Szafir rozejrzał się wokół nie wiedząc co ma teraz zrobić. Odbiegł od ciężarówki i pobiegł przed siebie. Nagle zauważył rudą kitę skrytą za krzakiem jagód. Cześć powiedział lis i wyszedł zza krzaka. A co ty tutaj robisz? Spytał podejrzliwie rudy zwierz. Ja jestem bezdomny, odpowiedział szczeniaczek. Ah tak, odparł lis. W takim razie możesz zamieszkać ze mną. Naprawdę mogę? Spytał niedowierzając Szafir. No jasne. Odpowiedział lis. Fajnie by było mieć przyjaciela bo mieszkam sam. I mów do mnie Rudy. Ok. Odpowiedział szafir. A gdzie mieszkasz? Mieszkam w takiej norze. Choć pokażę ci ją. Mieszkanie Rudego okazało się nie takie znowu złe. Była to przytulna nora i obaj się w niej zmieścili. To opowiedz mi coś o sobie zaproponował lis. I Szafirek opowiadał Rudemu o swoim życiu. W końcu oboje zasnęli. Obudzili się następnego poranka i wyszli z nory. Pewnie jesteś głodny? Spytał Szafirka lis. Tak, chętnie bym coś zjadł. Odparł piesek. No to chodź ze mną. Lis zaprowadził Szafira do tego samego krzaczka jagód za którym był ukryty przy pierwszym spotkaniu z pieskiem. No to gdzie to jedzenie? Zapytał szczeniak. No tu przed tobą odpowiedział lis. Jagody????Zdziwił się Szafir. Nigdy dotąd nie jadł jagód ale jagoda nie była mięsem dlatego piesek trochę się obawiał przed jej spróbowaniem. Tak, jagody. Są dobre. Spróbuj. Zachęcał Rudy Szafirka. No dobra. Zgodził się i z pewnym ociąganiem zjadł jagodę. Całkiem dobre powiedział Piesek i zabrał się do pałaszowania większej ilości jagód. A nie mówiłem? Ucieszył się lis. Gdy poczuli się najedzeni postanowili przejść się na spacer po lesie. Nagle Szafir krzyknął Hej! Rudy! Zobacz! Tam ktoś położył wewnątrz tego metalowego czegoś Kawałek mięsa! Bez chwili zastanowienia piesek wszedł do metalowej klatki, zabrał kawałek mięsa i wtedy nadepnął łapką metalową tackę na której było mięso. W tym momencie otwarta dotychczas klapka klatki opadła i tym samym zamknęła klatkę. Rudy! Na pomoc! Krzyczał piesek. Rudy od razu do niego podbiegł. O nie, i co teraz? Nie dam rady cię sam z stąd wyciągnąć. Odparł rudzielec. Wpadłeś w pułapkę na lisy. Myśliwi takie zastawiają na mnie i muszę uważać żeby tam nie wejść. Ale teraz ty tam wpadłeś. Mogę jedynie ci przynosić co jakiś czas jedzenie, może coś się wymyśli. Odpowiedział lis i położył się obok klatki z Szafirkiem. Po kilku godzinach Szafir i Rudy usłyszeli jakieś głosy. O nie! to ludzie! Powiedział lis pieskowi. Przepraszam, Szafirku ale muszę cię zostawić. Strasznie boję się ludzi. To na pewno myśliwi idą sprawdzić czy coś się złapało do pułapki. Jeśli mnie znajdą zabiją mnie. Pewnie dla ciebie będą mieli trochę litości ale nie dla mnie. Może jeszcze kiedyś się spotkamy. Po tych słowach lis pomknął w kierunku swojej norki i zniknął za drzewem. Rudy nie zostawiaj mnie! Błagał Szafir ale po lisie nie było śladu. Zamiast tego ujrzał dwie postacie powoli zbliżające się w jego kierunku.

PrincessCordelia
Bardzo fajne opowiadanie💜