Był piękny jesienny dzień. Pan Kowalski właśnie wracał z pracy, szedł główną ulicą niewielkiego miasteczka w którym mieszkał. Mijał te wszystkie budynki które od samego początku jego przeprowadzki nadal wyglądały tak samo. Na swojej drodze napotkał mężczyznę którego znał bardzo dobrze, był to Pan Michalak, jego dobry znajomy. Często spotykał go idąc właśnie tą ulicą, zawsze kończyło się to krótką pogawędką, bez której nie mogło obyć się i tym razem. Mężczyźni rozmawiali o wielkim problemie który panował ostatnio w ich miasteczku. Wielu mieszkańcom którzy mieli swoje pole uprawne, często znikały rośliny, a w szczególności buraki, teraz ten problem sięgnął też Pana Michalskiego. Sprawa była jasna, to pewnie różne zwierzęta wyjadały ich plony. Na polach w tej miejscowości pasło się dużo bezpańskich zwierzyn, grasowały też lisy, wilki czy dziki. Pojawił się więc pomysł żeby wszystkie te stworzenia wypędzić lub pozamykać też w różnych hodowlach.
Mijały tygodnie, odpowiednie służby walczyły ze zwierzętami, starali się wypędzić je wszystkie, aby mieszkańcy nie musieli się więcej skarżyć. Powstało też specjalne ogrodzenie od strony lasu z którego też dużo zwierząt się wydostawało. Po tych dokonaniach rzeczywiście z miasta zniknęły wszystkie te zwierzęta które tam grasowały. Wydawało się że problem już dobiegł końca, ale jednak rośliny mieszkańców wciąż nie przestawały znikać. Mało tego, zrobiło się jeszcze gorzej, ponieważ znikać zaczęli też miejscowi mieszkańcy. Ludzie zaczęli żyć w strachu, zaczęli bać się o swoje życie. Wiele osób postanowiło się przeprowadzić. Po pewnym czasie zniknęła też siostra Pana Kowalskiego. Sprawa wiele razy zgłaszana była na policję, jednak funkcjonariusze niechętnie przyglądali się tej sprawie. Prowadzili poszukiwania zaginionych osób ale bez skutku. Pan Kowalski nie mógł pozwolić sobie na stracenie swojej siostry, po pracy zawsze udawał się na komisariat dowiedzieć się jak postępują poszukiwania oraz zachędzić służby jeszcze bardziej do pracy.
Mijały kolejne dni, nic się nie zmieniało, w sumie zaginęło już 17 mieszkańców. Kiedy Pan Kowalski po raz kolejny udał się na komisariat i usłyszał tą samą wiadomość jak zawsze, bardzo się zdenerwował, poszedł do pobliskiego baru się napić. Była godzina 23:30 mężczyzna wracał do domu, szedł ciemną ulicą a w dodatku kręciło mu się w głowie. Zobaczył ciemną postać w ogródku swojego sąsiada, myślał że znowu mu się coś przewidziało, był już przecież zmęczony oraz spożył dosyć dużą ilość alkoholu. Pomyślał że nie ma już jednak nic do stracenia i wszedł na posesję Adamczyków. Okazało się że naprawdę w ich ogrodzie ktoś był i wyrywał buraki. Pan Kowalski bez wahania wybrał numer alarmowy. Dokładnie starał się opisać całą sytuację. Operator natychmiast wysłał policję na dany adres, ponieważ znał dokładnie tą historię. Kowalski z dala w ukryciu obserwował złodzieja. Rabuś zaczął iść dalej, przeskoczył przez płot. Okazało się że wtargnął na kolejną posesję i zaczynał robić to samo. W końcu pojawiła się policja, na prośbę Pana Kowalskiego nie przyjechali na sygnale żeby nie spłoszyć włamywacza. Policjanci weszli do ogrodu od tyłu i schwytali niczego nie spodziewającego się bandytę. Został przewieziony na komendę. Okazało się że był to Kamil D. W jego torbie było dużo skradzionych buraków. Dlatego został znany też jako Buraczany Kamilek. Teraz ten człowiek był też podejrzany o porwanie mieszkańców. Nie przyznawał się do winy. Policja cały czas prowadziła śledztwo. Dopiero po trzech dniach porywacz przyznał się do swoich czynów. Wskazał też miejsce w którym rzekomo więził swoje ofiary. Był to garaż w sąsiedniej miejscowości na ulicy Cichej. Kiedy funkcjonariusze weszli do środka ujrzeli tam straszny widok. Było tam pełno krwi. Leżało tam w sumie 36 osób, a 23 z nich było już martwych. Najdziwniejsze było to w jaki sposób wszyscy mieli zatkane usta. Wszyscy mieli tam wepchane buraki. Teraz wszystko było już jasne dlaczego ludziom znikały buraki, wszystko było po to aby zatkać nimi usta porwanych. Po co robił to Buraczany Kamilek?Tego nikt nigdy się nie dowie.
8 osób błyskawicznie zostało przewiezionych do szpitala. W gronie tych osób była siostra Pana Kowalskiego, niestety po tygodniu zmarła.
![]()
Komentarze sameQuizy: 0