
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









usmiech_langusty
AUTOR•ale sa tez klizy o swinkach morskich, czyli warto tu wciaz wchodzic, no dobra
Lexi2002
jeszcze my jesteśmy tu
więc warto tutaj wchodzić
Kotonoha
@usmiech_langusty 🩷
usmiech_langusty
AUTOR•niby taki rebranding niby taka swiezosc nowa jakosc a na glownej glosowanie z teczowa flaga na miniaturce i komentarzy tradycyjnie dwa razy wiecej niz polubien
napisalabym ze boje sie tam wchodzic ale wszyscy wiemy ze zamierzam to wszystko przyjac dozylnie nie bede klamac
usmiech_langusty
• AUTORaha to zdrapka, w sumie jeszcze smieszniej (o ai nie bede wspominac nawet)
usmiech_langusty
• AUTOR"pokaz wiecej odpowiedzi (64)"
usmiech_langusty
AUTOR•przyszle pokolenia beda sie nas pytac czemu nic nie zrobilismy i gdzie bylismy kiedy to sie stalo, nie bede miala odwagi zeby wspomniec o koncie na samequizy.pl
usmiech_langusty
AUTOR•gdzie sa TE BARANY
Kotonoha
@usmiech_langusty Tu: 🐏🐏🐏
usmiech_langusty
• AUTOR@Kotonoha 🤯
usmiech_langusty
AUTOR•Popołudnia na obrzeżach Langustowa zwykły być pełne dźwięków, głosów i życia. Jednak tamtego dnia na ulicach nie sposób było spotkać żywej duszy. Pustka spowijała całą okolicę trawiąc domy, samochody zaparkowane na podjazdach i niepodlane kwiaty w ogrodach. Stan ten przerywała okazyjnie tylko przechodząca na ulicy, tajemnicza, niewyraźna sylwetka, trzymająca *coś* w ręce. To *coś* budziło w całym Langustowie strach większy niż jakikolwiek kataklizm czy udręka. Sama pogłoska wystarczyła, żeby tego dnia nikt nie wyjrzał przez okno. Z każdą godziną, mgła spowijająca miasteczko stawała się coraz gęstsza, strach przedzierał się przez dusze mieszkańców, przypominając im o nieuniknionym. Jednym z tych domów, była rodzina Langustana, znanego lata później jako "Uśmiechnięta Langusta".
Rodzina siedziała razem na podłodze w salonie, wierzyli że dzięki temu nikt ich nie dostrzeże zza okna. Telewizor w rogu ich pokoju stał samotnie, czarnym wyświetlaczem omiatając pomieszczenie. Radio wydawało z siebie cichy, niezrozumiały szmer. Meblościanka, stół i fotel najstarszej langusty w milczeniu obserwowały domowników. Langustan jako jedyny z sześcioosobowej grupy nie patrzył w dół. Obserwował swoich rodziców i dziadka osądzającym wzrokiem, pełnym bólu i niezrozumienia. On – w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa – wiedział, że tego wszystkiego można było uniknąć.
Nagle dom przeszył dźwięk dzwonka. Cisza, dramatycznie przerwana, wydawała się być w tamtym momencie odległą przeszłością. Domownicy tuląc się do siebie, powoli podnieśli się z podłogi ku drzwiom. Znowu dzwonek – tym razem dwa razy, jakby oburzyło go to niepośpieszne tempo zamieszkujących dom. Jego pogłos zdawał się kumulować w ścianach tak głośno, że wydawało się że można go usłyszeć dwie przecznice dalej. Langustan wiedział że gdyby tylko cokolwiek mogło w tamtym momencie przeżreć się przez tę ciszę, nie zawahałby się.
Rodzina podeszła w końcu do wejścia, trzymając się kurczowo, jakby miało im to w czymś pomóc. Ojciec Langustana chwycił za klamkę, gdy nagle zza drzwi wydobył się przeraźliwy, ogłuszający świst. Pociągnął on za sobą wiatr całej ulicy i wdarł się do domu otwierając przejście na oścież. Gdy wiatr ustał, szum w uszach domowników zaczął wdzierać się do ich głowy, potęgując w konwulsjach dezorientację. Nie wiemy ile rodzina zobaczyła i zrozumiała zanim nastąpił ich koniec. Langustan z tego dnia zapamiętał tylko postrzępioną, ciemną sylwetkę, w której rozpoznał kobietę z jednego zdjęć na korytarzu, *coś* wypalające mu skorupę i ostatnie słowa które usłyszał zanim obudził się lata później, tysiące kilometrów od domu…
"Dzień dobry, czy mają Państwo czas na roleplay z scenariuszem do "Seksmisji"?"
ivan.
tylko nie to