
Prawda wychodzi na jaw… Jak wielkim kłamstwem było całe twoje dotychczasowe życie?
Czujesz wszystko, każde uderzenie, każdy podmuch wiatru i ten piekielny ból. Nie czujesz tylko, że żyjesz.
– Czyli uważasz, że…? – zaczęłaś nie do końca rozumiejąc białowłosą. – Że się w tobie zakochał! – odparła z uśmiechem.
– Więc czemu jestem u ciebie? – zapytałaś. – Zaraz! Czy my… – modliłaś się, żeby to czego się obawiałaś nie było prawdą.
– Musisz mi pomóc. – powiedział i zaczął się rozglądać czy ktoś na pewno was nie widzi.
Nie miałaś pojęcia co chłopak mógł ci powiedzieć, ale czułaś, że ta informacja mogła być przydatna. I nie myliłaś się…
– Ostatni raz powtarzam – zaczął, mocno trzymając Cię za nadgarstki – Lepiej uważaj na to, co mówisz, bo możesz pożałować. Dużo bardziej niż ostatnim razem. – powiedział i puścił Cię.
Byłaś pewna, że już go widziałaś i nawet wiedziałaś gdzie. Przerażenie opanowało całe Twoje ciało. Oni wrócili… Oni wiedzą… Oni już tu są…
– Za to ty musisz mieć jej sporo, skoro się buntujesz. Ale powiem ci, że przy mnie twoja odwaga jest nic nie warta. Lepiej, żebyś miała mózg i już siedziała cicho.
– Co ty kurde znowu robisz? – usłyszałaś znajomy, wkurzony głos, a gdy tylko spojrzałaś na jego właściciela Twoje obawy się potwierdziły.
– Co ty kurde robisz? – usłyszałaś czyjś zły głos. Spojrzałaś na tą osobę, był to chłopak, który razem z Tobą wylądował na ziemi.










