„Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za…” – Głosowanie!

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za milion złotych?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za nieśmiertelność?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za spotkanie ze swoim idolem?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za super moce?
Tak
Nie
Reklama

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za sławę?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za zmianę wyglądu?
Tak
Nie
Reklama

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za wskrzeszenie bliskiej osoby?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za spotkania miłości życia?
Tak
Nie

Czy wyrzekłbyś się swojej rodziny, w zamian za wybrany talent?
Tak
Nie

Reklama
216 Super!
Udostępnij quiz
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Sprawdź najnowsze posty na Instagramie! @samequizy

Komentarze sameQuizy: 147

PolaTodoroki

PolaTodoroki

Wszystko na tak, nienawidzę swojej rodziny. Już się kiedyś wyrzekłam. Nienawidzę ich, po prostu nienawidzę i boję się ich. Wszystko co robię to kolejny błąd. Chociaż babcię bym zostawiła. Zazdroszczę ludziom, którzy piszą, że nigdy…

Odpowiedz
lisoo_

lisoo_

Nigdy ☆

Odpowiedz
Kasia2019

Kasia2019

Nie nie nie nie nie nie nie nie nie noe nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie ❤️

Odpowiedz
Modzianka

Modzianka

Tylko supermoce na tak

Odpowiedz
AmiKaax

AmiKaax

Nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie
A ja tak samo jak DomiQ126 bym zrobiła 👌
Pozdrawiam ♥

Odpowiedz
DomiQ126

DomiQ126

Jedyne za co bym się wyrzekła to supermoce, bo mogłabym np. ich wskrzesić czy coś w tym stylu :) więc to było trochę bez sensu

Odpowiedz
_PotterHead__

_PotterHead__

@DomiQ126 Tylko że nie chodzi o to,że poświęciłabyś ich tylko o to,że się ich wyrzekniesz.Czyli będziesz udawać,że ich nie znasz,będziesz traktować ich jak obcych ludzi itd. *MNIEJ WIĘCEJ,NIE UMIEM TŁUMACZYĆ XDD*

Odpowiedz
DomiQ126

DomiQ126

@_PotterHead__ a, no ok. (Ps. rzeczywiście nie umiesz tłumaczyć :))

Odpowiedz

kosia123

Nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie wiem ale chyba więcej jest nie n8ż w quzie jezu jak ja nie lubię tego pisać

Odpowiedz
Paties

Paties

Nie wybrałam niczego na tak
Chociaż… To rodzina się mnie wyrzekła

Odpowiedz
2
Atlantic

Atlantic

Większość na tak – sorry, ale nie wszyscy mają rodzinę jak z obrazka…

Odpowiedz
4

Sebix11YT

@Atlantic to tak jak ja

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@Sebix11YT Łączymy się w bólu…

Odpowiedz
_PotterHead__

_PotterHead__

@Atlantic Też mam *** rodzinę,ale mimo wszystko ich kocham.
Mogą bić,zawsze być pod wpływem,to jednak moja rodzina i nie wyobrażam sobie życia bez nich,ponieważ to właśnie przez to,że traktują mnie jak śmiecia jestem silniejsza.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@_PotterHead__ to co opisujesz to współuzależnienie, żadna miłość. Sorry ale jak by cię ojciec zgwałcił, to też byś pisała, że mimo to byś go kochała?

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Wiesz, wkurza mnie, gdy ludzie wypowiadają się na temat, o którym nie mają bladego pojęcia. Ja rozumiem @_PotterHead__ i tą subtelną różnicę między „kochać” a „lubić”. W przypadku rodziny „kochać” jest instynktowne i naturalne, bo od dziecka uczy się nas, że rodzinę kochamy. Kochamy niezupełnie świadomi tego, czym jest miłość, bo wpojono nam, że darzymy rodzinę tego typu uczuciem. To „kochać” to tylko wymóg, który powtarza się tyle razy, że w końcu zaczynamy w niego wierzyć. W rodzinie kochać jest łatwo, trudniej jest lubić. Tak codziennie, zwyczajnie lubić. Moi rodzice mnie kochają, bo nie wyobrażają sobie, że mogliby nie kochać, skoro jestem ich dzieckiem. Oni mnie tylko nie lubią – przeszkadza im sama moja obecność, cokolwiek nie zrobię będzie nie tak, szukają każdej jednej okazji, by zrobić mi na złość… Nerkę, a nawet dwie nerki by mi oddali, bo mnie kochają. Po prostu mnie nie lubią. I tyle.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic jak najbardziej mam pojęcie, bo to studiuję, chyba mi nie wmówisz, że nie istnieje coś takiego jak współuzależnienie?

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic tak btw przeżyłam ojca alkoholika, czyli to o czym pisała poprzedniczka i z całym szacunkiem nie chciałabyś być DDA.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Nie, nie masz pojęcia. Studia dają pustą wiedzę, teorię. Nie zrozumiesz człowieka, jeśli nie czujesz tego, co on. Nawet empatia to czasem za mało, są rzeczy, które trzeba po prostu poczuć. To tak jak z uzależnieniem – lekarz, który sam kiedyś wygrał z nałogiem ma największe szanse na wyleczenie pacjenta.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Uwierz mi, alkoholizm to tylko wierzchołek góry lodowej.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic No to ty chyba nie masz pojęcia. Napisałam, że dodatkowo przeżyłam ojca alkoholika. To chyba ty nie wiesz o czym piszesz, laska opisała przejawy dysfunkcyjnej rodziny, a ty piszesz o kompletnie czym innym.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic o wow, doprawdy?

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Zaczynam wątpić w Twoje studia lub ich sens, skoro nie potrafisz zachować spokoju i zasad kulturalnej dyskusji. Na podstawie Twoich wypowiedzi mogę łatwo stwierdzić, źe rozmowa z Tobą na ten konkretny temat nie ma sensu. Są pewne rzeczy, których najwyraźniej nie jesteś w stanie pojąć.

PS Tak, wierzchołek. A Ty jesteś kapitanem Titanica. Czujesz metaforę?

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic ty nie poczułaś mojego pierwszego komentarza, więc może zakończ to co zaczęłaś.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Teraz wątpię już całkowicie. Próbuję Ci tylko uzmysłowić, że nie jesteś w stanie stwierdzić wiele o człowieku na podstawie jednego lakonicznego komentarza. Powtarzam, wierzchołek. I nie rozumiem, co zaczęłam? Kulturalną dyskusję? Jeśli tak, kulturalna dyskusja skończyła się już dawno temu, teraz jest tylko pusta wymiana zdań, kulturalna jedynie z mojej strony.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic twoja wątpliwość nie bardzo mnie interesuje.
„Też mam *** rodzinę,ale mimo wszystko ich kocham.
Mogą bić,zawsze być pod wpływem”
Pokaż mi gdzie tu jest miłość,bo miłość nie idzie w parze z przemocą.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Wróć trochę wyżej, to zrozumiesz, co to za miłość. Miłość a miłość to czasem zupełnie co innego, zresztą już to tłumaczyłam.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic nie to ty nadal nie rozumiesz. Miłość ma swoją definicję, a toksyczność/dysfunkcja/współuzależnienie swoją. Właśnie udowodniłaś, że nie wiesz o czym piszesz.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic z ciekawości, wiesz jak to jest dostać po twarzy od ojca pijaka? Nadal nazwiesz to miłością?

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Nie odpowiem na to pytanie, nie czuję potrzeby opkwiadanie obcym i raczej niegodnym z mojej strony zaufania ludziom o swoich problemach. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko znasz już odpowiedź. I tak, to nadal miłość – ta dziwna, chora i wymuszona miłość, zwana miłością rodzicielską, niech ją diabli. Zupełnie niegodna tego miana, ale z natury rzeczy – miłość.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic miłość rodzicielska, o ja dziękuję, że nie mam tak wybranego mózgu. Pewno tatuś mnie kochał gdy lał mnie Po twarzy po pijaku, tak samo jak stosował przemoc psychiczną :)

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Wyobraź sobie, że czasem, nawet jeśli bardzo tego chcemy, niektóre definicje kłamią. Albo mówią półprawdę. Albo prawdę nieaktualną. Albo prawdę naiwną. Albo prawdę wyidealizowaną. Albo nieistniejącą.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic No i skąd założenie, że akurat twoja jest prawdziwa, a nie tych ludzi co zajmują się LATAMI nad badaniami w tym zakresiet? :)

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Bądź łaskawa zaprzestać obrażania mnie, bo jestem na to raczej znieczulona. Szkoda Twojej fatygi. Tłumaczę Ci po raz enty – to ten rodzaj miłości, który się ludziom wmawia tak długo, że wierzą w niego, choć tracą jego sens.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic twoje znieczulenie też mnie nie interesuje. To żaden rodzaj miłości, ale ty pewno wiesz lepiej od ludzi, którzy zajmują się badaniami w tej sprawie.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Stąd, że badania nad psychiką nie mają sensu, bo odnoszą się do ogółu, a ludzi nie można generalizować. Niech działa dla stu tysięcy przypadków, a dla jednego nie. Tak jest zawsze. Jakkolwiek matematyka, fizyka czy chemia są stałe, tak psychologia nie. Pogódź się z tym.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic No to ty się pogódź, że nie masz racji, profilerzy są innego zdania :)

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot A powinno. Jak chcesz zajmować się psychologią patrząc jedynie przez pryzmat ogółu, a nie konkretnej osoby?

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic zawód profilera się kłania :)))))

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Nie mam w zwyczaju godzić się z kłamstwami.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic powiedz to profilerom, że kłamią.

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Tak, to śmieszne. Trochę jak zabawa we wróżkę po psychologii – wygląda na to, że…, wnioskuję, że… stąd, że… Ale pozwól, że powiem coś ważnego: to, co człowiek robi nie zawsze ma sens czy powód. To ich zawsze się szuka, żeby uzasadnić to czy tamto. A czasem się je wymyśla. Wiesz kiedy? Wtedy, gdy ich nie ma.

Szkoda mojego czasu na rozmowę z Tobą, skoro sama ograniczasz sobie możliwość dokonania pewnej analizy. Ostatecznie mam tylko jedno życie i żal mi go marnować na nieodpowiednich ludzi. Już wystarczająco czasu w ten sposób straciłam.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic pewną analizę już dawno zrobiłam, wykładowcy byli zadowoleni, dziękuję za troskę. Może czas najwyższy przestać używać półprawd i nieprawd jak to robisz od początku w kontekście definicji miłości.
No i nie zacinaj się tak w wypowiedzi, jak wyżej bo dziwnie to wygląda.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic znaczy, że powody przemocy są wymyślone, bo tak naprawdę ich nie ma? XD

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Miłość to jedna z tych rzeczy, których nie da się tak po prostu zdefiniować. A każdy, kto to robi, mniej lub bardziej kłamie. Zapomniałam wyżej dodać, że ostatni akapit sprowadzał się do tego: „teraz możesz już rzucać grochem o ścianę, szkoda mi na Ciebie czasu”. Brutalna, ale prawda. Całkowita.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic na szczęście ta prawda nie leży po twojej stronie.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic przecież ty też teraz definiujesz miłość, nie zgadzając się z moją definicją XD

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

@czarnykot Racja, to ja leżę po stronie prawdy ;) Może wyrażę się jaśniej – to wyżej i wyżej oznaczało, że masz po prostu przestać marnować mój czas. Skoro nie potrafisz, ja o to zadbam. I po prostu Cię zignoruję. Jeśli masz jakiś honor, a wierzę, że masz, darujesz sobie niepotrzebny spam.

Odpowiedz
czarnykot

czarnykot

@Atlantic pistoletu do głowy ci nie przystawiam, to ty co chwilę tu zaglądasz 😂😂
A będę sobie pisać co chcę, widać że masz parcie na byciu tą ostatnią w dyskusji.
Tą dyskusję to „kończysz” już dobre dwadzieścia minut.
Ostatnie zdanie to słaba manipulacja, więc może sama się do niego zastosujesz :)
Widać od razu po co tu przyszłaś, bo na pewno nie w udzieleniu się w kulturalnej dyskusji.

Odpowiedz
Bescone

Bescone

Tylko hajs na tak

Odpowiedz

NoMercy

@Bescone Tylko że jak naprawdę miałbyś taki wybór, to byś się nie wyrzekł 🙂

Odpowiedz
1

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej