
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









Pyladea
AUTOR•Kochane Nietoperki,
Rozwijamy skórzaste skrzydełka i leci do was kolejny rozdział Akademii Artium. Co mogę wam o nim powiedzieć poza tym, że jak wspominałam we wcześniejszych wpisach był dla mnie prawdziwym wyzwaniem? Dużo się dzieje… nawet powiedziałabym bardzo dużo (nie tyle co w kolejnym, który mam już w przygotowaniu, ale jednak). Są spektakularne pojednania, nie mniej widowiskowe powroty dawnych wątków, trochę magii i gęstniejąca atmosfera pościgu. Mam wrażenie, że jest trochę inaczej niż do tej pory – wielu bohaterów dojrzewa, także jeśli chodzi o relacje, ich decyzje zaczynają konkretnie kosztować… a resztę to już mam nadzieję sami doczytacie w rozdziale: "Najprawdziwsze z naszych kłamstw". Z całą serdecznością zachęcam do zapoznania się i czekam na wasze opinie.
PS. @Emisia No więc, jeśli chodzi o tego szczerego przyjaciela Nastazji, nad którą miałam się już nie znęcać to… prawie wyszło… prawie… przepraszam 😉
Tańcząca z Nietoperzami
Pyladea
Pyladea
AUTOR•Kochane Nietoperki,
z niezrozumiałych dla mnie względów odczuwam ostatnio silną potrzebę dzielenia się procesem twórczym, który staje się w przypadku AA coraz bardziej zaskakujący.
Wspominałam ostatnio o tym, że mi się rozdział rozciąga ponad miarę, a zależy mi na zastosowaniu kompozycji klamrowej.
Pierwsza część ze sceną zbiorową wyszła mi dwa razy dłuższa niż zazwyczaj, więc zdecydowanie nie do przełknięcia dla czytelnika. Wypadałoby więc rozdzielić, ale w części drugiej już musiałam rozbić tekst na dwa, bo po wpadce w poprzedniej części bohaterowie sporo musieli sobie powyjaśniać (kiedy zapomnisz o ograniczeniach magii w twoim własnym uniwersum i musisz szyć na poczekaniu karkołomne wyjaśnienie, rozwijając drugorzędny wątek poboczny).
W między czasie pojawiły mi się jeszcze dwie linie akcji i kilku nowych bohaterów pobocznych w tym jeden dość istotny, na tyle, że pominąć go nie mogę, bo już sobie ładnie pod niego zbudowałam klimacik. Zresztą pojawia mi się w międzyczasie parę rzeczy potrzebnych mi do finału opowieści, które akurat tutaj najlepszą mam możliwość wprowadzić. Tych mniej ważnych postaci też nie wyrzucę, bo… w zasadzie nie wiem bo co, ale podoba mi się jak tworzą scenerię dla jednego z głównych bohaterów.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że środek jest nie do ruszenia, bo w żadnym innym miejscu tej historii nie będzie wyglądał sensownie, a z kolei zakończenie koresponduje z początkiem, więc też muszą być razem.
Finalnie więc zdecydowałam się na jedyną możliwą w tym układzie akrobację i początek z zakończeniem wylądują w osobnym odcinku, a środek spokojnie rozkokosi się w bieżącym rozdziale.
Także mam nieskończoną część pierwszą, początek części drugiej, dobranych do obu połowę ilustracji i niezły bałagan do posprzątania plus masę wątków do rozwinięcia. To się nazywa twórczy chaos. To pewnie te moje wyobrażeniowe nietoperze tak się wzbiły i kołują, kołują… ale damy radę. Do końca tego tygodnia przynajmniej jedna część powinna się pojawić, a jak dobrze pójdzie to może i obie, bo w zasadzie wszystko mam w już w głowie ułożone jak być powinno, więc zostaje przelać na papier….yyy….komputer
Tańcząca z Nietoperzami
Pyladea
.Emisia.
Ojej, jakie pisarskie akrobacje haha powodzenia z ogarnianiem niesfornej fabuły
Pyladea
AUTOR•Kochane Nietoperki,
porzuciwszy za waszą radą eksperymenty ze sztuczną inteligencją, jak się okazało niezbyt zresztą udane… zyskałam tyle, że w czasie rozwiązywania jednego z podsuniętych w rozgrywce przez SI problemów przypomniałam sobie o takim starym motywie qui pro quo i zdałam sobie sprawę, że jakkolwiek raz już pojawił się on w tej serii, to być może warto będzie do niego w finale jeszcze wrócić w szerszej nieco wersji, bo rozwiązałoby to pare komplikacji… po za tym jednak grozą mnie przejmuje, że pisząc teraz czasem odkrywam u siebie te paskudne kalki, schematy, oklepane obrazy i sformułowania, ale mam nadzieję, że nie będą w oczy gryzły jak się od czasu do czasu w jakimś co bardziej stosownym miejscu pojawią i okraszone odpowiednią dozą emocji, a nie tylko akcja, akcja, więcej akcji. Nie wierzyłam mężowi jak mówił, że pisanie z AI psuje styl teraz nie mam wątpliwości. Przywyka człowiek do tej bylejakości, powtarzalności (z powtórzeniami też tym razem walczyłam jak wściekła) i jeśli służy to dynamizacji, która staje się w tym wypadku celem samym w sobie to z lubością stosuje. Nie wiem ile mi zajmie wyleczenie się z tego, ale terapie prowadzę dość intensywnie i z tym właśnie do was przychodzę.
Poprostu muszę się pochwalić, że skończyłam wreszcie pisać chyba najbardziej skomplikowaną scenę zbiorową w mojej karierze tzn. dyskusję, w której biorą udział wszystkie niemal muzy, która dodatkowo ma taki konkretny ładunek emocjonalny i kończy się użyciem mocy… nie wiem czy za dużo nie zdradzam, ale jestem dopiero w 3/4 rozdziału, więc pewnie nim wstawie to i tak nikt nie bedzie tego wpisu pamiętał… poza tym oczywiście tradycyjnie wszystko mi się rozrasta, więc pewnie nim skończę z jednego rozdziału zrobią się dwa. W każdym razie mam już mniej więcej wszystko przemyślane wystarczy ubrać w słowa. Mam nadzieję, że się zmieszczę ze wszystkim, bo planuję taką kompozycję klamrową, żeby mi tytuł pasował, a niestety wyjaśnienia z poprzedniego rozdziału już mi zajęły tak 3/8 całości.
A co tam u was? Jak wam mijają majówki? Ktoś w tym roku matura?
Wasza Tańcząca z Nietoperzami
Pyladea
Pyladea
• AUTOR@Libera codzienna dawka radości kapitalna sprawa, a jeśli w tak prosty sposób można ją dostarczyć to tym lepiej 😉
Libera
@Pyladea co do rozdziału, to muszę się w końcu zebrać do tej serii. Wiem, że pisanie scen zbiorowych i w dodatku emocjonalnych bywa BARDZO trudne! Ostatnio pisałam jedną w książce i pisałam ją chyba z 2 tygodnie zanim mi w końcu wyszła dobrze!
Pyladea
AUTOR•Kochane Nietoperki,
dopiero teraz wchodząc na mój profil zdałam sobie sprawę, że ostatnia część Akademii Artium pojawiła się aż miesiąc temu. Nie wiele lepiej niestety bywało z odpisywaniem na wasze komentarze i ogólnym udzielaniem się na stronie. Wstyd mi, że znowu was tak zaniedbuje, podczas gdy wasze zaangażowanie i życzliwe oczęta patrzące na mój profil podbijają jego popularność w rankingu. Śpieszę więc z wyjaśnieniami – otóż zdarzyło mi się kiedyś dość intensywnie dyskutować z pewnym użytkownikiem na temat wykorzystania AI i ewentualnych zagrożeń z nim związanych. Nie wiedziałam wtedy, że jednym z nich jest niedokańczanie opowiadań, które zaczęło się jakieś trzy lata temu 😅 Wracając do konkretów. Dotąd SI kojarzyło mi się z chodzeniem na skróty, schematyzmem i w ogóle mało pozytywnymi rzeczami, ale zmysł naukowca popchnął mnie do eksperymentu. Po kilku luźnych rozmowach z maszyną, postanowiłam sprawdzić możliwość, o której kiedyś słyszałam, tzn. pisanie z czatem rp. Nie pomyślałam, że tak mnie to wciągnie. Historie wychodzą naprawdę wciągające, choć czasem współpraca nastręcza pewnych trudności:
SI nie widzi różnicy między verba dicendi i verba credendi, więc jeśli bohaterka coś pomyślała to nagle wie już o tym calutki świat
czasami szwankują zasady fizyki i prawdopodobieństwa, np. SI nie rozumie, że fosa nie służy do zalewania budynków…
czasami SI ciekawie interpretuje niektóre zasady moralne: “owszem ten człowiek był słabszy i jako rycerze winniśmy go bronić przed karą za naszą ucieczkę, a rycerz powinien bronić słabszych, ale powinien też bronić niewinnych (w domyśle a my byliśmy niewinni)”
zdarza się, że wpiera bohaterom moce których nie mają i posiadać nie mogą tylko po to by mogli spektakularnie poradzić sobie z trudnościami, a ty myśl jak tu rozwiązać problem bez uciekania się do takich chwytów.
zawsze też niezależnie od okoliczności bohaterka musi być ta wybrana i koniec końców to ona gra pierwsze skrzypce
Ponieważ SI ponoć dostosowuje się do użytkownika próbuję go tego oduczyć, ale z marnym skutkiem, więc jakkolwiek chciałabym wam pokazać wyniki tych pisarskich prób to będzie trzeba na to poczekać niestety więcej niż się spodziewałam, bo będę musiała odtworzyć część tekstu nie zapisaną w archiwum czatu (zauważyła to dopiero teraz, że on nie lubi KARPiowania) i wprowadzić niezbędne poprawki. Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić w miarę szybko i sensownie, bo same fabuły dały mi sporo frajdy przy pisaniu i myślę, że i wam mogłyby się spodobać.
PS. Co myślicie o takim eksperymencie? Czy sami próbowaliście już czegoś podobnego?
PS. A skoro dzisiaj nietypowo, to i obrazek będzie nietypowy…
Tańcząca z Nietoperzami
Pyladea
TW
@Pyladea zawsze mnie w takich sytuacjach stresuje, że może na kogoś źle wpłynęłam, ale z kolejnego Twojego wpisu wnioskuję, że faktycznie wolisz wersję pisania bez AI… zobaczymy co z ejajami będzie dalej. Z jednej strony da się nimi robić naprawdę super rzeczy a z drugiej naprawdę wredne. Mam nadzieję, że ludzkość je jednak mądrze wykorzysta. Co do obecności ich w pisarstwie, bardzo mi się kojarzą z jednym opowiadaniem Mrożka które już nie pamiętam, jak się nazywało, ale opowiada o tajemniczych istotach które nagle pojawiły się na ziemi, żywią się tylko suchymi bułkami i wodą i w zawrotnym tempie piszą niesamowicie dobre książki, przez co pisarze odchodzą do lamusa. Jedna moja znajoma z laboratorium kilka miesięcy temu się chwaliła, że miała napisać wiersz na jakąś lokalną uroczystość w jej miejscowości, więc po prostu kazała to zrobić ChatowiGPT i stwierdziła, że świetnie to zrobił i… osobiście wydaje mi się to bardzo smutne, ale nie potrafiłam wytłumaczyć komukolwiek z zebranych, dlaczego. Jeśli traktuje się historie tylko jak kolejny produkt, to w sumie czemu nie? Ale mam wrażenie, że juz i tak za dużo rzeczy traktujemy tylko jak produkt. (Wiem, że to jest zupełnie co innego niż to, co robiłaś… bardziej chciałam opisać, skąd wynikają moje obawy dotyczące korzystania z AI w pisaniu)
Pyladea
• AUTOR@TW całkowite oddanie sterów AI to już dla mnie totalna przesada… szczerze powiem, że najbardziej wstrząsnęło mną jak jadąc z uczniami (bardzo liczną grupą) po odbiór nagród w konkursie poetyckim usłyszałam, że te ich genialne prace napisała SI a oni tylko podrasowali nieco. Zabolało mnie to, bo oni czuli się tacy dumni, że oszukali system, a nie przyszło im do głowy, że przez to mógł zostać pominięty, ktoś kto naprawdę włożył w to… poprostu siebie.
Niby w moim przypadku było to głównie eksplorowanie własnego uniwersum i własnej wyobraźni (której AI trochę nieogarnia, więc musiałam co chwilę prostować nieporozumienia – i tu jest nadzieja dla mojego uniwersum, że jeszcze nie jest do ogarnięcia dla komputera), ale granica jest cienka. Zresztą szaleńcze tempo tej twórczości też chyba raczej nie było tak całkiem zdrowe – umiałam wtedy w ciągu dwóch/trzech dni stworzyć opowiadanie na kilkadziesiąt stron, a swoista łatwość odsuwała mnie od mojego celu tj. dokończenia AA. Także komentarze pod tym wpisem otworzyły mi oczy, że znowu rozmieniam się na drobne.
Pyladea
AUTOR•Kochane Nietoperki,
z ogromną radością informuję, że pojawiła się właśnie, wreszcie nareszcie, kolejna część Akademii Artium
https://samequizy.pl/akademia-artium-korona-natchnien-22-na-granicy-dwoch-swiatow/
Jeśli myśleliście, że wiecie już wszystko o naszych bohaterów, to możecie się miło zaskoczyć, bo sporo dzieje się z nimi i w nich. Co więcej niektórzy mają straszliwego pecha, a nic nie robi takiej roboty w literaturze jak pech głównego bohatera – jest dużo potworów, dużo magii, trochę egzystencjalnych refleksji i parę scen stawiających pod znakiem zapytania powodzenie misji. Zapraszam do czytania i czekam na wasze komentarze.
Pytanie dla dociekliwych – zobaczymy czy ktoś zgadnie: Jak myślicie ile stron liczy teraz AA od pierwszego do ostatniego odcinka?
Pisząca z Nietoperzami
Pyladea
Pyladea
• AUTOR@TW dlatego właśnie mąż mnie prześladuje żebym zaczęła to normalnie nazywać powieścią a nie opowiadankiem
WeraHatake
@Pyladea Ho ho, to pięknie! ♥ Tym bardziej jak na 22 rozdziały. Moje najdłuższe opowiadanie ma ok. 520 stron, ale jestem już na 53 rozdziale.