Najlepsze momenty z Harry’ego Pottera!


HARRY POTTER I KOMNATA TAJEMNIC - No dobrze - powiedziała profesor McGonagall, kiedy umilkł - więc znalazłeś to wejście... notabene, łamiąc po drodze ze sto punktów regulaminu szkolnego... ale, na miłość boską, Potter, jak wam się udało wyjść stamtąd żywymi?
.
.

HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI I plunął jej w twarz. Harry ściągnął z siebie pelerynę-niewidkę, podniósł różdżkę i powiedział: - Nie powinieneś tego robić. A kiedy Amycus obrócił się ku niemu, krzyknął: - Crucio! Śmierciożercę poderwało w górę. Przez chwilę miotał się w powietrzu jak tonący, wyjąc z bólu, a potem uderzył całym ciężarem w jedną z biblioteczek, roztrzaskując szkło, i zwalił się bez zmysłów na podłogę. - Teraz rozumiem, co miała na myśli Bellatriks - powiedział Harry, któremu krew wciąż wrzała w żyłach. - Trzeba tego naprawdę chcieć. - Potter! - wyszeptała profesor McGonagall, łapiąc się za serce. - Potter... ty tutaj? Co...? Jak...? - Z trudem się opanowała. - Potter, to było głupie! - Splunął na panią. - Potter, ja... to było bardzo... bardzo rycerskie z twojej strony... ale czy ty nie zdajesz sobie sprawy... - Zdaję sobie sprawę - zapewnił ją Harry. Jej strach w jakiś dziwny sposób go uspokoił. - Pani profesor, Voldemort jest w drodze. - Och, to już nam wolno używać jego imienia? - zapytała Luna, ściągając z siebie pelerynę-niewidkę. Na widok kolejnej osoby wyjętej spod prawa profesor McGonagall cofnęła się chwiejnym krokiem i opadła na najbliższy fotel, chwytając się kurczowo za kołnierz swojego szlafroka w szkocką kratę.
.
.

HARRY POTTER I CZARA OGNIA W rogu pola namiotowego utworzyła się już mała kolejka do kranu z wodą. Harry, Ron i Hermiona stanęli na końcu, tuż za dwoma czarodziejami kłócącymi się o coś zażarcie. Jednym był staruszek w długiej nocnej koszuli w kwiatki. Drugi był najwyraźniej pracownikiem Ministerstwa Magii; w ręku trzymał parę spodni w prążki i wyglądał, jakby miał się rozpłakać ze złości. - Załóż je, Archie, nie bądź głupi, przecież nie możesz paradować w czymś takim, mugole przy bramie już zaczynają coś podejrzewać... - Kupiłem to w sklepie mugoli - upierał się staruszek. - Mugole to noszą. - Mugolskie kobiety, Archie, nie mężczyźni! Mężczyźni noszą to! - odpowiedział czarodziej z ministerstwa, wymachując spodniami w prążki. - Ani myślę chodzić w czymś takim - odrzekł oburzony staruszek. - Lubię, jak mi przewiewa intymne zakątki, to bardzo zdrowe... Hermiona dostała takiego ataku śmiechu, że musiała chyłkiem wycofać się z kolejki i wróciła dopiero wtedy, gdy Archie nabrał wody i odszedł.
.
.

HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU - Następnie pan Malfoy zobaczył nadzwyczajne zjawisko. Może domyślasz się, Potter, co to mogło być? - Nie - odparł Harry, teraz starając się, żeby w jego głosie zabrzmiało niewinne zaciekawienie. - To była twoja głowa, Potter. Unosiła się w powietrzu. Zapanowało dłuższe milczenie. - Może powinien odwiedzić panią Pomfrey - powiedział w końcu Harry. - Jeśli widuje takie rzeczy... - Możesz mi powiedzieć, Potter, co twoja głowa robiła w Hogsmeade? - zapytał łagodnie Snape. - Twojej głowie nie wolno przebywać w Hogsmeade. Żadna część twojego ciała nie ma pozwolenia na przebywanie w Hogsmeade.
.
.

HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI -Chwileczkę! - powiedział ostro Ron - Zapomnieliśmy o kimś! -O kim? - zapytała Hermiona. -O skrzatach domowych, wszystkie są w kuchni, prawda? -Myślisz, że powinniśmy rozkazać im walczyć? - zapytał Harry. -Nie - odparł poważnie Ron -Myślę, że powinniśmy rozkazać im uciekać. Nie chcemy przecież, żeby stało się z nimi to samo, co Zgredkiem, prawda? Nie możemy im kazać zginąć za nas. Stukot przerwał ich rozmowę - Hermiona wypuściła z rąk kły bazyliszka. Podbiegła do Rona, rzuciła mu się na szyję i pocałowała go głęboko w usta. Ron puścił kieł oraz miotłę, które trzymał i odpowiedział jej z takim entuzjazmem, że stopy Hermiony oderwały się od ziemi. - Czy jesteście pewni, że to odpowiedni moment? - zapytał nieśmiało Harry, a kiedy Ron i Hermiona odpowiedzieli tylko wzmacniając ich gorący uścisk, kołysząc się w miejscu, Harry podniósł głos. -Ej! Jest wojna! Ron i Hermiona rozłączyli się, lecz jeden wciąż obejmował drugiego. -Wiem, stary - odrzekł Ron, który wyglądał, jakby przed chwilą uderzył go w tył głowy tłuczek - teraz, albo nigdy, prawda?
.
.

HARRY POTTER I CZARA OGNIA Harry porwał ze stolika jedną z plakietek POTTER NAPRAWDĘ CUCHNIE i cisnął nią z całej siły przez pokój. Plakietka ugodziła Rona w czoło, odbiła się i upadła na podłogę. - Masz - powiedział Harry - Możesz ją sobie przypiąć we wtorek. A jak dobrze pójdzie, może nawet zostanie ci blizna... Tego właśnie ci bardzo brakowało, tak?
.
.

HARRY POTTER I KSIĄŻĘ PÓŁKRWI - To będzie trzy galeony, dziewięć sykli i jeden knut - powiedział Fred, lustrując pudełka w ramionach Rona. - Dawaj kasę. - Jestem twoim bratem! - A to, co trzymasz, to nasz towar. Trzy galeony i dziewięć sykli. Knuta ci odpuszczę. - Ale ja nie mam trzech galeonów i dziewięciu sykli! - To odłóż to wszystko na półki, tylko dokładnie tam, skąd wziąłeś. Ron upuścił kilka pudełek, zaklął i pokazał Fredowi palcem, co o nim myśli. Na jego nieszczęście, akurat w tym momencie pojawiła się pani Wesley. - Jeśli jeszcze raz zobaczę, że to robisz, posklejam ci zaklęciem wszystkie palce! - powiedziała ostrym tonem.
.
.

HARRY POTER I CZARA OGNIA - Znasz swoją matkę, Malfoy, prawda? - powiedział Harry - Ma minę, jakby jej ktoś podsunął łajno po nos... Czy ona zawsze ma taki wyraz twarzy, czy może tylko wtedy, kiedy ty jesteś w pobliżu?
.
.

HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA - Czy to prawda, że podniosłeś głos na profesor Umbridge? - Tak. - I że zarzuciłeś jej kłamstwo? - Tak. - I powiedziałeś jej, że Ten, Którego Imienia Nie wolno Wymawiać powrócił? - Tak. Profesor McGonagall usiadła za biurkiem i spojrzała na niego srogo. Potem powiedziała: - Weź sobie ciasteczko, Potter.
.
.

HARRY POTTER I KSIĄŻĘ PÓŁKRWI Gdy Harry wśliznął się do zamku, poczuł, że działanie Felix Felicis słabnie. Drzwi frontowe nie były zamknięte, ale na trzecim piętrze napotkał Irytka i ledwo uniknął wykrycia, dając nurka w jedno ze swoich tajnych przejść na skróty. Nie zdziwił się, że kiedy dotarł do portretu Grubej Damy i ściągnął pelerynę-niewidkę, nie była w najlepszym humorze. - A niby co to za pora? - burknęła. - Naprawdę bardzo mi przykro... Musiałem wyjść, żeby załatwić coś ważnego... - Tak? Ale hasło zmieniło się o północy, więc będziesz musiał spać na korytarzu. - Chyba żartujesz! Dlaczego zmieniło się o północy? - Bo się zmieniło i tyle - odparła Gruba Dama. - Jak ci się nie podoba, to możesz iść do dyrektora, to on zarządził ścisłe środki bezpieczeństwa. - Fantastycznie - powiedział z goryczą Harry, patrząc na twardą posadzkę. - Naprawdę super. Tak, pójdę i załatwię to z dyrektorem, jeśli jest w zamku, bo to on chciał, żebym... - Jest w zamku - rozległ się głos za jego plecami. - Profesor Dumbledore wrócił do szkoły godzinę temu. Szybował ku niemu Prawie Bezgłowy Nick; głowa jak zwykle chwiała mu się na kryzie. - Dowiedziałem się tego od Krwawego Barona, który widział jak dyrektor wraca - rzekł Nick. - Według Barona był w dobrym nastroju, choć wyglądał na trochę zmęczonego. - Gdzie on jest? - zapytał Harry a serce zabiło mu szybciej. - Och, jęczy i pobrzękuje na szczycie Wierzy Astronomicznej, to jego ulubiona... - Nie Krwawy Baron, tylko Dumbledore! - Ou... w swoim gabinecie. Z tego, co mówił mi Baron, miał coś do załatwienia, zanim... - Tak, ma - przerwał mu Harry, czując narastające podniecenie: wreszcie będzie mógł Dumbledore'owi powiedzieć, że zdobył to wspomnienie. Obrócił się na pięcie i puścił się biegiem, nie zważając na Grubą Damę, która krzyczała za nim: - - Wracaj! Skłamałam! Byłam zła, bo mnie obudziłeś! Hasło nadal brzmi "Tasiemiec"! Ale Harry pędził korytarzem i już po paru minutach wydyszał: "Kajmakowe eklerki" do gargulca, który odskoczył w bok, pozwalając mu wejść na spiralne schody. - Proszę wejść - powiedział Dumbledore, gdy Harry zapukał. Był to głos zmęczonego człowieka. Harry pchnął drzwi. Gabinet dyrektora wyglądał tak jak zawsze, tyle że teraz za oknami ciemniało obsypane gwiazdami niebo. - Na miłość boską, Harry - powiedział zdumiony Dumbledore. - Czemu zawdzięczam tę bardzo późną przyjemność? - Panie profesorze... mam. Mam wspomnienie Slughorna.
.
.

4 Super!
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
cysia15black
cysia15black
Zobacz profil

Komentarze sameQuizy: 1

PriceBeast

PriceBeast

Zd

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej