
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×




hv4ku
AUTOR•Na wstępie powiem, że nie oczekuję pod tym wpisem jakichkolwiek zasięgów. Jest on bardziej zbiorem moich przemyśleń oraz wylewem wspomnień sprzed lat.
Po niemal 10 latach (kurde, ale ten czas zapie^prza) pozwoliłam sobie przeprowadzić swego rodzaju czystki na tym profilu, jednocześnie czytając, co młoda ja miała w głowie.
Ostatnimi czasy czuję jakąś ogromną nostalgię, więc zajrzałam tu. Teraz myślę, że może było to błędem, bo ta nostalgia wzrosła kilkukrotnie. XD
Sprzątając profil, natknęłam się na wpisy i komentarze tylu ludzi, o których można powiedzieć, że już ich nie znam. Młoda ja myślała, że będą to znajomości na całe życie. Nie będę ukrywać – wielu z tych ludzi nawet nie pamiętam, ale czytając te wszystkie wiadomości, czułam tę, nie wiem, przyjaźń? Kurde, jakie te czasy były wspaniałe. Zero zmartwień, zero obowiązków. Tylko wyczekiwanie, aż po szkole będę mogła się zalogować, napisać jakieś wypociny i nazwać to opowiadaniem, opublikować milion wpisów, które nic nie wnosiły.
Znalazłam też wiele mądrych wpisów, których wtedy chyba nie byłam w stanie zrozumieć XD. Młoda ja była święcie przekonana, że dorównuje inteligencją osobom starszym ode mnie, ale czytając moje ogromne starania, by to udowodnić, aż skręcało mnie ze wstydu.
Natknęłam się również na jakieś końskie zaloty małolatów (jedenastoletniej mnie i innego użytkownika, którego nie będę oznaczać). Przyznam szczerze, że z tego nieźle się uśmiałam. „Dlaczego pisanie ci dobranoc wydaje się obowiązkiem, bez którego nie mogę zasnąć?”. Hit. A co najlepsze, jedenastoletnia ja myślała, że będzie to love story niczym z filmów XD.
Jeszcze ciekawszą rzeczą, którą odkryłam, był mój depression arc oraz typowe szukanie atencji. Napisałabym, że stałam się tym, czego nie lubiłam najbardziej, z tym że w odwrotnej kolejności. Typowe wpisy w stylu: „Usunę się, nikt mnie nie kocha”. I oczywiście milion odpowiedzi od różnych osób (patrzę teraz na konkretne osoby, które nazwałyby ich „rycerzykami”), żebym tego nie robiła. Przynęta została rzucona, rybki się złapały, a młoda ja była niezmiernie zadowolona.
Jeszcze ciekawszą rzeczą, którą odkryłam, był mój depression arc oraz typowe szukanie atencji. Napisałabym, że stałam się tym, czego nie lubiłam najbardziej, z tym że w odwrotnej kolejności. Typowe wpisy w stylu: „Usunę się, nikt mnie nie kocha”. I oczywiście milion odpowiedzi od różnych ludzi (patrzę teraz na konkretne osoby, które nazwałyby ich „rycerzykami”), żebym tego nie robiła. Przynęta została rzucona, rybki się złapały, a młoda ja była niezmiernie zadowolona.
Szczerze, gdybym nie przejrzała tego profilu wzdłuż i wszerz, nawet nie pamiętałabym, że mam takie „przewinienia” na swoim koncie. Co najlepsze, przez to, że wyparłam ten „moment słabości” z pamięci, można powiedzieć, że byłam idealnym przykładem hipokryzji, której namacalne dowody znajdują się na pewnym koncie tutaj.
Serdecznie pozdrawiam osoby, z którymi wtedy działaliśmy. Te czasy wspominam równie dobrze, co same początki działalności tutaj.
Ot, takie refleksje z mojej strony.
Szczerze, po usunięciu wszystkiego żałuję trochę, że nie zostawiłam jakichś perełek. Wtedy nie byłabym jedyną osobą, która się ze mnie śmieje. XD
No nic, do zobaczenia za pięknych parę lat, o ile znów podkusi mnie, żeby tu wejść.
Miłego. ;)