Cześć. Nie znam cię, a ty nie znasz mnie, ale chciałabym ci coś powiedzieć. Jeśli masz problem, zwłaszcza taki, jak tu opisujesz, zdecydowanie powinnaś pójść do lekarza. Takiego lekarza, ale do innego rodzaju chorób- do psychologa. Objawy, takie jak myśli samobójcze, zmiany nastroju, problemy ze snem itp. są dość poważne i zdecydowanie osoba, która je wykazuje powinna poszukać pomocy. Ludzie wychowani w toksycznych rodzinach często mają takie skłonności, ale one nie oznaczają, że jesteś słaba. To brak szukania pomocy jest bliższy lenistwu i słabości. Chodzisz do szkoły? Zazwyczaj jest tam tzw. ,,psycholog szkolny", on może ci pomóc. Jeśli wolisz zostać bardziej anonimowa lub boisz się ,,wyjść" ze skorupy, możesz zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (116 111). Najważniejsze jest, by się nie poddawać. Nie winić Boga, nie załamywać się. Właśnie teraz musisz pokazać swoją siłę i odwagę, nie bojąc się proszenia o pomoc. Proszę, zrób to. Przynajmniej dla mnie.
Floressa
Cześć.
Nie znam cię, a ty nie znasz mnie, ale chciałabym ci coś powiedzieć.
Jeśli masz problem, zwłaszcza taki, jak tu opisujesz, zdecydowanie powinnaś pójść do lekarza. Takiego lekarza, ale do innego rodzaju chorób- do psychologa. Objawy, takie jak myśli samobójcze, zmiany nastroju, problemy ze snem itp. są dość poważne i zdecydowanie osoba, która je wykazuje powinna poszukać pomocy.
Ludzie wychowani w toksycznych rodzinach często mają takie skłonności, ale one nie oznaczają, że jesteś słaba. To brak szukania pomocy jest bliższy lenistwu i słabości. Chodzisz do szkoły? Zazwyczaj jest tam tzw. ,,psycholog szkolny", on może ci pomóc. Jeśli wolisz zostać bardziej anonimowa lub boisz się ,,wyjść" ze skorupy, możesz zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (116 111). Najważniejsze jest, by się nie poddawać. Nie winić Boga, nie załamywać się. Właśnie teraz musisz pokazać swoją siłę i odwagę, nie bojąc się proszenia o pomoc.
Proszę, zrób to. Przynajmniej dla mnie.