
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×







Redbird2
AUTOR•Zgłaszać:
@SexiestBoy2012
@SexyPapaj871 (zgłoszony)
@LysyzBrazzers666
@SQPS (zgłoszony)
Jak jest napisane „zgłoszony” to nie zgłaszać ich już!
S...1
@Redbird2 fuck you cunt
Redbird2
AUTOR•Ich bin sehr gut in Deustch .
Redbird2
AUTOR•.hurB
Redbird2
• AUTOR@LysyZBrazzers666 ?saW¿
LysyZBrazzers666
@Redbird2 69
Redbird2
AUTOR•CEGŁARZ REDEKIN!
RZUCA CEGŁAMI!
NIKT GO NIE POKONA!
Redbird2
• AUTOR@LysyZBrazzers666 Gadaj ,którym jesteś!
LysyZBrazzers666
@Redbird2 – Panie prezesie, bo tu padło takie pytanie, ponieważ bardzo mocno krytykuje Pan języki wysokiego poziomu. Tej zimy było takie badanie, w którym języku programiści najmniej boją się o pamięć. Pierwsze miejsce c#, drugie miejsce java, trzecie Ruby…
– A nie było tam Pythona przypadkiem?
– Nie nie było Pythona.
– Nie było Pythona popatrz Pan.
– Był ale nie była w pierwszej trójce Panie prezesie. Jednak tam funkcjonuje jak pan to nazywa wredny Garbage colector, trzech na stu programistów boi się o pamięć w programie to chyba nie jest tak dużo prawda? Może jednak idźmy tą drogą a nie natywizmami które mają zero dwa poparcia w społeczeństwie co jest tragedią jakąś okrutną.
– Proszę Pana, spośród dwóch zespołów z których jeden ma najszybsze wykonania przy niskim wykorzystaniu zasobów, a drugi zarzyna procesor, w tej pierwszej ludzie bardziej boją się o pamięć ale to ich aplikacje zwyciężają na rynku, bo widzi pan, celem życia nie jest klepanie obiektów.
– A co?
– To jak przepraszam nie będę zastępował pańskich nauczycieli. Ludzie mają swoje asemblery, mają swoje mnemoniki i za to walczą i zyskują kolejne ułamki sekundy, a pan chce tylko klepać i kompilować. To niech pan sobie klepie i kompiluje dalej.
– Mam nadzieję, że będę miał na czym klepać i kompilować dalej panie prezesie.
– Proszę pana, jak powiedział wybitny programista Linus Torvalds, Czyż nie tęsknicie za czasami, gdy mężczyźni byli mężczyznami i sami pisali swoje sterowniki?
– Przykro mi ale dobre wychowanie musi tutaj zastąpić faktografia, no nie jest pan normalnym koderem.
– Panie prezesie odniosłem wrażenie, że po raz pierwszy nie jest Pan, jest Pan któryś raz już u nas w programie ale pierwszy raz widzę pana wyprowadzonego z równowagi.
– Ja nie jestem wyprowadzony z równowagi proszę pana, tylko usiłowałem podkreślić dobitnie, że mnie brzydzą tego typu poglądy, że najważniejsze jest odpalić środowisko i napisać parę klas. Niestety celem życia nie jest pisanie klas, celem życia nie jest garbage colector, mnie uczono, za komuny to było, ale mnie uczono kto nie asembluje ten nie je. A was się uczy: wysoka abstrakcja ułatwia analizę, tfu!
Redbird2
AUTOR•Sprechen Tom Und Freunde
S...1
@Redbird2 Moja matka to fanatyczka pelargonii. Tak, dobrze usłyszeliście. Nie interesuje się jak inne matki, kotami, serialami, czy memami z minionkami.
Na początku wszystko zaczęło się niepozornie. Coś tam od czasu do czasu gadała, że sąsiedzi mają kwiatki, a ona nie, ale wtedy nie spodziewałem się tego wszystkiego co stało się później.
Pewnego dnia pojechaliśmy do leroja kupić pelargonie, bo były w promocji. Zaczęło się od przeszukiwania całego działu "ogród" w poszukiwaniu najładniejszych badyli. Gdyby nie dupny napis nad nami PELARGONIE MIX PROMOCJA 4,99/szt. pomyślałbym, że wciskają ludziom jakieś do niczego niepodobne chwasty z 3 liśćmi na krzyż, a nie kwiaty.
Przez cały czas wykonywałem polecenia typu "a zdejmij tamtego z góry", "Weź tego drugiego, bo ten ma obeschniętego listka", "Potrzymaj te 3, a ja idę jeszcze z drugiej strony popatrzeć, bo może tam są jeszcze jakieś".
W pewnym momencie zadano mi pytanie, która sadzonka jest ładniejsza. Do wyboru miałem dwa identycznie wyglądające badyle z kilkoma liśćmi. To była pułapka. Dobrze wiedziałem, że nie ma dobrej odpowiedzi, a właściwie to, że każda moja odpowiedź będzie zła i matka wybierze tą drugą sadzonkę…
W końcu po godzinie mięliśmy wybrane 6 sadzonek.
Zaczęliśmy kierować się do kasy, kiedy to matka zauważyła, że postawili CAŁĄ PALETĘ nowych pelargonii na głównej alejce. No jprdl.
Szliśmy szybkim krokiem, "żeby nam nie powybierali najlepszych", i będąc jeszcze na dziale z łazienkami, matka powiedziała, żebym wywalił z koszyka dotychczasowe zdobycze.
Początkowo powiedziałem, że odwiozę je z powrotem, ale ona powiedziała, że "nie będziemy tu tracić całego dnia" i popatrzyła na mnie złowrogim wzrokiem, jak nigdy. Nie miałem innego wyboru. Rozejrzałem się czy nie ma nigdzie nikogo z obsługi i postawiłem pelargonie na jakimś sedesie czy czymś podobnym…
Cała zabawa zaczęła się od początku z tym, że teraz musieliśmy jeszcze walczyć z innymi Grażynami o sadzonki. Nie pamiętam co było dalej i jak znalazłem się z powrotem w domu, ani skąd w samochodzie znalazło się 25 sadzonek pelargonii…
Pół kolejnego dnia jeździliśmy po mieście w poszukiwaniu odpowiednich doniczek. Bo wiecie, to nie mogły być zwykłe doniczki, tylko takie specjalne na balustradę. Drugą połowę dnia nosiłem tam i z powrotem worki z ziemią. Na szczęście matka nie wiedziała, że są różne rodzaje ziemi i kupiliśmy uniwersalną.
Trzeci dzień minął pod znakiem sadzenia i ustawiania doniczek. Myślałem, że to będzie koniec tej historii, ale nic bardziej mylnego.
Tego samego dnia przyszła burza. Co się działo! Podczas gdy mieszkańcy miejscowości obok walczyli o życie, bo im zapora mogła pęknąć, ja zostałem wysłany na walkę o sadzonki.
Cały mokry wróciłem do domu, ale moje poświęcenie nie zostało w żaden sposób docenione. Matka stała przyklejona do szyby i patrzyła na przeniesione przeze mnie na parapet pelargonie.
Od razu po burzy pobrała sobie 4 aplikacje do sprawdzania pogody i od tamtego dnia jak tylko pokaże się jakaś chmura deszczowa na horyzoncie, albo co gorsza któraś aplikacja pokaże, że prawdopodobieństwo opadów wynosi więcej niż 70%, to muszę przenosić 9 superbalustradowychdoniczek na parapet.
Do tej pory komputer stał i matka sporadycznie korzystała z niego, żeby zrobić jakiś przelew albo poczytać jakieś wątpliwej jakości wiadomości.
Pewnego dnia patrzę sobie na YT a tam w proponowanych "Jak sadzić pelargonie", "Pelargonia na balkonie pielęgnacja", "Choroby i szkodniki pelargonii". Nie mówiąc już o reklamach doniczek i kwiatów na wszystkich stronach internetowych.
Przez cały tydzień musiałem słuchać, jak matka chwali się wszystkim, że ona kupiła pelargonie po 5 złotych, a ciotka przepłaciła, bo kupowała po 12. Ostatnio ciotka zadzwoniła i 3 godziny rozmawiały przez telefon o kwiatkach. Ciotka to wgl ma mnóstwo kwiatków i siedzi w temacie, a matka zawsze jak byliśmy u niej mówiła, że ona ma to wszystko takie ładne i zadbane. Oczywiście mówiła to mnie, ale nigdy ciotce. Rozmowa skończyła się, gdy ciotka powiedziała, że to trzeba dużo doświadczenia, a matka dopiero zaczyna. Wtedy matka się zdenerwowała i powiedziała, że ona se w internecie wszystko przeczytała i już wie więcej od niej i się rozłączyła.
Następnego dnia znów pojechaliśmy do merlina, tym razem kupić nawóz. (Ogólnie, to moim zdaniem powinno się zakazać sprzedawania zielska w sklepach budowlanych). Matka kazała mi czytać po kolei składy wszystkich 8 rodzajów nawozów, bo przeczytała w internecie, że pelargonie nie lubią azotu. Nie ważne że był tam jeden nawóz z j****nym napisem "nawóz do PELARGONII".
No i czytam: Azot – 7,5%, Azot w formie amonowej – 1,75%, Azot w formie azotanowej – 1,75%, Azot w formie amidowej – 0,4%, Pięciotlenek fosforu – 4%, Tlenek potasu 5%. Już chciałem jej powiedzieć, że te nawozy to właściwie sam azot i w każdym z nich jest to samo, ale ledwo kończąc czytać ostatni skład dostałem rozkaz podliczenia ile w sumie jest tego azotu w każdym z nawozów.
Oczywiście, że nie wzięliśmy tego nawozu co był do pelargonii, bo okazało się, że miał najwięcej azotu ze wszystkich XDDDDDDD
W międzyczasie badyle się rozrosły i zaczęły przypominać to czym są w rzeczywistości. Nie zmieniło się jedno – matka cały czas o nich gadała. Przy śniadaniu, przy obiedzie i przy kolacji. Do niedawna brałem książki i uczyłem się, żeby mnie zostawiła w spokoju, ale teraz gdy rok szkolny się skończył nie mogę zaznać chwili spokoju w domu.
Matka codziennie każe mi patrzeć na każdą z 24 sadzonek (bo jedna uschła) w tych 9 doniczkach i podziwiać. "Widzisz jaka jest MOC SŁOŃCA? To dzięki niemu tak szybko urosły", "Popatrz jakie te z balkonu z góry się rozwinęły, a te z balkonu na dole muszą je gonić i dlatego mają takie duże liście, żeby lepiej łapać słońce".
Wczoraj na pelargoniach pojawiły się pierwsze pąki. Co godzinę wychodzi na obydwa balkony i je liczy. Wie ile na każdej roślinie było wczoraj, a ile jest już dzisiaj. Wydaje mi się, że wcześniej wiedziała nawet po ile mają liści, ale tym mnie na szczęście nie męczyła. Ale co gorsza na niektórych widać już kolory, a przypomnę, że były one wymieszane. "Widzisz jak mi się udało? Wszystkie w tej doniczce są w jednym kolorze!"
Wieczorem siedziałem sobie na komputerze i znów pojawiła się burza. Z resztą wiedziałem to już od śniadania, bo mi matka mówiła, że o 17:00 jest 45% szans na burze, a o 18:00 aż 80%. Znów przeniosłem donice na parapet, usiadłem i matka powiedziała: "Jak będzie zacinało, to wnieś kwiatuszki do domu". Wygląda na to, że jak te chwasty się rozrosną to będę musiał przenieść się spać do piwnicy, bo tu nie będzie dla mnie już miejsca.
W sobotę jedziemy do ciotki, więc albo czekają mnie wielogodzinne rozmowy o kwiatkach, albo kłótnie. Ale zapewne to obydwa.
Mam tylko nadzieję, że matka nie będzie chciała zabrać tych chwastów ze sobą, ale już mnie chyba nic nie zaskoczy.
I teraz pomyślcie sobie, że to mnie spotkało i pomyślcie, co mnie jeszcze czeka…
Redbird2
• AUTOR@SexyPapaj871 NIE SPAM!