
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×



Klondie
AUTOR•91 (będziemy odliczać)
-...-
@polski_N @polski_N 92
Klondie
• AUTOR@_fanka_against_the_current_ 💖
Klondie
AUTOR•Bądźcie ze mną szczerzy… czy jestem atencjuszką?
-charlie-
@polski_N nied
Uzii-Gaba12
@polski_N wowww
Klondie
AUTOR•Niezapomnieni [*]
-charlie-
@polski_N [*] (nie wiem o co chodzi)
Klondie
• AUTOR@-Charlie- (powstanie warszawskie)
Klondie
AUTOR•Hmh… chyba potrzebuję z kimś pogadać…
_Kreda_
@polski_N Np ^^
Klondie
• AUTOR@Dr.Lereda serio dzięki
Klondie
AUTOR•Oto jest By the sound of Violin (czyli zapomniane pisadło) : By the sound of violin
Wstęp:
9.2020 Milo Wilson czyli wysoki, czarnowłosy czternastolatek z zielonymi oczyma przeprowadza się do Polski. Utalentowany skrzypek Milo ma starszą siostrę Lue o bląd włosach tak samo jak jego ojciec Simon, po Lue kolejną siostrą była trzynastoletnia Eve i najmłodsza dwumiesięczna Erica. Pewnie zwróciłeś/aś uwagę na to, że nie wymieniłam matki. Margaret, bo tak miała na imię zmarła przy porodzie Erici. Mimo iż każdy z nich bardzo to przeżywał najmocniej było to widać po Milo i Eve. Przenieśmy się jednak do momentu niedaleko naszego opowiadania. Milo zamieszkał w Katowicach, gdzie chodził do szkoły i zdobywał nowych przyjaciół. Poznał już Agnieszkę czyli Agness, pięknie śpiewającą, także czarnowłosą dziewczynę z haczykowatym nosem. Obiektem jego przyjaźni stał się, także Kajetan, czy Kajtek Majtek. Kajtek był dziwnym, rudym i chudym posiadaczem fleta bocznego. W szkole nazywano ich muzyczną trójką, mimo iż w czasach Covid-a nie mieli za bardzo jak się dokształcać. Był jednak jeszcze antagonista w tej opowieści, zwą go Zenon Owsikowski (lub większość uczniów nazywa go Owsik). Owsik był okropnym nauczycielem który nie przejmował się tym co przechodzisz, darł się na innych i notorycznie dręczył, a najbardziej Mila. Jak cię widzą, tak cię piszą… w przypadku Owsikowskiego powiedzenie “Nie oceniaj książki po okładce” się nie sprawdza. Owsik był bowiem w średnim wieku, wypalonym zawodowo nauczycielem z wąsem i kozią bródką, szerokim nosem, a wszystko to podkreślała długość jego włosów. Podsumowując, życie Mila zamieniło się w istny koszmar, pomagali mu tylko jego przyjaciele i rodzina, ale przede wszystkim jego skrzypce.
Rozdział I: ten polski system nauczania
Ja jestem Milo, będę waszym narratorem i w zasadzie też głównym bohaterem.
Tego dnia jak zwykle gdy wybiła 7:00 zaczęły się lekcje. Usiedliśmy z Agness w jednej ławce, Kajtek usiadł obok. Po dosłownie dziesięciu minutach na lekcje przyszedł spóźniony Owsik. Podszedł do biurka, usiadł, sprawdził obecność po czym wstał i wyciągnął kartki.
Dzisiaj, kochani… nie zmieniłem zdanie! Dzisiaj, nie-kochani kartkóweczka!-Powiedział Owsik.
Z trzech ostatnich lekcji?- Dopytał Antek będący klasowym kujonem.
Nie, z jutrzejszej!-Uśmiechnął się złowieszczo nauczyciel- Ale pisze tylko Milo.
Amazing!-Krzyknąłem na cały głos.
Milo, jeżeli masz coś do powiedzenia, zrób to po polsku!-Zmarszczył brew Owsik- No dalej!
But… Ja nie wiem jak to jest in Polish.
Coś w tym złego? W końcu Milo uczy się polskiego dopiero od dwóch miesięcy.- Zainterweniowała kłótliwa Agness- Czekam więc na odpowiedź.
Tak!-Odpowiedział belfer- Milo, masz tu wypisać całą tablicę Mendelejewa bez ani jednego wolnego okienka.
Lekcja dalej miłaja, a Milo siedział i zapisywał te pierwiastki. Cała klasa wyszła na przerwę, a Milo siedział i zapisywał te pierwiastki. Lekcja Polskiego powoli się zaczynała, a Milo siedział i zapisywał te pierwiastki. Polski się skończył… a Milo? SIEDZIAŁ I ZAPISYWAŁ TE PIERWIASTKI!!! Dlaczego ja mówię o sobie w trzeciej osobie?! Nie ważne! Szedłem powoli na fizykę, nagle drogę przecięła mi nauczycielka od Wos-u. Musiałem jej się tłumaczyć dlaczego nie jestem na lekcjach. Lekcja fizyki zaczynała się o 8:30, ja na szczęście spóźniłem się o równe pięć minut.
No Milo!- Krzyknęła Zawracalska- Dlaczego nie było cię na drugiej lekcji?
Pisałem kartkówkę z chemii.-Odpowiedziałem.
Sam?- Podejrzliwie zerknęła na mnie profesorka.- Jakoś ci nie wierzę.
Nie! Z duchami!- Szepnąłem pod nosem- Tak, sam.
Potwierdzam!- Unieśli się Agness i Kajtek.
Dzięki!- Usiadłem przy nich i się wypakowałem.
Fizyka czyli jedna z tych lekcji na której ciąglę słyszę “Wilson, Wilson, Wilson” Odziwo minęła spokojnie i usłyszałem tylko raz “Wilson, Wilson, Wilson”. Ach, ten polski system edukacji! Powalający! Mówię z własnego doświadczenia. Niecierpliwie czekałem aż miną wszystkie lekcje by znów móc zagrać na skrzypcach. W sposób nieoczekiwany, jednak nie wróciłem do domu by zagrać na skrzypcach. Moi przyjaciele chcieli spotkać się w parku po lekcjach. Spotkaliśmy się tam, nieopodal brzozowego drzewa, tam nigdy zazwyczaj się nie spotkaliśmy.
Hi Everyone!- Krzyknąłem- Co u was?
U nas wszystko dobrze!- Powiedział Kajtek- Może poza tym, że wiewiórka zjadła mi drugie śniadanie.
To prawda, stary.- Potwierdziła Agness uśmiechając się do mnie- Co zrobimy z próbą zespołu? Jagoda jest jeszcze na wakacjach, a bez gitary elektrycznej The Violets Nature nie brzmi tak samo.
To prawda! Tak samo bez akustycznej i perkusji!-Dodałem- I think, musimy się spotkać w przyszłym tygodniu. By the way, wpadniecie do mnie jutro? Jest piątek i pomyślałem…
Nie, ja odpadam!- Skrzywił się Kajtek.
A ja z miłą chęcią przyjdę dzisiaj!- Wtrąciła Agness, a ja poszedłem do domu.
W domu tata gotował obiad. Przyzwyczaił się już do polskiej kuchni, bo wcześniej mieszkał już w Polsce i w zasadzie to jadł tylko to. Przyszedłem, przywitałem się, a ojciec postawił mi przed nosem mizerię.
Ugh! I don't know how to say it… today's the day that we call thursday, and for dinner i present you…. Ummm…
Mizeria!- Odpowiedziałem- That's how you call it. I love you, daddy!
Love you, Milo! Enjoy your meal!- Krzyknął i poszedł sprawdzić, czy Eve uczy się na sprawdzian.
Dobra była ta mizeria, ale czegoś w niej brakowało. Swoją drogą, wolę posiekane ogórki niż starte na tarce. Potem chwilę się pouczyłem, a około godziny 18-tej przyszła Agnieszka. Wyglądała wspaniale. Chyba się zakochałem! Ja nie mogę, to jest paranoja! Poszliśmy posiedzieć w salonie, który był dziwny, bo był mały a z ścian schodziła zielona tapeta. Gdy Agness pierwszy raz tu była, mówiła, że to… umm… prl-owskie wnętrze. Cokolwiek to znaczy.
Wiesz… muszę ci coś powiedzieć!- Stwierdziła Aga.
Ja chyba też.- Także stwierdziłem.
YOU DON’T EVEN KNOW HOW MUCH I LOVE YOU!!!- Krzyknęliśmy razem.
Czyli… now we are a couple? – Zapytałem.
No chyba…- Powiedziała Agnieszka trzymając mnie za rękę. Patrzyłem w jej oczy i czułem się speszony. Czy ja się tylko zauroczyłem? To chyba było chwilowe.
Nie miałem pojęcia o co chodziło. Chwilę później Agnieszka powiedziała, że musi już iść. Był wrzesień, więc pod koniec dnia jak zwykle padał deszcz. Staliśmy, więc w deszczu bez parasolki, ona głęboko patrzyła w moje oczy, a ja miałem nadzieję, że to sen i, że się skończy. Nagle dotknęła swoją dłonią mojej twarzy. Serce zaczęło mi jakby bić szybciej. Przybliżyła się mocno, potem jeszcze mocniej, a potem tak mocno, że jej usta zetknęły się z moimi. Już nie raz słyszałem jak inni opisują pocałunki, ale kiedy kogoś nie kochasz, nie można tego nazwać prawdziwą miłością, czy może być to magiczna chwila? Agness bardzo mi pomogła i była dla mnie ważna, ale ja jej nie kochałem, była dla mnie tylko przyjaciółką. Chciałem powiedzieć jej o tym co czuję, ale nie chciałem jej zranić, co więc miałem zrobić? Ten dzień zapamiętam, że był dla mnie jak złe ułożenie dłoni, kiedy grasz na skrzypcach- to brzmi okropnie. Za parę tygodni na próbie ćwiczyliśmy piosenkę, której tekst napisała pewna polsko- rosyjska autorka:
World is close to dizaster
Emotional rollercoaster
Only you, only us
Ja dla ciebie i my w nas
Ile dni, ile godzin
Ile smutku jest dziś w nas
By the sound of Violin
This is story about two of us
Colorful- that what the dreams is
To czego o nas nie wie nikt
Always for us is too cold
But today just let it snow
Ile dni ile godzin… i tak dalej.
Więc z pełnym szacunkiem, dziękujemy naszej młodszej, polsko-rosyjskiej autorce. To bardzo miło z jej strony, że napisała dla nas ten tekst. Ten ćwiczyliśmy już bardzo długo i w końcu postanowiliśmy opublikować naszą piosenkę na You-tube. I się rozeszliśmy.
Jak rano wstałem i z ciekawości zerknąłem na nasz film, to okazał się być dość popularny. Co było dziwne, bo nikt go nie promował. No chyba, że Jagoda. Mniejsza z tym, wstałem, ubrałem się i znów do szkoły! I znów chemia! Woo-hoo! (To był sarkazm). Szykowałem się już na psychiczne lanie od Owsika, ale wiedziałem, że zawsze mogę liczyć na Agniechę i Kajtka- majtka. Trzymaliśmy się razem, byliśmy po prostu jak chleb, ser i dżem! Bez jednego ani rusz, idealnie się uzupełnialiśmy. Chociaż i tak nie czułem się za dobrze. Miałem przyjaciół, ale też dręczącego mnie nauczyciela i kolegów i rozpacz, która wypełniła moje serce po śmierci mamy. Nie umiałem się z tym pogodzić. Wyjazd do Polski miał być czymś nowym, mieliśmy zacząć od początku, ale przeszłość za bardzo dawała o sobie znać. Za dużo się wydarzyło i ciągle czułem ból i niedosyt… i tą pustkę, której tak nie znosiłem. W jednym momencie mogłem znienawidzić Ericę za dosłownie egzystencję. To było chore.
Tak, czy inaczej, Owsik czepiający się wszystkiego nie pomagał, a moje myśli wtedy wariowały. I straciłem się, nagle nie wiem jak… zacząłem… płakać, tak po ludzku- płakać.
Milo, no oczywiście, że jest to źle! Wanad się pisze przez “W” nie “V”. Ale czego się po Tobie można spodziewać! Ha, ha!
Niech pan przestanie!- Krzyknąłem, nie dałem rady.
Nie maż się! Pała!- Owsik uśmiechnął się złowrogo i usiadł przy biurku.
Nie, nie… proszę…
Hey, Milo, wszystko w porządku- Zapytała Agness- Wiem, świat właśnie przywalił ci kopa w zadek, ale jakoś się po tym pozbierasz. Pamiętaj o małych rzeczach, które tak kochasz.
Jak skrzypce- Uśmiechnął się Kajtek.
Co jest ze mną nie tak?!- Położyłem głowę na ławkę.
Z tobą?!- Zdziwił się Kajetan- Z tobą nic! Ty jesteś bardzo w porządku, ale … -zniżył głos do szeptu- Owsik to inna bajka.
Na szczęście zadzwonił dzwonek, więc moi przyjaciele pomogli mi się otrząsnąć i nie sprawiałem więcej problemów. Mogłem się uczyć dalej. Ach, ten Polski system edukacji… W sumie to reszta dnia była całkiem spoko… lubiłem ten dzień, ale gdy nie było chemii. Po południu znów mieliśmy zbiórkę TVN-u, a potem do domu.
Kiedy grałem zazwyczaj czułem jak melodia przemyka mi przez palce. Jakby czyjś dotyk oplatał moje ramiona. Jakbym nie był sam. Jakby mama… to było magiczne. To był jedyny powód dla którego tak kochałem grę na skrzypcach. Bo, gdy tylko zagrałem, wszystkie smutki, które mnie dręczyły od razu znikały. Wszystkie lęki i ta pustka, ten ból, którym moje serce biło na co dzień.
Milo, skończysz grać? Erica zasnęła- Tata wszedł do mojego pokoju.
Yeah… – Posprzątałem po sobie i usiadłem na sofie, a tata obok mnie.
So, Milo, I just wanna talk about school- Założył nogę na nogę i kończył- But not about your friends, or grades. I want to talk about your teacher. Zenon Owsikowski.
W-what?!- Zamilkłem.
Is this someone… that might bully you?- Zapytał z bardzo wymownym wzrokiem.
No, dad, no!- Zaprzeczyłem- Thanks for everything but I think you need to go! Bye!- Powiedziałem ciągnąc go za ręce.
But, Milo… Wait!- Próbował coś powiedzieć, ale zamknąłem mu drzwi przed nosem.
Co ja zrobiłem?! Dlaczego się nie przyznałem?! Przecież ojciec chciał mi tylko pomóc! Życie mi było nie miłe? Owszem.
Zawsze chodziłem spać ostatni. Do późna zawsze czatowałem z dwójką moich “best friends”. Oni mnie rozumieli. Tamtego wieczoru chciałem się trochę ogarnąć. Byłem dorastającym chłopakiem, więc tak wypada. Chwyciłem więc za starą, zepsutą golarkę z żyletką, zerknąłem na nią. I tak patrzałem, bez większej potrzeby myślenia i patrzałem. Chyba z pięć minut. Jak się już napatrzyłem, to się przeciąłem. Raz, za Owsika, Dwa,+ za dręczycieli, Trzy, za zmarłą matkę, Cztery, za złe życie i Pięć, za chęć zakończenia go. I wtedy odłożyłem żyletkę, zacząłem się cały trząść, to byłem ja? Bałem się sam siebie.
Ubrałem się, zjadłem kolację i poszedłem spać, jak gdyby nigdy nic. Następnego dnia, gdy przyszedłem do szkoły także zachowywałem się jak gdyby nigdy nic. To był całkiem miły dzień- zaczęliśmy od historii. Agnieszka cały czas wyglądała na zmartwioną, a nawet Kajtek był jakoś mniej odklejony:
Milo, ty się na pewno dobrze czujesz, stary?- Zapytał- Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywasz. Powiedz!
Klondie
• AUTOR@vivziepopFan to jest najkrótsze z wszystkich moich pisadeł
vivziepopFan
@polski_N XD