Jaki kawał wywiniesz z bliźniakami Weasley?

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 45

haniaav

haniaav

Tykanie wielkiego zegara bezceremonialnie utrudniało napisanie kolejnego w tym tygodniu testu. Odkąd Umbridge pojawiła się w Hogwarcie, uczniowie nie mają co liczyć choć na chwilę przerwy od nauki. Rozsiadłaś się wygodniej na twardym krześle i przeczytałaś kolejne wzięte z kosmosu zadanie, kiedy nagle poczułaś delikatne kopnięcie w nogę Twojego krzesła. Cofnęłaś się dyskretnie do tyłu i oparłaś się o ramę krzesła. – Działaj – usłyszałaś z ust siedzącego za Tobą Freda. Wyciągnęłaś spod przydużej szaty niewielką buteleczkę i ostrożnie położyłaś ją płasko na ziemi. Ułożyłaś na niej trzy palce, po czym delikatnie pchnęłaś ją pod nogi stojącej na samym środku Umbridge. Po sali rozniosło się echo kulającej się buteleczki, która na końcu trasy z brzdękiem odbiła się od różowych pantofli Różowej Landryny. Kobieta badała ją surowym wzrokiem. Już nachylała się, by po nią sięgnąć, kiedy ta nagle wydała z siebie syk wydalającego się gazu. Szarawa chmurka zgrabnie ulotniła się ku górze, powoli zajmując każdą, najdrobniejszą część sufitu. Nagle jakby z nieba runęła najprawdziwsza ulewa, która w dwie sekundy zdołała zniszczyć leżące na naszych ławkach testy. – Powstrzymać to! – wykrzyczała przemoczona do suchej nitki Umbridge, kiedy nagle z czarnych chmur wydobył się oślepiający piorun, który wylądował tuż przed przerażoną twarzą nauczycielki. – Można prosić do tańca – zagadnęli szarmancko bliźniacy, kierując w Twoją stronę dłonie. – Tańcem w deszczu nie pogardzę!

Odpowiedz
annakarina56

annakarina56

Niezdane egzaminy!
Tykanie wielkiego zegara bezceremonialnie utrudniało napisanie kolejnego w tym tygodniu testu. Odkąd Umbridge pojawiła się w Hogwarcie, uczniowie nie mają co liczyć choć na chwilę przerwy od nauki.
Rozsiadłaś się wygodniej na twardym krześle i przeczytałaś kolejne wzięte z kosmosu zadanie, kiedy nagle poczułaś delikatne kopnięcie w nogę Twojego krzesła. Cofnęłaś się dyskretnie do tyłu i oparłaś się o ramę krzesła.
– Działaj – usłyszałaś z ust siedzącego za Tobą Freda. Wyciągnęłaś spod przydużej szaty niewielką buteleczkę i ostrożnie położyłaś ją płasko na ziemi. Ułożyłaś na niej trzy palce, po czym delikatnie pchnęłaś ją pod nogi stojącej na samym środku Umbridge. Po sali rozniosło się echo kulającej się buteleczki, która na końcu trasy z brzdękiem odbiła się od różowych pantofli Różowej Landryny. Kobieta badała ją surowym wzrokiem. Już nachylała się, by po nią sięgnąć, kiedy ta nagle wydała z siebie syk wydalającego się gazu. Szarawa chmurka zgrabnie ulotniła się ku górze, powoli zajmując każdą, najdrobniejszą część sufitu. Nagle jakby z nieba runęła najprawdziwsza ulewa, która w dwie sekundy zdołała zniszczyć leżące na naszych ławkach testy.
– Powstrzymać to! – wykrzyczała przemoczona do suchej nitki Umbridge, kiedy nagle z czarnych chmur wydobył się oślepiający piorun, który wylądował tuż przed przerażoną twarzą nauczycielki.
– Można prosić do tańca – zagadnęli szarmancko bliźniacy, kierując w Twoją stronę dłonie.
– Tańcem w deszczu nie pogardzę!

Odpowiedz
hermionagranger332

hermionagranger332

I wtedy nastała ciemność…
– A co jeśli nam się nie uda i nas przyłapią? Wiecie, że to może nie wyjść tak jak zaplanowaliśmy – powiedziałaś przekładając w dłoniach proszek natychmiastowej ciemności.
– Och [T.I.], czy kiedykolwiek nie udał nam się kawał? – odparł jak zwykle pewny siebie Fred.
– Mam ci przypomnieć ile w tym roku mieliśmy szlabanów? – zapytałaś unosząc brwi do góry.
– Dobra, już tak nie przeżywaj. Chodźmy, bo zaraz drużyny wchodzą na boisko – powiedział George. Całą trójką wyszliście z pomieszczenia, w którym omawialiście szczegóły waszego planu. Zajęliście miejsca na trybunach. Mecz się rozpoczynał. Na boisko najpierw wleciała drużyna Ślizgonów. Brawa rozbrzmiały jedynie ze strony uczniów z domu węża. Następnie pojawili się Puchoni. Gwizdek rozbrzmiał na znak rozpoczęcia meczu, a pani Hooch uwolniła piłki. Uczniowie latali za nimi na miotłach oraz bronili swoich bramek. Obserwowaliście całą rozgrywkę uważnie wyczekując na idealny moment. W końcu, kiedy znicz poszedł u ruch, nadszedł czas by działać.
– Teraz? – zapytałaś.
– Teraz! – odpowiedzieli naraz bliźniacy. W tej chwili wskoczyliście na swoje miotły i wznieśliście się w powietrze. Rozsypaliście proszek przelatując nad boiskiem. Całą jego powierzchnię wypełniła nieprzenikniona, czarna mgła. Wielkie uśmiechy zagościły na waszych twarzach, a wy przybiliście sobie grupową piątkę. Po raz kolejny wasz dowcip wyszedł idealnie.

Odpowiedz
Secr3tum_TarQuant

Secr3tum_TarQuant

Niespodzianka!

– Przymknij się Fred, bo zaraz wszystkich obudzisz- wysyczałaś, powoli kończąc swą cudowną pracę. – Spokojnie, użyłem zaklęcia wyciszającego – przewrócił oczami, podszczypując Twój prawy bok. – Nie pozwalaj sobie – warknęłaś, doklejając ostatnie detale. – No i gotowe! – I co ten żart ma na celu? – mruknął George, dokładnie badając wzrokiem wyklejony papierem prezentowym Pokój Wspólny Ravenclaw. – Ubaw? Frajdę? No proszę was – założyłaś ręce na piersi i spojrzałaś na nich z niedowierzaniem. – Ale to raczej… słaby żart – wzruszyli ramionami, na co wypuściłaś głośno powietrze z płuc. – Po pierwsze: Krukoni wprost nienawidzą zmian. Wolą, gdy coś pozostaje stałe i niezmienne. Po drugie: owinęliśmy papierem nawet książki, co jest dla nich wręcz przekleństwem. Po trzecie: większość Krukonów ma tu pochowane słodycze, a z tej warstwy papieru niczego nie wygrzebią – zarechotałaś, a na Twoją twarz wstąpił uśmiech pełen grozy. – Podoba nam się twój tok myślenia – zatarli ręce, po czym z uśmiechami objęli Cię ramionami i odprowadzili do dormitorium. ****************************** Słońce świeci, ptaszki śpiewają, a ryki Krukonów rozpościerają się, aż po dalekie łąki, lasy, rzeki…
Końcówka śmieszna

Odpowiedz
Chisai

Chisai

Niezdane EGZAMINY!?

Odpowiedz
Harc_ukulelist

Harc_ukulelist

A teraz uśmiech!
– Dobra, to już ostatnia – wyszeptałaś, dolewając czerwonego barwnika do pasty jednego z uczniów Gryffindoru. Pozostałym domom uczyniliście to samo, tyle że w przypasowanych do nich kolorach.
– Czyli do śniadania? – uśmiechnęli się chytrze bliźniacy, kończąc wypełnianie ostatnich tubek.
– Do śniadania – puściłaś im oczko, wracając do swojego wygodnego łóżeczka.

*****************************

Na śniadaniu:
Przybyliście jako jedni z pierwszych. Sala stopniowo napełniała się przemęczonymi uczniami, którzy nawet nie myśleli o nawiązywaniu jakiejkolwiek konwersacji.
– Pamiętaliście? – uśmiechnęłaś się do nich dyskretnie czerwonym uzębieniem.
– Raczej, nie inaczej – odpowiedzieli chórem, a ich zęby promieniowały kolorem.
– Teraz tylko czekać aż…
Nim zdążyłaś dokończyć, drzwi zostały gwałtownie otworzone, a do środka weszła niska kobieta ubrana w karmazynową szatę.
– Co za ładne buzie! – krzyknęła kobieta znana z Proroka Codziennego. – Możemy już robić to zdjęcie?
– Jakie zdjęcie? Ona wszystko zepsuje! – zaniepokoiłaś się, spoglądając na przyjaciół z powątpiewaniem.
– Tak, Rito – westchnął najwyraźniej zniesmaczony Dumbledore – Moi drodzy! Rita poprosiła naszą szkołę o zdjęcie do artykułu, więc proszę wszystkich o powstanie i ustawienie się przed mównicą – zarządził, a uczniowie z niemałym jękiem wypełnili jego prośbę.
– A może jeszcze nie wszystko stracone- pomyślałaś na głos, stając wraz z bliźniakami na samym środku zgromadzenia. Rita przyprowadziła „profesjonalnego” fotografa, który po ustawieniu się w odpowiednim kącie szykował się do wywołania zdjęcia. Wyjęłaś zza pazuchy Kieszonkowe Bagno i delikatnie rozdarłaś opakowanie, po czym rzuciłaś je pod nogi osób stojących na przedzie.
– Suszymy ząbki, moi drodzy! – wykrzyczałaś wraz z naciśnięciem przez fotografa przycisku, a wszyscy mimowolnie posłuchali Twojej rady, ukazując na światło dzienne swoje barwne uzębienie. Bagno stopniowo wylewało się, zajmując bardzo dużą powierzchnię, a smród zdołałby nawet przelecieć przez obiektyw aparatu. Po sali rozniosły się niemałe piski dziewczyn, których pantofelki przeistoczyły się w górę bagna. Wysunęłaś w stronę bliźniaków złożone w pięści dłonie, którymi Ci bezceremonialnie przybili żółwika.
Jaki miał być temat artykułu?
„Albus Dumbledore najlepszym dyrektorem w historii Hogwartu?”

Odpowiedz

B...r

Niezdane egzaminy!
Tykanie wielkiego zegara bezceremonialnie utrudniało napisanie kolejnego w tym tygodniu testu. Odkąd Umbridge pojawiła się w Hogwarcie, uczniowie nie mają co liczyć choć na chwilę przerwy od nauki. Rozsiadłaś się wygodniej na twardym krześle i przeczytałaś kolejne wzięte z kosmosu zadanie, kiedy nagle poczułaś delikatne kopnięcie w nogę Twojego krzesła. Cofnęłaś się dyskretnie do tyłu i oparłaś się o ramę krzesła. – Działaj – usłyszałaś z ust siedzącego za Tobą Freda. Wyciągnęłaś spod przydużej szaty niewielką buteleczkę i ostrożnie położyłaś ją płasko na ziemi. Ułożyłaś na niej trzy palce, po czym delikatnie pchnęłaś ją pod nogi stojącej na samym środku Umbridge. Po sali rozniosło się echo kulającej się buteleczki, która na końcu trasy z brzdękiem odbiła się od różowych pantofli Różowej Landryny. Kobieta badała ją surowym wzrokiem. Już nachylała się, by po nią sięgnąć, kiedy ta nagle wydała z siebie syk wydalającego się gazu. Szarawa chmurka zgrabnie ulotniła się ku górze, powoli zajmując każdą, najdrobniejszą część sufitu. Nagle jakby z nieba runęła najprawdziwsza ulewa, która w dwie sekundy zdołała zniszczyć leżące na naszych ławkach testy. – Powstrzymać to! – wykrzyczała przemoczona do suchej nitki Umbridge, kiedy nagle z czarnych chmur wydobył się oślepiający piorun, który wylądował tuż przed przerażoną twarzą nauczycielki. – Można prosić do tańca – zagadnęli szarmancko bliźniacy, kierując w Twoją stronę dłonie. – Tańcem w deszczu nie pogardzę!

Odpowiedz
1
lady66lena

lady66lena

Niezdane egzaminy

Odpowiedz
_Rielle_

_Rielle_

A teraz uśmiech!

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej