Gladiator może trochę niepoprawny politycznie, ale sam koncept mnie super zaintrygował! Masz super talent do prowadzenia ciekawej, nietuzinkowej fabuły i zwrotów akcji – także z dużą chęcią bym zobaczyła pozostałe fragmenty, jeśli ich jeszcze nie opublikowałaś ;D
@Not_real_person 1. Cieszę się, że pomysł ci się podoba ^>^ 2. Zależy jakim chcesz się zainspirować. Na niektóre nie pozwolę, bo nawet jeśli raczej ich nie dokończę to wciąż je tworzę :p
Fanfik do Lema ———— Tłum przed rezydencją konstruktora zachowywał się niczym rozjuszone pszczoły. Polerowane blachy, chromowane powierzchnie i napromieniowane tytany odbijały promyki słońca, tworząc wirujące mozaiki świateł. Masa kończyn wznosiła kurz z pustynnej ziemi, a z licznych głośników gawiedzi wydobywało się w kółko jedno słowo — Herezja!
Klapaucjusz nie spodziewawszy się widoku, który zastał przed domem przyjaciela, usilnie przeciskał się w stronę drzwi. — Odsunąć się! Sławny wynalazca idzie! — wrzeszczał, jednak nikt nie zważał na jego słowa. Interesowało ich jedynie rzucanie kamieniami w okna, wypalanie laserem skandalicznych napisów na ścianach, przeplatane skandowaniem obraźliwych haseł. "Na świętą matkę matematykę, co on zrobił by ich tak wkurzyć?!" rozmyślał rozpaczliwie. W tym całym rozgardiaszu został popchany w nieznanym kierunku, dostając przy okazji z łokcia aż mu się blaszka na torsie wgniotła. Nagle wśród rozjuszonych robotów zauważył błysk złotego, burmistrzowskiego cylindra. — Burmistrzu! — zawołał, ku jego uldze został usłyszany. — Och witaj Klapaucjuszu! Jak miło cię widzieć! — przywitał go z radością, jakby spotkali się na targu przy stoisku ze śrubami. Wynalazca zanim rozpoczął rozmowę, wziął głowę miasta za ramiona i odciągnął dobre parę metrów od zgiełku. — Na układ okresowy, co tu się wyprawia?! Kim są ci wszyscy ludzie? — może trochę za ostro zaczął, ale był zgorszony zachowaniem tłumu i nie miał zamiaru tego ukrywać. — To pan nie wie? — burmistrz spojrzał się nań jakby ową wiedzę posiadały wszystkie komputery. — Czegóż miałbym nie wiedzieć? — Może teraz wreszcie dowie się o co ta wrzawa. — Och! Jakże mogło to pana ominąć? Przecież ta skandaliczna wiadomość obiegła chyba już całe miasto. Ten perwers, pański znajomy — cieszył się, że nikt nie postrzegał ich jako przyjaciół, a jedynie jako kolegów po fachu inaczej mogłoby mu się oberwać rykoszetem — on, on… On łamie wszystkie prawa moralne! Samym swoim istnieniem obraża doskonałość jaką są zaawansowane, zdolne do samodzielnego myślenia komputery! Jaką jesteśmy my! "Powiedz mi coś czego nie wiem" tą uwagę mógł niestety wypowiedzieć jedynie w myślach, a skargi burmistrza nie rozjaśniły mu nic, a nic. — No, a cóż takiego zrobił? — On… On… — robot w cylindrze wściekł się aż chłodnica musiała mu wejść na szybsze obroty — Toż to herezja! To zbyt wulgarne by mówić o tym na głos! Niech pan sam wejdzie do tego szaleńca i zobaczy co wyprawia! — Gdybym tylko mógł wejść — nagle dostrzegł w tym swoją szansę — Gdybym tylko mógł wejść to bym mógł również go solidnie zdyscyplinować! Rzekłbym nawet, że zdołałbym wybić mu wszystkie niestosowne pomysły z blaszanej czaszki! — Naprawdę by pan to zrobił? I on by pana posłuchał? — A jakże, jako drugi konstruktor nie raz, nie dwa naprowadzałem jego tok myślenia na właściwe tory — to za lekko powiedziane, bowiem Klapaucjusz zdołał odwieść Trurla od naprawdę wielu ryzykownych bądź po prostu głupich pomysłów. — Myślę, że to bardzo dobry pomysł! — burmistrz klasnął w swoje pozłacane dłonie — Proszę wchodzić, proszę, proszę go ukarać za zbrodnie! — Może mógłby najpierw odwołać pan tłum? — A no tak, tak, oczywiście — potrząsnął głową — zapomniałem. Roboty oczywiście nie zapominały, jednak persona o tak rozdętym ego jak burmistrz, nie chcąc przyznać się do braku pomyślunku odwoływała się na mistyczne "zapominanie". Głowa miasta nie musiała się nawet przedzierać przez gawiedź, wystarczyło, że nastroił się na odpowiednią głośność, żeby wszyscy go słyszeli. Po paru minutach bardzo makabrycznego monologu, w którym to pozłacany mężczyzna wygrażał Trurlowi podniesieniem mu podatków, odebraniem honorowego obywatelstwa, a nawet pozwaniem go do Rady Robotów (w skrócie RR) co zakończyłoby się rozłożeniem biednego wynalazcy, wszyscy ruszyli z powrotem do swoich domów. Klapaucjusz został sam. Udał się pod obdarte drzwi z równie zmasakrowanym komunikatorem i szczęśliwie z poprzednich wizyt wiedział, który guzik dzwoni do mieszkania. — H-alo? — głos Trurla trochę się łamał, ale spowodowane to zostało przez uszkodzenie komunikatora. — Inkwizycja, proszę otworzyć — zażartował. — To nie-e-est jakiś po-dstęp, co? — Otwierasz czy nie? — trochę się niecierpliwił, dość już czasu zmarnował na spławianie "obrońców moralności". Jak widać to podejście zadziałało, ponieważ zaraz usłyszał szczęk odkluczanego automatycznie zamka. Bez większych refleksji znalazł się w Trurlowym mieszkaniu, które to z każdą wizytą wydawało mu się bardziej zagracone, teraz jednak podejrzanie lśniło czystością. Ba, jego czujniki podpowiadały mu, że niedawno zostało dezynfekowane! A gdzie w tym wszystkim właściciel domu? Wynalazca przeszedł przez wszystkie pokoje, różne warsztaty na 4 piętrach, by zastać go dopiero w garażu koło szklarni. Tytanowy robot z indowanymi wykończeniami, niebieski od dawno niemytej warstwy tlenku, siedział przed wielkim ekranem. Klapaucjusz zajrzał przyjacielowi przez ramię i szczerze się zdziwił, gdy spośród sensownie poukładanych liter oraz cyfr nie potrafił rozpoznać żadnych informacji. — A cóż to? — Sekwencja zasad azotowych! — odpowiedział, maniakalnie zadowolonym tonem.
A ja Ci jednak zdradzę moje odczucia XD To chyba pierwszy ff do Lema, jaki czytałam, a domyślam się, że pierwowzoru nie znam, bo więcej tego autora nie czytałam niż czytałam, ale ogółem zabawnie i ciekawie wyszło ;3
@MYSZA282 Wiesz, że nie potrafię wybrać? XD Każdy podobał mi się na jakiś sposób. Trudno też je porównać, bo są w innych klimatach. Także wybacz za moją mało satysfakcjonującą odpowiedź ;w;
Night_Raven
Gladiator może trochę niepoprawny politycznie, ale sam koncept mnie super zaintrygował! Masz super talent do prowadzenia ciekawej, nietuzinkowej fabuły i zwrotów akcji – także z dużą chęcią bym zobaczyła pozostałe fragmenty, jeśli ich jeszcze nie opublikowałaś ;D
-Black_Raven-
Łowca
Generalnie super pomysł. Nie. Z********* pomysł! Może się nawet jakimś zainspiruje jak pozwolisz? Też pisze opowiadania.
MYSZA282
• AUTOR@Not_real_person
1. Cieszę się, że pomysł ci się podoba ^>^
2. Zależy jakim chcesz się zainspirować. Na niektóre nie pozwolę, bo nawet jeśli raczej ich nie dokończę to wciąż je tworzę :p
WeraHatake
Fanfik do Lema
————
Tłum przed rezydencją konstruktora zachowywał się niczym rozjuszone pszczoły. Polerowane blachy, chromowane powierzchnie i napromieniowane tytany odbijały promyki słońca, tworząc wirujące mozaiki świateł. Masa kończyn wznosiła kurz z pustynnej ziemi, a z licznych głośników gawiedzi wydobywało się w kółko jedno słowo
— Herezja!
Klapaucjusz nie spodziewawszy się widoku, który zastał przed domem przyjaciela, usilnie przeciskał się w stronę drzwi.
— Odsunąć się! Sławny wynalazca idzie! — wrzeszczał, jednak nikt nie zważał na jego słowa. Interesowało ich jedynie rzucanie kamieniami w okna, wypalanie laserem skandalicznych napisów na ścianach, przeplatane skandowaniem obraźliwych haseł. "Na świętą matkę matematykę, co on zrobił by ich tak wkurzyć?!" rozmyślał rozpaczliwie. W tym całym rozgardiaszu został popchany w nieznanym kierunku, dostając przy okazji z łokcia aż mu się blaszka na torsie wgniotła. Nagle wśród rozjuszonych robotów zauważył błysk złotego, burmistrzowskiego cylindra.
— Burmistrzu! — zawołał, ku jego uldze został usłyszany.
— Och witaj Klapaucjuszu! Jak miło cię widzieć! — przywitał go z radością, jakby spotkali się na targu przy stoisku ze śrubami. Wynalazca zanim rozpoczął rozmowę, wziął głowę miasta za ramiona i odciągnął dobre parę metrów od zgiełku.
— Na układ okresowy, co tu się wyprawia?! Kim są ci wszyscy ludzie? — może trochę za ostro zaczął, ale był zgorszony zachowaniem tłumu i nie miał zamiaru tego ukrywać.
— To pan nie wie? — burmistrz spojrzał się nań jakby ową wiedzę posiadały wszystkie komputery.
— Czegóż miałbym nie wiedzieć? — Może teraz wreszcie dowie się o co ta wrzawa.
— Och! Jakże mogło to pana ominąć? Przecież ta skandaliczna wiadomość obiegła chyba już całe miasto. Ten perwers, pański znajomy — cieszył się, że nikt nie postrzegał ich jako przyjaciół, a jedynie jako kolegów po fachu inaczej mogłoby mu się oberwać rykoszetem — on, on… On łamie wszystkie prawa moralne! Samym swoim istnieniem obraża doskonałość jaką są zaawansowane, zdolne do samodzielnego myślenia komputery! Jaką jesteśmy my!
"Powiedz mi coś czego nie wiem" tą uwagę mógł niestety wypowiedzieć jedynie w myślach, a skargi burmistrza nie rozjaśniły mu nic, a nic.
— No, a cóż takiego zrobił?
— On… On… — robot w cylindrze wściekł się aż chłodnica musiała mu wejść na szybsze obroty — Toż to herezja! To zbyt wulgarne by mówić o tym na głos! Niech pan sam wejdzie do tego szaleńca i zobaczy co wyprawia!
— Gdybym tylko mógł wejść — nagle dostrzegł w tym swoją szansę — Gdybym tylko mógł wejść to bym mógł również go solidnie zdyscyplinować! Rzekłbym nawet, że zdołałbym wybić mu wszystkie niestosowne pomysły z blaszanej czaszki!
— Naprawdę by pan to zrobił? I on by pana posłuchał?
— A jakże, jako drugi konstruktor nie raz, nie dwa naprowadzałem jego tok myślenia na właściwe tory — to za lekko powiedziane, bowiem Klapaucjusz zdołał odwieść Trurla od naprawdę wielu ryzykownych bądź po prostu głupich pomysłów.
— Myślę, że to bardzo dobry pomysł! — burmistrz klasnął w swoje pozłacane dłonie — Proszę wchodzić, proszę, proszę go ukarać za zbrodnie!
— Może mógłby najpierw odwołać pan tłum?
— A no tak, tak, oczywiście — potrząsnął głową — zapomniałem.
Roboty oczywiście nie zapominały, jednak persona o tak rozdętym ego jak burmistrz, nie chcąc przyznać się do braku pomyślunku odwoływała się na mistyczne "zapominanie". Głowa miasta nie musiała się nawet przedzierać przez gawiedź, wystarczyło, że nastroił się na odpowiednią głośność, żeby wszyscy go słyszeli. Po paru minutach bardzo makabrycznego monologu, w którym to pozłacany mężczyzna wygrażał Trurlowi podniesieniem mu podatków, odebraniem honorowego obywatelstwa, a nawet pozwaniem go do Rady Robotów (w skrócie RR) co zakończyłoby się rozłożeniem biednego wynalazcy, wszyscy ruszyli z powrotem do swoich domów. Klapaucjusz został sam. Udał się pod obdarte drzwi z równie zmasakrowanym komunikatorem i szczęśliwie z poprzednich wizyt wiedział, który guzik dzwoni do mieszkania.
— H-alo? — głos Trurla trochę się łamał, ale spowodowane to zostało przez uszkodzenie komunikatora.
— Inkwizycja, proszę otworzyć — zażartował.
— To nie-e-est jakiś po-dstęp, co?
— Otwierasz czy nie? — trochę się niecierpliwił, dość już czasu zmarnował na spławianie "obrońców moralności". Jak widać to podejście zadziałało, ponieważ zaraz usłyszał szczęk odkluczanego automatycznie zamka. Bez większych refleksji znalazł się w Trurlowym mieszkaniu, które to z każdą wizytą wydawało mu się bardziej zagracone, teraz jednak podejrzanie lśniło czystością. Ba, jego czujniki podpowiadały mu, że niedawno zostało dezynfekowane! A gdzie w tym wszystkim właściciel domu? Wynalazca przeszedł przez wszystkie pokoje, różne warsztaty na 4 piętrach, by zastać go dopiero w garażu koło szklarni. Tytanowy robot z indowanymi wykończeniami, niebieski od dawno niemytej warstwy tlenku, siedział przed wielkim ekranem. Klapaucjusz zajrzał przyjacielowi przez ramię i szczerze się zdziwił, gdy spośród sensownie poukładanych liter oraz cyfr nie potrafił rozpoznać żadnych informacji.
— A cóż to?
— Sekwencja zasad azotowych! — odpowiedział, maniakalnie zadowolonym tonem.
A ja Ci jednak zdradzę moje odczucia XD To chyba pierwszy ff do Lema, jaki czytałam, a domyślam się, że pierwowzoru nie znam, bo więcej tego autora nie czytałam niż czytałam, ale ogółem zabawnie i ciekawie wyszło ;3
MYSZA282
• AUTOR@WeraHatake z racji, że udało Ci się wylosować wszystkie fragmenty zapytam: który najbardziej ci się podobał?
WeraHatake
@MYSZA282 Wiesz, że nie potrafię wybrać? XD Każdy podobał mi się na jakiś sposób. Trudno też je porównać, bo są w innych klimatach. Także wybacz za moją mało satysfakcjonującą odpowiedź ;w;
AgentFryderyk
UWIELBIAM POMYSŁ TAK SAMO JAK WYKONANIE
MYSZA282
• AUTOR@AgentFryderyk dziemks ^^
TW
Dostałam fragment o szlachcicu
Myślę, że fajnie piszesz :)
TW
@MYSZA282 No to super :) tzn było tam coś, co mi nie do końca pasowało, ale to może być kwestia tego, że to pojedynczy fragment a nie całość
MYSZA282
• AUTOR@TW co tam nie pasowało? :p
Choreomania
Zrób akapity tam jak możesz bo by się łatwiej czytało
Fajny pomysł tak btw
MYSZA282
• AUTOR@Horologium o, w jakim to fragmencie przydałoby się więcej akapitów? I thx
Choreomania
@MYSZA282
Tym o tym szlachcicu
Ten co ponad rok ma