Problem jest trochę taki, że jak ustawy proponowane przez ministrów nie będą przechodziły przez proces legislacyjny, to efektywnie władza wykonawcza będzie miała takie same kompetencje co ustawodawcza, co łamie zasadę trójpodziału władzy. Jeśli prezydent ma moc weta, to efektywnie może ignorować Parlament i sam razem z radą ministrów tworzyć ustawy, co daje spore ryzyko zamiany państwa w państwo autorytarne.
Parlament ma "najwięcej" kompetencji, bo reprezentuje on obywateli, o wiele bardziej niż np. prezydent. Prezydent jest tylko jeden i żeby był wybrany, wymaga większości głosów, więc efektywnie prezydent nie musi reprezentować poglądów aż 49.9% głosujących obywateli – w przeciwieństwie do parlamentu.
Lexi2002
Problem jest trochę taki, że jak ustawy proponowane przez ministrów nie będą przechodziły przez proces legislacyjny, to efektywnie władza wykonawcza będzie miała takie same kompetencje co ustawodawcza, co łamie zasadę trójpodziału władzy. Jeśli prezydent ma moc weta, to efektywnie może ignorować Parlament i sam razem z radą ministrów tworzyć ustawy, co daje spore ryzyko zamiany państwa w państwo autorytarne.
Parlament ma "najwięcej" kompetencji, bo reprezentuje on obywateli, o wiele bardziej niż np. prezydent. Prezydent jest tylko jeden i żeby był wybrany, wymaga większości głosów, więc efektywnie prezydent nie musi reprezentować poglądów aż 49.9% głosujących obywateli – w przeciwieństwie do parlamentu.
Kociara_z_Podlasia
Tak jak mówiłam wcześniej jest git 👍
WojtasWIW
@Kociara_z_Podlasia dzięki
QoH
podział na władzę wykonawczą i ustawodawczą jest szczerze trch bezsensu bo w praktyce robią to samo.