Jeśli macie krytykować feministki, to przynajmniej nie kłamcie że nie przeszkadza im to, że w kopaniach etc. 90% pracowników to mężczyźni, bo kobiety pracowały wcześniej w kopaniach – to mężczyźni stworzyli ograniczenia i zakazy.
Weźmy np. północną Anglię – w XVII i XVIII wieku, była tam jedna z najmniejszych stóp bezrobocia wśród kobiet, ponieważ były one zaangażowane w górnictwo. To się skończyło w 1842, gdy rząd podpisał "1842 Act" który wprowadził zakaz pracowania kobiet w kopalniach. Może i nie uwierzycie, ale kobiety się temu sprzeciwiały. Angielska ustawa posłużyła za wzór dla innych krajów – dwa lata później w Polsce też wprowadzono ten sam zakaz, by "zachować moralność i dobre obyczaje" – oczywiście kobiety nie miały w tym głosu, ustawa została podpisana przez samych mężczyzn. Po drugiej wojnie światowej, znowu pozwolono im pracować w kopalniach, ale trwało to krótko, w 1959 roku zakazano tego kolejny raz, mimo sprzeciwu kobiet. Ten zakaz trwał aż do początku XXI wieku, dzięki polityce równouprawnienia Unii Europejskiej. Teraz, około 10% pracowników kopalni to kobiety – raczej jesteście w stanie sobie wyobrazić, że po tylu latach zakazów minie trochę czasu zanim to by miało szansę się wyrównać.
Też, mówienie że różnica płac kobiet i mężczyzn jest wyłącznie różnicą kompetencji nie do końca trzyma się kupy. Przeprowadzono badania gdzie pracodawcom dawano CV z takimi samymi kwalifikacjami, główną różnicą były imiona – wyszło na to, że pracodawcy statystycznie częściej są skłonni zatrudnić osoby z męskimi imionami. Nie jest to jawna dyskryminacja – pracodawcy tłumaczyli swoje decyzje mniejszymi kompetencjami kandydatów, których odrzucili. Dopóki takie rzeczy się zdarzają, feministki rzeczywiście mają o co walczyć, nawet jeśli obie płcie są równe względem prawa.
Nigdy nie chodziło o to, że za tą samą pracę kobiety zarabiały mniej – kobiety pełniące tą samą funkcję w tych samych firmach, zwykle zarabiają porównywalną ilość pieniędzy co mężczyźni. Bardziej chodzi o to, że kobiety są rzadziej zatrudniane i rzadziej dostają awans, ze względu na uprzedzenia, że kobiety są mniej kompetentne (nawet jeśli mają odpowiednie kwalifikacje). Podobnie, są różne presje społeczne i uprzedzenia nakładane na kobiety i mężczyzn – np. idea że to kobieta powinna zajmować się dzieckiem, czy to że kobiety powinny być bardziej chronione – to właśnie o przełamanie tych uprzedzeń walczą feministki. Nie jest też tak, że "chcą przywrócić średniowiecze ale z rządami kobiet" – do seksistowskich norm społecznych, z którymi walczą feministki, należą te które niesprawiedliwie traktują mężczyzn – np. uprzedzenie że są niby bardziej agresywni czy zagrażający, albo to jak ludzie uważają za dziwne widok samego mężczyzny z dzieckiem w wózku.
Co do limitów pracowników – w USA i większości krajów europejskich jest to nielegalne, więc szczerze nie mam pojęcia o czym mówicie. Znalazłam tylko informacje o takich limitach we Francji, oraz w Norwegii, ale nie dotyczyły one wszystkich pracowników, tylko samego zarządu firmy. W Norwegii to dotyczyło jedynie publicznych spółek akcyjnych, tylko chyba 400 firm było tym dotknięte, dodatkowo wprowadzenie go nie wpłynęło na ich zyski, więc raczej nie ma mowy o tym, że kobiety miały mniejsze kompetencje – po prostu miały gorsze połączenia i kontakty. We Włoszech jest podobnie, ale limit dotyczy obu płci. Trochę tak wyolbrzymiacie sytuację według mnie i to koszmarnie, porównując to to nazizmu. Nie uważacie że to za daleko?
Podsumowując, przedstawiliście całą sytuację bardzo jednostronnie – mam wrażenie że oparliście go na waszych wyobrażeniach o feministkach, zamiast opierania go na ich rzeczywistych poglądach.
@Alcoholica_fp Nie wiem czy do końca przeczytałeś (a przynajmniej, czy przeczytałeś ze zrozumieniem) to, co napisałam; te badania o których mówisz raczej się pokrywają z tym co pisałam o uprzedzeniach – kobiety są postrzegane jako bardziej emocjonalne, wrażliwe, więc pacjenci będą bardziej ufać kobiecie.
Zgadzam się że limitów takich nie powinno być. Tylko powiedz mi, skoro kobiety miały takie same kompetencje co mężczyźni, to czemu nie były wcześniej zatrudniane na te stanowiska? Nie lubię tych limitów, ale nie mogę powiedzieć że nie osiągają swojego celu. Z tego co kojarzę, zarówno we Francji jak i Norwegii maja one być tymczasowe. Tak szczerze, całkiem ważne jest to, że jest ich niewiele, bo sposób w jaki to opisaliście brzmi jakby to się działo na całym świecie – jest to niezwykle mylące (i mam wrażenie, że jest to zabieg celowy)
Teraz to gadasz bez sensu. Nowoczesny feminizm narodził się w XIX wieku – dawno przed III Rzeszą i ZSRR Naziści uważali że kobiety powinny słuchać się mężczyzn i zajmować się dziećmi, organizacje feministyczne zostały rozwiązane mówienie że feministki chcą się słuchać mężczyzn to jest za przeproszeniem trochę wyższy poziom głupoty
"lekko" w prawo? Wasze artykuły są podobne do wypowiedzi polityków Konfederacji. Feministki która posiada poglądy przedstawione w artykule nie spotkałam ani jednej, za to widzę tonę prawicowców co gada jakby ich było pełno na świecie. Ludziska, walczycie z duchami! Nawet nie zasłaniaj się tym, że gadasz o "niektórych feministkach" bo w samym artykule było napisane o tym, że jest on o "mainstreamowych feministkach"
Bardzo łatwo powiedzieć jest że feministki nienawidzą mężczyzn potem powiedzieć że to jest seksistowskie i nazwać feminizm pełnym hipokryzji tylko że to wymaga bardzo tłustego założenia, że feministki rzeczywiście nienawidzą mężczyzn Tak samo jest z masą rzeczy w waszym artykule.
Mówisz, że centrum waszego argumentu jest to, że dyskryminacja kobiet z paroma wyjątkami tematem przestarzałym, ale nigdzie nie widzę żeby w waszym artykule było by to jakkolwiek podparte – jest w nim pełno stawiania chochołów, ale nie ma żadnej substancji.
@Lexi2002 "wcześniej" czyli konkretnie kiedy? Nie jest to celowe ale jeśli są takie problemy jak limity chociaż w kilku państwach cywilizowanych, należących do NATO i unii europejskiej to raczej nie jest to normalne i trzeba otwarcie o tym mówić, tak samo jak o tym że w Iranie kobiety są dyskryminowane. Bo wsm mam wrażenie że Twoją logiką nie powinniśmy również mówić o dyskryminacji kobiet w Iranie bo to się nie dzieje na całym świecie. Poza tym to że limity są tymczasowe, nic nie zmienia ponieważ wyobraź sobie sytuację gdzie w firmie pracuje 100 osób z czego 80 to mężczyźni i państwo wprowadza limit co najmniej 40% kobiet, a za nie spełnienie są kary finansowe na firmie. Co być zrobiła na miejscu pracodawcy ? Wyrzuciła 20 dobrych pracowników na bruk tylko po to żeby nie ponieść konsekwencji ? Albo co byś zrobiła gdyby to Ciebie zwolniono po to żeby zatrudnić innego pracownika, przeciwnej płci, nie koniecznie tak samo wydajnego ? W mediach jest pełno feministek prezentujących skrajne poglądy więc nie mów że mówimy o "duchach". Zresztą nawet politycy lewicy często wypowiadają się tak jakby stawiali kobiety ponad mężczyznami bo za każdym razem gdy wchodzi jakaś idiotyczna ustawa pisowska to lewica piszczy że to uderzy przede wszystkim w kobiety choć tak na prawdę zwykle głupie ustawy uderzają w obie płcie tak samo. Poza tym ja, ani żaden członek tego konta nie jesteśmy wbrew pozorom zwolennikami Konfederacji choć w kilku kwestiach mamy podobne zdanie, ale gdybym miał prawo głosu to nie zagłosowałbym na konfederację. Spora część feministek jawnie nienawidzi mężczyzn, widziałem filmik gdzie dziennikarz pyta feministkę czy są nam potrzebni mężczyźni a ona odpowiada pytaniem "po co?" (Tiktok usunął ten filmik bo wiadomo kto jest właścicielem tiktoka) Albo np. Właśnie na tiktoku nie zweryfikowano konta mężczyzn, za to konto kobiet jest od długiego czasu zweryfikowane. Równość co nie? Nie żeby to był wielki problem ale tak działa dzisiejsza propaganda feministyczna.
Lexi2002
Jeśli macie krytykować feministki, to przynajmniej nie kłamcie że nie przeszkadza im to, że w kopaniach etc. 90% pracowników to mężczyźni, bo kobiety pracowały wcześniej w kopaniach – to mężczyźni stworzyli ograniczenia i zakazy.
Weźmy np. północną Anglię – w XVII i XVIII wieku, była tam jedna z najmniejszych stóp bezrobocia wśród kobiet, ponieważ były one zaangażowane w górnictwo. To się skończyło w 1842, gdy rząd podpisał "1842 Act" który wprowadził zakaz pracowania kobiet w kopalniach. Może i nie uwierzycie, ale kobiety się temu sprzeciwiały. Angielska ustawa posłużyła za wzór dla innych krajów – dwa lata później w Polsce też wprowadzono ten sam zakaz, by "zachować moralność i dobre obyczaje" – oczywiście kobiety nie miały w tym głosu, ustawa została podpisana przez samych mężczyzn.
Po drugiej wojnie światowej, znowu pozwolono im pracować w kopalniach, ale trwało to krótko, w 1959 roku zakazano tego kolejny raz, mimo sprzeciwu kobiet. Ten zakaz trwał aż do początku XXI wieku, dzięki polityce równouprawnienia Unii Europejskiej. Teraz, około 10% pracowników kopalni to kobiety – raczej jesteście w stanie sobie wyobrazić, że po tylu latach zakazów minie trochę czasu zanim to by miało szansę się wyrównać.
Też, mówienie że różnica płac kobiet i mężczyzn jest wyłącznie różnicą kompetencji nie do końca trzyma się kupy.
Przeprowadzono badania gdzie pracodawcom dawano CV z takimi samymi kwalifikacjami, główną różnicą były imiona – wyszło na to, że pracodawcy statystycznie częściej są skłonni zatrudnić osoby z męskimi imionami.
Nie jest to jawna dyskryminacja – pracodawcy tłumaczyli swoje decyzje mniejszymi kompetencjami kandydatów, których odrzucili. Dopóki takie rzeczy się zdarzają, feministki rzeczywiście mają o co walczyć, nawet jeśli obie płcie są równe względem prawa.
Nigdy nie chodziło o to, że za tą samą pracę kobiety zarabiały mniej – kobiety pełniące tą samą funkcję w tych samych firmach, zwykle zarabiają porównywalną ilość pieniędzy co mężczyźni. Bardziej chodzi o to, że kobiety są rzadziej zatrudniane i rzadziej dostają awans, ze względu na uprzedzenia, że kobiety są mniej kompetentne (nawet jeśli mają odpowiednie kwalifikacje).
Podobnie, są różne presje społeczne i uprzedzenia nakładane na kobiety i mężczyzn – np. idea że to kobieta powinna zajmować się dzieckiem, czy to że kobiety powinny być bardziej chronione – to właśnie o przełamanie tych uprzedzeń walczą feministki. Nie jest też tak, że "chcą przywrócić średniowiecze ale z rządami kobiet" – do seksistowskich norm społecznych, z którymi walczą feministki, należą te które niesprawiedliwie traktują mężczyzn – np. uprzedzenie że są niby bardziej agresywni czy zagrażający, albo to jak ludzie uważają za dziwne widok samego mężczyzny z dzieckiem w wózku.
Co do limitów pracowników – w USA i większości krajów europejskich jest to nielegalne, więc szczerze nie mam pojęcia o czym mówicie. Znalazłam tylko informacje o takich limitach we Francji, oraz w Norwegii, ale nie dotyczyły one wszystkich pracowników, tylko samego zarządu firmy. W Norwegii to dotyczyło jedynie publicznych spółek akcyjnych, tylko chyba 400 firm było tym dotknięte, dodatkowo wprowadzenie go nie wpłynęło na ich zyski, więc raczej nie ma mowy o tym, że kobiety miały mniejsze kompetencje – po prostu miały gorsze połączenia i kontakty.
We Włoszech jest podobnie, ale limit dotyczy obu płci.
Trochę tak wyolbrzymiacie sytuację według mnie i to koszmarnie, porównując to to nazizmu. Nie uważacie że to za daleko?
Podsumowując, przedstawiliście całą sytuację bardzo jednostronnie – mam wrażenie że oparliście go na waszych wyobrażeniach o feministkach, zamiast opierania go na ich rzeczywistych poglądach.
Lexi2002
@Alcoholica_fp Nie wiem czy do końca przeczytałeś (a przynajmniej, czy przeczytałeś ze zrozumieniem) to, co napisałam; te badania o których mówisz raczej się pokrywają z tym co pisałam o uprzedzeniach – kobiety są postrzegane jako bardziej emocjonalne, wrażliwe, więc pacjenci będą bardziej ufać kobiecie.
Zgadzam się że limitów takich nie powinno być. Tylko powiedz mi, skoro kobiety miały takie same kompetencje co mężczyźni, to czemu nie były wcześniej zatrudniane na te stanowiska?
Nie lubię tych limitów, ale nie mogę powiedzieć że nie osiągają swojego celu. Z tego co kojarzę, zarówno we Francji jak i Norwegii maja one być tymczasowe.
Tak szczerze, całkiem ważne jest to, że jest ich niewiele, bo sposób w jaki to opisaliście brzmi jakby to się działo na całym świecie – jest to niezwykle mylące (i mam wrażenie, że jest to zabieg celowy)
Teraz to gadasz bez sensu. Nowoczesny feminizm narodził się w XIX wieku – dawno przed III Rzeszą i ZSRR
Naziści uważali że kobiety powinny słuchać się mężczyzn i zajmować się dziećmi, organizacje feministyczne zostały rozwiązane
mówienie że feministki chcą się słuchać mężczyzn to jest za przeproszeniem trochę wyższy poziom głupoty
"lekko" w prawo? Wasze artykuły są podobne do wypowiedzi polityków Konfederacji.
Feministki która posiada poglądy przedstawione w artykule nie spotkałam ani jednej, za to widzę tonę prawicowców co gada jakby ich było pełno na świecie.
Ludziska, walczycie z duchami!
Nawet nie zasłaniaj się tym, że gadasz o "niektórych feministkach" bo w samym artykule było napisane o tym, że jest on o "mainstreamowych feministkach"
Bardzo łatwo powiedzieć jest że feministki nienawidzą mężczyzn
potem powiedzieć że to jest seksistowskie
i nazwać feminizm pełnym hipokryzji
tylko że to wymaga bardzo tłustego założenia, że feministki rzeczywiście nienawidzą mężczyzn
Tak samo jest z masą rzeczy w waszym artykule.
Mówisz, że centrum waszego argumentu jest to, że dyskryminacja kobiet z paroma wyjątkami tematem przestarzałym, ale nigdzie nie widzę żeby w waszym artykule było by to jakkolwiek podparte – jest w nim pełno stawiania chochołów, ale nie ma żadnej substancji.
5...6
@Lexi2002 "wcześniej" czyli konkretnie kiedy? Nie jest to celowe ale jeśli są takie problemy jak limity chociaż w kilku państwach cywilizowanych, należących do NATO i unii europejskiej to raczej nie jest to normalne i trzeba otwarcie o tym mówić, tak samo jak o tym że w Iranie kobiety są dyskryminowane. Bo wsm mam wrażenie że Twoją logiką nie powinniśmy również mówić o dyskryminacji kobiet w Iranie bo to się nie dzieje na całym świecie. Poza tym to że limity są tymczasowe, nic nie zmienia ponieważ wyobraź sobie sytuację gdzie w firmie pracuje 100 osób z czego 80 to mężczyźni i państwo wprowadza limit co najmniej 40% kobiet, a za nie spełnienie są kary finansowe na firmie. Co być zrobiła na miejscu pracodawcy ? Wyrzuciła 20 dobrych pracowników na bruk tylko po to żeby nie ponieść konsekwencji ? Albo co byś zrobiła gdyby to Ciebie zwolniono po to żeby zatrudnić innego pracownika, przeciwnej płci, nie koniecznie tak samo wydajnego ? W mediach jest pełno feministek prezentujących skrajne poglądy więc nie mów że mówimy o "duchach". Zresztą nawet politycy lewicy często wypowiadają się tak jakby stawiali kobiety ponad mężczyznami bo za każdym razem gdy wchodzi jakaś idiotyczna ustawa pisowska to lewica piszczy że to uderzy przede wszystkim w kobiety choć tak na prawdę zwykle głupie ustawy uderzają w obie płcie tak samo. Poza tym ja, ani żaden członek tego konta nie jesteśmy wbrew pozorom zwolennikami Konfederacji choć w kilku kwestiach mamy podobne zdanie, ale gdybym miał prawo głosu to nie zagłosowałbym na konfederację. Spora część feministek jawnie nienawidzi mężczyzn, widziałem filmik gdzie dziennikarz pyta feministkę czy są nam potrzebni mężczyźni a ona odpowiada pytaniem "po co?" (Tiktok usunął ten filmik bo wiadomo kto jest właścicielem tiktoka) Albo np. Właśnie na tiktoku nie zweryfikowano konta mężczyzn, za to konto kobiet jest od długiego czasu zweryfikowane. Równość co nie? Nie żeby to był wielki problem ale tak działa dzisiejsza propaganda feministyczna.
Poza tym https://youtube.com/shorts/1iQEQaNiee8?feature=share