Dziś po szkole dopadł mnie Armin i zaproponował wieczór gier wideo i nocowanie. Zgodziłam się jak oszalała, oprócz jego brata Armin był moim najlepszym przyjacielem. Umówiliśmy się na 15:30. Wpadłam jeszcze do domu powiedzieć Jessice, że wychodzę. Spakowałam pidżamę, przekąski, Nintendo i pobiegłam do domu Armina. Wychodząc usłyszałam ciche słowa Jess: "Baw się dobrze u ARMINA...". Wyleciałam przez drzwi jak strzała i po 5 minutach byłam już pod drzwiami. Otworzył mi Alexy, ponieważ jego brat, jak zresztą myślałam był zajęty X-boxem. Przywitałam się i usiadłam na kanapie obok Armina. Graliśmy w Tomb Raider Underworld. Akurat na moje nieszczęście był to znienawidzony przeze mnie poziom, Croft Manor. Kto zgadnie dlaczego jest mistrzem :D
- Co kto chce do jedzenia i picia? - z kuchni dało się słyszeć krzyk Alexy'ego.
- Frytki! - spocony z wysiłku Armin wydarł się.
- Przyjąłem, ktoś na końcu świata by usłyszał, tak się wydarłeś. A ty Lara?
- Ja poproszę sok pomarańczowy i Lays'y. (lokowanie produktu :3) - odpowiedziałam chłopakowi.
Po chwili wszyscy graliśmy w Rayman Legends. (nawet Alexy!) Rozgrywka zajęła nam godzinę, potem wyciągnęłam z plecaka moje Nintendo i przed sobą zobaczyłam Armina wgapiającego się w to urządzonko z miną małego dziecka.
- Myślisz o tym samym co ja? - wyszeptał nie spuszczając oka z DS'a.
- The Legends of Zelda?! Uwielbiam tę grę! - krzyknęłam z zachwytu gdy chłopak wyjął zza pleców cartridge z tą grą.
- Dostałem to niedawno, a-a moje nintendo jeszcze nie doszło. M-mogę, możemy wypróbować? - Armin z przejęcia zaczął się jąkać i dostał wypieków na twarzy.
- Tak! Pewnie! - uruchomiłam grę. - Paaaaaaatrz, ten Link jest taaaaaki fajny!
- Aham, czyli zaczynacie rozmawiać językiem no-life'ów. - Alexy roześmiał się i patrzył na nas dziko grających jak na ufosów.
W pewnym momencie wyczerpała się bateria. Uczciłam tę chwilę wrzaskiem złości, a Armin poczynił dokładnie to samo.
- Ej, a może zagramy w tego, no... jak to się nazywało... Fnaf'a? - zaproponował Alexy.
- Pewnie, ale najpierw ty grasz! - odpaliliśmy PC, a ja dalej byłam zdziwiona jego propozycją, bo wiecie, Alexy i gry?
Podczas rozgrywki chłopak trząsł się jak oszalały i wrzeszczał gdy tylko coś szło w wentylach, a ja i Armin patrzyliśmy na jego wyczyny oczami wielkimi jak 5 złoty. Po chwili Armin pociągnął mnie do siebie i zaczął coś szeptać na ucho. Zachichotałam i zgodziłam się. W tej plątaninie słów wyczaiłam, że chłopak chce wystraszyć swojego brata.
- Dobra, teraz nie świeć na korytarz w ogóle, bo nie trzeba. - widziałam jego chytry uśmieszek.
- N-nie trzeba? - Niebieskowłosy siedział sztywno na krześle, a ja z trudem powstrzymywałam śmiech widząc jego przerażoną minę.
W pewnym momencie, jak można było się spodziewać nastąpił jumpscare. Armin dodatkowo wystraszył brata kładąc mu zimne dłonie na karku. Alexy spadł z krzesła. Ze śmiechu sama się wywaliłam i nawet nie powstrzymywałam łez śmiechu.
- Ty kretynie!!! – Krzyknął Alexy i chłopcy zaczęli się bić, na co ja odpowiedziałam im podreptaniem do kuchni po kolejną szklankę soku.
Potem zrobiliśmy sobie karaoke. Na początku nie wiedzieliśmy jak się pogrupować, ale doszliśmy do porozumienia i najpierw śpiewał Armin, a potem ja z Alexym.
Chłopak nawet dawał radę drzeć się Rich Kids.
- Co wybieramy? – skakałam po podkładach.
- Dla duetu jest tylko My heart will go on. – powiedział Armin.
Tak jakbym wcale o tym nie wiedziała. Spiekłam raczka i chwyciłam mikrofon. Ustaliliśmy, że chłopak śpiewa 1 zwrotkę, ja 2, a refren razem. Gdy usłyszałam pierwsze brzmienia jego głosu oniemiałam. Spojrzałam na chłopaka śpiewającego z zamkniętymi oczami i delikatnym uśmiechem, i znowu się zarumieniłam. Widocznie bardzo się wczuł. Potem przyszła kolej na mnie. Po zaśpiewaniu piosenki chwaliliśmy się nawzajem.
- Naprawdę ślicznie śpiewasz! – Alexy po raz kolejny powtórzył te słowa.
- Ty też, dziękuję.
Około północy poszliśmy spać. Armin spał w swoim pokoju, a ja miałam na kanapie. Ku mojemu zdziwieniu do decyzji dołożył się Alexy, który oświadczył, że będę spała z nim. Nie dałam poznać po sobie zdziwienia i poszłam z nim spać. Koniec rozdziału 3 ^^ Dzięki za przeczytanie :* Ouuu, coś to krótkie ;-; Macie jeszcze kolejny xd Wow, tak się zastanawiam, czy ktoś w ogóle czyta tego bloga :D Z góry przepraszam za bardzo długą nieobecność, bo najpierw mi się nie chciało pisać, potem nie miałam weny, następnie zachorowałam, a potem jeszcze raz mnie wena opuściła :P Bez przedłużania, zaczynamy :)
Obudziłam się rano o godzinie 6:30 z przyzwyczajenia (Wiecie szkoła ustawia mój zegar biologiczny, nic na to nie poradzę.). Wstałam z łóżka... Ach, zapomniałam! Wstałabym, gdybym leżała na łóżku. Leżałam rozwalona na pół podłogi, a gdy podniosłam się odgarniając burzę włosów z twarzy zobaczyłam Alexy'ego śmiejącego się ze mnie.
- Ile tak już leżę? - zapytałam chłopaka z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
- Jakieś pół godziny? Nie więcej. - roześmiał się niebieskowłosy.
- Trzeba było mnie obudzić! Moje biedne plecy... - zaśmiałam się i rzuciłam w Alexy'ego poduszką.
Chłopak oddał mi rzutem jaśka, który wylądował na mojej twarzy. Po krótkiej chwili do pokoju wpadł Armin z okrzykiem: "Ouuuuuuuu! Wojna na poduchy!!!". Po tych słowach rozpętała się prawdziwa walka. Wszyscy nawzajem przepychali się z poduszkami waląc się nimi po czym tylko popadło. Trzepaliśmy się tak z 10 minut, aż w końcu cała zziajana wymyśliłam plan. Położyłam się na znak, że się poddaję i nagle obaj bracia padli w miejsce mojego położenia z poduszkami, a ja zwinnie się odsunęłam. Gdy chłopaki leżeli na sobie zdezorientowani zakończyłam bitwę przykrywając ich kołdrą z wrzaskiem "Go to sleep!". Po wszystkim przebraliśmy się i poszliśmy zjeść śniadanie. Alexy porwał pilot do telewizora, ja usiadłam obok niego, a Armin jak zwykle zajął się sobą. W pewnym momencie do moich zbolałych ciągłym wrzeszczeniem uszu dobiegła melodia soundtracku z Undertale (Tu macie linkacza, jakby ktoś chciał ^^ https://www.youtube.com/watch?v=QyPR77rg1to). Przypomniało mi to w jak cudny sposób zostałam wpakowana w friendzone przez grę ;-; Mniejsza o szczegóły XD Chwilę ( No dobra, dłuższą chwilę...) pograłam z Arminem i zaczęłam się zbierać do szkoły. Jednak chwała nauczycielom za ustalenie godzin lekcyjnych na 9:00. Wyszliśmy wszyscy razem z domu i poszliśmy do szkoły. Od progu powitała mnie Amber ze swoimi "cudnymi" tekstami. Tak na poważnie zaczynam się zastanawiać, czy Charlotte i Li naprawdę ją lubią, czy łażą za nią żeby być popularne. Lekcje minęły fajnie. Mieliśmy informatykę, więc byłam spełniona, wiecie uwielbiam być "Z kompem na ty" :D Gdy mieliśmy okienko pan Farazowski powiedział nam, że zaniedługo odbędzie się wyjazd nad morze na 2 tygodnie. Wszyscy ucieszyli się, ja razem z nimi. Wybiegłam ze szkoły w tempie natychmiastowym. Razem z Jassmin padłyśmy na kanapę rzucając tornistrami niczym jak w pchnięciu kulą. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Widziałam wybałuszone oczy Jassmin, a potem krzyk.
- Laraaaaaaaa! Matka zostawia wolną chatę! Immmmmmpreeeezkaaaa! - Jass chwyciła telefon i z rozpędu zaprosiła chyba z pół szkoły na balangę.
- Czyli mam iść po przekąski i napoje? - chwyciłam pieniądze wyciągnięte przez Jass.
- Aha, najlepiej po... CZEŚĆ ROZA! Ej, bo jest taka sprawka, szykuje się domó... - więcej nie usłyszałam i wyszłam zatykając sobie uszy pokaleczone przez jej wrzaski.
Szłam do sklepu nucąc piosenkę Stronger than you. Turn around kid, it'd be a crime,
If I had to go back on the promise that I made for you,
so don't step over that line,
Or else, friend, you're gonna have a bad time. But kids like you don't play by the rules,
And guys like me,
it ain't easy to be played for fools,
So let's go, let the room get chiller...
Lets go dirty brother killer.
Go ahead and try to hit me if you're able,
Guess you've figured now that mercy's off the table.
I can tell you're getting really sick of trying,
But I think you're just mad you keep dying. You're not gonna win, we'll be here together,
Fighting in this judgement hall forever.
I know you just reset each time I beat ya',
But I'll always be right back here to meet ya'. I know you're made of love, love
Love. W pewnym momencie poczułam jak na kogoś wpadam.
- Przepraszam, mogłam patrzeć jak chodzę...
- Spoko, nic się nie stało, poszedłem się przejść przed imprezą, a ty?
- A, to ty Alexy. - uśmiechnęłam się. - Ja szłam akurat po przekąski.
- Przejdę się z Tobą.
Nakupiliśmy masę produktów, które i tak wyczerpią się po kilku minutach... Przed domem rozeszliśmy się przygotować przed imprezą. Dalsza część wkrótce...
![]()
Komentarze sameQuizy: 0