Link #1


Witam, na początek porsze o wyrozumiałośc to moje pierwsze opowiadanie, które publikuje i pierwsze jakie zamierzam dokończyć. Mam nadzieje, że mi sie to uda. Oczywiście na pewno pojawią sie błedy ortograficzne i interpunkcyjne, ale tak już mam, że jak pisze nie zwracam na to uwagii więc Przepraszam :). To zaczynamy. Ta osoba poniżej to Ty
Jestem Gotowa :)
Co ja Tu robie ?!
Czas zacząć ;)

Siedziałam w wielkiej kuchni zamkowej pomagałam przygotować posiłek dla ksieżniczki Zeldy. Jestem zwykłą, dwudziestoletnią dziewczyną o ciemnych oczach i ognistych włosach obecie związane w dwa warkocze. Miałam na sobie zieloną suknie do ziemi zielone pantofle i biały fartyszek ( tak tak jestem służącą w zamku ksieżniczki Zeldy :) ). Lubie swoja prace pranie, gotowanie, pomaganie ksieżniczce w jej porannym ubieraniu sie. Cudowna praca zwłaszcza, gdy mogłam oglądać trenujących kadetów przez nie wielkie okno w kuchni padające na dziedziniec na którym ćwiczą każdego ranka do po południa. Nie, nie chodzi o to, że lubie walczących mężczyzn. Takim powodem dla którego ich ogladam jest wysoki, przystojny blondyn, o przepięknych niebieskich oczach, zwany Link. Jest niezywkle odważny i waleczny, zawsze wykonuje polecenia i na prawde świetnie walczy. Widziałam już jak pare razy walczył. Nie widać było po nim strachu lecz opanowanie i skupienie. -Lena obrałąś już ziemniaki- z rozmyśleń wyrwał mnie głos Ewi. Starsza kobieta wysoka, o ciemnych włosach, w których widac srebrne nitki. Jej jasne oczy emanowały radością i życiem jak na swoj wiek, zawsze pomocna i kochana kobieta. Dużo mnie w życiu nauczyłam -Tak już niose- schyliłam sie po granek z obranymi ziemniakami i postawiłam na wielkim kaflowym piecu na którym gotowała sie juz zupa, a na rożnie obok wielki świniak. -Jak skończysz obierać reszte warzywa, to prosiłą bym cie byś zrobiła pranie- rzekła Ewi podając mi marchew i cebule -Oczywiście.- szybko obrałam warzywa pokroiłam i wrzuciałam do zupy. Chwyciłam wielką mise, która leżała koło wyjscia i poszłam do pomieszczenia obok. Małe pomiesczenie stolik dwa drewniane krzesła i półki z czystą pościelą a po drugiej stronie kosze z rzeczami do prania. Chwyciłam je wrzuciałam do misy by było wygodniej. Ruszyłąm przez kamienny korytarz po lewej stronie co jakis czas wpadały promenie słońca przez wielkie okna. Był z nich wspaniały widok na rozciągające sie łąki i lasy. A wracając do mojej wędrówki to skręciłam w prawo i zaczełam schodzić w dół po schodach. Niestety jak na złość poślizgnełam sie w cih połowie i poczułam jak moje ciało bezwładnie opada w dół. Zamknełam oczy i wypuściłam pranie z rąk.
I co dalej ?
.............. ??

Poczułam że moje ciało ląduje na coś miekkiego, a raczje na kogoś. Gdy poczułam czyjeś chwytające mnie dłonie otworzyłam oczy. Moim oczom ukazała sie para błękitnych oczu, wpatrujące sie we mnie ze szczególną dokładnością. Szybko odsunełam sie od niego w wypiekami na twarzy. -Przepraszam nie zauważyłam cie- mój głos bym lekko drżący i nieśmiały. Zerknełam na rozsypane pranie i szybko zaczełam je sprzątać. - Nic sie nie stało, to ja nie patrzyłem przed siebie. Nic ci sie nie stało-jego melodyjny i współczujący głos zabrzmiał w moich uszach, moje serce podskoczyło, a policzki zrobily sie czerwone jak pomidor. -Nie nic sie nie stało. Jestem cała - odrzekłam z lekkim uśmiechem na ustach on go odwzajemnił- To ja bede uciekać- wziełam pranie i szybko go wyminełam -Poczekaj! Pomoge ci z tym nie chce byś znowu sie gdzieś przewróciła- podszedł do mnie biorąc mise w dłonie -Dziekuje bardzo, ale nie trzeba- moje policzki znowu zapłoneły czerwienią. - Ależ to nic takiego, powiedz gdzie mam ci to zanieść -Na dziedzinieć koło fonntanny jest mały pranik z wodą- i razem ruszyliśmy przed siebie wzdłuż korytarza. Szybko dotarliśmy w ciszy do wyznaczonego przeze mnie miejsca. -Dziekuje za pomoc- uwieżcie mi te kilka chwil w jego obecnosci były dla mnie najcenniejsze ze wszytskich - Cała przyjemność po mojej stronie- uśmiechnoł się i odwrócił zrobił kilka kroków i odwrócił sie znów- Zapomniałem się przedstawić jestem Link. - Hehehe wiem jak masz na imię miło mi cie poznać jestem Lena -Lene- powtórzył moje imie- bardzo ładne imię -Dziekuje, musze wracac do pracy.- rzekłam z lekkimi rumieńcami na twarzy -Dobrze dozobaczenia-odszedł machająć ręką ja mu odmachałam i wrociłam do pracy, na której kompletnie nie mogłam sie skupić. Wciąż miałam przed oczami twarz Linka i jest niebieskie oczęta, jego blond kosmyki opadające na czoło, miłam ochote je odgarnąć i poczuć ich miekość po opuszkami. Co za dzień najlepszy jaki miałam.
:)
*_*

No to tyle na dziś. czekam na komentarze wszystkie mile wydziane te z pochwałą i z krytyka czy uwagamii. Dziekuje, za zainteresowanie, że przeczytaliście i czekajcie na nastepne czesci.
Fajny Obrazek :*
Nie podobało mi się
podobało mi się
czekam na następne cześci

4 Super!
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
lena9506
lena9506
Zobacz profil

Komentarze sameQuizy: 0


Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej