Selekcja na Proxy! #4 [KONIEC]

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 24

Mangetsu

Mangetsu

…ale że romans z szefem szefów? Mam nadzieję że Zalgo nie wkurzy się na Slendiego za to że poderwał jego córkę

Odpowiedz
zosiap.official

zosiap.official

Zostałaś Proxy Boba i Rake\’a!

„Rake\’a i Boba” – dokończył. „Co?”. „Przykro mi, ale zachowywałaś się bardzo nieuprzejmie, w stosunku do każdego… Jestem pewien, że świetnie się dogadacie”. „Ale… jak to? Co jeśli, ja nie chcę?” – zapytałaś. Udało Ci się zdenerwować Slendermana, gratulacje. „Nie interesuje mnie to. Zniknij mi z oczu”. Nie miałaś wyboru. Wyszłaś przed rezydencję, a oni tam na Ciebie czekali. „Hehehe, jestem przekonany, że będziemy się razem świetnie bawić…” – powiedział Armless Bob. Powodzenia Ci życzę…

Nienawidzę cie autorko

Odpowiedz
Koteczkipsiczki

Koteczkipsiczki

Zrobiłam wszystkich po kolei hah piękne zakończenia ^^

Odpowiedz
LubieGofryTicciToby

LubieGofryTicciToby

Slendermana:)

Odpowiedz
Frisk789987

Frisk789987

Jeff XD

Odpowiedz

Ania95

te opowiadania na koniec są naprawdę fajne! Masz może konto na wattpad’zie? (ma się rozumieć że piszesz takich rzeczy więcej! są świetne!)

Zostałaś Proxy Eyeless Jacka

Jacka” – dokończył. E.J. wszedł do pokoju. „Więc… Jestem z Tobą?” – zwróciłaś się do niego. „Tak. Nieważne, czy Ci się to podoba, czy nie…”. „Oczywiście, że mi się podoba! Slenderman powiedział, że mamy gdzieś razem iść…” – zaczęłaś. „Tak. Chcę Cię nauczyć, jak wykonuje się nefrektomię w prawidłowy sposób”. „Wróćcie szybko” – poprosił Slender. „Dobrze, wrócimy” – odpowiedział Jack. Wyszliście z rezydencji. „Masz jakiś upatrzony dom?” – zapytał Cię. „Drugi po lewej”. „Dlaczego?”. „Nie wiem, tak mi się powiedziało…”. „Drugi po lewej brzmi świetnie”. „Ten?” – zapytał, gdy dotarliście na miejsce. „Tak, chyba tak… Kto tam mieszka?”. „Nastoletni chłopak z rodzicami. Zdrowo się odżywia, jestem przekonany, że jego nerki będą świetnie smakować”. Podeszliście do domu. Na szczęście dla Was, okno było uchylone. E.J. szybko wdrapał się do środka i pomógł Ci wejść. Wasz cel spał. Jack, na wszelki wypadek, wstrzyknął mu jakiś płyn w kark. „Więc… [Twoje Imię], nefrektomia z dostępu lędźwiowego, czy z dostępu przezbrzusznego?”. „Może przezbrzusznego?” – odpowiedziałaś. „Och, nie odpowiada się pytaniem na pytanie… Z przezbrzusznego, co? Wiesz, jak wykonuje się taki zabieg?” – zapytał. „Nefrektomia z dostępu przezbrzusznego różni się miejscem cięcia, które wykonywane jest pod łukiem żebrowym i przebiega ze strony chorej nerki na stronę przeciwną, pozycją pacjenta na stole operacyjnym (leży on płasko na plecach) oraz faktem otwarcia jamy otrzewnej. Trud tej operacji jest w dużej mierze związany z sąsiedztwem dużych naczyń, takich jak aorta brzuszna i żyła główna dolna oraz bliskością wątroby po stronie prawej i śledziony po lewej…”. „Widzę, że masz obszerną wiedzę na ten temat. Masz świetną okazję zobaczyć z bliska, jak to robię”. Odkrył chłopaka i rzucił kołdrę na bok. Wyciągnął skalpel i przeciął łuk żebrowy po lewej stronie ‚pacjenta’. Obserwowałaś, jak zręcznie wyciąga jego lewą nerkę na zewnątrz. „Wow! Ale szybko! Jesteś niesamowity!” – pochwaliłaś go. „Ciii, rodzice usłyszą” – upomniał Cię. „A tak, przepraszam…”. „Nic się nie stało. I… Dziękuję. Ale to wprawa i doświadczenie. Jak wytniesz tyle nerek, ile ja, też będziesz tak dobrze to potrafiła”. Zabrał się za drugą. Chwilę później trzymał ją w rękach. „Rodzice będą mieć rano miłą niespodziankę…” – stwierdził. „Idziemy?” – dodał po chwili. „Tak” – odpowiedziałaś, po czym wyszliście tą samą drogą, którą weszliście. „Kiedy zacząłeś to robić? No… Wiesz, jeść nerki?” – zapytałaś, gdy wracaliście do domu przez las. „Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?”. „Tak. Jestem Twoim pomocnikiem, Jack, chcę wiedzieć o Tobie więcej”. „Miałem kiedyś mamę… Wszyscy kiedyś mieli… Ale nie byłem dobrym synem. Olewałem ją. Ignorowałem. Miałem ją gdzieś… Nie zauważyłem, że jest chora. Poważnie chora. Jej nerka nie pracowała prawidłowo, trzeba było ją przeszczepić… Byłem zbyt młody, by być dawcą. Nie wiedziałem, co robić… Siedziałem tylko przy niej. Pewnego dnia spotkałem samobójcę. Zadałem wtedy idiotyczne pytanie… ‚Czy mógłbyś oddać mi swoją nerkę?’. Rzuciłem się na niego, przez co wylądowałem w wodzie. Utonąłem… Ale obudziłem się, nie wiedziałem, jak to możliwe. Zacząłem się zastanawiać… Co jeśli tamta nerka nie była wystarczająco dobra? Zanim dam mojej matce nerkę, muszę sprawdzić, czy jest w porządku, czy jest idealna. Musiałem spróbować każdej. Ale żadna… żadna nie smakowała tak jak jej…”. „Jack…” – powiedziałaś i przytuliłaś go. „Już dobrze… Jestem przy Tobie. Będziemy szukać nerek, razem…”. „Chcesz zobaczyć, jak wyglądam bez maski?”. „Tak” – powiedziałaś pewnie. „Nie przestraszysz się?”. „Nie, Jack. Nie przestraszę się”. Bardzo powolnym ruchem zdjął maskę. Zobaczyłaś jego twarz w całej okazałości. „Jestem potworem…”. „Nie. Nie jesteś. I nie możesz tak uważać”. „Dziękuję, [Twoje Imię]…” – powiedział, po czym przysunął swoją twarz do Twojej. Pocałował Cię. Zarumieniłaś się. „Od teraz jesteś moja… Wracamy?” – zapytał. „Tak, chodźmy…” – powiedziałaś, nadal cała czerwona.

aww 😊💕💞💓💘

Odpowiedz

Mirella_Rogers

Wszystko cudnie I bosko ale kur** naj gorsza creepypasta jest moim ojcem?!?!?😠😡👿😠👿😡😠😠👿😠👿😡👿👿

Odpowiedz
Kiriko.

Kiriko.

Cóż mogę powiedzieć…było cudownie…skończyło się ch***** XD

Odpowiedz
patka_sun

patka_sun

Zostałaś Proxy Slendermana a twoim partnerem jest Toby .to nieźle

Odpowiedz
Bugis_

Bugis_

Zostałaś Proxy Bloody Paintera!
„Bloody Paintera” – dokończył. „Mam nadzieję, że wiesz, co to sztuka…” – usłyszałaś za swoimi plecami głos Helena. „Cześć. Gdzie idziemy?” – zapytałaś. „Pomalować, oczywiście” – powiedział obojętnym, jak to Helen, tonem. „Nie wracajcie późno” – poprosił Slender. Ruszyłaś za swoim nowym przełożonym. Szedł szybko, ledwo dotrzymywałaś mu kroku. „Co rozumiesz przez ‚pomalować’?” – zapytałaś. „Wejdziemy do któregoś domu, zabiję wszystkich obecnych i spuszczę z nich krew. Na jedną osobę przypada 4-6 l, więc mam nadzieję, że będzie czym malować…”. „No, dobrze… Masz wybrany dom?”. „Ty wybierz, naprawdę, jest mi to obojętne” – stwierdził. „Może być ten?” – zapytał wskazując na losowy dom, gdy byliście już na miejscu. „Świetny. Idealny. Dom jak dom” – zauważyłaś – „Jak dostaniemy się do środka?”. „Oknem” – odpowiedział, krótko i na temat. Podeszliście do najbliższego okna. Niespodzianka, było zamknięte. Helen szybko to zmienił. Miał dużą wprawę w otwieraniu okien… Weszliście do środka. „[Twoje Imię], przynieś mi jakieś wiadro” – nakazał. „Skąd mam wziąć wiadro?” (pamiętaj, wziąć, nie wziąść). „Poszukaj” – powiedział, po czym udał się do sypialni. Kurde, denerwujące typy. Chwila, gdzie się w domu trzyma wiadra (poszukaj w kuchni)?! Dlaczego do cholery wiadro miałoby być w kuchni (mój quiz, moje zasady. Do kuchni.)?! Weszłaś do kuchni. Poszperałaś trochę w szafkach i obok kosza znalazłaś wiadro. Uznałaś, że się nada… Więc postanowiłaś zanieść je do Helena. Nawet szybko znalazłaś go w tak dużym domu. Stał obok łóżka, na którym leżały 3 osoby… Martwe. No, zdarza się. „Długo Ci zeszło” – zauważył Helen. „Następnym razem sam po nie idź…”. „Zdążyłem w tym czasie zająć się wszystkimi celami…”. Wziął od Ciebie wiadro. Patrzyłaś, jak robi na ciele dziewczyny więcej nacięć, coraz to bardziej je masakrując. Gdyby nie to, że jej matka była martwa, na pewno by jej nie poznała… Gdy zapełnił wiadro, zanurzył w nim rękę i zaczął pisać na ścianie. ‚Don’t Be Excited About Tomorrow, Because There Will Be No Tomorrow’.
W międzyczasie napełnił wiadro, pozbawiając krwi jeszcze jednych zwłok. Jak skończył pisać narysował obok uśmiechniętą buźkę. Z ostatnich zwłok także wydobył krew, nie mogła się zmarnować. Wziął wiadro i w każdym pomieszczeniu domu namalował na ścianie uśmiechnięte emoji. „Gotowe. Idziemy?” – zapytał. „Tak” – odpowiedziałaś bez wahania. „Nieźle malujesz” – pochwaliłaś go w drodze do domu. „Dzięki…”. „Jak zacząłeś malować krwią?”. „Chyba nie chcesz tego słuchać…”. „Jeśli Ty chcesz opowiedzieć, to ja chcę posłuchać. Chcę wiedzieć o Tobie więcej, Helen…” – zachęcałaś go. „No dobrze… Opowiem w dużym skrócie i to ma Ci wystarczyć. W szkole zawsze byłem samotnikiem. Nie lubiłem rozmawiać z ludźmi, byłem introwertykiem. Zostawałem wszystkim obojętny, do czasu, gdy zostałem wrobiony. Ktoś podłożył mi zegarek jakiejś dziewczyny z klasy… Wszyscy zaczęli myśleć, że ja go ukradłem. Od tamtej pory zaczęli mnie wyzywać, bić, niszczyć moje rysunki. Zaprzyjaźniłem się wtedy z Tomem, był wcześniej w takiej samej sytuacji. Był moim pierwszym przyjacielem. Pewnego dnia poprosił, bym spotkał się z nim na dachu. Dowiedziałem się wtedy prawdy, że to on mnie wrobił, że to przez niego byłem wytykany palcami. Zdarzył się wypadek, nie zdążyłem go uratować. Spadł, z 6 piętra. Obwiniałem się, za jego śmierć. Ale doszedłem do wniosku, że to nie była moja wina. Zasłużył na to, prawda? Skoro on otrzymał karę, to dlaczego inni nie? Sam wymierzyłem sprawiedliwość. Tamtej nocy wszyscy uczniowie, którzy znajdowali się w akademiku zginęli…” (to chyba była najdłuższa wypowiedź Helena w całym jego życiu). „Żałujesz, że ich zabiłeś?” – zapytałaś po chwili. „Oczywiście, że nie. To źle?”. „Nie. Dobrze, że nie żałujesz. Zasłużyli na to, co ich spotkało”. „Jesteś pierwszą osobą, która to powiedziała…” – powiedział, po czym zdjął maskę. „Wow, powinieneś jednak częściej ją zdejmować…”. Przybliżył się do Ciebie i pocałował Cię. Szybko założył maskę z powrotem. „Wracajmy, Slenderman prosił, by to nie zajęło zbyt długo. Będziemy mieć jeszcze dużo czasu, tylko dla siebie… A Ty, nie możesz mi odmówić” – prawdopodobnie uśmiechał się pod maską. „Spokojnie, nawet jeśli bym mogła, nie zrobiłabym tego” – powiedziałaś ruszając za nim.

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej