
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×










TW
AUTOR•Kiedyś odpiszę na wiadomości i komentarze!
Na razie oto kolejne postaci w wylosowanych w generatorach outfitów outfitach. Tym razem sami faceci. Ich ubrania zostały wylosowane z użyciem jedynego generatora również męskich outfitów jaki znalazłam (a nawet ich całej serii), autorstwa niesamowitej @Arielka535
_Antoniaa_
@TW chłopczyk po lewej skradł moje serce <3
WeraHatake
@TW Kurteczka, to naprawdę fajny challenge, jak chce się poćwiczyć rysowanie fullbody, na dodatek w różnych pozach i ubraniach – chyba powinnam czegoś takiego spróbować, tymczasem jedyne, co ostatnio narysowałam, to łoś-strażak i uroczy smok na zajęcia z dziećmi x'D
TW
AUTOR•Opowiadanie z przedostatniego wpisu nie przestaje mnie zadziwiać. Po pierwsze: ma już 11 części! Jest to coś zupełnie serio godnego pochwały. Konsekwencja jest ogromnie ważna w pisaniu, a jak mało nie działoby się w opowieści o Scarlet i Noahu, dzieje się w niej więcej niż w opowiadaniach które mają TYLKO pełne ilustracji przedstawienie postaci, króciutki prolog pisany kursywą i jeden lub dwa rozdziały po napisaniu których autor zaczyna kolejne opowiadanie. Bardzo rozumiem takich autorów – też mam 10 razy więcej pomysłów na vibe opowiadania, uniwersum i wygląd bohaterów niż na to, co ma się w nim tak naprawdę zdarzyć i znam sytuację, w której wydaje wam się, że macie wszystko wymyślone, a okazuje się, że to "wszystko" to tak naprawdę było kilka niepowiązanych ze sobą scen i ogólny koncept środowiska i postaci, a przełożenie tego na konkretne słowa na kartce jest niewykonalne, no ale! Bez włożenia wysiłku – i to faktycznego wysiłku, pisanie opowiadania zwykle bardziej przypomina pisanie pracy domowej niż puszczanie wodzy wyobraźni – nikt poza Wami nie pozna historii, którą chcieliście opowiedzieć. I tak oto Scarlet już dwudziesty raz mówi Noahowi, żeby s*********, a my nadal nie wiemy, co wydarzyło się w niezwykłym świecie gdzie magiczne smoki i gryfy prowadzą skomplikowane rozmowy dyplomatyczne!
Podobno kiedy Reymont wygrał Nobla za "Chłopów" to był jakiś pisarz który pisał bardzo podobną powieść tylko nigdy jej nie dokończył bo ciągle ją poprawiał. To, co piszecie, nie zawsze musi być dopięte na ostatni guzik – ważne, żeby najpierw w ogóle powstało.
Drugą fascynującą rzeczą (być może to stwierdzenie wyda wam się hipokryzją w obliczu poprzedniego) jest to, jak długo można w opowiadniu utrzymywać status quo. Myślałam, że to będzie wyglądać tak, że przez te 11 rozdziałów Scarlet i Noah będą się na przemian kłócić i godzić i kłócić i godzić (co byłoby nieznośne), ale nie, oni nawet tego nie robią, tylko trwają w dziwnym equilibrium, w którym co jakiś czas się całują, co jakiś czas pytają się nawzajem "i co teraz" i co jakiś czas Scarlet mówi Noahowi, żeby ten s********* (czego nigdy nie robi). Czasem jeszcze Ktoś Się Na Nich Patrzy. Wszystko nadal w dziwnie sterylnym środowisku do którego nie ma wstępu nic poza czystym, wydestylowanym związkiem Enemies to Lovers samym w sobie. W sumie zachowują się jak para nastolatków która uważa, że przeklinanie i obojętność są cool ale również eksploruje po raz pierwszy chodzenie z kimś. Co oznacza, że jest to opowiadanie całkiem realistyczne. I, jakkolwiek nic się w nim nie dzieje, jest lepsze niż historie z reklam AI z pinteresta w których główna bohaterka umiera w zamkniętym pomieszczeniu ale jej rodzina tak bardzo nią pomiatała i niezauważała i nienawidziła że nawet nie sprawdzą, czy wszystko z nią w porządku, a wszelkie oznaki że w pokoju leży trup zrzucają na rzekomą bezczelność i atencyjność tak naprawdę anielskiej głównej bohaterki (jestem pewna, że w którymś momencie znajdą jej szkielet i skomentują to słowami "No, tak! Giovanne jest tak atencyjna, że wykopała szkielet z cmentarza! Zaraz ją za to pobiję pasem i nie dostanie kolacji!")…
To było wszystko bardzo ważne informacje.
Dowidzenia.
Jeśli ktoś chciałby pomysł na przetrwanie fabularne – może być o duchu głównej bohaterki który musi skłonić nienawidzącą ją rodzinę żeby ta w końcu weszła do jej pokoju posprzątać jej rozkładające się zwłoki. AI się ucieszy.
TW
• AUTOR@Naelin to teraz je napisz >:( chcę przeczytać opowiadanie
To prawda. Samo robienie przetrwań fabularnych to tyle roboty za nędzną wypłatę (małe zainteresowanie) że nie dziwię się, że już nikt ich nie robi
FlamesAndGold
@TW Ej, ale imagine opowiadanie o bohaterce tak atencyjnej, że kopie trupy z cmentarza xd
TW
AUTOR•Ejpaczcie co moja siostra @Stalkujem_TW narysowała ♡ (w najnowszym wpisie to jest, musicie do niej iść żeby zobaczyć)
Choreomania
Zobaczyłam i wow
TW
AUTOR•Jestem zafascynowana tym opowiadaniem. Jeśli traktować wątki, motywy literackie i zabiegi stylistyczne jak składniki potrawy, to tutaj mamy czystą potrawę jednoskładnikową złożoną wyłącznie z motywu enemies to lovers bez żadnych dodatków. Nawet imiona postaci są tak bardzo "postacie z enemies to lovers" jak to możliwe. Nawet tytuł to po prostu "Enemies to Lovers"! Żadnych wątków pobocznych, żadnego wprowadzenia postaci czy ich cech poza tymi niezbędnymi do zaistnienia scen, samych postaci jest tylko tyle, żeby wystarczyło do zrealizowania wątku. Żadnych opisów czegokolwiek poza interakcjami typowymi dla tego wątku. Mam wrażenie, że można by tego używać jako praktyczne studium motywu literackiego.
(Jeśli się zastanawiacie, co sięze mną dzieje, to robię prezentację o wynikach moich badań na 8 rano jutro i utknęłam i nie wiem co dalej)
https://samequizy.pl/enemies-to-lovers/
Avinashi_
@TW jako aktualny spec od tych motywow stwierdzam że zaiste
FlamesAndGold
@TW Enemies to lovers to taki oklepany motyw tbh w większości
TW
AUTOR•A teraz opowiem wam moje przygody z naprawą laptopa:
1. Jak pamiętacie (bo oczywiście, że pamiętacie takie rzeczy!) w moim laptopie przestała normalnie działać litera e. Jak się okazało, problem eskalował, i wkrótce litery e, o, l, cyfra 3 i spacja przestały działać w ogóle.
2. Poszłam wymienić klawisze do przybytku naprawiającego laptopy.
3. Okazało się, że to nie będą klawisze, tylko cała klawiatura. No dobra.
4. Okazało się, że gość naprawiający komputery jeszcze nigdy nie widział takiego modelu laptopa. Naprawę w związku z tym wycenił na 380 zł bo o części trudno i podobno trzeba wymienić całą płytę. No dobra. Laptop miał być na czwartek.
3. Dzwonię w czwartek. Okazuje się że części są jeszcze bardziej super rzadkie i naprawa jednak będzie kosztować 440 zł. W związku z czym odwołałam naprawę bo to dużo pieniędzy jak na naprawę kilku klawiszy w 4letnim laptopie który już i tak ma mało miejsca na dysku, ale potem ją od-odwołałam. Laptop miał być jednak na piątek.
4. W piątek dostałam telefon że wysłali mu jednak złą klawiaturę (znowu) i laptop będzie na wtorek. W tym momencie uległam przekonaniu że nad laptopem ciąży pradawna klątwa i odwołałam naprawę – powiedziałam, że odbiorę laptop we wtorek bez naprawy. Uznałam, że albo kupię sobie klawiaturę przenośną (taniej niż 440 zł napewno) albo do tych kilku klawiszy będę używać ekranowej (co byłoby baaaardzo niewygodne przez spację)
5. W międzyczasie przypadkiem wyprałam kabel do laptopa.
6. Dzisiaj odebrałam laptop. Wszystko działa. Kabel też.
Widocznie po prostu musiał odpocząć.
Zdaję sobie sprawę, że te klawisze za niedługo pewnie znowu przestaną działać i że dla kogoś, kto zna się na komputerach ta historia brzmi pewnie strasznie głupio. Piszę ją głównie po to żeby wypróbować, czy klawisze faktycznie działają. Ale czasami warto się ucieszyć, że są rzeczy na niebie i ziemi o których się elektronikom nie śniło :)
.Emisia.
O jeny xD
Dobrze, że w końcu leniwa literka E i koledzy wrócili do pracy
WeraHatake
@TW Morał z tej historii taki, że laptopy też potrzebują odpoczynku i regeneracji x'D A tak na poważnie, to kosmos – też bym chyba zwaliła wszystko na klątwę, tak dużo tutaj momentów pogłębiających problem XD Oby wszystko działało dobrze jak najdłużej!