Patryk

Mei.Creatorka

Patryk

Mei.Creatorka

imię: Maja

miasto: Kamome Town

o mnie: przeczytaj

400

O mnie

Witaj!

Cieszę się, że zaglądasz do tej zakładki. Ja zwykle robię to przed zaobserwowaniem kogoś, być może niebawem dołączysz do grona duszków? Albo już jesteś Mokkim? Tak czy siak, zapraszam do... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

~ 🌸 Hej, znasz taką użytkowniczkę jak @Ai_. ? 🌸 ~ ❕Jeśli nie, to koniecznie odwiedź ... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

AUTOR•  

Dzień dobry mokke! 🌸
Kilka pytanek:
☀️Wstaliście już?(albo dopiero)
☀️Jedliście śniadanko?
☀️Jak się czujecie?
☀️Jakieś plany na dziś?
Moje odpowiedzi:
🌼Owszem
🌼Jeszcze nie
🌼Dobrze!
🌼Moje nowe okulary są wcześniej do odebrania i za godzinkę po nie jadę :D
Miłego dnia! 🌺

Odpowiedz
9
TheHybridPrincess

TheHybridPrincess

@Mei.Creatorka dzięki <3

Odpowiedz
1
Anane

Anane

@Mei.Creatorka Hej Kochana

☀️Mhmm
☀️Tak
☀️Źlee
☀️Może…

<3
Miłego!

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (10)
Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

AUTOR•  

Hejcia duszki.
Nie mam za dużo do powiedzenia, ale jakby co to w niedzielę jadę na wakacje i moja aktywność będzie jeszcze bardziej wołać o pomstę do nieba.
Wczoraj przyjechała do mnie ✨perfekcyjnie za duża✨ bluza z Sinsay. Dzisiaj się spakowałam. A poza tym nic…

Aha, właśnie się dowiedziałam, że po chyba pół roku jeżyk o ksywce Fufu (wydaje takie dźwięki) znowu odwiedził nasz ogród! Słodko ^^

I napisałam taki krótki rozdział… można by to uznać za prolog ze środka jednej mojej historii.. Nie wiem czy go wrzucać, jest trochę spoilerów… ale, skoro i tak tylko 4 osoby to czytają, to czemu nie?

:)

„Wspomnienia zamknięte w szafie”
(Ale oryginalne 😒)

Drzwi się otworzyły, a młoda kobieta weszła do mieszkania. Wyglądała marnie – niedożywiona, zaniedbana. Dawno nie myte, zielonkawe włosy opadały na jej zgarbione ramiona, oczy wyraźnie podkrążone, otwarte do połowy, jakby patrzyła na świat ze zmęczeniem, na łożu śmierci. A jednak tkwi nadal na tym świecie, ni trup, ni człowiek.

Trzasnęła drzwiami z obojętnością. Lornetka zwisała smętnie na jej szyi, w jednym miejscu pasek był naderwany. Wyglądał, jakby zaraz miał się rozpaść – trochę, jak ona.

Rzuciła buty niechlujnie koło drzwi i weszła na dywan. Gdy zbliżyła się do okna, pomarańczowe promienie zachodzącego słońca padły na jej bladą twarz. Mało kto domyśliłby się, że ma tylko dwadzieścia kilka lat. To obsesja tak ją postarzała.
Nazywali ją Nezzer. Chociaż to imię to był jej wybór. Jej zmiana. Tylko czy na lepsze?

Zmarszczyła brwi. Wada wzroku, którą uparcie ignorowała, w połączeniu z światłem rażącym ją po oczach była nieprzyjemnym i utrudniającym życie doświadczeniem. Szybko szczelniej zasłoniła okno i odetchnęła.

Błądziła wzrokiem po mieszkaniu. Ściany pokrywała tania tapeta, poplamiona w kilku miejscach, ale brud ukryto za meblami. Na ścianach nie wisiały zdjęcia rodzinne, dziecięce rysunki ani półki z książkami. Tylko zegar po środku, tykający złowieszczo. Ten, który tak bardzo pragnęła zniszczyć, a jednak wciąż zmuszała się do codziennego wysłuchiwania rytmicznego szeptania wskazówek: „Czas ci się koń-czy” „Ży-cie do-bie-ga koń-ca, a ty wciąż nic nie o-sią-gnę-łaś” „Two-je ist-nie-nie nie ma żad-ne-go sen-su” „Nie masz ni-ko-go” – mówiły. Dziewczyna nie próbowała ich już uciszyć — wiedziała, że to wszystko prawda. Nauczyła się żyć razem z mrokiem beznadzieją, akceptując nieidealność tego świata. Nie walczyła. Siedziała w swoim zakątku i robiła to, co może – tworzyła żywe lalki.

Na zgaszonym od miesięcy kominku stało położone zdjęcie. Być może wspomnienie, o którym nie chce myśleć, ale nie potrafi też zapomnieć. Przylegającą do kominkowych cegieł ramkę pokrywał już kurz, ale nie odważyła się tknąć fotografii.

Na stoliku kawowym leżały papiery, szkice nowych lalek i zaklejone listy od ojca, których nigdy nie zamierza otworzyć. Zarazem kolejna rzecz, której nie była w stanie wyrzucić. Na szczycie stosu świeża, większa od innych koperta. To wyniki prześwietlenia. Mają jej powiedzieć, jak bardzo jej kręgosłup przypomina falę. Ale dlaczego miałoby ją to interesować? Nie ma nikogo kto by się o nią martwił. A ona wcale nikogo nie potrzebuje…

Wpatrywała się w paczkę przez sekundę, dwie. Potem przeszła obok stolika i zgarnęła kopertę po drodze. Nawet nie chwyciła jej oburącz, nawet nie uniosła do oczu, by przeczytać odręczne pismo nadawcy. Weszła do kuchni i wyrzuciła wyniki do kosza. Po prostu, obojętnie. Jakby nie wydała na to badanie dużo pieniędzy. Jakby nie było tam informacji o jej zdrowiu.

Ściągała lornetki przez głowę, ale pasek zahaczył się o jej łączące się w kołtuny włosy. Naderwany pasek urwał się z cichym odgłosem. Trudno – pomyślała Nezzer z obojętnością. Odłożyła zniszczony przedmiot na stół w kuchni. Było ją stać na nowe, i następne, i kolejne. Nie należała do biednych ludzi – zarobki płynące ze sprzedaży lalek były ogromne. Mimo to mieszkanie, w którym się obecnie znajdowała nadal miało stare i zmęczone życiem wyposażenie. W zupełności jej to wystarczało.

Patrzyła na czarne lornetki jeszcze chwilę. Dzisiaj znowu obserwowała Seraphine. Albo Dreamy, jak nazwała ją ta dziewczynka, która ją kupiła. Lalka często staje przy oknie, w którym Nezzer może ją łatwo zobaczyć. Przyglądać się, jak jej dzieło się rusza, a czasem spogląda w jej stronę, jakby dobrze wiedziało, że twórczynia tam jest.

Jej wzrok ponownie błąkał się po pomieszczeniu, aż zatrzymał się na wbudowanej w ścianę szafie w przedpokoju. Patrzyła na słoje drewna, które przez lata wypierała z pamięci. Ale przecież żyła zmieszana z okrucieństwem. Nie mogła już uciekać.
Ani kazać jej na siebie czekać.

Po ledwo zauważalnym wahaniu wstała i podeszła do drewnianego mebla. Jej ubrane w cienkie skarpetki stopy cicho uderzały o podłogę, przesuwanie nóg wywoływały szmery. Ale zbyt ciche, by stłumić szepty zegara wdzierające się do jej głowy: „Myś-lisz, że to coś zmie-ni? Ha!” „Sa-ma wszy-stko znisz-czy-łaś” „Ta-ka sa-ma. Jes-teś ta-ka sa-ma jak on” „Przy-no-sisz ty-lko szko-dę” „po co oży-wiać, sko-ro po-tem za-bi-jasz?” „Jes-teś źró-dłem bó-lu in-nych” „Ni-gdy ci się nie u-da”

Przytłaczające głosy zamilkły, gdy po mieszkaniu rozległo się skrzypnięcie, a raczej pisk otwieranej szafy. W środku – na jedynej półce – siedziała lalka. Nieduża, robiona na wzór dziecka. Liczyła czterdzieści centymetrów. Porcelanowa, o bladej cerze i lekko zaróżowionych policzkach. Jej niegdyś długie, złote loki, zostały ścięte krzywo do ramion i częściowo się wyprostowały. Stara sukienka była wyblakła i pruła się w kilku miejscach, rozpaczliwie próbując ukryć zębatki, na które zamienione zostały piękne, gładkie kończyny. Jej spojrzenie było nieruchome i beznadziejne, ale w pewnym stopniu żywe, niepokojące. Zupełnie jak u mamy, kiedy Emma widziała ją przez szparę w drzwiach. Ojciec zawsze szybko ją wtedy przeganiał, ignorując pytania dziewczynki o rodzicielkę.

Ale Emmy już nie było. Nezzer nie mogła pozwolić się zalewać wspomnieniom, które jej nie dotyczyły. A jednak pobladła bardziej niż zazwyczaj, o ile to możliwe, a szare oczy otworzyły się szeroko pierwszy raz od dawna. Pomieszczenie za nią zdawało się ciemnieć, a zegar – obecnie tykający – odliczał do nieznanych wydarzeń, z grozą. Być może do złamania.

– Zniszczyłam Cię, Sarah – odezwała się kobieta pół-szeptem, nie odrywając wzroku od sylwetki siedzącej w szafie. Jej głos był przepełniony bólem, wspomnienia przelatywały jej przed oczami – Jestem taka sama jak John. Bezużyteczna. A Ty tyle dla mnie zrobiłaś… – głos dziewczyny się załamał, a do oczu napłynęły jej łzy
– Wszystko straciłam – Opuściła się na podłogę, sunąc palcami po drzwiach szafy. Drewno było szorstkie, ale znajome. Usiadła na podłodze. Przymrużyła powieki chcąc ukryć słabość, chociaż była tu tylko zniszczona zabawka.

Nie, nie tylko zabawka. Choć Sarah była nieruchoma i milcząca, a jej oczy nie wodziły za kobietą, to i tak patrzyły. I tak słuchała i wszystko rozumiała. Coś w jej brzuchu zgrzytnęło, a Nezzer była pewna, że jej przyjaciółka jest gdzieś w tym porcelanowym ciele. I może nadal ją kocha…
– Jestem tak głupia… – twórczyni lalek otarła pojedynczą łzę i uśmiechnęła się smutno. Jej usta ułożyły się w krzywym wyrazie, jakby zapomniała, jak to się robi
– Teraz tylko Ty mi zostałaś, laleczko.

– Nie… nie tylko ja – odezwała się Sarah. A może to tylko urojenie w głowie Nezzer. Nie robiło jej to różnicy. Słuchała, co jej przyjaciółka z dzieciństwa – albo jej własny mózg – ma jej do powiedzenia.
– Każda lalka, którą stworzyłaś… – Sarah przesunęła oczy do klęczącej kobiety. Więcej się nie poruszyła. Odezwała się jednak ponownie, wysokim i ochrypłym głosem – Wszystkie są Twoje.

Twórczyni zamarła. Wpatrywała się w lalkę na powrót w pełni otwartymi oczami, ale w rzeczywistości patrzyła dużo dalej, za szafę, za ścianę, aż do pewnej rezydencji. Na dwukolorowowłosą lalkę, która wciąż żyje.
– Seraphine – szepnęła. Seraphine D262–stworzona przez nią lalka, z błędem w kolorze włosów, niskim wyniku na teście inteligencji i tym niewinnym spojrzeniem. To ta, którą twórczyni uśpiła, ale lalka obudziła się ponownie. A teraz mieszka z dziewczynką o imieniu Lilith i uczy się emocji. Uczy się czuć i nadawać wartość. Nawet dzisiaj Nezzer ją obserwowała.

– Seraphine – jej oczy zamgliły się, promieniejąc obsesyjną determinacją. Odwróciła głowę i spojrzała na elegancką słuchawkę telefoniczną. Tykanie zegara wciąż dudniło jej w uszach, ale teraz było jej sprzymierzeńcem – Muszę ją odzyskać.

Odpowiedz
7
Im_4LI3N

Im_4LI3N

@Mei.Creatorka Wspaniałe!<3:D Cudny rysunek! Czekam na więcej rozdziałów!

Odpowiedz
2
Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

•  AUTOR

@Jenota @Im_h4ppy Dziękuję bardzo :D Okej!

Odpowiedz
3
pokaż więcej odpowiedzi (5)
Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

AUTOR•  

Dobry wieczór mokke :)

Teraz u mnie niewiele się dzieje, więc nie dodawałam wpisów. Tylko rodzice wyrzucają mnie co chwilę na dwór, nie wiem czemu ani po co. Oczywiście sporo rysuję, dostałam nawet zamówienie na obraz od Szanownego Numeru Siódmego… także mam co robić. Ostatnio ćwiczę też granie „Drogi Mlecznej” Sanah na pianinie, ale moje nuty urywają się po pierwszej części refrenu i jest to dosyć irytujące:

„(…) Mogą komety spaść, Wciąż będzie za mało-„

I komponowałam nuty do „Byle jak” Margaret, na tę chwilę mam takie coś_________⬇️
________________________________________⬇️
🌕A Wy co ostatnio robiliście?________⬇️
🌕Jak się czujecie?____________________⬇️
🌕Macie jakieś wakacyjne cele?______⬇️
_______________________________________⬇️
Dobranoc! 🌙________________________⬇️

Odpowiedz
7
karm3l-nie-lizak

karm3l-nie-lizak

@Mei.Creatorka no to ten yy narysowałam scene z after school hanako kun ale to źle wyglą(rysuj ten obraz)

Odpowiedz
2
Im_4LI3N

Im_4LI3N

@Mei.Creatorka
Dzień dobry!!
Nic ciekawego
Chyba dobrze
Przeżyć

Odpowiedz
2
karm3l-nie-lizak

karm3l-nie-lizak

Na rysuj mi shimija obraz(znowu) gdzie Nene nie umrze to jest rozkaz szanownego numeru siedem

Odpowiedz
2
Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

•  AUTOR

@karm3l Pracuję nad tymm

Odpowiedz
2
Mei.Creatorka

Mei.Creatorka

AUTOR•  

Dzień doberek garstko duszków, której chce się to czytać!

Dzisiaj byłam w domu przez większość czasu, ale i tak był to dzień, o którym jest co opowiadać.

Rano wybrałam się z mamą do optyka. Celowałam w złote i okrągłe okulary, bo uważam, że właśnie takie ma Shijima. Znalazłam nawet takie słoto-brązowe, okrągłe, bardzo ładne i wygodne. Ale uświadomiłam sobie, że te 'noski' trzeba regularnie czyścić… W między czasie mama i pracowniczka sklepu dawały mi do przymierzenia inne okulary i stanęło na takich nieco wytrzymalszych, niebieskich. No i były tańsze. A na te Shijimowe będę zbierać sama, bo w sumie chciałam je kupić z myślą o następnym Pyrkonie… Mam jeszcze trochę czasu ;)

Dzisiaj przyjechały zamówione przeze mnie dwie części Hanako, w tym limitowana edycja tomu 20!! Hanako i Nene wyglądają tak uroczo w kociej wersjiii ^^ Dołączona książeczka "Hanako Cafe" to dokumenty intryg w kocich łaźniach, krótkie historyjki postaci z universum "Hanako, duch z kociego pensjonatu". A wiedzieliście, że w 2023 jedna kawiarnia w Japonii serio tymczasowo zrobiła wystrój jak z TBHK i podawali jedzenie powiązane z każdą z postaci? 🥺

Później, gdy z mamą zamawiałyśmy paragrafówki na wakacje, koło naszego płotu przeszli dwaj mundurowi! Wyglądali na policjantów. Przeszli przez lasek i poszli w stronę torów. Przez okno udało mi się wyłapać, jak krzyczą na dzieci, które chwilę wcześniej kręciły się przy torach. Udało mi się wyłapać „Nie przerywaj mi, ja teraz mówię” „Jesteście wandalami!” „Ile wy macie lat?”
Udało nam się wydedukować, że jakaś grupka nastolatków niszczyła jakiś element torów. Potem był on naprawiony, a gdy przyszli znowu, „Straż ochrony kolei” przyszła ich złapać wraz z psem. Nie wiedziałam, że na tej wsi jest taka młodzież. Chyba przejdę się do tablicy informacyjnej, może dowiem się czegoś więcej >w<

W porze obiadu nasz pies szczekał na ganek. Gdy mama wyszła zobaczyć co się dzieje, okazało się, że pod gankiem był… lis sprzed kilku wpisów! Ten chudy i chory na Świerzba. W obawie, że się zarazi, moi rodzice zamknęli psa w domu i na spokojne zjedzenie nie było już szans… próbowali przegonić lisa, ale tylko przeszedł spod ganku pod zaparkowany samochód mamy. Ileżał. I leżał. I słyszałam, że co jakiś czas miał drgawki.
No i umarł :(

(Szkoda, że nie zrobił tego poza naszą działką, teraz pies spędzi w domu całą noc, dopóki leśnicy nie zabiorą jutro truchła)

Jeśli już tu jesteście, to możecie zostawić (*) dla liska

A jak Wam minął dzień? Byloście kiedyś świadkami śmierci jakiegoś zwierzęcia, a może człowieka? 😥

Odpowiedz
7
Otaku5074

Otaku5074

Odpowiedz
2
Tsuno_Hatake

Tsuno_Hatake

@Mei.Creatorka (*) czemu tak właściwie ten lisek umarł? Dzień minął mi okropnie. Byłem świadkiem śmierci kilku moich zwierzaków

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (5)