
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×



_L.A.Woman_
AUTOR•Hejka!
Jak wam minął tydzień? Macie jakieś plany na weekend?
Jakiś kwadrans temu wróciłam z Opery. Wystawiali "Kopciuszka", ale na pewno nie był to jakiś zwykły Kopciuszek. Mogę zaspoilerowac ⚠️
Pierwsza scena to była…taka jakby mała kawiarnia. Trochę w stylu…lat '90, a na ścianach jakieś plakaty z Polskimi zespołami piłkarskimi, więc no mam takie trochę xD. Zaczyna się oczywiście uwerturą (wstęp do Opery grany przez orkiestrę pod sceną) no i tam Kopciuszek że lata po tej scenie i w ogóle, wchodzą te dwie siostry, jedna jakaś kurde fit z ciężarkami w rękach ubrana na mega sportowo, a druga cały czas z jakimś kosmetykiem w ręku. No i w chodzi…ojciec. Zamiast macochy, jest ojczym i w sumie to nie wiem co lepsze. No i myślałam że wejdzie w jakiejś takiej długiej tunice jak kiedyś spali, a gostek wchodzi w jakiś klapeczkach, szortach i koszulce z Lewandowskim na tyle xD. Później przychodzi lokaj księcia (a raczej pseudoksiecia) i on z Kopciuszkiem się w sobie zachowują, później wiadomo, że te siostry idą na bal, a do niej przy chodzi wcale nie wróżka, a żebrak który okazuje się jakimś magiem czy coś (choć nadal mam wątpliwości czy to nie czasami Harry Styles) i no wiadomo bla bla bla. Lokaj podsłuch**e rozmowy z księciem i Kopciuszkiem z czego się dowiaduje że ona się w nim podkoch**e i się okazuje że to jednak on jest księciem, a tamten lokajem i coś tam musi ją znaleźć żEbY bYc JeJ. No i ten ojciec przychodzi gadać z eks (sam się tak nazwał) księciem zapytać która córkę wybrał i on tam był w jakimś samym ręczniku, temu ojcu też się kazał przebrać w sam ręcznik xD i…zaczęło się. Ten se zniknął, pojawił się ten pseudo Harry Styles, tylko też w ręczniku i postanowili że se porobią na złość to se nawzajem zabierali te ręczniki i skończyli pod jednym to było…mega komiczne, każdy się śmiał i w ogóle no i tam bla bla bla żyli długo i szczęśliwie, no mi się mega podobało, super alternatywka, polecam. (I ta moja cała grupa co przespała całą sztukę).
Co chodzi o tego chłopaka, to zamieniłam z nim parę słów, a los też nas blisko siebie nie posadził, ale za to inny się do mnie przyczepił (4 lata młodszy) i najpierw se szliśmy i gadaliśmy o jakiś głupotach z opery do autobusu i się mnie zapytał czy chce z nim siedzieć to ja się zgodziłam i…dziękuję Bogu, że mój różowy kwarc nie wyblakł. Przecież on tyle gadał…dosłownie bez przerwy. Jakby opowiadaliśmy se jakieś suche mega żarty i na początku było spoko ale potem zaczął mnie boleć brzuch i gardło i fajnie było ale jestem wykończona psychicznie (introwertyk…).
Nie wiem co z moja sympatią, jedyne co wiem, to to, że muszę poczekać kilka lat żeby coś zrobić, no cóż.
Ja chyba po prostu jestem mega wyczulona na miłych chłopaków, jakby, dla mnie to jest taki green flag…no dla mnie to priorytet, żeby był miły. To jest serio piekna cechą, która mało kto dziś ma (w kwestii moich rówieśników).
Dobranoc ❤️
tsianid
@_L.A.Woman_ patrząc zatem na moje poczucie humoru i odpały to chyba jestem samotna poza skalą✌️ no ale cóż, średnio mnie to obchodzi jeśli mam być szczera, lepiej się śmiać, ale ostatecznie i tak płaczę, więc się wyrównuje jakoś☺️
_L.A.Woman_
• AUTOR@tsianid to u mnie podobnie 😆
_L.A.Woman_
AUTOR•(Co u was btw?)
Ahh, wchodzę tu i szukam jakiegoś quizu (dla beki oczywiście) "Czy twój crush Cię lubi?" Itp. I jak mnie wkurzają te quizy. Dlaczego oni z góry zakładają, że ja z nim kurde piszę, bo normalna rozmowa na żywo już nie istnieje. Serio, tak strasznie mi szkoda związków, które opierają się głównie na pisaniu ze sobą i ewentualnie zaczepieniu gdzieś na żywo. Ahh, czasami serio chciałabym żyć w czasach, kiedy się listy pisało. To musiało być romantyczne i w ogóle pewnie…
Co chodzi o update mnie i mojego "księcia", no to…widziałam go dziś w szkole (codziennie go praktycznie widuję) i udało nam się przywitać i kurde, ale mam wrażenie, że zrobić coś w stylu: 😏. Jakby serio. Tylko wątpię że zrobił to specjalnie czy co, bo zrobił to jakoś pół sekundy po tym, jak się obrócił w moją stronę (no chyba że o czymś nie wiem i hormony są takie szybkie), ale widziałam go i to najważniejsze. I wchodzę z koleżankami do toalety i już się zaczyna, ja z moją bestie gotujemy się od środka, bo się że mną po raz setny przywitał (generalnie jest mega kulturalny, nawet mi drzwi na klatce otwiera), a druga tylko oczami przewraca. Wsm co się jej dziwić. I tak se teraz myślę że no…nasze energię się dziś połączyły, bo myślę, że i ja (ja napewno) miałam dobry humor i on też (a przynajmniej tak mi się wydaje). Jak obserwowałam go z okna (jak był na boisku) to wydawał się mega wesoły i w ogóle. Wow, mega jakby.
I przed chwilą przechodziłam obok drzwi wyjściowych i go usłyszałam i ja wiecie, już skacze, że go słyszę i w ogóle, zaczynam szukać jakiegoś czegoś żeby wyjsc, to biorę śmieci, wychodzę, ale… poszedł se. No nic, trochę smutno, ale wczoraj wieczorem byłam pełna inspiracji i pasji, dlatego…udało mi się napisać piosenkę! Nie zgadnięcie o czym (a raczej o kim). Kiedyś już pisałam jakieś małe pioseneczki (chociaż ta też nie jest długa), ale ta…ona mi się serio podoba. Wg mnie jest urocza i przyjemna, kto wie, może nawet romantyczna. Aha, i nie wiem czy się chwaliłam, ale jutro jadę do Opery ze szkoły muzycznej i on pewnie też jedzie i może to będzie jakaś szansa czy coś noo. Ale jak o tym myślę, to się trochę boję nie wiem czemu…bo…niby widzę, że mnie lubi, ale coś…no nie wiem. Szkoła muzyczna przede wszystkim kojarzy mi się z moim starym i pierwszym poważnym crushem, który no…raczej nigdy nie odwzajemnial moich uczuć, a moja koleżanka starała mi się go zdobyć trochę za bardzo i to było dla mnie mega stresujące. A teraz? Teraz jak go widzę to se myślę co ja w głowie miałam, jakby, nie znam go dalej, ale nie wydaje się być dla mnie. (Boję się, że z M będzie to samo…).
Zmieniając temat – jak już wcześniej wspominałam mam dziś o dziwo dobry humor. Zagrałam na tych dwóch koncertach i szczerze, to myślę, że było dobrze. (Oczywiście mogło być lepiej, bo zawsze mogło być lepiej). Dynamika…no…na pewno mogła być lepsza, ale nie była najgorsza, technika też zła nie była, jedyne co to muszę się lepiej zgrać z moim akompaniatorem i będzie super. Miałam świetne samopoczucie i praktycznie w ogóle się nie stresowałam. (Wiadomo że jakieś emocje we mnie były, ale nie bałam się po prostu). I szczerze? Po tym występie uświadomiłam sobie, że ja chyba nie boję się samego występu, a ryzyka wystąpienia stresu i tego stresu nie było, owe jakby wow. Aha, plus to, że wszyscy inni muszą się nastroić i rozkładać, kiedy ja sobie siedzę i chilluje z pewnym atrybutem w ręku, którego w sumie szukałam dziś po całej szkole, ale pominmy to.
To kto zgadnie, na czym gram w muzycznej?
tsianid
@_L.A.Woman_ raczej nie chcę o tym rozmawiać, ale dziękuję za propozycję
oh ksylofon też ciekawy❤️🩹
_L.A.Woman_
• AUTOR@tsianid to wszystkiego dobrego ❤️
_L.A.Woman_
AUTOR•Hejka!
Jak wam mija życie? Jak się czujecie z tym, że za chwilę wakacje?
Niby nie byłam te trzy dni w szkole, ale mimo wszystko jest trochę intensywnie. Jutro gram na koncercie w muzycznej, a za tydzień jadę na konkurs – też z muzycznej, dlatego ostatnio więcej ćwiczę. Ale poza tym udało mi się zrobić porządek w pokoju, kupiłam dwie płyty ( "Waiting For The Sun" I "L.A. Woman" obie The Doors) I przede wszystkim mam już różowy kwarc (i turkenit). Bransoletka jest serio przepiękna, mam nadzieję, że spełni się choć trochę.
Widziałam dzisiaj swoją sympatię na klatce i…no znów zaczynam o tym myśleć. Co prawda tylko się przywitaliśmy i się minęliśmy, ale w tym było coś…i ja to wiem…w sensie no nie wiem czy wiem, ale…nie wiem, może ja mam jakieś halucynacje, ale serio mam wrażenie, że powiedzial to "część" i spuścił głowę, to się uśmiechnął no. I że ten uśmiech był ewidentnie wystrzałem oksytocyny i jeśli tak, to znaczy że jest jakaś chemia no. Serio nie wiem, ale…to nie jest też w sumie pierwszy raz kiedy zauważam coś takiego, ale z drugiej strony…no chyba mi się zdaje po prostu…jakby, kto miałby coś do mnie czuć xd, przecież ja potworny dziwak jestem i w ogóle…no nie wiem. Albo mi się zdaje, albo serio za chwilę może nastąpi jakaś reakcja. Jedyne o czym marzę od dłuższego czasu to żeby pogadać z nim trochę dłużej, bez pośpiechu i w ogóle. Chciałabym co napisać na ten temat, ale nie wiem czy potrafię. Zobaczę…(Mam umysł ścisły i często brakuje mi słów…). Zobaczę. Albo się scringuje przed samą sobą, albo będzie załamka.
Miłego życia ❤️
tsianid
@_L.A.Woman_ Hej hej
Oo brzmi świetnie! Powodzenia <33
Jeśli tak czujesz – tak może być. Jak mówiłam, lepiej, żebyś z nim więcej porozmawiała i go lepiej poznała, a wtedy może rozwinie się coś więcej i trzymam za to kciuki❤️🩹❤️🩹
_L.A.Woman_
• AUTOR@80Ramone @tsianid dziękuję ❤️
_L.A.Woman_
AUTOR•Hejka! (Jak coś to znów będę się żalic na życie, więc można pominąć).
Generalnie, to ostatnimi czasy nic mi się nie chce i chyba znalazłam tego przyczynę, którą tak w sumie powinnam znać już dawno.
Jest taki chłopak. Chodzimy do szkoły muzycznej obaj, do tej samej szkoły i co najważniejsze – jest moim sąsiadem, więc teoretycznie mam ułatwioną sprawę. Rok temu jak chodziliśmy na orkiestrę w muzycznej, to był w sumie jedna z dwóch osób z sekcji z którą gadałam, no bo po prostu był taki…no towarzyski i miły. Coś tam se gadaliśmy, w sumie to siedzieliśmy blisko siebie, tak jakoś wychodziło i jeszcze wtedy miałam go za zwykłego kolegę, też jakoś o nim nie myślałam. Czasami był trochę irytujący (dalej zastanawiam się, czy odczuł to). Generalnie był no…inny. Kojarzył mi się z dziecięcą naiwnością i w ogóle. I w sumie to możliwe że tyle z nim gadałam, bo mam taki odruch, by dawać najwięcej atencji i rozmowy osobom, które nie są traktowane zbyt poważnie, jako…no zwykli koledzy. Nie wiem teraz czy ktokolwiek coś z tego zrozumie. Chodzi o to, że kiedyś jak i teraz był takim…no powiem to zbyt brutalnie, ale był głównym tematem żartów w towarzystwie. Chodzi o to, że chcieli podkreślić to, że jest trochę "głupiutki". I wiecie, żarty żartami, jakby…no nie wycofywali go z towarzystwa, tylko się zastanawiam jak on się z tym czuję i często mnie to oblałam jak ktoś żartował na jego temat.
No ja osobiście nie lubię, jeśli ktoś sie że mnie naśmiewa, nawet że ironicznie. Generalnie wszystko biorę zbyt do siebie i może nie każdy tak ma, no ale…no nie wiem. Nie lubię też jak ktoś się z kogoś naśmiewa jak ten ktoś jest w towarzystwie, no chyba że nie lubię tego kogoś, to co mnie tam, chyba wiadomo.
No ale wróćmy do niego. No i rok temu, było to co było, ale kurde wróciłam po wakacjach do szkoły i totalnie mi się zmieniła perspektywa na ludzi, też konkretnych, że jednych nagle zaczęłam lubić, a drogich nie i…w tym perspektywa na niego. Jakoś go zobaczyłam jak grał se w piłkę czy coś i mam takie "kurde no, klasa chłopak". I tak go też w kościele obserwowałam i podświadomie zaczęłam go crushowac nie wiem czemu i od kilku miesięcy jest moim oficjalnie crushem, co oznacza, że teraz będę o nim gadać bez przerwy każdemu i szukać go na każdym kroku. I ludzie….to jest serio porąbane, bo jak przywitamy się na korytarzu i się do mnie uśmiechnie, to później cały polski myślę tylko o tym i jestem taka rozpromieniona, zaś kiedy mnie nie zobaczy, to jest zupełnie na odwrót, czasami mnie na płacz niesie. No i wiecie jak to jest. Już se wyobrażam jak bierzemy ślub xD i w ogóle, ale co najważniejsze – czy to miłość platoniczna, czy może coś iskrzy. I… naprawdę nie wiem. Bo mamy taki kontakt, że witamy się w szkole i na klatce i wszędzie gdzie się spotkamy, czasami nawet ktoś zagada "co tam" i w ogóle (wtedy to mam dopiero ataki szczęścia). Ale…czasami mam wrażenie, że on też coś czuję. Chociaż trochę. Minimalnie. Jakby, czuję ta energię. I nie wiem czy to .ona intuicja czy wyobraźnia, ale ostatnio noszę ametyst, a jest to kamień który otwiera czakrę trzeciego oka (po ludzku wzmacnia intuicje) i zaczynsm o tym myśleć coraz konkretniej. Jakby…czasami serio mam wrażenie, że coś iskrzy. W jego oczach i uśmiechu. Mam czasami wrażenie, że on tak jakby się uśmiecha do siebie. No ale ja się zawsze do niego uśmiecham jak się witam, a uśmiech przynajmniej jest zaraźliwy i może to dlatego jakby (uwielbiam, jak ktoś się do mnie usmiecha, to serio czasami więcej niż tysiąc słów, nawet uśmiech od obcej osoby może mi poprawić nastrój). Aha i jest jeszcze jedna opcja, moja mama jest tego zwolenniczką, że on się po prostu że mnie śmieje, bo niby zawsze coś odwale jak go widzę. I nie wiem, może tak jest, dziś z siebie idiotę zrobiłam i mi strasznie głupio, nie wiem czy se pomyslal że śmieszna jestem haha czy że go olewam to już mnie haha bo tego się obawiam najbardziej jeszcze się do mnie zniecheci i mnie znielubi a tego na pewno nie chcemy.
No więc podsumowując: nic mi się nie chce bo jakiś chłopak, jeszcze rok młodszy btw utknął mi w sercu i nie chcę z niego wyjść. Trochę mnie uwiera i trudno mi robić z chęcią cokolwiek przez tą cholerę no.
Muszę se kupić różowy kwarc, a wszystko się ułoży. Tak strasznie bym chciała z nim być, tylko mam nadzieję, że zakochałam się w prawdziwym człowieku, a nie wyobrażeniu, tego się chyba boję najbardziej.
Dobra, kończę, sory za te kazania…
tsianid
@_L.A.Woman_ Wierzę w ciebie i wiem, że dasz radę <33
_L.A.Woman_
• AUTOR@Inka_Skywalker ❤️❤️❤️
_L.A.Woman_
AUTOR•Tak w ogóle, to mamy już 5 obs, za co pięknie dziękuję ❤️🥹
Jak mija tydzień? Pisze ktoś teraz w poniedziałek?
Byłam dziś na sztuce teatralnej pt. "Balladyna" (każdy chyba zna). Cóż, byłam już raz w teatrze, ale takim bardziej dla dzieci, a ten był naprawdę niesamowity, o wiele lepszy niż niejeden film. Osobiście bardzo lubię oglądać, bądź słuchać takich rzeczy. Byłam już kilka razy w filharmonii i nawet raz w operze, ale skupmy się na teatrze. Były genialne efekty dźwiękowe i genialni aktorzy. Mam wrażenie, że nawet w filmie tak dobrze nie graja, a z resztą nie wiem, bo totalnie się nie znam na takich rzeczach. Kilka rzeczy było trochę inaczej niż w książce, np to, że nie było Filona, a że bardzo lubię to postać, to mały minus za to.
Ale muszę przyznać, że na początku ten gong i w ogóle klimat jaki tam panował wywołał we mnie naprawdę wiele mocnych emocji i dosłownie prawie się popłakałam.
Osobiście uważam, że szkoły częściej powinny robić takie wycieczki, niz jakieś durne i żałosne filmy w kinach (mówię o filmach, na które miałam pecha trafić z klasą).
Egzaminu nie pisze, ale życzę powodzenia każdemu, kto za kilka dni będzie musiał się z nimi zmierzyć ❤️
Miłego dnia 🫣
80Ramone
@_L.A.Woman_ brzmi świetnie, aż bym poszła do teatru… ostatnio chyba byłam na Zbrodni i karze i pamiętam tylko tyle, że jeden aktor ciągle palił i to niby miało być klimatyczne..
_L.A.Woman_
• AUTOR@80Ramone poszłabym 😌