Poprawki

Poprawki

0

Ulubieni

Poprawki nie ma ulubionych autorów

Ulubione

Poprawki nie ma ulubionych quizów

Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Wszystkie wpisy:

O...r

@My-story Heloł. :) Mam na chwilę laptopa. 😏

Odpowiedz

O...r

@My-story 😱😱
JA MUSZĘ IŚĆ NIESTETY
ADIOS!

Odpowiedz

D...t

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (133)

O...r

@My-story Tutaj. xD

Odpowiedz

O...r

@My-story INTERNET MI PADŁ
Niestety, ale będę na esemeso-priv-bez-dna w sobotę
Adios!

Odpowiedz

D...t

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (122)

O...r

Chodź do nowego wpisu, Agatko😂
@My-story

Odpowiedz

D...t

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz

D...t

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (20)

O...r

@My-story Tutaj chodź, Agatko. XD

Odpowiedz

D...t

[Komentarz usunięty przez użytkownika]

Odpowiedz

O...r

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (125)

O...r

Cała sala rozbrzmiewała gwarem rozmów. Zaraz miała się rozpocząć lekcja Obrony Przed Czarną Magią, prowadzona przez nowego nauczyciela, profesora Johna Wyatta. Szczególnie podekscytowana była siedząca w rogu sali dwójka, dziewczyna ze Slytherinu i chłopak z Hufflepuffu. Nietypowa para rozmawiała szeptem. Dziewczyna zmarszczyła brwi i słuchała żywo gestykulującego chłopaka. W sumie nikt się nimi nie interesował, wszyscy byli przyzwyczajeni do ich spiskowania po kątach i teraz już żaden z uczniów i nauczycieli nie przerywał im dyskusji.
Naprzeciwko nich siedziała inna osoba, rudowłosa dziewczyna o zielonych oczach i bladej twarzy. Odgarnęła z twarzy kosmyk włosów, który wypadł z misternie zaplecionego warkocza. Jedynie ona zerkała znad książki na przyjaciół, lecz ci nigdy jej nie zauważali, zresztą jak każdy.
Destinee Finch była jedną z tych osób, których imiona idealnie pasowały do charakteru i całej osoby. Dziewczyna nie dbała o siebie, o swoje zdrowie, bo uważała to za zbyteczny wysiłek. Wybuchowa, z trudnym charakterem, w końcu trafiła do Gryffindoru, chociaż mało osób znało Destinee od tej strony.
W sumie, nie było nikogo takiego.
Przez całą salę nie dochodziło do niej nawet słowo z rozmowy Lety Lestrange i Newtona Scamandera. Nie to, żeby nie miała własnego życia, szpiegowała po to, żeby się chronić. Tamta dwójka najbardziej ją przerażała i dziewczyna nie mogła nic na to poradzić. Przeczuwała, że stanie się coś złego, jednak nie wiedziała, że nastąpi to już niedługo.

Podekscytowany tłum piątoklasistów wylał się z sali po lekcji Obrony Przed Czarną Magią. Jako, że w środku roku po nagłej śmierci poprzedniego profesora pan Wyatt objął posadę, na jego pierwsze siedem lekcji przychodził po kolei każdy rocznik razem. Dla Destinee była to sposobność obserwowania rówieśników, jednak Leta, będąca wyjątkowo dobra w tym przedmiocie, miała czas na bezgranie w notesie, który miała zawsze przy sobie. Także Newt, podszkalany przez przyjaciółkę po każdej lekcji, miał czas wolny.
Do rozszyfrowania ich gry Destinee potrzebowała jednego, najważniejszego kawałka ich planów, którego nie mogła zdobyć przed zajrzeniem do notatnika Lestrange. Nie mogła niestety tego zrobić; Ślizgonka pilnowała go jak oka w głowie. Puchon, ślepo zakochany w niej, również strzegł ich wspólnych zapisków. Sfrustrowana Destinee rozgryzła większość starszych uczniów i wszystkich, którzy mogli jej zagrażać, szczególnie tych wścibskich, ale ta odległa od świata dwójka… Nie sposób było dotrzeć do nich miłą rozmową. Dla Newta i Lety ich sprawy były ich sprawami. Najlepsza rzecz, jakiej dowiedziała się Destinee, to zainteresowanie przyjaciół niebezpiecznymi zwierzętami.
Jednak rudowłosa od dawna układała plan, ryzykowny, ale jeśli by się powiódł, jej sekret nigdy nie ujrzałby światła dziennego.
Teraz tylko ostatnie przygotowania i parę rozmów do posłuchania…

— Newt. Wieczór. — syknęła ciut za głośno Leta.
— Tam, gdzie zawsze. — uzupełnił Newt.
Oboje kiwnęli głowami w tym samym momencie i jak na komendę rozeszli się w swoje strony.
Takie wymiany zdań Destinee słyszała zawsze w ich wykonaniu. To była jedna z tych, przy których mieli oni spięte twarze. W takie noce ulatniali się nagle i na całą noc; już nikt ich nie szukał.
Nikt, prócz Destinee, która teraz obiecała sobie, że ich znajdzie.

Odpowiedz