę…” – powiedział, po czym chwycił Cię swoją długą, rozciągniętą ręką. Pocałował Cię. Miałaś szczęście, że nie dźgnął Cię nosem… „To co? Możemy wracać na górę?” – zapytał. „Jasne” – odpowiedziałaś rumieniąc się.

Odpowiedz
1
spicejellybeans

spicejellybeans

„Laughing Jacka” – dokończył. „Hahahaha!” – usłyszałaś za sobą. L.J. wszedł do pokoju. „[Twoje Imię], jestem przekonany, że będziemy się świetnie razem bawić!”. Nie spodziewałaś się tego. „Tak, bawcie się dobrze…” – powiedział do Was Slenderman. Nie zrozumiałaś. Wyszliście z pokoju. „To… Gdzie idziemy?” – zapytałaś. „Dobra wiadomość! Nie musimy nigdzie wychodzić! Gotową zabawkę mam w piwnicy” – poinformował Cię, po czym zeszliście na dół. Mijaliście pokój, w którym była przeprowadzona rozmowa kwalifikacyjna… Gdy byliście na miejscu, zobaczyłaś mężczyznę przywiązanego do krzesła. Obok niego znajdował się stół, na nim zaś wiele ciekawych narzędzi. 'Zabawka’ L.J. była przytomna. „[Twoje Imię]! Jestem przekonany, że nigdy nikogo nie torturowałaś!”. „No, nie, nie miałam okazji…” – przyznałaś. „EJ! Pomóż mi! Błagam! Zrobię wszystko! Nikomu nic nie powiem!” – krzyczał do Was, jakbyście normalnie nie usłyszeli. „Och, przestań, chcę usłyszeć twoje krzyki, ale dopiero, gdy zaczniemy” – zwrócił się do niego Jack. „Jesteście piep******* psycholami! Ty jesteś piep****** czarno-białym clownem, a Ty… Ty jesteś jego piep****** suką!” – Jack był niewzruszony do chwili, gdy facet Cię obraził. Zdenerwował się. Podszedł do niego, trzymając nóż w ręce, pociągnął za jego język i zaczął powolutku go odcinać. Całe usta faceta zapełniły się krwią i mimo starań, nie mógł się wyrwać, Jack zadbał o to, żeby był porządnie związany. Chwilę później trzymał w rękach odcięty język. Zaczął szaleńczo się śmiać. Cały czas wzrok skupiony miał na Tobie. „Gdzie się patrzysz!?” – zapytał oburzony. Jack włożył swoje długie palce do jego lewego oczodołu. Szarpnął mocno za gałkę i od razu znalazła się na zewnątrz. Więzień cały czas krzyczał na tyle, na ile pozwalał mu brak języka. Jego lewe oko dyndało na nerwach wzrokowych swobodnie. Jack postanowił to zmienić, nożem odciął je i wziął do ręki. „Prezent” – zwrócił się do Ciebie dając ci gałkę oczną. „Czy ja właśnie dostałam oko?” – zapytałaś zdziwiona. „Tak! Nigdy wcześniej nie dostałaś oka, prawda?”. „Nie… Jesteś bardzo oryginalny”. Zaśmiał się w odpowiedzi. Następnie wyciągnął mu jakiś narząd… To chyba była nerka. I kilka metrów jelita. Chciał się popisać, nadmuchał żyrafę. „Oj, nie odpływaj, nie skończyliśmy!” – powiedział wstrzykując mu adrenalinę w kark. Wyciął mu także uśmiech, jak Jeffa. Nie spodobał się, więc później go zszył… Wyglądał jeszcze bardziej makabrycznie. Przyłożył mu do otwartego brzucha wiadro z karaluchami… Podgrzewając je… One, szukając drogi ucieczki rozlazły się na całą powierzchnię jego ciała, nie chciałaś wiedzieć, jak daleko zaszły. Oprócz tego zarobił wiele ran ciętych i kłutych, które oczywiście były posypywane solą… Autorko, ogarnij się. Na koniec wyrwał mu bijące serce z klatki piersiowej, kończąc jego męki i cierpienia. „Wow” – nie wiedziałaś, jak skomentować to, co właśnie robił. „Ach, to naprawdę świetna zabawa!” – uznał L.J. „Gdzie się tego nauczyłeś?” „Och, opowiem Ci! STORY TIME! Miałem kiedyś przyjaciela, najlepszego przyjaciela. Niestety, zostawił mnie na 13 cholernych lat. Gdy w końcu wrócił, miał nową przyjaciółkę… Byłem taki zły, że zostałem zastąpiony! Obserwowałem wszystko z mojego pudełka… Isaac, on… Próbował… dotykać jego przyjaciółkę, a ona się mu opierała. Chwycił świecznik, który stał obok i uderzył ją. Nigdy wcześniej nie widziałem przemocy na własne oczy! Zaczął przyprowadzać coraz to nowych przyjaciół do domu… A ja patrzyłem, obserwowałem, uczyłem się. Ale pewnego dnia, wiedziałem, że samo patrzenie nie wystarczy. Chciałem tego doświadczyć. Więc, gdy jednego dnia Isaac wrócił do domu, zobaczył moje pudełko. Zaczął kręcić korbą i rozległ się okropny i trzeszczący dźwięk piosenki Pop Goes The Weasel. Wypuścił mnie, na zewnątrz.
'Jak miło być w końcu wolnym!… Tęskniłeś, Isaac?’ Isaac był sparaliżowany strachem. 'Przecież, ty nie istniejesz! To była tylko moja wyobraźnia!’ – wyjąkał Isaac.
'Hahaha! Och, jestem całkiem prawdziwy, dzieciaku… Właściwie tak długo czekałem, aby ten dzień w końcu nastał… Kiedy będę mógł pobawić się z moim najlepszym przyjacielem na całe życie… Jeden, ostatni raz!’ Jego twarz wyglądała bardzo zabawnie, gdy to usłyszał, hahahah! Nie powinienem śmiać się z takich rzeczy… Jego krzyki były muzyką dla moich uszu… Pierwszy raz w życiu tak dobrze się bawiłem!” – opowiedział Ci. „A teraz, mam Ciebie! Będziemy się bawić we dwójkę…” – powiedział, po czym chwycił Cię swoją długą, rozciągniętą ręką. Pocałował Cię. Miałaś szczęście, że nie dźgnął Cię nosem… „To co? Możemy wracać na górę?” – zapytał. „Jasne” – odpowiedziałaś rumieniąc się.

Odpowiedz
1
spicejellybeans

spicejellybeans

„Eyeless Jacka” – dokończył. E.J. wszedł do pokoju. „Więc… Jestem z Tobą?” – zwróciłaś się do niego. „Tak. Nieważne, czy Ci się to podoba, czy nie…”. „Oczywiście, że mi się podoba! Slenderman powiedział, że mamy gdzieś razem iść…” – zaczęłaś. „Tak. Chcę Cię nauczyć, jak wykonuje się nefrektomię w prawidłowy sposób”. „Wróćcie szybko” – poprosił Slender. „Dobrze, wrócimy” – odpowiedział Jack. Wyszliście z rezydencji. „Masz jakiś upatrzony dom?” – zapytał Cię. „Drugi po lewej”. „Dlaczego?”. „Nie wiem, tak mi się powiedziało…”. „Drugi po lewej brzmi świetnie”. „Ten?” – zapytał, gdy dotarliście na miejsce. „Tak, chyba tak… Kto tam mieszka?”. „Nastoletni chłopak z rodzicami. Zdrowo się odżywia, jestem przekonany, że jego nerki będą świetnie smakować”. Podeszliście do domu. Na szczęście dla Was, okno było uchylone. E.J. szybko wdrapał się do środka i pomógł Ci wejść. Wasz cel spał. Jack, na wszelki wypadek, wstrzyknął mu jakiś płyn w kark. „Więc… [Twoje Imię], nefrektomia z dostępu lędźwiowego, czy z dostępu przezbrzusznego?”. „Może przezbrzusznego?” – odpowiedziałaś. „Och, nie odpowiada się pytaniem na pytanie… Z przezbrzusznego, co? Wiesz, jak wykonuje się taki zabieg?” – zapytał. „Nefrektomia z dostępu przezbrzusznego różni się miejscem cięcia, które wykonywane jest pod łukiem żebrowym i przebiega ze strony chorej nerki na stronę przeciwną, pozycją pacjenta na stole operacyjnym (leży on płasko na plecach) oraz faktem otwarcia jamy otrzewnej. Trud tej operacji jest w dużej mierze związany z sąsiedztwem dużych naczyń, takich jak aorta brzuszna i żyła główna dolna oraz bliskością wątroby po stronie prawej i śledziony po lewej…”. „Widzę, że masz obszerną wiedzę na ten temat. Masz świetną okazję zobaczyć z bliska, jak to robię”. Odkrył chłopaka i rzucił kołdrę na bok. Wyciągnął skalpel i przeciął łuk żebrowy po lewej stronie 'pacjenta’. Obserwowałaś, jak zręcznie wyciąga jego lewą nerkę na zewnątrz. „Wow! Ale szybko! Jesteś niesamowity!” – pochwaliłaś go. „Ciii, rodzice usłyszą” – upomniał Cię. „A tak, przepraszam…”. „Nic się nie stało. I… Dziękuję. Ale to wprawa i doświadczenie. Jak wytniesz tyle nerek, ile ja, też będziesz tak dobrze to potrafiła”. Zabrał się za drugą. Chwilę później trzymał ją w rękach. „Rodzice będą mieć rano miłą niespodziankę…” – stwierdził. „Idziemy?” – dodał po chwili. „Tak” – odpowiedziałaś, po czym wyszliście tą samą drogą, którą weszliście. „Kiedy zacząłeś to robić? No… Wiesz, jeść nerki?” – zapytałaś, gdy wracaliście do domu przez las. „Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?”. „Tak. Jestem Twoim pomocnikiem, Jack, chcę wiedzieć o Tobie więcej”. „Miałem kiedyś mamę… Wszyscy kiedyś mieli… Ale nie byłem dobrym synem. Olewałem ją. Ignorowałem. Miałem ją gdzieś… Nie zauważyłem, że jest chora. Poważnie chora. Jej nerka nie pracowała prawidłowo, trzeba było ją przeszczepić… Byłem zbyt młody, by być dawcą. Nie wiedziałem, co robić… Siedziałem tylko przy niej. Pewnego dnia spotkałem samobójcę. Zadałem wtedy idiotyczne pytanie… 'Czy mógłbyś oddać mi swoją nerkę?’. Rzuciłem się na niego, przez co wylądowałem w wodzie. Utonąłem… Ale obudziłem się, nie wiedziałem, jak to możliwe. Zacząłem się zastanawiać… Co jeśli tamta nerka nie była wystarczająco dobra? Zanim dam mojej matce nerkę, muszę sprawdzić, czy jest w porządku, czy jest idealna. Musiałem spróbować każdej. Ale żadna… żadna nie smakowała tak jak jej…”. „Jack…” – powiedziałaś i przytuliłaś go. „Już dobrze… Jestem przy Tobie. Będziemy szukać nerek, razem…”. „Chcesz zobaczyć, jak wyglądam bez maski?”. „Tak” – powiedziałaś pewnie. „Nie przestraszysz się?”. „Nie, Jack. Nie przestraszę się”. Bardzo powolnym ruchem zdjął maskę. Zobaczyłaś jego twarz w całej okazałości. „Jestem potworem…”. „Nie. Nie jesteś. I nie możesz tak uważać”. „Dziękuję, [Twoje Imię]…” – powiedział, po czym przysunął swoją twarz do Twojej. Pocałował Cię. Zarumieniłaś się. „Od teraz jesteś moja… Wracamy?” – zapytał. „Tak, chodźmy…” – powiedziałaś, nadal cała czerwona.
Heh xd Ja miałam Tobiego , ale z ciekawości chciałam zobaczyć inne zakończenia, żeby inni się nie męczyli to pisze ten koniec z E.J Jeszce inne napisze xd. Ale Jeffa i Tobiego nie xd Bo oni już są. ..

Odpowiedz
1
Hockstetter

Hockstetter

Zostałeś Proxy Boba i Rake'a!
"Rake'a i Boba" – dokończył. "Co?". "Przykro mi, ale zachowywałeś się bardzo nieuprzejmie, w stosunku do każdego… Jestem pewien, że świetnie się dogadacie". "Ale… jak to? Co jeśli, ja nie chcę?" – zapytałeś. Udało Ci się zdenerwować Slendermana, gratulacje. "Nie interesuje mnie to. Zniknij mi z oczu". Nie miałeś wyboru. Wyszedłeś przed rezydencję, a oni tam na Ciebie czekali. "Hehehe, jestem przekonany, że będziemy się razem świetnie bawić…" – powiedział Armless Bob. Powodzenia Ci życzę…

Wtf XD

Odpowiedz
Julkakrolowa

Julkakrolowa

Jeff
Super. Sprzedaż Opla mnie rozwaliła (ze śmiechu)

Odpowiedz
Koteczkipsiczki

Koteczkipsiczki

Zrobiłam wszystkich po kolei hah piękne zakończenia ^^

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej
Dodaj ankietę