Nazywam się Milena. Mam 11 lat i chodzę do 4 klasy. Mam dwóch prawdziwych przyjaciół. Moją najlepszą przyjaciółkę którą znam od urodzenia i przyjaciela którego poznacie w trakcie czytania. A wiecie czemu? Dowiecie się jak przeczytacie moją historie: Zanim chodziłam do pierwszej klasy były dwie szkoły podstawowe: SP2 i SP3. Moja mama kiedyś chodziła do SP3 jak była mała. Ale kiedy tą szkołę skończyła SP3 zamieniło się w gimnazjum, a potem chodziła do tego gimnazjum. Ale po kilkunastu latach te gimnazjum znów stało się szkołą podstawową! Ale jeszcze byli tam gimnazjaliści. Ogłoszono, że jak ci gimnazjaliści skończą gimnazjum to już gimnazjum nie będzie istnieć W tedy miałam iść do 1 kasy. Mama stwierdziła, że bardzo chce zapisać mnie do szkoły w której kiedyś była. Więc zapisała mnie do SP3 i tam chodziłam do 1 klasy. Miałam mnóstwo przyjaciół! Każdy mnie lubił i wspierał. Byłam takim "liderem" klasy. To było super uczucie! Pierwsze miesiące nauki przebiegały dobrze. Ale po paru miesiącach rozpoczęły się problemy... Burmistrz mojego miasta stwierdził, że " SP3 i SP2 mają się połączyć i stać się jedną szkołą: SP2 " ... To się nam nie spodobało... W tedy rozpoczęły się protesty. Nasza klasa była przerażona tą sytuacją... ALE! Wspominałam, że ta szkoła ( składająca się z jednej klasy ) jest połączona z gimnazjum! Gimnazjaliści wspierali nas słowami: " Spokojnie! Będzie dobrze! " Te słowa były bardzo miłe i ciepłe. A co najlepsze gimnazjaliści na przerwach pomagali nam w każdej sytuacji! ... Minął rok. Byłam w 2 klasie. W tedy doszła jeszcze jedna klasa! Jak ja byłam w 1 klasie to nikogo nie było oprócz nas i gimnazjalistów. Ale teraz??? Byliśmy my, gimnazjaliści ( może było ich trochę mniej ) i... JESZCZE JEDNA KLASA??? Na świetlicy było mniej miejsca i był większy ruch na korytarzu... Ale oprócz nowej klasy doszło coś jeszcze... WIĘCEJ PROBLEMÓW... Jak SP2 i SP3 były dwoma szkołami ALE W JEDNYM BUDYNKU... Jak my mieliśmy swoją połowę to SP2 miało swoją... Ale oni zaczęli wchodzić na naszą połowę! A wiecie co było najgorsze? Nie można nic z tym zrobić, bo burmistrz im pozwolił! Dzieci z SP2 popychały nas, przezywały, straszyły i się znęcali... Oczywiście cały czas to mówiliśmy to pani i ona ich okrzyczała ALE ONI I TAK NAS PRZEŚLADOWALI!!! Miął jeszcze jeden rok... Ja byłam w 3 klasie, a tamte pierwszaczki przeszły do drugiej i doszły... AŻ 2 NOWE PIERWSZE KLASY!!! Na pewno pomyślicie sobie: Łaaał! A u mas przychodzą czasami nawet 4... ... No ok... Ale z 2 jedynych klas zrobiło się aż 4! WOW! Miała być jeszcze 3 ale osób zabrakło... No trudno! Trzeci rok był NAJGORSZY ZE WSZYSTKICH... Gimnazjalistów już w ogóle nie było... Pierwszaczki były prześladowane z resztą jak inni... Robiliśmy wszystko żeby to się nie działo, ale nic z tego... Przyzwyczailiśmy się do tego... SP2 żeby nas jeszcze bardziej wkurzyć to nad naszymi klasami wywieszali takie tabliczki: Sala SP2 numer: 28b ( na przykład ) ... No to się wkurzyliśmy! Nasza pani wychowawca, pani i pan dyrektor i nasi rodzice poszli do burmistrza... Debata trwała kilka godzin! Ale... niestety się nie udało... Po tych wydarzeniach rozpoczęła się epidemia COVID-19... Pani na pierwszej lekcji zamiast tradycyjnego przywitania się powiedziała: Dzieci... Z racji pandemii musimy zamknąć szkoły na dwa tygodnie... Odbędzie się nałka online... Pani nam wytłumaczyła na czym polegają e-lekcje... Każdy to przechodził! Prawda? I każdy z nas zna ten scenariusz: Z " 2 tygodni " Zrobiło się trochę dłużej... Podczas tej przerwy burmistrz " kiedy nikt nie patrzył " połączył SP3 z SP2 i... Pani zadzwoniła do nas... Powiedziała o tym... Każdy płakał bez wyjątku... i... Ale to się stało pod koniec roku szkolnego... Kiedy było zakończenie każdy płakał ( i uczniowie i nauczyciele ) ... Po tym każdy się rozdzielił... Nasza pani pracuje w kompletnie innym mieście bo nie chciała uczyć w SP2... Kiedy miałam iść do 4 klasy usłyszałam że pół klasy jest w SP2 a druga połowa jest w kompletnie innych miastach... Zostańmy przy połowie która jest w SP2... Jestem tam ja i moi inni koledzy i koleżanki. Jak w ich nowych klasach były 3-5 osoby ze starej klasy to u mnie... Był jeden gościu, nazwijmy go Maciek ( na prawdę tak się nie nazywa tylko zmyśliłam imię bo RODO ) i ja nawet tego Maćka NIE LUBIĘ. To była jedyna osoba w klasie której nie lubiłam... Szczęście! Prawda? I jak tamta połowa klasy się dogadywała ze sobą to tylko ja miałam trudności do nawiązywania przyjaźni... Jak próbowałam zakolegować się z innymi dziewczynami to się ze mnie śmiały... Jak próbowałam zagadywać do chłopaków to mnie polubili! Mówili, że byłam śmieszna i mam fajny styl!Być może bo mam charakter chłopaka, czytam komiksy, ubieram się jak chłopak, też wyśmiewam się z dziewczyn, które nie mają takiego stylu jak ja... Może i by ze mną gadali gdyby nie fakt że... Jestem dziewczyną... Kiedy sama siedziałam na ławce i czytałam komiks podszedł do mnie Maciek... - Cześć! - Powiedział. Ja mu też odpowiedziałam cześć. - O! Czytasz Deadpoola? Uwielbiam ten komiks! - Powiedział. - Serio? A która jest twoja ulubiona? - ... I tak rozpoczęła się moja przyjaźń z Maćkiem. To bardzo fajny kolega! Nie rozumiem jak przez te wszystkie lata mogłam go nienawidzić... I żeby nie było! Ta historia jest prawdziwa... I pytacie się czemu to zrobiłam? Ponieważ zrozumiałam że " bycie sobą " to najgorsza opcja z możliwych! Jak ktoś cię polubi taką a to TYLKO INTERNET ( nie real ) to możesz się podszyć pod inną osobę! Jak mnie nie rozumiesz... Ja nigdy nie chciałam być dziewczyną... A Internet to jedyne miejsce gdzie się mogę czuć kim chcę! Bo tutaj mnie widzieliście jako zabawnego chłopaka, a nie dziwną dziewczynę, która twierdzi że może być chłopakiem.
![]()
.milady.
Ale poplątana ta wasza szkoła xd
A wrócisz jeszcze na sq?