Patryk

AlcyoneInahar

Patryk

AlcyoneInahar

www: wattpad.com

o mnie: przeczytaj

15

O mnie

23 lata. Pasjonat piłki nożnej, o której głównie we wpisach, fan uniwersum "DC" i "Star Wars", wyznawca starych klasyków Disneya i amatorski bazgracz (bo do "pisarza" długa droga).

Czepliwy, ale dobre zawsze doceni. Nie wyznaje żadnych... Czytaj dalej

Ostatni wpis

AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

Arrigo Sacchi, wybitny włoski trener, jest autorem jednego z moich ulubionych cytató... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

AUTOR•  

Arrigo Sacchi, wybitny włoski trener, jest autorem jednego z moich ulubionych cytatów, który można odnosić nie tylko do piłki nożnej.

Powszechne przekonanie w środowisku piłkarskim – nie możesz być trenerem (nawet niekoniecznie świetnym), jeśli wcześniej nie byłeś zawodowym piłkarzem.

Odpowiedź Sacchiego na taką tezę: „Nie wiedziałem, że aby zostać świetnym dżokejem, trzeba najpierw być koniem”.

Tak, Arrigo nie grał zawodowo w piłkę. A potem jego Milan z lat dziewięćdziesiątych przez prawie 20 lat pozostawał jedyną drużyną, która dwa razy z rzędu wygrała Ligę Mistrzów w nowej formule (aż pojawił się Real Zidane’a).

Odpowiedz
3
Wszystkie wpisy:
Wiktorekxx

Wiktorekxx

obs za obs pliska

Odpowiedz
1
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

AUTOR•  

@Danilo mnie wyzwał do tego, a ja o futbolu zawsze chętnie ;) Szczegóły na jego profilu, zapraszam i polecam!

Odpowiedzi na pytania ogólne:
1. Skąd pochodzi Twój ulubiony klub piłkarski? Podaj kraj założenia, ewentualnie także miasto, jeśli pamiętasz.
Klub pochodzi z Hiszpanii, konkretnie z Madrytu.

2. Jak nazywa się Twój ulubiony klub piłkarski?
Real Madryt (Real Madrid Club de Fútbol).

3. Pamiętasz datę jego założenia? Możesz ją podać, jeśli chcesz.
6 marca 1902 r.

4. Na jakim szczeblu ligi narodowej gra?
Najwyższym, Primera División/LaLiga. Razem z Barceloną i Athletikiem tworzą trójkę, która nieprzerwanie gra w hiszpańskiej ekstraklasie od jej założenia.

5. Czy kiedykolwiek grał w klubowych mistrzostwach świata? Jeśli tak: ile razy? Puchar interkontynentalny NIE liczy się!
Tak, w pięciu edycjach – 2000, 2014, 2016, 2017, 2018.

6. Czy kiedykolwiek wygrał mistrzostwo swojego kontynentu? Jeśli tak: ile razy?
Tak, Real jest 13-krotnym zdobywcą Ligi Mistrzów UEFA, co jest absolutnym rekordem rozgrywek.

7. Czy wygrał kiedykolwiek mistrzostwo na najwyższym szczeblu ligi narodowej? Jeśli tak: ile razy?
Real zdobył 33 tytuły mistrza Hiszpanii, najwięcej w historii kraju.

8. Czy drużyna ma stałego kapitana? Jeśli tak: kto nim jest? Jeśli nie: kto był kapitanem w ostatnim meczu przed wyznaczeniem Ciebie do wzięcia udziału w wyzwaniu?
Obecnym kapitanem, od sezonu 2015/2016, jest Sergio Ramos. Nota bene, Hiszpan dzisiaj obchodzi 14. rocznicę transferu do stolicy Hiszpanii :)

I osobiste:
1. Jak długo jesteś kibicem tego klubu?
Od sezonu 2006/2007

2. Co przyczyniło się (lub kto przyczynił się) do tego, że kibicujesz temu klubowi?
Końcówka wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii we wspomnianym wyżej sezonie rozgrywała się między Realem, a Barceloną. Obie ekipy gubiły punkty i często też prowadzenie w meczach. W Realu zaimponowało mi jak oni parli w każdym meczu po zwycięstwo, mimo niesamowitych trudności. A najlepsze było to, że nie do końca byli zależni od siebie. W przedostatniej kolejce Real uratował remis w 89. minucie z Realem Zaragoza, a równolegle Espanyol doprowadził do 2:2 na Camp Nou. Real zrównał się punktami z Barceloną, a że miał lepszy bilans spotkań bezpośrednich, wyszedł na czoło. Pozostał tylko horrorek w ostatnim meczu sezonu (Mallorca prowadziła w Madrycie aż do 68. minuty, ostatecznie przegrała 1:3) i mistrzostwo! W skrócie, działo się i tym mnie kupili :)

3. Ile nagród zdobył Twój ulubiony klub od chwili, w której zacząłeś mu kibicować?
Licząc od sezonu 2006/2007, 20 trofeów – 4 mistrzostwa Hiszpanii, 2 Puchary Króla, 3 Superpuchary Hiszpanii, 4 Ligi Mistrzów, 4 klubowe mistrzostwa świata, 3 Superpuchary Europy.

4. Czy kiedykolwiek byłeś na meczu tego klubu? Jeśli tak: ile razy? Jeśli nie: czy chciałbyś choć raz obejrzeć swoją ukochaną ekipę na żywo?
Jeszcze nie miałem tej przyjemności, nie położę się do trumny zanim nie obejrzę Realu Madryt na żywo ;p

5. Czy odważyłbyś się zakolegować z osobą, która kibicuje największemu rywalowi Twojej ukochanej drużyny? Jeśli nie ma takiej ekipy – pytanie zostaw puste.
No błagam, przecież to tylko piłka nożna. Oczywiście, że tak i nie widzę tu powodu do mówienia o jakiejś odwadze. Możemy sobie docinać, kiedy nasze ekipy grają ze sobą, albo nie wygrywają, ale nikomu nie wybiję zębów, albo nie podam ręki za to, że jest za Atlético, Barceloną, Sevillą czy Valencią. Tłuczenie się po mordach, albo obcinanie maczetami to specjalność skrajnych kibolskich idiotów w Polsce, choć wszędzie są ekstremiści, jak ich nazywam, co ostrzeliwują autokar przyjezdnej ekipy kibiców. A, no i gdybym miał to traktować tak ostro, to musiałbym zerwać więzi z rodziną, bo wolą Barcelonę.

6. Czy posiadasz jakąś oficjalną koszulkę?
Jeszcze nie.

7. Czy denerwują Ciebie czasem godziny meczów? Odpowiedz na to pytanie, jeśli kibicujesz ekipie zagranicznej.
Nie, na razie mnie nie denerwują. Choć bywały Klasyki o 22:00 bodaj, a trzeba było wstać do szkoły ;p

8. Wymień imiona, nazwiska lub ksywki Twoich ulubionych zawodników, którzy grają w ekipie aktualnie.
Sergio Ramos, Toni Kroos, Luka Modrić, Karim Benzema.

9. Czy zdarza się Tobie zdenerwować na współkibiców?
Tak. Kibice w Madrycie to generalnie pikniki, co oczekują wygrywania zawsze i to ładnego, a jak jest tylko 3:0 zamiast 6:0, to kręcą nosem. No i są jeszcze krzykacze, którzy wygwizdują dla zasady, zamiast okazać wsparcie.

10. Czy jest Tobie przykro, że kibice są widziani przez pryzmat agresywnych pseudokibiców?
Trochę tak, to akurat problem na gruncie polskim, gdzie bluzgi na rywala (nawet jak się z nim nie gra) odstraszają od przychodzenia na trybuny. Nie wspominając o pirotechnice, kolejnym przeginaniu.

Zdjęcia nie mogę dodać przez intrygujący wymóg posiadania 100 obserwujących, aby dodawać obrazki do posta. Ciekawie pomyślane, zwłaszcza, że to strona, która opiera się przede wszystkim na ładnych grafikach :’)

Odpowiedz
3
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

•  AUTOR

@Danilo Fakt, ta edycja z 2000 roku zawsze mi umyka ;p
Dzięki, doceniam, ale nie ma potrzeby, jakoś nie mam ulubionego obrazka ;d

Odpowiedz
1
Rony

Rony

@AlcyoneInahar No widzisz, a mi nie umyka, bo Corinthians został mistrzem. :P Po tej edycji kmś rywale Corinthians dostali spiny zadków.

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (1)
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

AUTOR•  

W oryginale, nazwa siostry Ligi Mistrzów brzmi „UEFA Europa League”. Można powiedzieć, że obowiązującym tłumaczeniem w Polsce jest „Liga Europy”. Gdzieniegdzie można też napotkać przekład „Liga Europejska”. Jest też grupa rodzimych dziennikarzy, którzy wymyślili sobie „Liga Europa”, bo, no właśnie, jak to przetłumaczyć?

Ja powiem tyle: „europejski” na angielski tłumaczy się „european”. Nie wiem skąd ten upór w nazywaniu tych rozgrywek Ligą Europejską.

Poza tym, to tłumaczenie jest bardzo podchwytliwe. W dobie Internetu poziom posługiwania się językiem polskim potrafi być tak żenująco niski, że grammar-nazi/puryści językowi/zwykli ludzie zwracający uwagę dostają pole do popisu.

Powiedzmy, że przeżyję pisanie gdzieś „no i celtic w tej lidze europy zagra, meh”. Wielkie litery kiedyś się znajdą. Ale spróbujmy napisać tak: „no i celtic zagra w tej lidze europejskiej” – no pewnie, że zagra. Przecież gra w lidze szkockiej!

Najgorsze jest to, że dziennikarze, a więc ludzie, którzy – w teorii – powinni posiadać pewną wiedzę z języka, sami piszą o jakiejś Lidze Europejskiej.

Odpowiedz
3
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

•  AUTOR

@Danilo Trudno mi sobie wyobrazić stosowanie tej reguły właśnie w przypadkach Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Przy EURO, mundialach i KMŚ (trzymając się tylko piłki) rozumiem.

Odpowiedz
Rony

Rony

@AlcyoneInahar A jednak tak jest poprawnie. Co zrobisz, takie zasady ortografii. Można się nie zgadzać, ale nic na to nie poradzimy.

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (1)
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

AUTOR•  

Polscy komentatorzy śmieszkują, że Lech Poznań i Pogoń Szczecin nie ułatwiają im roboty, ściągając niejakich Timura Żamaletdinowa i Konstantinosa Triantafyllopoulosa.

Małe wyznanie – przez pięć lat zajmowałem się „komentowaniem” meczów w internetowym radiu sportowym. Pracowałem przy meczach nie tylko w domu, przed telewizorem czy na streamie, ale też na stadionach, innymi słowy, w cichym pomieszczeniu i na trybunach prasowych tuż nad kibicami krzyczącymi wszystko. Chodzi po prostu o to, że będąc odpowiednio skupionym na robocie i do niej przygotowanym, niemożliwym jest poplątanie sobie języka, bez względu na szybkość wypowiadania tych nazwisk. Nawet więcej, gdy trzeba szybko, znacznie trudniejsze nazwiska udaje się wymówić bezbłędnie.

Komentatorzy pracują przede wszystkim głosem i dykcją. Nie wystarczy opierać się na tym, że się obie te rzeczy otrzymało w genach. Jak piłkarze, trzeba trenować i kuć talent.

Broń boże, nikomu nie zabraniam śmieszków. Zwyczajnie uznałem wartym podzielenie się takim spostrzeżeniem.

I secundo – Kylian Mbappé oraz N’Golo Kanté. A według polskich komentatorów EMBappe i ENGolo Kante. Parafrazując klasyka – panowie, wy widzicie tam „E” na początku? No, to proszę czytać poprawnie.

Ale to już dygresja na kiedy indziej. Mogę się osobiście czepiać francuskiej wymowy, ale są znawcy języka portugalskiego czy włoskiego, również piłkarskich języków, którzy mogliby powiedzieć więcej. Chociaż tu wchodzimy na grunt poprawnej wymowy zawsze i wszędzie, z czym mogłoby być różnie, zważywszy na uzusy językowe.

Odpowiedz
4
Rony

Rony

Zawsze dostaję gorączki, kiedy słyszę o jakimś „kutinio”. Nie ma takiego piłkarza!

Odpowiedz
1
AlcyoneInahar

AlcyoneInahar

AUTOR•  

Inny przykład (nie)poprawności językowej z żargonu piłkarsko-kibicowskiego – spalony i pozycja spalona.

Jak wiemy, spalony jest w sytuacji, gdy atakujący drużyny X, w momencie podania znajduje się już za linią wyznaczaną przez przedostatniego piłkarza drużyny Y w drodze do bramki (ostatni obrońca, bądź bramkarz, który ma jeszcze kogoś za sobą).

Weźmy sobie napastników Interu Mediolan, Icardiego i Lukaku, mecz z Udinese. Obaj panowie czekają na podanie, balansując w linii utworzonej przez defensorów rywala.

Obrońcy przesuwają się wyżej, Icardi to zauważa i natychmiast się z nimi zrównuje. Natomiast Lukaku został za linią obrony Udinese – znalazł się zatem na pozycji spalonej. Dopóki nie weźmie udziału w akcji, będziemy to tak nazywać.

A gdy już zostanie zagrana piłka do Lukaku, wciąż będącego za obroną, wtedy powiemy, że został odgwizdany spalony.

Pozycji spalonej się nie odgwizduje. Tylko spalonego.

Odpowiedz
2
Rony

Rony

I takie objaśnienia to szanuję! Ja widziałem w brazylijskiej lidze takie absurdy, że właśnie sędzia podnosił na spalonego ot tak sobie, kiedy piłki nie podawano do piłkarza na pozycji spalonej – przez to Corinthians stracił kilka szans na gola.

Odpowiedz
1
Rony

Rony

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz