
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









Hej23
AUTOR•10 NAJLEPSZYCH PIOSENEK 2024 ROKU (SUBIEKTYWNA LISTA):
Fani muzyki popowej w 2024 roku na pewno nie mogli narzekać na nudy. Niestety poza wzrostem popularności i hitów takich młodych piosenkarek jak Sabrina Carpenter, Charlie XCX, Tyla i jakaś tam ruda której imienia nie pamiętam rok ten zwiastował też w epickie flopy i wzmożone hejt nagonki na legendy muzyki- patrz Justin Timberlake, Jennifer Lopez, Puff Diddy itd. Niektóre młode gwiazdy niespodziewanie pożegnały się z życiem tak jak członek uwielbianego zespołu ubiegłego dziesięciolecia One Direction- Liam Payne. Poza tym, klasycznie Beyonce i Taylor Swift wydały nowe dzieła i oczywiście automatycznie wszystkie media i ich fandomy z miejsca nazwały je "groundbreaking" i iconic. Bebe Rexha publicznie wyznała że zna mroczne sekrety przemysłu muzycznego i że przez lata była wykorzystywana przez przemysł, a jej talent i songwriterstwo były niedostatecznie doceniane i zabierane jej sprzed nosa (przypomnijmy że Bebe Rexha jest autorką paru na prawdę dużych przebojów lat 2010. jak The Monster Rihanny). Pewne gwiazdy miały okazję też zaliczyć mały comeback po latach względnej nierelatywności jak Tinashe czy wyżej już wspomniana Charlie XCX. Jednak nie mówimy o najpopularniejszych piosnkach tego roku. Które z nich (moim zdaniem) były najlepsze do tej pory? Czy rok 2024 w muzyce zamyka pierwsze 25-lecie XXI wieku w dobrym stylu?
10. Therapy (feat. Alex Mills)
Piosenka zalegająca w odmętach internetu rzekomo została wypuszczona w świat parę miesięcy temu. Natknąłem się na nią przypadkiem na stronie fanowskiej Jennifer Lopez, gdzie jeden fan opublikował parę piosenek które w jego mniemaniu pasowałyby do Jennifer Lopez i w których kierunku JLo powinna podążać przy jej nowym albumie na 2025 rok, bo przecież przypomnijmy że Jennifer Lopez po okropnym dla niej roku 2024 i flopie This Is Me…Now, które zadedykowała swojej wielkiej miłości życia z którą znowu się rozstała (Ben Affleck) planuje powtórzyć swój comeback z 2011 roku i ponownie powrócić w wielkim stylu: dance-popowym stylu? Czy jest to dla 55-letniej divy dalej osiągalne? Nie wiem, ale zgadzam się z fanem który zamieścił tą piosenkę. Jest świetna. Nie wiem czy to jest remix jakiegoś starego klasyka, czy w ogóle skąd ona się wzięła. Ale jest to minimalistyczny klubowy banger i nie omieszkam umieścić go na miejscu dziesiątym mojej listy.
https://www.youtube.com/watch?v=hJtEjz8ZQuY&list=LL&index=34
9. Ariana Grande- We Can't Be Friends (Wait For Your Love)
W swoim wstępie zapomniałem wspomnieć, że wśród topowych nazwisk w muzyce prócz JLo czy Justinowi oberwało się również Arianie- za rozbicie małżeństwa swojego nowego chłopaka. Niektórzy uznali za skandal i wręcz bezczelne że jedyny sposób w jaki Ariana odniosła się do zarzutów w jej stronę z tego powodu była piosenka pt. "Yes, And?" (pl. "Tak, i co z tego?"). Piosenka wbiła na #1 Billboard Hot 100, podobnie jak "We Can't Be Friends". Jednak ta druga skradła serce moje i innych fanów bardziej. Jest to na pewno jedna z najlepszych piosenek popowych, którym udało się zyskać popularność w 2024 roku. Od teledysku inspirowanego filmem, aż po samą piosenkę. Gratki Ariana!!!
https://www.youtube.com/watch?v=KNtJGQkC-WI
8. Camila Cabello- I LUV IT
Jedni pokochali tą piosenkę, a inni wręcz zhejtowali za nieoryginalność i powtarzające się jak zacięta płyta "I luv it i luv it i luv it i luv it i luv it", ale błagam was- jedne z największych hitów Rihanny są oparte na powtarzalnym la la la- jest to sztuczny sposób na sprawienie aby piosenka wbiła się w pamięć, choć nie zawsze to znaczy z góry, że ta piosenka jest zła. Tak samo jest w przypadku zadziornego "I Luv It" od Camilli Cabello. Uważam, że piosenka jest spoko.
https://www.youtube.com/watch?v=rDG-6Ue_Qbw
7. Justin Timberlake- Selfish
Pierwsza z piosenek Justina Timberlake'a która znalazła się na mojej liście to jest właśnie Selfish. Piosenka wbiła na eleganckie miejsce w top20 Billboard Hot 100. Myślę, że ludzie mieli problem z nowym albumem Justina w tym roku, ale szczerze mówiąc jego album jest to najczystszy klasyczny pop z lat 2000./2010. w wywazonej odsłonie i myślę, że za to tak polubiałem te nowe piosenki od Justina. Uwaga- koniec mojej listy będzie zawierał niespodziewany twist ;P
https://www.youtube.com/watch?v=je0roKRn3nY
6. Chris Brown- Feel Something
Kwestia tego, że Chris Brown przez 15 lat od pobicia Rihanny tak łatwo manewrował w przemyśle muzycznym i zdaje się ledwo co został tknięty przez to wszystko, dodając do tego fakt że nie dość że nigdy nie pokazał szczerego poczucia winy czy skruchę za to co zrobił (no chyba że mówimy o wyżalaniu się i sztucznym poczuciu winę pod publiczkę), to jeszcze parę razy miał czelność mieć publicznie pretensję do publiki że ludzie mu dalej nie wybaczyli. Według mnie on powinien być wdzięczny, że w ogóle tu dalej jest. Nie wiem w czym tkwi sekret że jednak większość ludzi dało mu czystą kartę i dalej go ubóstwia jakby był jakimś Bogiem (tak, mówię głównię o jego afro-amerykańskich fanach), ale już nie chcę się w to zagłębiać. Faktem jest, że od "incydentu" (jak to lubią nazywać jego fani, żeby przypadkiem nie nazwać rzeczy po imieniu czyli fakt że Chris Brown POBIŁ JAK ZWIERZĘ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ W 2009 bo jeszcze by się biednemu Chriskowi oberwało) Chris wydawał na prawdę mega spoko muzykę. Feel Something przypomina mi o czymś co wydawał w latach 2013-2015 czy Under The Influence. Jest to na pewno najbardziej zmysłowa piosenka roku i mogłaby się znaleźć na szczycie mojej listy szczerze mówiąc, ale powiedzmy, że damy szansę innym nowszym bardziej aspirującym artystom na dostrzeżenie.
https://www.youtube.com/watch?v=TMcbFHYH-Ic
5. Jennifer Lopez- This Is Me…Now
Tytułowa piosenka z albumu jest subiektywnie najlepszą. Piosenka ma bardzo oryginalną linię melodyczną i zawiera sample z przeboju Justina Timberlake'a & Timbalanda "Cry Me A River". Rzadko kiedy w dzisiejszych czasach się zdarza że dostaję ten efekt "WOOOOOW" jak przesłuch**ę po raz pierwszy nowej piosenki, ale This Is Me…Now zrobiło to dla mnie! Piosenka jest tajemnicza, nostalgiczna, kobieca i chwytliwa. Jedna z topowych 3 piosenek JLo ostatnich 5 lat, prawdopodobnie w moim odczuciu obok "Cambia El Paso" i "After Love".
https://www.youtube.com/watch?v=VZCJUiAF1mk
4. Sabrina Carpenter- Taste
Zarąbista piosenka. Please Please Please i Espresso nie znajdą miejsca na mojej liście, ponieważ są zwyczajnie generyczne i przehajpowane, przepraszam. Mogą tam sobie być na topowych miejscach list przebojów czy streamingowych, ale to automatycznie nie znaczy że na prawdę na to zasługują. Dzisiaj ludzie nie wiedzą czego chcą słuchać, więc słuchają byle czego co im zostanie podane na tacy przez amerykańskie media i co im zostanie wepchane pod nos. Tak właśnie widzę te dwie piosenki. Ale Taste jest jednym z popowych arcydzieł 2024 roku- od teledysku, gościnnego udziału Jenny Ortegi i ogólnie całej piosenki. Teledysk jest bazowany na komedii z lat 90. z Meryl Streep i Goldie Hawn, The Death Became Her? Chyba jakoś tak. Tak czy inaczej zarąbista czarna komedia, polecam. Taste Sabriny i Jenny Ortegi to jest zdecydowanie jeden z peaków muzycznych tego roku.
https://www.youtube.com/watch?v=KEG7b851Ric
3. Katy Perry- Lifetimes
Katy Perry też się w tym roku mocno oberwało, długo by opowiadać. Ale myślę, że nagonka na nowy album Katy "143" była niepotrzebna i żałosna. Album mógł być trochę generyczny, ale miał parę highlightów. Najelpszym z nich było dyskusyjnie "Lifetimes". Po memicznym i przerysowanym "Woman's World" Katy Perry chciała natychmiast ratować swoją erę i zetrzeć złe wrażenie nowym singlem, dlatego wybrała ona najbardziej 2010-coded piosenkę z albumu "Lifetimes" która brzmieniem i przekazem manewruje między Teenage Dream a Walking on Air i wydała najbardziej letni summer fun vibe teledysk ze wszystkich gwiazd w tym roku. Teledysk był kręcony w Hiszpanii na plaży, klubach i ulicy. Katy Perry tak daleko się posunęła do ratowania swojej ery, że kręciła nielegalnie teledysk na jakiejś skale po czym została oskarżona a działania prawne przeciwko niej zostały wszczęte, ale co tam XD Piosenka ma power, jest klubowa, widać że Katy bawi się w tym teledysku i czuje się świeżo i pełna życia. To tu wygina się w bikini na plaży i macha włosami, to tu jeździ na motocyklu z jakimś nieznajomym, potem tańczy w klubie a nawet DJ'uje wszystkim zebranym, po czym opuszcza imprezę lekko podpita z koleżanką, jak to już bywa na dobrych imprezach. Szczerze? To jest wszystko co powinna zawierać dobra lekkomyślna popowa piosenka, a fakt że mojej babci spodobała się ta piosenka już chyba przesądza fakt o tym, że ona musiała się znaleźć w top10.
https://www.youtube.com/watch?v=vRkSjkGkhbE
2. Justin Timberlake- Drown
Nie wiem czemu, ale jakoś mało który popowy hit od wielkiego atysty pop wbił mi się w pamięć i ucho tak bardzo jak Drown od Justina Timberlake'a. Oczywiście Justinowi też w tym roku towarzyszyła hejt kampania z paru powodów, ale wszystkie single z albumu były spoko. Nazywanie flopem albumu który dotarł na #4 najlepiej sprzedających się albumów tygodnia też jest trochę na wyrost. Przysięgam, że pop fandomy dzisiaj nazywają flopem dosłownie wszystko, a jakby nie patrzeć rzekome flop ery artystów jak "Witness" Katy Perry, "Fantasy Ride" Ciary czy "Artpop" Lady Gagi były tak właściwie sukcesywne na swój sposób. "Drown" ma w sobie ten vibe i brzmienie radiowych mid-tempo hitów późnych lat 2000./wczesnych 2010., ale to jak najbardziej na plus.
https://www.youtube.com/watch?v=g-n0AkzFjjQ
HONORABLE MENTIONS:
*Taylor Swift- Fortnight
*Kylie Minogue- My Oh My feat. Tove Lo, Bebe Rexha
*Selena Gomez- Love On
*Jennifer Lopez- This Time Around feat. (G)I-DLE
*Sundt-Lucid
*Margaret-Hot Like Summer feat. Alvaro Soler
*LIAMOO & KUBA- Running With Lightning
*Shakira- Punteria
*Saszan-HAŁAS
*August Moon-Guard Down
*Oskar Cyms, Carla Fernandes- Do Gwiazd
*Katy Perry- Woman's World
*Charlie XCX- Apple
I pierwsze miejsce….
….zajmuje
……….
1. Britney Spears- Selfish
Tak, #1 zajmuje piosenka która po raz pierwszy wyszła w '11 roku, trzynaście lat temu. Twist jest taki, że piosenka zyskała na popularności na samym początku 2024 roku po wydaniu przez Justina Timbarlake'a jego comeback singla "Selfish". Fani Britney Spears zdecydowanie chowający urazę do piosenkarza zebrali się w sobie, aby mu dopiec i zablokować jego piosenkę przed wejściem na pierwsze miejsce list przebojów. Cel osiągnięty, bo zebrali się w sobie i chyba na iTunes czy na jakimś serwisie streamingowym wnieśli "Selfish" Britney Spears na pierwsze miejsce blokując "Selfish" Justina Timberlake'a xdd Piosenki sprzed paru/kilkunastu lat po latach zyskujące popularność po raz pierwszy nie są niczym nowym w muzyce. Piosenka Lady Gagi "Bloody Marry" dwanaście lat po premierze została dopiero wydana na singla, po ogromnym wzroście jej popularności poprzez użycie jej w serialu "Wednesday" z Jenną Ortegą. Piosenka z miejsca niespodziewanie stała się hitem radiowym na skalę globalną. Innym przypadkiem jest piosenka Lizzo "Truth Hurts", która zyskała popularność dopiero dwa lata po wydaniu (wydana w 2017 roku, stała się hitem w 2019 roku). Co prawda "Selfish" Britney nie zyskało aż takiej popularności ale powiedzmy że piosenka utkwiła mi na początku 2024, no i powiedzmy sobie szczerze, fakt że piosenki z 2011 roku stają się na nowo hitami i są w stanie pobić nowe premiery muzyczne świadczą dobitnie o wyższości tamtych lat nad obecnymi. Tak, Selfish z 2011 roku jest moim ulubionym hitem 2024 roku xd Jakiś obsesyjny fan Britney tworzy teledyski do piosenek Britney za pomocą AI. O dziwo, tego do Selfish YouTube nie usunął i traktuję go jako pełnoprawny teledysk do piosenki bo jest po prostu zarąbisty i realistyczny, choć smutny bo jednak są tam wygenerowane romantyczne sceny między Britney a Justinem Timberlakiem, związek kończy się źle a Britney kończy smutna, a wiadomo że w prawdziwym życiu od czasu kiedy Justin potraktował ją jak potraktował i zerwał przez sms'a z nią (jeśli wierzyć jej autobiografii Britney Spears: Kobieta Którą Jestem) jej życie legło w gruzach a mimo to czytając jej pamiętnik i jej reakcje na social mediach przez lata w stosunku do Justina można dostrzec że na prawdę była to jej wielka miłość i ta miłość gdzieś głęboko w niej pozostała, mimo że miała innych mężczyzn w życiu po nim, którzy mogli ją potraktować jeszcze gorzej: patrz-> KEvin Federline. Coś podobnie jak między Jennifer Lopez a Benem Affleckiem…
https://www.youtube.com/watch?v=gre516MvrZU
Tym smutnym akcentem kończymy moją listę 10 najlepszych piosenek 2024 roku. Myślę, że lista jest w moim subiektywnym poczuciu obiektywna, (poza tym że na samym szczycie jest piosenka z 2011 roku, no ale miała ona swoje małe popularity resurgance na początku 2024, ok?) a piosenki które wyróżniłem w Honorable Mentions na prawdę zasługiwały na wspomnienie.Oczywiście, nie jestem wszechwiedzący i pewne premiery mogły mi umknąć, dlatego zachęcam do polecenia mi waszych piosenek które się tu nie znalazły. Na jak bardzo zgadzacie się z moją listą? Pospieszyłem się z podsumowaniem, bo mamy przed sobą cały listopad i grudzień. Z reguły, piosenki które wychodzą pod koniec roku dopiero rozkręcają się na listach przebojów w roku następnym i stają się hitami tamtego roku, jednak no…pospieszyłem się, jednak mam tak małą wiarę w przemysł muzyczny i wizję kreatywną ówczesnych producentów muzycznych że chyba sam już nie wierzę że coś na prawdę wyjdzie takiego fenomenalnego, że komukolwiek szczęka opadnie. Nie mamy 2011 roku.
Hej23
AUTOR•Najlepszy muzyczny comeback w ciągu dwóch pierwszych dekad XXI wieku (2000-2019)
Przemysł muzyczny nie jest łaskawy. Możesz mieć parę udanych albumów z wieloma hitami, po czym twoje kolejne wydawnictwa znikąd radzą sobie gorzej komercyjnie, widownia zwraca się bardziej ku nowym artystom, a twoja muzyka mimo że dobra, i tak nie zyskuje takiej popularności jak twoje stare hity. Wytwórnia przestaje wydawać pieniądze w twoją wizje i pomysły, bo przecież nie jesteś już kurą znoszącą złote jaja. Czasami, twój debiutancki singiel staje się mega światowym przebojem, ale twoje czasy świetności kończą się właśnie na tej piosence i stajesz się gwiazdką jednego przeboju.
Podniesienie się od dna w każdym aspekcie życia jest gargantuicznie trudne, ale nie awykonalne. Moja lista przedstawi artystów którzy po latach porażek komercyjnych nagle odbili się od dna i wrócili z bangerem wkupując się z powrotem w łaski audiencji. Shall we begin?
5. Ciara- album "Ciara" (2013)
Ze swoim trzecim studyjnym albumem "Fantasty Ride" w 2009 roku Ciara osiągnęła trzecie miejsce na liście najlepiej sprzedających się albumów tygodnia w Stanach Zjednoczonych. Album wyprodukował również top 10 światowy hit "Love Sex Magic" z Justinem Timberlakiem który przyniósł artystom nominację do nagrody Grammy. Niestety według wielu album poradził sobie komercyjnie gorzej niż dwa pierwsze albumy Ciary. Ponadto, promocji albumu towarzyszyły spięcia Ciary z jej własną wytwórnią, która między innymi nałożyła na nią presję, aby jako pierwszy singiel z albumu wydać "Go Girl" pod koniec 2008 roku. Wytwórnia postawiła na swoim, ale piosenka i tak skończyła na japońskiej wersji deluxe albumu. Promocji albumu towarzyszyła też hate kampania toxic fandomów innych czarnoskórych div m.in. Beyonce i Rihanny, którzy ciągle naśmiewali się z Ciary porównując ją do o wiele lepiej radzących sobie w biznesie Beyonce i Rihanny. Śmieszna umowa między Ciarą i KFC, która miała na celu rozdawanie nowego albumu Ciary klientom KFC "za darmo" przy zakupie konkretnego jedzenia z restauracji również nie pomogło. Następny album "Basic Intinct" osiągnął zaledwie #44 na liście najlepiej sprzedających się albumów i szybko spadł z notowań. Wytwórnia nie chciała zapłacić za teledysk do piosenki "Gimme Dat", więc Ciara podobno wyłożyła astronomiczną kwotę na realizację swojego własnego teledysku, nie osiągając żadnego wsparcia ze strony wytwórni.
"One Woman Army", bo taki był roboczy tytuł piątego albumu Ciary, miał z powrotem przynieść jej chwałę i powrót na szczyt. Ostatecznie album został nazwany po prostu "Ciara" i wyszedł na przełomie wiosny/lata 2013 roku. Electro-popowy album wpisał się w standardy popularnej muzyki tamtego czasu i osiągnął drugie miejsce najlepiej sprzedających się albumów w USA (42 miejsca wyżej niż Basic Instinct trzy lata wcześniej dla przypomnienia). Główny singiel "Body Party" stał się pierwszym top25 hitem na Billboard Hot 100 Ciary od ok. pół dekady, a piosenka na wielu podsumowaniach muzycznych roku 2013 była uwzględniana jako jedna z najlepszych piosenek roku. Kolaboracja z Nicki Minaj "I'm Out" na stan dzisiejszy osiągnęła ponad 100 milionów wyświetleń w serwisie YouTube i również zagościła na liście 100 najlepszych piosenek tygodnia w Stanach jak i paru innych krajach. Sam album uzyskał recenzje o średniej 72/100 stając się najlepiej ocenianym albumem w karierze Ciary i tak też wieściło wielu krytyków oceniających album. Ciara znowu była na topie, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Piosenkarka kontynuowała swoją dobrą passę z albumem "Jackie" w 2015 roku, a w 2018 roku Ciara wydała jeden ze swoich największych hitów w karierze "Level Up".
4. Justin Bieber- "Purpose" (2015)
Po sukcesywnym komercyjnym "Believe" Justin Bieber wydał mniej popularne piosenki w latach 2013-2014. Ewidentnie eksperymentował z dźwiękiem i chciał oderwać się od cukierkowego brzmienia poprzedniego albumu i zerwać z reputacją chłopaka z piosenki "Babe", aby w końcu być branym poważnie. W wieku 21 lat Justin Bieber wydał "Purpose", który na pewno spełnił jego najśmielsze oczekiwania. Trzy debiutanckie single z albumu: "What Do You Mean", "Love Yourself" i "Sorry" wszystkie osiągnęły osobno ponad miliard wyświetleń na YouTube stając się jednymi z największych światowych hitów 2015/2016 roku. Sam album został uznany za dojrzały, sprzedał się pewnie w ok. 20 milionach egzemplarzy na świecie, a czwarty singiel 'Company" wcale nie pozostał daleko w tyle pod względem sukcesów komercyjnych. Justin Bieber osiągnął swój cel i w końcu przestało być wstydem, aby słuchać muzyki Justina Biebera. Album pozwolił kontynuować dobrą passę muzyczną piosenkarzowi przez następne 7 lat, niestety dzisiaj Bieber odstąpił od nagrywania muzyki, a ciemne strony show-biznesu i przeszłość Justina Biebera z początków jego kariery rzuciły cień na jego muzykę i psychikę.
3. Selena Gomez- "Revival" (2015)
Choć debiutancki album Seleny Gomez "Stars Dance" po rozpadzie zespołu Selena Gomez & The Scene nie był flopem, to zyskał mieszane recenzje, a główne single "Come & Get It" i "Slow Down" były uważane za odrzuty z repertuaru Rihanny…i w rzeczywistości pierwsza z piosenek była odrzutem Rihanny. Selena Gomez do tej pory nie przyznaje się do tego albumu (choć ja go uwielbiam), tłumacząc się że ten album "nie jest jej", tylko został wmuszony w nią przez wytwórnię. Album wpisał się w EDM'owy klimat muzyki pop 2013 roku, ale faktycznie nie wniósł nic nowego do przemysłu muzycznego tak jak następny album Seleny "Revival", który wyszedł w październiku 2015 roku. Selena Gomez podniosła poprzeczkę parokrotnie pod każdym względem nagrywając ten album. Album ma bardziej minimalistyczny ale wyszukany dźwięk, bardziej głębokie teksty, a nawet brzmieć eksperymenty wokalne Seleny z głosem. Wszystkie single z albumu "Same Old Love", "Hands To Mysel", "Good For You" i "Kill 'Em With Kindness" stały się międzynarodowymi przebojami. Trzy z nich dotarły do pierwszej dziesiątki hitów na Billboard Hot 100. Album zyskał status kultowego i do tej pory słuchacze wracają nie tylko do głównych singli z albumu, ale właściwie do wszystkich piosenek na albumie, bo każda brzmi inaczej i w rzeczywistości większość piosenek z albumu mogłaby się stać kolejnymi hitami, gdyby tylko zostały wydane. W trakcie promocji albumu Selena Gomez zdecydowanie wskoczyła do pierwszej ligi gwiazd popu, a jej osobna kolaboracja z Charlie Puth "We Don't Talk Anymore" została kolejnym hitem dla niej.
2. Britney Spears- "Circus" (2008)
Promocji albumu towarzyszyło wyjście dokumentu "Britney Spears: For The Record" w którym piosenkarka opisywała przed kamerami gwałtowne przejścia i problemy z którymi musiała się mierzyć na tle paparazzi i mediów z całego świata oberwujących ją i nakładających piętno na nią przez lata 2006-2008. Gwoli przypomnienia, Britney Spears będąc ciągle ocenianą przez media, ścigana przez paparazzi, a również turbulentny związek i jego zakończenie z ojcem jej dzieci Kevinem Federlinem sprawił, że 26 latka straciła kontrolę nad własnym życiem rzucając się w wir imprez, goląc głowę na łyso, prowadząc samochód z dzieckiem na kolanach, aż w końcu tracąc opiekę prawną nad swoimi dwoma synami (policja musiała wyważyć drzwi do łazienki Britney bo zamknęła się ona z nimi w niej gdyż ich nie chciała oddać) i skończyła w psychiatryku. Do tego oczywiście hejterzy z całego świata korzystający z udogodnień technologicznych i dołączających się do spirali hejtu na nieodpowiedzialną piosenkarkę. Pamiętacie tego jednego gościa co stanał w jej obronie i krzyczał "Leave Britney alone!!"?
Britney osiągnęła sukces z albumem "Blackout" na jesień 2007 roku, choć wydarzenia w życiu prywatnym i publicznym Britney zdaje się przyćmiły w tamtym czasie wspaniałość tego albumu, który dzisiaj jest uważany nie tylko za najlepszy album Britney, ale też za jeden z najlepszych albumów muzyki popularnej, które kiedykolwiek powstały.
Britney musiała się ogarnąc i doprowadzić do porządku. Jej życie prywatne przyćmiło całą promocję Blackout. Team Britney nie czekał więc długo z nagrywaniem kolejnego i tak oto powstał "Circus". Pierwszy singiel "Womanzier", gorący klip z Britney w saunie zmiótł wszystko z planszy i stał się światowym przebojem wbijając na pierwsze miejsce Billboard Hot 100. Tym samym, była to pierwsza piosenka Britney która tego dokonału od 10 lat odkąd to wydała swój debiutancki singiel "Baby One More Time" w 1998 roku. Drugi i trzeci singie; "Circus" i "If You Seek Amy" do dzisiaj są uważane za kultowe i stały się kolejnymi przebojami. Pod koniec 2009 roku Britney wydała składankę przebojów z kolejnym megahitem "3", które też wbiło na pierwsze miejsce Billboard Hot 100. Swoją dobrą passę w muzyce Britney kontynuowała jeszcze przez kolejne parę lat, aż do czasu "Britney Jean" które ukazało się w grudniu 2013 roku.
HONORABLE MENTIONS:
* Kylie Mingoue- "Aphrodite" (2010)
*Mariah Carey- "The Emanc***tion of MiMi" (2005)
* Madonna- "Confessions on the Dancefloor" (2005)
* Rihanna- "Anti" (2016)
* Cassie- "RockaByeBaby" (2013)
1. Jennifer Lopez- Love? (2011)
To się nazywa odbicie od dna. Po średnim sukcesie jej albumu z 2005 roku "Rebirth" oraz porażce komercyjnej jej dwóch kolejnych albumów z 2007 roku- "Como Ama Una Mujer" i "Brave"- Jennifer Lopez przygotowywała się do wydania swojego kolejnego albumu. Jego przedsmak można już było usłyszeć w 2009 roku kiedy do sieci zostały wypuszczone "Fresh Out The Overn" i "Louboutins", pierwotnie miały to być dwa single promujące album "Love?". Niestety, obydwie piosenki przepadły na listach przebojów. Wydanie albumu JLo chciała zgrać z premierą swojej komedii romantycznej "Plan B" w kwietniu 2010 roku, jednak prace się przedłużyły, a sama zainteresowana została wyrzucona ze swojej własnej wytwórni płytowej (rzekomo). Reaktywacji kariery 41-latki podjęła się wytwórnia Island Def Jam, w której piosenki nagrywała Rihanna, Taio Cruz, Nicole Scherzinger czy Usher. Ten drugi zaprosił nową koleżankę z wytwórni do dogrania swoich partii do remixu swojego przeboju "Dynamite" który zadebiutował w sierpniu 2010 roku. JLo zaczęła na nowo nagrywać piosenki na album (dalej o tytule "Love?), choć udało jej się przemycić parę piosenek które już nagrała w poprzedniej wytwórni płytowej. Dwie piosenki napisała też Lady Gaga dla JLo na jej album m.in.: "Invading My Mind" (które brzmi jak przebój Gagi "Judas) i "Hypnotico".
Nadszedł kwiecień 2011 roku. Zmiany okazały się właściwe. Debiutancki singiel z albumu "On The Floor" zmiótł z planszy wszystko co aktualnie znajdowało się na listach przebojów. Singiel wykorzystujący sample z "Lambady" z 1989 roku stał się klubowym bangerem na całym świecie i trafił na pierwsze miejsce list przebojów w ok. 25 krajach, natomiast na Billboard Hot 100 osiągnął eleganckie #3 (w Polsce #2). Teledysk do On The Floor był trzecim najczęściej oglądanym teledyskiem w 2011 roku, a sama piosenka była najlepiej sprzedawaną żeńską piosenką tego roku. Ogółem. On The Floor stał się też jedną z dziesięciu najlepiej sprzedawanych piosenek w historii, stała się pierwszym żeńskim teledyskiem, który osiągnął pół miliarda wyświetleń (za równo jak 800 milionów wyświetleń w YouTube), a dwa pozostałe single "I'm Into You" i "Papi" z albumu również stały się przebojami. W rodzimej Polsce, "I'm Into You" i "Papi" osiągnęły kolejno #3 i #4 miejsce na listach przebojów. Kolaboracja pod koniec roku z Will.i.am i Mick Jaggerem w piosence "T.H.E." stała się top 3 hitem w UK. Album "Love?" podliczając sprzedaż cyfrową i streamy jest dziś jednym z najlepiej sprzedających się albumów w karierze Jennifer, po dziś dzień sprzedając się w prawie 6 milionach egzemplarzy. Billboard uznał comeback muzyczny Jennifer Lopez za najlepszy w roku 2011. Artystka nie spoczęła i dalej kontynuowała swój sukces w latach 2012-2016 z przebojami "Dance Again", "Goin' In", "Follow The Leader", "We Are One (Ole Ola)", "I Luh Ya Papi", "Booty", "Try Me", "El Mismo Sol", czy "Ain't Your Mama". Po dziś dzień, Jennifer Lopez utrzymuje rekord jako artystka powyżej 40 roku życia z najlepiej sprzedającym się singlem cyfrowym "On The Floor". W 2011 roku Lopez została uznana za najpiękniejszą kobietę na świecie, a w 2012 roku została uznana za najbardziej wpływową kobietę przez Forbes.
Hej23
AUTOR•Co się w ogóle w tym roku odpie**ala? Na jaw wychodzą te wszystkie ciemne sekrety Ameryki jak "Białe imprezy" u Diddy'ego w których brały udział największe gwiazdy show-biznesu, cała ta sprawa z Justinem Bieberem, Usherem, JLo i Cassie. Potem cała ta wątpliwość na temat tego jak Beyonce i Jay-Z pogrywali przemysłem muzycznym i innymi artystami na swoją korzyść, ukryta pedofilia, handel ludźmi, przemoc…a teraz szokująca śmierć Liama Payne'a…przy tym ta cała nagonka i hate train na początku roku na Justina Timberlake'a/Jennifer Lopez i teorie spiskowe na temat Illuminati to pikuś.
Na prawdę USA konsekwentnie przez ostatnie parę lat nam dobitnie udowadniało, że cały ten Amerykański sen który nam sprzedawała od dekad to jedno wielkie kłamstwo.
Trochę to smutne, bo wychowujesz się na tym wszystkim, spędzasz na tej muzyce, filmach i ludziach najlepsze lata swojej młodości po to żeby się dowiedzieć lata później jak wszystko to było ekstremalnie lukrowane i zakłamane.
Nie byłem jakimś wielkim fanem Liama Payne'a. Chyba nawet jakoś nie przepadałem ostatnio za jego osobą medialną. Ale zabolała mnie bardzo jego śmierć. Przeszyła mnie jak piorun. Może dlatego że była tak niespodziewana. W latach nastoletnich słuchałem głównie tych wszystkich piosenkarek pop typu Rihanna, JLo czy Britney Spears. Te boysbandy to były dla mnie takie zapychacze i tło. Ale pamiętam jak mieszkałem w Jastrzębiu i w swoim pokoju zawsze miałem odpalone 4funtv lub inne stacje muzyczne i w tamtych latach- od podstawówki aż do gimnazjum cały czas przewijały się piosenki One Direction. Był ogromny boom wśród dziewczyn na One Direction, na całym świecie. Nie tylko wiele moich koleżanek było Directionarkami ale pamiętam jak byłem na wakacjach we Włoszech i widziałem dziewczyny chodzące w koszulkach z One Direction. Nie mam ogromnej nostalgii do pierwszych piosenek 1D, ale byłem zakochany w "Story of My Life" i "You & I" od chwili kiedy je po raz pierwszy usłyszałem i kiedy zobaczyłem teledyski. "For You", duet Liama Payne'a i Rity Ory to była jedna z najlepszych piosenek 2018 roku, koniec kropka. Nie wiem czy Liam kiedykolwiek powróciłby na szczyty list przebojów, przemysł rozrywkowy jest bardzo bezlitosny i jak już wypadniesz z wybiegu na twoje miejsce pojawi się masa młodszych i bardziej rozchwytywanych artystów, którzy niekoniecznie tworzą lepszą muzykę, ale gromadzą w szybkim tempie tak duży fanbase że jesteś bez szans. Ale Liam to był człowiek. Ojciec. Zwykła osoba. Jest to jednak osoba która przewijała się mniej lub bardziej przez moje lata szkolne. I widząc dziś rano relację mojej koleżanki na Facebooku na temat jego śmierci uznałem za zwykły żart. A jednak okazało się to być prawdą. Dawno takiego szoku nie doznałem. 31 lat to nie jest wiek do umierania. Moja mama miała tyle lat kiedy mnie urodziła. Przecież to praktycznie jesteś na poczatku swojego życia. To jest straszne. Czy można to wydarzenie uznać za zakończenie jakiejś ery? Damn, cały 2024 rok chyba od samego początku do tego dążył. Na pewno zapamiętam tego artystę. I to za co najbardziej trzymam kciuki, żeby jego rodzice, syn, była żona Cheryl Cole i wszyscy mu bliscy…jakoś to przetrwali…
Hej23
AUTOR•Okej, ta lista 25 największych artystów popu XXI wieku powoli mi działa na nerwy. Listy ciąg dalszy:
19. BTS
18. The Weeknd
17. Shakira
16. Jay-Z
Jeśli mowa o liście Billboard, to przecież Jennifer Lopez jest o wiele bardziej sukcesywna na tej liście mają 4 hity #1, 10 hitów top10 i z 15 top20, a Shakira ledwo jeden #1 i parę hitów top10. Jay-Z większą gwiazdą od Shakiry? Umieszczać BTS na miejscu 19, żeby Alicię Keys, Kelly Clarkson czy JLo i Christinę zepchać poza pierwszą 25-tkę i ograniczyć je tylko do "honorable mentions"? The Weeknd zdecydowanie zasługuje na więcej niż 18 miejsce. No ale to ich lista (subiektywna). Ale jest mocno skrzywiona. Dać zespół co ledwo się przedarł do ludzkiej świadomości parę lat temu i przez to zepchać artystki takie jak Alicia i JLo co miały hity przez 3 różne dekady to jest niezły reach.
Hej23
AUTOR•25 Największych Pop Artystów Pierwszego Ćwierćwiecza XXI wieku! (RANKING W PRZYGOTOWANIU. GDZIE STOI JENNIFER LOPEZ?)
Parę tygodni temu magazyn muzyczny Billboard doszedł do wniosku, że XXI wiek trwa już prawie 25 lat i czas na podsumowanie tego jakże ekscytującego czasu w muzyce (która nie jest już tak ekscytująca od ostatnich paru lat, lol). Magazyn postanowił jednak nie publikować całego rankingu od razu, a odkrywać kolejnego artystę w rankingu co tydzień, aż do zawitania 2025 roku. Billboard zaczyna od 25 miejsca i idzie w górę aż do 1 miejsca (sam jestem ciekawy kogo Billboard uzna za tego artystę #1. Biebera? :/ To by było smutne, ale wydaje mi się że ma on top5 w kieszeni, tak samo jak Rihanna…oh nie, Taylor pewnie będzie ich numerem 1). Póki co ranking wygląda następująco:
25. Katy Perry
24. Ed Sheeran
23. Bad Bunny
22. One Direction
21. Lil Wayne
20. Bruno Mars
19. …?
18. …?
Przed podaniem pierwszego artysty (kontrowersyjnej w ostatnim czasie Katy Perry) w uprzywilejowanej 25-tce, Billboard podał "honorable mentions", czyli 25 artystów, którzy byli mocnymi pretendentami do 25-tki największych pop artystów pierwszych 25-ciu lat wieku, jednakże czegoś im zabrakło (relatywnie późny debiut czyli np. dopiero parę lat temu, gwałtowny spadek popularności lub krótszy czas dominacji niż artystów co się dostali do 25-tki). Jak można się domyślić, wśród 25-ciu artystów z Honorable Mentions zostały podane młode artystki które jeszcze nie zdążyły ugruntować swojej pozycji w przemyśle muzycznym jak Billie Eilish, Dua Lipaczy Olivia Rodrigo. Pojawiły się też artystki, które do tej pory są znane ale nie miały tak dobrego przebiegu jak Britney Spears, Rihanna, Gaga, Beyonce czy Katy Perry jak na przykład Christina Aguilera, Kelly Clarkson, Lana Del Ray, Avril Lavigne czy Alicia Keys. Pojawili się też raperzy jak 50 Cent, chyba Nelly i damscy bokserzy (Chris Brown).
Nad czym bardzo ubolewam, do pierwszej 25-tki największych artystów nie dostała się pani Jennifer Lopez. Zakładam, że gdyby wokół JLo dalej było obsesyjne stan culture które dalej trwa silnie wokół Biebera, Britney, Mariah Carey, Madonny, Taylor czy Beyonce oraz gdyby nie zaliczyła tak gwałtownego spadku popularności w ostatnich latach- miałaby 25-tkę w kieszeni…bo okres jej dominacji był jednak mocny. Nie mówimy o jakiejś tam gwiazdce. Mówimy o pieprzonej Jennifer Lopez, która była jedną z nadrzędnych popowych div samego schyłku XX wieku i początku nowego millenium oraz o jedynej 40-latce która dalej sypała klubowymi hitami jak asami z rękawa w latach 2010., w zupełnie nowej erze o połowę od niej młodszych artystów. JLo dominowała muzycznie w dwóch ważnych okresach- preYouTube era (1999-2004) oraz preStreaming era (wczesne lata 2010.). Nie da się ukryć, że wejście Jennifer Lopez w streaming erę nie należało do najlepszych, Właściwie to streaming nie jest najlepszym przyjacielem Lopez. Od 2014 roku (okolice nastania streaming ery) na stan 2024 roku Lopez wydała 3 piosenki które przekroczyły 900 milionów wyświetleń w YouTube i do końca 2025 roku wszystkie z nich powinny przekroczyć miliard- mowa o mundialowym hymnie 2014 "We Are One (Ole Ola)", latynoskim przeboju "Adrenalina" z Ricky Martinem oraz hitem lata 2016 "Ain't Your Mama". Ta ostatnia zostaje największym streamowym hitem Lopez, który osiągnął jakikolwiek względny sukces poza smash hitem z 2011 "On The Floor". Z najwcześniejszych dzieł Lopez dużą popularnością dalej się cieszą kawałki z 2000-2002 jak nieśmiertelne "Let's Get Loud" i "Jenny From The Block".
Ostatnie lata muzycznie były mocno średnie dla Lopez. Co prawda jeśli liczyć same fizyczne kopie jej ostatniego albumu "This Is Me…Now" to zajął on #1 miejsce na tygodniowej liście sprzedaży w Stanach. Niestety, nie jesteśmy już w 2005 roku, i sprzedaż fizyczna dzisiaj ma najmniejsze znaczenie, a Billboard w dużej mierze uwzględnia sprzedaż cyfrową i streaming, a przez to najnowsze dzieło Lopez dotarło ledwo do #38 pozycji najlepiej sprzedających się albumów tygodnia. Jedyny względny sukces album odniósł w niemieckojęzycznych krajach (Niemcy, Szwajcaria, Austria), gdzie This Is Me…Now dotarł do pierwszej 10-tki najlepiej sprzedających się albumów tygodnia. Od czasów zwycięskiego smash hitu "Ain't Your Mama" w 2016 roku minęło 8 lat i Jennifer miała od tego czasu parę głośnych momentów- największa (dyskusyjnie) rola aktorska życia Ślicznotki, powrót do Bena Afflcka i rozstanie z Benem Affleckiem, krótki romans z Drakiem, występ na Inauguracji prezydenckiej 2021 a także największy występ muzyczny kariery na SuperBowl z Shakirą. Jeśli chodzi o piosenki, wiele z nich udało się przekroczyć 100 milionów wyświetleń na YouTubie od 2017 roku jak Ni Tu Ni Yo, Amor Amor Amor, El Anillo, Se Acabo El Amor, Dinero, Te Guste, oraz Pa Ti. Jedna piosenka Jennifer zdołała dotrzeć do top20 Billboard Hot 100 i jest to charytatywny singiel z innymi arystami "Almost Like Praying" wydany w 2017 roku. Ogółem, Jennifer Lopez była obecna, nie zniknęła, i nie da się ukryć że wyżyny jej popularności we wcześniejszych latach były obezwładniająco mocne i nie do zignorowania. Co ma Billboard na temat Jennifer Lopez do powiedzenia?
Cytat:
" JEJ XXI WIEK W POPIE: Nikt nie zdefiniował celebryckiej kultury na początku XXI wieku tak jak Jennifer Lopez. Muzyka zdecydowanie nie była jej jedynym czynnikiem sukcesu- jej filmy i wszechobecność w tabloidach były decydujące- ale muzyka wciąż mogła być największym tego źródłem. Jennifer wydała sześć hitów top 10 na Billboard Hot 100 tylko przez pierwsze 3 lata XXI wieku i tym samym pomogła zdefiniować erę gdzie hip-hop, R&B i pop stały się bardziej przyjacielskie i ścieśnione ze sobą niż kiedykolwiek wcześniej. JLo odhaczyła kolejną dekadę z rolą jurorską w American Idol i decydującą rolą w karierze w dramacie kryminalnym o klubie ze streapteasem Ślicznotki. Potem wykatapultowała w 2020 roku ze zwycięskim występem z tańcem na rurze na SuperBowlu. I to wszystko sprawiając wrażenie, że nie zestarzała się przez ten cały czas o ani jeden dzień.
CZEMU NIE TOP 25?: Tak świetny jak był jej debiut- (i przypominamy że wytypowaliśmy ją wcześniej na największą gwiazdę muzyczną 2001 roku) – jej szczyt komercyjny przyszedł w relatywnie słabej erze, jeśli chodzi o stardom. Ponadto, żaden z jej największych singli ani albumów nie inspiruje tak dużej rzeszy fanów muzyki popowej jak dzieła innych gwiazd które debiutowały za równo przed jak i po Jennifer."
Co o tym myślicie?
Link do oryginalnego artykułu" https://www.billboard.com/lists/best-pop-stars-21st-century-honorable-mentions/50-cent-6/