Hm… jak mam być szczera to mam wrażenie, że trochę za bardzo wyszedł z tego plan ramowy połowy dystopii… teraz dystopie już nie powstają w takich nakładach jak kiedyś, więc może to kwestia tego, że mi się już przejadło a młodszemu pokoleniu jeszcze nie. W każdym razie o co mi chodzi: wydaje mi się, że tej iteracji motywu "protagonista żyje w bezpiecznym ale pozbawionym swobody systemie, ażtunagle spotyka kogoś, kto żyje poza systemem i ma mniej wygód ale ma też wolność, więc protagonista ucieka ze systemu i przy okazji się dowiaduje, że system skrywa mroczny sekret" brakuje jakichś… cech charakterystycznych. To znaczy ze 2 odstępstwa od najbardziej klasycznej wersji znalazłam (pierwsze to to że Bezimiennej jeszcze nie ściga żadna policja w dziwnych chełmach, a drugi – że podziemne miasto wolności jest mniej kolorowe, a nie bardziej kolorowe, od systemowego miasta na górze) ale… no, czegoś mi tu brakuje. Ten zły system bardziej jest opisywany, niż pokazany jako zły. Nie ma poczucia, że "o nie coś tu nie gra" a jedyne niepokojące objawy to raczej rzeczy, które w prawdziwym życiu wynikają z wygodnictwa. Domyślam się, co chcesz opisać, ale… no, coś mi nie pasuje. Może to, że jeśli tutaj systemowym złem jest cyfryzacja (jeśli dobrze rozumiem) to moim zdaniem nie pasuje do niej retoryka tego systemu. Bo tutaj to wygląda tak, jakby ludzie musieli być odgórnie zindoktrynowani, żeby zaczęli kupować z dostawą do domu, bawić się w mniej wymagający wysiłku sposób i chcieć stabilnej pracy… tymczasem te rzeczy przychodzą raczej naturalnie i zetknięcie z wioską odciętą od prądu raczej nie wywołuje w nas reakcji "o nie, dotąd byłem zniewolony, tutaj jest prawdziwa wolność". Przynajmniej nie od razu. Poza tym moim zdaniem system niewolący obywateli w ten sposób nigdy nie nazywałby sam siebie systemem ani nie polegałby na tak banalnych hasłach jak "system jest dobry" (konkretnie to przemyślenie głównego bohatera, że "nie rozumiem, przecież system miał być dobry" – wydaje mi się absolutnie nierealistyczne.) Innymi słowy wydaje mi się, że wprowadziłaś motyw literacki bez jego głębszej eksploracji. Ale może przesadzam – po pierwsze to dopiero drugi rozdział, a po drugie postawiłam poprzeczkę raczej wysoko – nie wiem, czy sama potrafiłabym napisać opowiadanie, które spełniałoby moje kryteria dobrej dystopii. Więc jeśli Cię zasmuciłam, to przepraszam. Często łatwiej mi się kogoś poprawia niż chwali. Kibicuję ci, żebyś dalej pisała i nie przejmuj się za bardzo tym komentarzem – wychodzę z założenia że jak ktoś prosi o opinię to lepiej napisać szczerze co się o czymś uważa, ale z drugiej strony mam nadzieję, że nie zniechęci cię to do pisania. Dokończone opowiadanie, które konkretnie mnie nie do końca się podoba jest 100 razy lepsze od niedokończonego opowiadania. I, jak mówię, to dopiero drugi rozdział.
@TW Damn, trochę się dziwie, że chciało ci się to pisać ale szanuje. Rozumiem, że na razie jest to mega basic historia której brakuje głębi i jakichś elementów które by ją wyróżniały. Naprawdę chcę żeby pozostałe rozdziały były bardziej oryginalne i wykraczały poza schemat. Nigdy wcześniej nie pisałam czegoś dystopijnego i bardziej szłam w klimat klasycznego scifi. Postaram się żeby ta historia była lepsza im dalej się idzie w las
@emberveil W porządku :) Niestety mój mózg działa tak, że potrafię napisać całe strony tekstu o rzeczach, które mi się w czymś nie podobają, a jak mi się coś podoba to rzadko jestem w stanie napisać coś poza "fajne"… Rozumiem, pisanie political fiction jest bardzo trudne. Kiedyś próbowałam i po kilku latach doszłam do wniosku, że nie potrafię tego zrobić. Faktem jest też, że w tej kategorii literatury są prawdziwi giganci (George Orwell, Adolus Huxley albo Margaret Atwood) którzy bardzo podnieśli poprzeczkę… więc tym bardziej moja krytyka nie jest typu "jeśli tego nie poprawisz to beznadziejna robota" tylko raczej "na przyszłość mogłoby być lepsze, gdyby". Jeszcze raz powodzenia w pisaniu, bo chcę to przeczytać do końca :)
Zapowiada się ciekawie, jedyne co to tekst jest trochę krótki, a relacja między bohaterami rozwija się aż nienaturalnie szybko ale ogólnie sam pomysł bardzo mi się podoba i wykonanie też jest naprawdę dobre
TW
Hm… jak mam być szczera to mam wrażenie, że trochę za bardzo wyszedł z tego plan ramowy połowy dystopii… teraz dystopie już nie powstają w takich nakładach jak kiedyś, więc może to kwestia tego, że mi się już przejadło a młodszemu pokoleniu jeszcze nie. W każdym razie o co mi chodzi: wydaje mi się, że tej iteracji motywu "protagonista żyje w bezpiecznym ale pozbawionym swobody systemie, ażtunagle spotyka kogoś, kto żyje poza systemem i ma mniej wygód ale ma też wolność, więc protagonista ucieka ze systemu i przy okazji się dowiaduje, że system skrywa mroczny sekret" brakuje jakichś… cech charakterystycznych. To znaczy ze 2 odstępstwa od najbardziej klasycznej wersji znalazłam (pierwsze to to że Bezimiennej jeszcze nie ściga żadna policja w dziwnych chełmach, a drugi – że podziemne miasto wolności jest mniej kolorowe, a nie bardziej kolorowe, od systemowego miasta na górze) ale… no, czegoś mi tu brakuje. Ten zły system bardziej jest opisywany, niż pokazany jako zły. Nie ma poczucia, że "o nie coś tu nie gra" a jedyne niepokojące objawy to raczej rzeczy, które w prawdziwym życiu wynikają z wygodnictwa. Domyślam się, co chcesz opisać, ale… no, coś mi nie pasuje. Może to, że jeśli tutaj systemowym złem jest cyfryzacja (jeśli dobrze rozumiem) to moim zdaniem nie pasuje do niej retoryka tego systemu. Bo tutaj to wygląda tak, jakby ludzie musieli być odgórnie zindoktrynowani, żeby zaczęli kupować z dostawą do domu, bawić się w mniej wymagający wysiłku sposób i chcieć stabilnej pracy… tymczasem te rzeczy przychodzą raczej naturalnie i zetknięcie z wioską odciętą od prądu raczej nie wywołuje w nas reakcji "o nie, dotąd byłem zniewolony, tutaj jest prawdziwa wolność". Przynajmniej nie od razu. Poza tym moim zdaniem system niewolący obywateli w ten sposób nigdy nie nazywałby sam siebie systemem ani nie polegałby na tak banalnych hasłach jak "system jest dobry" (konkretnie to przemyślenie głównego bohatera, że "nie rozumiem, przecież system miał być dobry" – wydaje mi się absolutnie nierealistyczne.) Innymi słowy wydaje mi się, że wprowadziłaś motyw literacki bez jego głębszej eksploracji. Ale może przesadzam – po pierwsze to dopiero drugi rozdział, a po drugie postawiłam poprzeczkę raczej wysoko – nie wiem, czy sama potrafiłabym napisać opowiadanie, które spełniałoby moje kryteria dobrej dystopii. Więc jeśli Cię zasmuciłam, to przepraszam. Często łatwiej mi się kogoś poprawia niż chwali. Kibicuję ci, żebyś dalej pisała i nie przejmuj się za bardzo tym komentarzem – wychodzę z założenia że jak ktoś prosi o opinię to lepiej napisać szczerze co się o czymś uważa, ale z drugiej strony mam nadzieję, że nie zniechęci cię to do pisania. Dokończone opowiadanie, które konkretnie mnie nie do końca się podoba jest 100 razy lepsze od niedokończonego opowiadania. I, jak mówię, to dopiero drugi rozdział.
emberveil
• AUTOR@TW
Damn, trochę się dziwie, że chciało ci się to pisać ale szanuje.
Rozumiem, że na razie jest to mega basic historia której brakuje głębi i jakichś elementów które by ją wyróżniały.
Naprawdę chcę żeby pozostałe rozdziały były bardziej oryginalne i wykraczały poza schemat. Nigdy wcześniej nie pisałam czegoś dystopijnego i bardziej szłam w klimat klasycznego scifi.
Postaram się żeby ta historia była lepsza im dalej się idzie w las
TW
@emberveil W porządku :) Niestety mój mózg działa tak, że potrafię napisać całe strony tekstu o rzeczach, które mi się w czymś nie podobają, a jak mi się coś podoba to rzadko jestem w stanie napisać coś poza "fajne"…
Rozumiem, pisanie political fiction jest bardzo trudne. Kiedyś próbowałam i po kilku latach doszłam do wniosku, że nie potrafię tego zrobić. Faktem jest też, że w tej kategorii literatury są prawdziwi giganci (George Orwell, Adolus Huxley albo Margaret Atwood) którzy bardzo podnieśli poprzeczkę… więc tym bardziej moja krytyka nie jest typu "jeśli tego nie poprawisz to beznadziejna robota" tylko raczej "na przyszłość mogłoby być lepsze, gdyby". Jeszcze raz powodzenia w pisaniu, bo chcę to przeczytać do końca :)
.Leoria.
Zapowiada się ciekawie, jedyne co to tekst jest trochę krótki, a relacja między bohaterami rozwija się aż nienaturalnie szybko ale ogólnie sam pomysł bardzo mi się podoba i wykonanie też jest naprawdę dobre
emberveil
• AUTOR@.Leoria. Dzięki, w przyszłości postaram się to zrobić naturalniej i lepiej :>
.Leoria.
@emberveil no i super! Cieszę się że mogłam pomóc 💕 powodzonka w pisaniu!