
Rozpocznij test
Czas na odpowiedź:
10 sekund
Podczas odgadywania możesz użyć koła, ale pamiętaj, że pomniejszy to Twój wynik końcowy.
Brakuje odpowiedzi. Zaznacz, aby zobaczyć wynik. Przewiń
Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
11 Super!
Pochwal się wynikiem - bez logowania!
51 osób już skomentowało!
😄🤯😅😂😆🫣 Zaproś znajomych Rozwiążą i porównacie wyniki!
🎉
Zaproś znajomych do quizu!
Rozwiążą quiz i zobaczycie, jak Wam poszło!
Porównacie swoje wyniki
Zobaczycie zaznaczone odpowiedzi
Prywatne wynikiWidoczne tylko dla zaproszonych
Twój podpis
🎉
Zaproszenie gotowe!
Wyślij teraz link znajomym i sprawdźcie swoje wyniki.
Wyniki sprawdzisz wchodząc przez Wasz link. W quizie zobaczysz nowy przycisk Tabela wyników.
Załóż konto, aby nie zgubić linku i mieć wszystkie wspólne quizy w jednym miejscu.
Udostępnij swój wynik
Wybierz tło, dodaj reakcję i pokaż się!
A Ty? Sprawdź na samequizy.pl
Dodaj swoją reakcję (opcjonalnie)
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie













































Terrorystka
• AUTORspamić plssssssssssssssssssssssssssssssssssss
Cieniste_Ucho
Bejba
Cieniste_Ucho
Its kajna krejza
X...b
Człowiek jest człowiekiem
X...b
I LOVE AI HOSHINO AND KANA ARIMA!!!!
Slytherin_witch
Bite my tongue, bide my time
Wearing a warning sign
Wait 'til the world is mine
Visions I vandalize
Cold in my kingdom size
Fell for these ocean eyes
You should see me in a crown
I'm gonna run this nothing town
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by one
Count my cards, watch them fall
Blood on a marble wall
I like the way they all
Scream
Tell me which one is worse
Living or dying first
Sleeping inside a hearse
I don't dream
You say
Come over baby
I think you're pretty
I'm okay
I'm not your baby
If you think I'm pretty
You should see me in a crown
I'm gonna run this nothing town
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by one
Crown
I'm gonna run this nothing town
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by
You should see me in a crown (you should see me, see me)
Your silence is my favorite sound (you should see me, see me)
Watch me make 'em bow
One by one by one
One by one by one
~Billie Elish~ "You should see me in the crown"
Alice_Official
Ah
Ah
The games you played were never fun (mm)
You'd say you'd stay but then you'd run (ah)
Givin' you what you're beggin' for
Givin' you what you say I need
I don't want any settled scores
I just want you to set me free
Givin' you what you're beggin' for
Givin' you what you say I need
Say I need
I'm not afraid anymore
What makes you sure you're all I need?
Forget about it
When you walk out the door and leave me torn
You're teachin' me to live without it
Bored
I'm so bored
I'm so bored
So bored
I'm home alone, you're God-knows-where (mm)
I hope you don't think that shit's fair (ah)
Givin' you all you want and more
Givin' you every piece of me
I don't want love I can't afford
I just want you to love for free
Can't you see that I'm gettin' bored?
Givin' you every piece of me
Piece of me
I'm not afraid anymore
What makes you sure you're all I need?
Forget about it
When you walk out the door and leave me torn
You're teachin' me to live without it
Bored
I'm so bored
I'm so bored
So bored
Givin' you what you're beggin' for
Givin' you what you say I need
I don't want any settled scores
I just want you to set me free
Givin' you what you're beggin' for
Givin' you what you say I need
Say I need
I'm not afraid anymore
What makes you sure you're all I need?
Forget about it
And when you walk out the door and leave me torn
You're teachin' me to live without it
~Billie Eilish- Bored
Terrorystka
• AUTOR@debilcia_ i love this song <333
Lorax_
Dwóch monterów, w pomarańczowych kaskach, białych
kombinezonach z mnóstwem kieszeni i z narzędziami
poprzypinanymi do pasa, od dwudziestu minut tkwiło na maszcie
antenowym, wznoszącym się nad penthouse'em państwa Bieleckich.
Pani Bielecka obserwowała, jak montują do wysięgnika, prawie
dwadzieścia metrów nad poziomem dachu, kolejne pudełko i antenę
do telefonii komórkowej lub bezprzewodowego internetu. Cóż, była to
jedna z niedogodności mieszkania na najwyższym piętrze
apartamentowca. Na szczęście monterzy nie pojawiali się częściej niż
raz na kilka miesięcy. Plusów było znacznie więcej, a jednym z nich –
widok na wieżowce w centrum Warszawy.
Pani Bielecka była malarką. Malowała abstrakcje, które jej syn, Net,
uważał za przypadkowo rozłożone na płaszczyźnie kolorowe plamy.
Tym razem niespodziewanie naszła ją ochota na stworzenie czegoś
zupełnie nie w jej stylu. Patrząc na błyszczące w słońcu elewacje
biurowców, wyobrażała już sobie przyszły obraz. Był jeszcze słoneczny
dzień, ale wiedziała, że spędzi tutaj dostatecznie dużo czasu, by
powstał zarys nocnej panoramy Warszawy. Jej mąż twierdził, że w
obecnym stanie nie powinna się przemęczać, ale ona z uśmiechem
odpowiadała mu, że ciąża to nie choroba.Sama była ciekawa, czy
potrafi namalować coś, co nie jest zupełną abstrakcją. Zaraz, jak się
powinno zaczynać taki obraz? Najpierw trzeba wyznaczyć wyraźną
granicę między niebem a ziemią. Wzięła cienki pędzelek i namalowała
na zagruntowanym płótnie poziomą kreskę.Nika
— Bardzo chciałabym być na uroczystym rozpoczęciu roku
szkolnego – powiedziała mama, odruchowo poprawiając Felixowi
jasną fryzurę. – Niestety za trzynaście i pół minuty w moim banku
rozpoczyna się ważne spotkanie. Bądź grzeczny i słuchaj pani.
— Mamo… – westchnął Felix.
— Dobrze, wiem. – Pocałowała go w czoło. – Jesteś już dorosły.
Ciągle się zapominam…
Stukając obcasami, podeszła do swojej czerwonej Alfy Romeo*,
wsiadła i odjechała z piskiem opon. Felix znów westchnął i odwrócił
się do szarego budynku szkoły – Gimnazjum imienia profesora
Stefana Kuszmińskiego. Razem z innymi uczniami wspiął się po
szerokich schodach do wielkich drzwi.
W hallu stała Olena, dziewczyna starsza od przyjaciół o rok. Z
promiennym uśmiechem wręczała wszystkim wchodzącym kolorowe
ulotki. Miała na sobie czarną spódniczkę i białą bluzkę, do tego
starannie ufryzowane, mocno polakierowane, rude włosy. Wyglądała
jak prawdziwa hostessa.
Felix nieufnie wziął ulotkę, odszedł kawałek i przyjrzał się jej.
Widniało tam zdjęcie znajomej twarzy i podpis „Twój
przewodniczący". Chwilę analizował zdjęcie, aż wreszcie z
zaskoczeniem rozpoznał Marcela, chłopaka, z którym miał
nieprzyjemne przejścia w poprzedniej klasie. Na tym zdjęciu wyglądał
jakoś inaczej niż w rzeczywistości.
To by się nawet zgadzało… Olena była sympatią Marcela, choć nikt
nie mógł zrozumieć, dlaczego tak ładna dziewczyna zadaje się z kimś
takim jak Marcel. Chłopak po raz kolejny powtarzał rok.
— Cześć! – rozległo się z tyłu, na ułamek sekundy przed
klepnięciem w ramię.
Felix odwrócił się z uśmiechem. Uścisnął dłoń Neta, wysokiego
chłopaka z ciemnoblond fryzurą, przypominającą stóg siana po
wybuchu granatu.
— Cześć! – odpowiedział. Przywitanie nie było zbyt wylewne jak
* Ze względu na miłość autora do motoryzacji w tej książce nazwy
samochodów są pisane wielką literą.na pierwszy dzień szkoły, ale Felix i Net prawie całe wakacje spędzili
wspólnie.
— Na komputerze go trochę przerobili – ocenił Net, trzymając w
dłoni taką samą ulotkę. – Czoło mu podwyższyli i usunęli ten przy-
mulony uśmieszek. Też go w pierwszej chwili nie poznałem.
Felix odwrócił ulotkę. Przeczytał kilka mało wyrafinowanych zdań:
„Głosuj na mnie w wyborach samorządowych. Nie będziesz żałował.
Jestem lepszy od innych".
Korytarzem zbliżał się Wiktor, niski chłopak z ich klasy. Był
prawdopodobnie najlepiej poinformowanym człowiekiem w całej
szkole, choć źródła jego informacji pozostawały tajemnicą. Z wyrazem
niesmaku na twarzy oglądał identyczną ulotkę.
— Cześć! – zawołał do niego Net. – Niezły ubaw, co? Marcel na
przewodniczącego samorządu. To jakby goryl chciał prowadzić turniej
szachowy.
— Za wcześnie zaczął. – Wiktor wzruszył ramionami. – Do
wyborów jeszcze sporo czasu.
— Dlaczego on właściwie chce być w samorządzie? – zastanowił
się Net. – Przecież jest kretynem.
— Agresywnym kretynem – uzupełnił Felix. – Taki
przewodniczący to dla szkoły nic dobrego.
— Marcel jest kretynem – przyznał Wiktor. – I dla szkoły to nic
dobrego. Ale dla niego samego wprost przeciwnie. Członka
samorządu nie można na przykład wyrzucić za złe zachowanie. To się
nazywa immunitet. Korzyści jest zresztą więcej. Przeczytajcie
regulamin.
— Samorząd ma służyć szkole, a nie odwrotnie – zauważył Felix.
— Też czytałem tę bajkę… – podsumował ironicznie Net. – Ale
spoko, przecież nikt nie zagłosuje na kretyna.
— Czołem chłopaki! – zawołał opalony na brąz Oskar, stając
obok. Jego włosy, wypłowiałe od słońca, stały się jeszcze jaśniejsze od
Felixowych. – Jak wakacje? Wyjechaliście chociaż raz z miasta?
Felix i Net spojrzeli na siebie. O tym, co się wydarzyło podczas tych
wakacji, nie można było opowiedzieć tak po prostu. Gdyby nie to, że
zobowiązali się do zachowania tajemnicy, ich pobyt nad morzem
nadawałby się na temat niezłej książki sensacyjnej*. Oskar już
otwierał usta, by opowiedzieć o swoich przygodach, które w jego
mniemaniu były zapewne niesamowite. Uniemożliwił mu to dzwonek,
przypominający wszystkim, że dyrektor magister inżynier JuliuszStokrotka pragnie uroczyście rozpocząć rok szkolny.
— Widzieliście Nikę? – zapytał Net. – Zwykle się nie spóźniała.
— Może jest już na górze – zastanowił się Felix.
Sala gimnastyczna, gdzie miała się odbyć uroczystość, znajdowała się
na trzecim piętrze. Lokalizacja nietypowa, ale budynek szkoły był
bardzo stary. Kiedyś zapewne inaczej wyobrażano sobie odpowiednie
dla sali gimnastycznej miejsce.
Co roku wyglądało to tak samo: nauczyciele siedzieli za długim stołem
przykrytym zielonym suknem, na środku stał mikrofon, do którego
produkował się dyrektor, a uczniowie przysypiali na krzesłach,
zajmujących resztę sali.
Dyrektor Stokrotka na tę specjalną okazję założył beżową lnianą
marynarkę z kamizelką, nieszczęśliwie podkreślającą jego wydatny
brzuszek, i seledynową koszulę. Do tego jasna mucha. Zaczekał, aż
wszyscy usiądą, pogładził dłonią łysinkę, opuścił mikrofon,
tradycyjnie ustawiony zbyt wysoko, i zaczął przemowę. Niestety, nikt
z obecnych nie potrafił potem powtórzyć słów dyrektora, tradycją
było bowiem również to, że uczniowie przestawali słuchać przemowy
już po kilku zdaniach.
Pół godziny później ci, którzy nie zasnęli, oklaskami obudzili
pozostałych, oznajmiając koniec uroczystości.
Klasa druga „a" wbiegła do swojej sali. Uczniowie zajęli miejsca
sprzed wakacji. Miejsce Niki pozostało puste. Pani Jola Chaber,
wychowawczyni, uśmiechała się promiennie, widząc znów swoich
podopiecznych. Nawet jeżeli dla niektórych z nich pierwszy dzień
roku szkolnego nie był szczególnie szczęśliwy, to przynajmniej
wszyscy zgadzali się, że pani Jola jest najmilszą wychowawczynią w
granicach poznanego wszechświata.
Obok jej biurka stało dwóch nieznajomych chłopaków. Dopiero po
chwili, gdy zamieszanie ucichło, wszyscy ich zauważyli. Zapadła cisza,
a pani Jola wstała.
— Poznajcie nowych kolegów – oznajmiła. – Przenieśli się do
nas z innej szkoły. To Gerald i Gilbert.
Gerald, wysoki blondyn o błękitnych oczach, uśmiechnął się
uprzejmie. Miał na sobie jeansy, modną bluzę i białe sportowe buty.
Wszystkie elementy jego stroju wyglądały, jakby dopiero co zostały
* Nawet powstała taka książka. Nosi tytuł Felix, Net i Nika oraz
Teoretycznie Możliwa Katastrofa.kupione w najdroższym sklepie sportowym. Gilbert, niski brunet o
bystrym spojrzeniu, ukłonił się lekko, jakby miał zacząć jakiś występ.
Jego strój sprawiał wrażenie nieco niestarannego. W ręku trzymał
plecak typu kostka z napisem „Kult".
— Za co was wyrzucili? – zapytał Lucjan, najwyższy chłopak w
klasie.
— Nie wyrzucili ich – wyjaśniła wychowawczyni. – Zamknęli
szkołę.
— Splajtowała – sprecyzował Gilbert.
— Mieliśmy tego nie mówić… – westchnął Gerald.
— To szkoła może splajtować? – zdziwił się Net. – Dżizas…
Gaśmy zbędne żarówki.
Nowi, odprowadzani ciszą, przeszli przez salę i zasiedli w ostatniej
ławce.
— Nie mogła splajtować jakaś szkoła z dziewczynami? – szepnął
pod nosem Net.
— Przydzielali ich chyba alfabetycznie – odszepnął Felix.
— Nam przypadła litera „G". Widocznie nie było żadnej
Genowefy, Gryzeldy ani Gościsławy.
Lekcja z wychowawczynią miała mieć charakter organizacyjny, ale i
tak przegadali cały czas, opowiadając o wakacjach. Felix i Net z
przykrością milczeli, słuchając tylko opowieści innych. Dopiero gdy
rozległ się dzwonek na przerwę, pani Jola przypomniała sobie,
0 czym miała rozmawiać z uczniami. Zdążyła tylko powiedzieć, że
plan lekcji i zajęć dodatkowych jest wywieszony w gablotce na
parterze.
— Co z tą Niką? – zapytał Net, gdy wyszli na korytarz.
— Ostatni raz widzieliśmy ją tydzień temu – przypomniał Felix.
– Coś się mogło stać…
— Może powinniśmy do niej wpaść?
Felix zastanowił się. Sprawa nie była prosta, bo urwanie się z kilku
lekcji pierwszego dnia szkoły zrobiłoby na nauczycielach fatalne
wrażenie. Z drugiej strony, byli jedynymi przyjaciółmi Niki. Byli w
ogóle jedynymi osobami, które mogły jej pomóc, gdyby coś się stało.
Nika nie miała telefonu. Mieszkała sama w półtorapokojowym
mieszkanku na warszawskiej Pradze. Jej rodzice nie żyli, a
dziewczyna ukrywała ten fakt, by nie trafić do domu dziecka.
Rozległ się dzwonek na trzecią lekcję. Felix westchnął i zadecydował:
— Jedziemy. Urwiemy matmę i historię.
jd-jod
Nwm
X...b
S pamięęęęęęęęęęęęęęęęęę
JML
..