Ten mem jest idealny :’D Bardzo mądre słowa. Istotnie czasem po prostu trzeba się wypłakać, jakoś wyładować te złe emocje. A jeśli ktoś popłacze z nami, a przynajmniej będzie przy nas w ciszy, ze zrozumieniem, to też jest jakoś trochę lżej. Poza tym właśnie, słusznie – nie wiemy na 100%, co czuje inny człowiek. On może nam to opisać, ale i tak to tylko słowa – my tego nie odczujemy. Możemy się domyślać. Możemy podejrzewać, że mamy podobnie – ale prawda jest taka, że nigdy się tego nie dowiemy.
Ta myśl na pewno jest dla Ciebie bardzo personalna, ale w sumie – która nie jest, hah. Osobiście nie jestem osobą, która się tnie, bo choć wiele razy mnie do tego kusiło, to po prostu nigdy tego nie zrobiłam, ale tylko ze względu na to, że nie chciałam nikogo martwić – i w głowie miałam cały czas to, że ja też nie chciałabym, żeby ktoś sobie robił krzywdę i czułabym się okropnie, gdybym nie mogła temu zapobiec, więc po prostu nie chciałam, żeby ktoś z mojego otoczenia tak się czuł. A blizny po wszystkim złym, co mnie w życiu spotkało, i tak mam na swoim sercu i psychice i widać je po moim zachowaniu. Aczkolwiek co do kolekcjonowania blizn, to mogę powiedzieć, że je kolekcjonuję. Bo choć sama ich sobie nie zrobiłam (najczęściej był to skaczący pies, a przecież nie zrobił tego specjalnie), to jednak miałam dziwną satysfakcję z tego, że je mam. Że mnie boli. Bo wyrażają to, że jestem zraniona wewnętrznie. I choć sama sobie ich nie zrobiłam, bo były dla mnie ukojeniem i dumą. Wiem, dość dziwne. Cóż, chyba tego zlepka zdań nie da się nazwać interpretacją, ale chyba więcej nie uda mi się wykrzesać.
@WeraHatake to trochę przypomina zachowanie niektórych ludzi, którzy zamiast siebie kaleczyć, to robią sobie kolczyki, albo tatuaż, nie dlatego, że im się to podoba, a dlatego, że ten ból towarzyszący temu ich uspokaja. Są też podobno osoby, które same siebie nie krzywdzą, ale prowokują innych, aby zadali im ból. A są osoby, które po prostu potrafią czuć ukojenie w bólu. Tak jak ja się dzisiaj udeżyłam w głowę i choć nie specjalnie zrobiłam to tak mocno, to się cieszę, że mnie boli. Mam za swoje. Nie wiem jeszcze za co, ale mam za swoje. Za to, że w ogóle żyję.
@Asiabyk Masz rację, to coś w tym stylu – choć akurat ja nie zdecydowałabym się na zrobienie tatuażu czy kolczyków, ani na sprowokowanie kogoś. Wolę przypadkowe skaleczenia lub momenty, kiedy muszę sama sobie coś zrobić, aby sobie pomóc (np. przy wyciąganiu drzazgi). Ależ to nie Twoja wina, że żyjesz :o To Twoi rodzice się zdecydowali na danie Tobie życia. To nie był Twój wybór. I też nie Ty przyczyniłaś się do własnej nadwrażliwości.
Od razu to się chyba kojarzy z cięciem się (przynajmniej mi). A to słowo „kolekcjonuję” oznacza, że będzie ich więcej, bo osoba, która to robi wie, że nie poprzestanie na tych dwóch i będą jeszcze momenty w jej życiu, kiedy to zrobi. Może i to zbyt dosłowna interpretacja, można się doszukiwać głębszej, ale inni tutaj bardzo dobrze to robią, więc ja zarzuciłam czymś bardziej dosłownym.
Mogę spróbować: Blizny mogą być oznaką smutku i cierpienia, ale też wytrwałości i siły, bo świadczą o przebytych trudach i ciężkich chwilach, które jednak przetrwaliśmy. Blizny takie mogą być fizyczne i psychiczne, które ugodziły w serce.
Pewnie moja interpretacja będzie bez sensu, ale czemu by nie spróbować… Więc ja rozumiem to tak: Blizny na pierwszy rzut oka takie same. Ale dla ich autora każda coś znaczy, ma jakąś historię, wiąże się z daną chwilą czy sytuacją. Każda z nich przypomina o czymś i zachowuje wspomnienia.
WeraHatake
Ten mem jest idealny :’D
Bardzo mądre słowa. Istotnie czasem po prostu trzeba się wypłakać, jakoś wyładować te złe emocje. A jeśli ktoś popłacze z nami, a przynajmniej będzie przy nas w ciszy, ze zrozumieniem, to też jest jakoś trochę lżej.
Poza tym właśnie, słusznie – nie wiemy na 100%, co czuje inny człowiek. On może nam to opisać, ale i tak to tylko słowa – my tego nie odczujemy. Możemy się domyślać. Możemy podejrzewać, że mamy podobnie – ale prawda jest taka, że nigdy się tego nie dowiemy.
Ta myśl na pewno jest dla Ciebie bardzo personalna, ale w sumie – która nie jest, hah. Osobiście nie jestem osobą, która się tnie, bo choć wiele razy mnie do tego kusiło, to po prostu nigdy tego nie zrobiłam, ale tylko ze względu na to, że nie chciałam nikogo martwić – i w głowie miałam cały czas to, że ja też nie chciałabym, żeby ktoś sobie robił krzywdę i czułabym się okropnie, gdybym nie mogła temu zapobiec, więc po prostu nie chciałam, żeby ktoś z mojego otoczenia tak się czuł. A blizny po wszystkim złym, co mnie w życiu spotkało, i tak mam na swoim sercu i psychice i widać je po moim zachowaniu.
Aczkolwiek co do kolekcjonowania blizn, to mogę powiedzieć, że je kolekcjonuję. Bo choć sama ich sobie nie zrobiłam (najczęściej był to skaczący pies, a przecież nie zrobił tego specjalnie), to jednak miałam dziwną satysfakcję z tego, że je mam. Że mnie boli. Bo wyrażają to, że jestem zraniona wewnętrznie. I choć sama sobie ich nie zrobiłam, bo były dla mnie ukojeniem i dumą. Wiem, dość dziwne.
Cóż, chyba tego zlepka zdań nie da się nazwać interpretacją, ale chyba więcej nie uda mi się wykrzesać.
Asiabyk
• AUTOR@WeraHatake to trochę przypomina zachowanie niektórych ludzi, którzy zamiast siebie kaleczyć, to robią sobie kolczyki, albo tatuaż, nie dlatego, że im się to podoba, a dlatego, że ten ból towarzyszący temu ich uspokaja. Są też podobno osoby, które same siebie nie krzywdzą, ale prowokują innych, aby zadali im ból. A są osoby, które po prostu potrafią czuć ukojenie w bólu. Tak jak ja się dzisiaj udeżyłam w głowę i choć nie specjalnie zrobiłam to tak mocno, to się cieszę, że mnie boli. Mam za swoje. Nie wiem jeszcze za co, ale mam za swoje. Za to, że w ogóle żyję.
WeraHatake
@Asiabyk Masz rację, to coś w tym stylu – choć akurat ja nie zdecydowałabym się na zrobienie tatuażu czy kolczyków, ani na sprowokowanie kogoś. Wolę przypadkowe skaleczenia lub momenty, kiedy muszę sama sobie coś zrobić, aby sobie pomóc (np. przy wyciąganiu drzazgi).
Ależ to nie Twoja wina, że żyjesz :o To Twoi rodzice się zdecydowali na danie Tobie życia. To nie był Twój wybór. I też nie Ty przyczyniłaś się do własnej nadwrażliwości.
Oneofmany
Od razu to się chyba kojarzy z cięciem się (przynajmniej mi). A to słowo „kolekcjonuję” oznacza, że będzie ich więcej, bo osoba, która to robi wie, że nie poprzestanie na tych dwóch i będą jeszcze momenty w jej życiu, kiedy to zrobi. Może i to zbyt dosłowna interpretacja, można się doszukiwać głębszej, ale inni tutaj bardzo dobrze to robią, więc ja zarzuciłam czymś bardziej dosłownym.
Asiabyk
• AUTOR@Oneofmany tak. Nie chciałam publikować tej myśli, bo należy ją traktować po prostu dosłownie.
Maggie_Fleming
Mogę spróbować:
Blizny mogą być oznaką smutku i cierpienia, ale też wytrwałości i siły, bo świadczą o przebytych trudach i ciężkich chwilach, które jednak przetrwaliśmy. Blizny takie mogą być fizyczne i psychiczne, które ugodziły w serce.
Asiabyk
• AUTOR@Gogixs ładna interpretacja.
Rzabcia
Pewnie moja interpretacja będzie bez sensu, ale czemu by nie spróbować…
Więc ja rozumiem to tak: Blizny na pierwszy rzut oka takie same. Ale dla ich autora każda coś znaczy, ma jakąś historię, wiąże się z daną chwilą czy sytuacją. Każda z nich przypomina o czymś i zachowuje wspomnienia.
Asiabyk
• AUTOR@Rzabcia tak. Wspomnienia to czasem takie blizny. Zwłaszcza te smutne.