Witaj w Les Amour Sucré! ~ Rozdział 2


Po wyjściu ze szkoły popędziłam do domu, rzuciłam się na łóżko z telefonem w ręku i odpłynęłam w świat internetu. Gdy odkleiłam się od komórki z powodu wyładowania baterii była już 16:00. Spojrzałam za okno, była bardzo ładna pogoda. Ubrałam się w miarę ciepło, wiadomo, początek września :3 Włosy spięłam w kok i wyszłam na spacer. Przemierzałam otchłań dawno zapomnianych uliczek i ku swemu zdziwieniu idąc jedną z nich wyszłam w parku. Usiadłam na ławce i nuciłam piosenki, w pewnym momencie zobaczyłam KOGOŚ. Jakieś parę godzin wcześniej marzyłabym by spotkać go znowu jak najszybciej. Ale nie teraz. W tej chwili mój mózg zaczął świrować. Na początku zastanawiałam się gdzie się schować, potem pomyślałam, że może mnie nie zauważy, aż w końcu gdy zaczął iść w moją stronę spanikowałam i poszłam sobie. Potem opanowałam się i poszłam do domu. W drodze powrotnej zastanawiałam się co się ze mną stało? Gdy byłam w domu zaczepiła mnie Jass. - Byłaś w parku, nie? - zapytała z dziwnym uśmieszkiem. - Tak, aaa skąd wiesz? - byłam zdziwiona jej pytaniem. - Mam, swoje źródła, hahaha, serio uciekłaś? - dziewczyna pokładała się ze śmiechu. - K-kto Ci mówił?! - plątał mi się język. - Ten, przed którym zwiałaś! - wybuchnęła śmiechem Jassmin. - O nie... - przyłożyłam sobie facepalma i oblałam się rumieńcem. - Żartuję, kiedyś gdy miałam głupawkę zainstalowałam mini kamerkę na lampie w parku, żeby oglądać dzieci, które spadały z huśtawek. Jak widać kamerka nadal działa, podgląd mam o tu, w telefonie. - wskazała palcem na ekran komórki. - A Alexy się nie domyśla, chyba stwierdził, że gdzieś się spieszyłaś. - Ile nieświadomych Twojej złośliwości, biednych ludzi już widziałaś? - Jakieś 100. - odpowiedziała Jass. - A w ile dni? - W godzinę... Lara, ta kamerka tam wisi jakieś 2 tygodnie. - Jass ponownie zaczęła się śmiać. - Super, ej... Pobędziemy razem złośliwymi podglądaczami? - zaproponowałam dziewczynie podłączając ekran telefonu do mojego telewizora. - Jeszcze się pytasz?! - Czekaj, przyniosę popcorn... - wstałam z łóżka i po 5 minutach byłam już z powrotem. Przez jakiś czas nic się nie działo, prócz tego, że jakiś dzieciak bawiąc się komórką swojego ojca próbował nakarmić nią kaczki w stawie. Potem zauważyłyśmy, że na trawie siedzi Alexy i rysuje coś w szkicowniku. - Alexy i rysowanie?! - Jass prawie udusiła się popcornem niczym Dominika powietrzem z syfonu z bitej śmietany. - Musi rysować coś ważnego, albo ktoś mu kazał. - Aha, już się boję. A kto to? Ten w bezrękawniku. - wskazałam na chłopaka z którym wcześniej w szkole rozmawiała Jessica. W odpowiedzi usłyszałam coś w rodzaju: OMFGASDRETJVDFBGHDFDS, a potem głośne westchnięcie. Moja przyjaciółka walnęła się o łóżko z takim rozmachem, że myślałam, że sama z niego spadnę. Jej twarz była koloru pomidora z Portugalii, o ile nie był to pomidor... Na początku sprawiała wrażenie jakby się dusiła, zastanawiałam się czy nie zacząć jej reanimować, ale potem wykrztusiła: - Ka...Ka....Kastiel...Taki...Śliczny.... Spojrzałam na ekran i zauważyłam, że Alexy zdejmuje bluzę. Wydałam z siebie dźwięk zachwytu i poczyniłam dokładnie to co Jass. Gdy obie się otrząsnęłyśmy poszłyśmy spać. *********************** Czas jest magiczny i zmienia się na ranek ************************ - Jass... Wstawaj... - nieprzytomnie klepałam dziewczynę po ramieniu usiłując ją obudzić. - Mamooooooo, jeszcze chwilaaaaaaaa. - mamrotała dziewczyna. - Okej, jestem zmuszona to zrobić! - chwyciłam kubek z wodą i wylałam jego zawartość na twarz Jassmin. - Nie żyjesz, ty kabanosie! - dziewczyna poderwała się z łóżka i pognała z butelką sprite w moją stronę. Gdy uciekłam przed nią do łazienki, ubrałam się, uczesałam i umalowana zeszłam na dół. - Ładnie wyglądam??? - okręciłam się dookoła siebie. - Masz gorączkę?! Od kiedy ty się przejmujesz wyglądem?! Aaaaa, ok, nic nie mówiłam. Domyśliłam się. - Jass zrobiła lennyface'a gryząc kanapkę. Wyglądało to komicznie. Doszłyśmy do szkoły. Weszłam do nowej klasy, wszyscy uczniowie siedzieli na miejscach. Dyrektorka przywitała mnie przed całą klasą słowami: "Witaj w Les Amour Sucré!" i przedstawiła mnie klasie. Wszyscy uśmiechnęli się do mnie i pomachali mi. "Zajmij wolne miejsce. To co, z tej okazji zrobimy luźną lekcję?" - zapytała klasę i w odpowiedzi usłyszała chóralne "Tak, super!". Rozglądałam się po sali wypatrując wolnego krzesła, gdy nagle usłyszałam "Boo!" i obróciłam się. Tą osobą był... nie zgadniecie... - Cześć! Chcesz się przysiąść? Jest wolne miejsce obok mnie. - Tak, dzięki. - spojrzałam w stronę dobiegającego mnie głosu i moim oczom ukazał się Alexy. - Lara, tak? Ładne imię, w ogóle nazywam się Alexy, miło mi. - chłopak podał mi rękę. - Mi też. - uśmiechnęłam się odwzajemniając uścisk. - Mam coś, może nie rysuję zbyt ładnie, ale postarałem się... - chłopak wręczył mi szkic mnie. - To jest śliczne! Dziękuję! Reszta lekcji minęła świetnie, idąc ze szkoły z Jassmin nadal wpatrywałam się w prezent od Alexy'ego. - Od kogo dostałaś? - zapytał mnie Jass. - Alexy'ego. - odpowiedziałam jej. Wtedy przypomniałam sobie jej słowa: "...Musi rysować coś ważnego...". Do domu weszłam w jeszcze lepszym humorze, niż zeszłego dnia. Koniec rozdziału drugiego, skomentujcie i do następnego razu :*
Fajne ^^
Buuu...

0 Super!
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
Lara2506
Lara2506
Zobacz profil

Komentarze sameQuizy: 0


Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej