Różany płomień odepchnęła napastnika i szybko uciekła z kociętami poza obóz. Gdy znalazły się w lesie z gęstym podszyciem, szybko zbudowała z patyków i liści średniej wielkości legowisko aby ona i jej kocięta mogły się pomieścić.
-No już wchodźcie i się zagrzejcie. Pójdę coś upolować. I szybko pobiegła w inną stronę. Obawiała się że kociętom może się coś stać ale i tak by nie przetrwali bez pożywienia. Po jakimś czasie różany płomień wróciła do małego legowiska wśród drzew, w którym małe i zmarznięte kocięta siedziały i czekały na matkę. Różany płomień położyła dwie wiewiórki i jedną chudą mysz. Bardzo się starała aby upolowała wystarczająco dużo żeby każdy się najadł, lecz z braku sił i pory nagich drzew nie była w stanie upolować coś więcej.
Słoneczko rzuciła się na zwierzynę i złapała wiewórkę. Po chwili popatrzyła na matkę.
-mamo, a ty nie chcesz nic jeść. Zapatrzyła się w matkę zdezorientowana.
Wojowniczka, pokręciła głową.
Różany płomień była bardzo głodna lecz nie mogła jeść gdy chciała aby kocięta były silne i przetrwały.
Wczesnego ranka, kolejnego dnia, różany płomień wstała niewyspana.Kocięta mają już prawie sześć księżyców-pomyślała.- czas je zacząć uczyć polować i walczyć.
Lekko szturchnęła kocięta.po chwili rumianka jako pierwsza się obudziła i podeszła do matki.
-o co chodzi? -spytała zaciekawiona.
-czas zacząć was szkolić. -powiedziała zaspana różany płomień.

-Ostrokrzewinka-
Podoba mi się opowiadanie które zrobiłaś! 💖
-Ostrokrzewinka-
@Brzoskiwnkaa ćwiczyłam jagby co 😅 i po twoim komentarzu widać że mi wychodzi ;)
.Alicee.
• AUTOR@Wojownicy0999 hehe 💗
_Moonie_
Super opo kochana! <33
Bursztynka.
Super!