Wszędzie tak😊🌍 Ale są takie dania, które chyba przestrzegają granic – tysiąc razy próbowałam zrobić mandazi i nigdy nie wyszły mi takie, jakie podawano w Kenii. Sataje też smakowało inaczej tam, na ulicy, barszcz ukraiński z prawdziwego zdarzenia robią tylko Ukraińcy i nikt więcej, a szczi z pokrzywą to endemit znad Wołgi – nie do odtworzenia. Niestety żyjemy w takim świecie, gdzie kuchnia włoska ogranicza się do pizzy, gnocchi i spaghetti bolognese, a turecka do podróbki kebeba z krakowskiego bulwaru. I o cannoli nikt już nie pamięta, piadinerie znikają jak kamfora, a polentę wywaliło hen do Meksyku i chyba już stamtąd nie wróci. Turcja umarła totalnie, ekmek niekiedy ciężko dostać w większych miastach, a jeśli jest, to podrobiony i nafaszerowany wzmacniaczami i glutaminianem. I gdzie te legendy o Adamie, gdzie oni to zgubili? Tylko kebab i kebab, a i kebab czasem podają z wieprzowiną, szlag trafia muzułmańską tradycję. Do dolmy też dodają wieprzowinę, oczywiście cena robi swoje. O, a Belgia? Spytajcie kogo chcecie, ludzie powiedzą „frytki z majonezem”. Pojedźcie do Belgii, dostaniecie frytki z majonezem. W potage belge nie ma już jabłek, a jak są to dwie kosteczki, a we Flandrii niedługo zaczną jeść ten majonez łyżkami. Nie muszę chyba dodawać, że z mięsa został tylko królik wątpliwej jakości, czasem gęś, ale mało kto potrafi ją zrobić soczystą – o węgorzu, tym słynnym anguille au vert, który na starych książkach kucharskich zajmował pół okładki, o nim możecie zapomnieć.
Tradycja umiera, zostanie nam tylko pizza i kebab. I to nie będzie Margherita, o którą polała się krew, za którą stanął murem Piemont i Wiktor Emmanuel, to nie będzie pizza rewolucjonistów walczących o swoją flagę. I nie będzie to kebab, wokół którego urosła legenda Iskandera, to nie będzie kebab, który przebito mieczem.
Atlantic
Wszędzie tak😊🌍
Ale są takie dania, które chyba przestrzegają granic – tysiąc razy próbowałam zrobić mandazi i nigdy nie wyszły mi takie, jakie podawano w Kenii. Sataje też smakowało inaczej tam, na ulicy, barszcz ukraiński z prawdziwego zdarzenia robią tylko Ukraińcy i nikt więcej, a szczi z pokrzywą to endemit znad Wołgi – nie do odtworzenia. Niestety żyjemy w takim świecie, gdzie kuchnia włoska ogranicza się do pizzy, gnocchi i spaghetti bolognese, a turecka do podróbki kebeba z krakowskiego bulwaru. I o cannoli nikt już nie pamięta, piadinerie znikają jak kamfora, a polentę wywaliło hen do Meksyku i chyba już stamtąd nie wróci. Turcja umarła totalnie, ekmek niekiedy ciężko dostać w większych miastach, a jeśli jest, to podrobiony i nafaszerowany wzmacniaczami i glutaminianem. I gdzie te legendy o Adamie, gdzie oni to zgubili? Tylko kebab i kebab, a i kebab czasem podają z wieprzowiną, szlag trafia muzułmańską tradycję. Do dolmy też dodają wieprzowinę, oczywiście cena robi swoje. O, a Belgia? Spytajcie kogo chcecie, ludzie powiedzą „frytki z majonezem”. Pojedźcie do Belgii, dostaniecie frytki z majonezem. W potage belge nie ma już jabłek, a jak są to dwie kosteczki, a we Flandrii niedługo zaczną jeść ten majonez łyżkami. Nie muszę chyba dodawać, że z mięsa został tylko królik wątpliwej jakości, czasem gęś, ale mało kto potrafi ją zrobić soczystą – o węgorzu, tym słynnym anguille au vert, który na starych książkach kucharskich zajmował pół okładki, o nim możecie zapomnieć.
Tradycja umiera, zostanie nam tylko pizza i kebab. I to nie będzie Margherita, o którą polała się krew, za którą stanął murem Piemont i Wiktor Emmanuel, to nie będzie pizza rewolucjonistów walczących o swoją flagę. I nie będzie to kebab, wokół którego urosła legenda Iskandera, to nie będzie kebab, który przebito mieczem.
Cóż, smacznego.
K...k
Tylko afrykańskiej i ukraińskiej nie próbowałam 😄