Hecate wreszcie pozostaje z ojcem sam na sam, jednak zachowanie Voldemorta wydaje jej się dziwne. Nie wierzy jego słowom, lecz odciskają w niej wyraźne piętno, które nie sposób zignorować.
,,[…]Ale następne dni były pracowite jak diabli… Całe dnie, od 7.10 do 17.30 siedzieliśmy w szkole, albo na lekcjach, albo próbach[…]… A ja zacząłem coraz bardziej chować urazę…”