„Nigdy, przenigdy nie zachowywałeś się jak postacie z anime.” ile razy to zrobiłam XD „Nigdy, przenigdy nie byłeś na konwencie.” O nie, tyle stracić ._. Uwielbiam konwenty, każdy ma w sobie coś magicznego :D Czasami to jedyna okazja, by poczuć się w 100% sobą. Zawsze, ale to zawsze wychodząc z konwentu nagle wszyscy ludzie spoza wydają mi się nudni, nieciekawi… I zawsze jeszcze jeden dzień śpię w śpiworze z czajnikiem elektrycznym obok posłania i słucham muzyki kojarzącej się z danym konwentem. Zawsze musi minąć doba nim zacznę wracać do rzeczywistości, która wydaje się nagle taka szara i nie magiczna… Potem jest już normalnie, no ale… Nigdy, przenigdy nie zapomnę pierwszego konwentu w moim życiu… Najlepszy! Pocky.,.. Ostatnio trafiłam na nie w sklepie za 7 zł i zrobiłam zapas :p Jeszcze je mam =u= Mangi to jedyne komiksy jakie akceptuje. No może jeszcze Polski typu Kajko i Kokosz, czy Tytus, Romek i Atomek ;p Aczkolwiek tu posobnie jak z konwentem – nigdy nie zapomnę pierwszej mangi. Byłam jak oczarowana. Wszystko w niej mnie zachwyciło, wszystko. Pożyczona od koleżanki, czułam magię czytając to. Nigdy więcej nie czułam czegoś tak niesamowitego w odniesieniu do jakiegoś komiksy. Olbrzymią ilość lat później kupiłam tę mangę na targu z używanymi mangami. Nie wierzyłam, gdy znów w dłoniach czytałam cudo, które gdy miałam pierwszy raz przeczytałam dwa razy pod rząd, a historyjkę na końcu chyba z 10… Pomyśleć, że jeszcze na miesiąc przed czytaniem tej mangi uważałam, że te chińskie bajki to najgorsze zło i głupota i jakby ktoś mi powiedział, że stanę się zażartą fanką, będę płakać na anime i zakochiwać się w bohaterach wezwałabym dla niego pogotowie z wariatkowa ;P Gadżety z anime? Mam w nich cały pokój ;p W ogóle moim pierwszym nieświadomym obejrzanym anime były „Tajemnice przeszłości” aka „Fushigi Yuugi” i zakochałam się w tym totlanie. No dobrze, wcześniej były Muminki i Pokemony i je również uwielbiałam, ale w Fushigi Yuugi zakochałam się na zabój, historie tam zawarte mocno we mnie uderzyły. Mangi i anime opisywały takie syuacje, których za czasów mojej młodości nie można było zobaczyć w żadnym emitowanym w telewizji serialu czy filmie. To wszystko było abstrakcyjne i dlatego tak szokowało, prowokowało do bardzo głębokich odczuć i refleksji. Teraz jest taka gama seriali dostępnych na co dzień, że człowiek już zna schematy, widział wiele kontrowersyjnych scen i mało co już sprawia, że jego całe serce zostaje czemuś oddane w pełni, ale… pierwsza manga i anime to chyba takie piękniejsze wspomnienia pod względem mixu uczuć ^^ (A mój pierwszy chłopak to chłopak, który cosplaeyował moją ulubioną postać ze znanego wówczas anime XD) Wątpię byś dotarł/a do końca, by móc to przeczytać, ale naprawdę ciekawy quiz, wywołał u mnie sentymentalny, nieco melancholijny nastrój, który widać po komentarzu xD Naprawdę super głosowanie ^^
Przypomniałem sobie, jak na wf rok temu gdy mieliśmy lekcje z klasą młodszą graliśmy w zbijaka. I ja rzucając piłką w kumpla z przeciwnej drużyny wydarłem się „Właź do pokeballa!” XDD
@Filip_yhy a nawet jeżeli byłaby niebinarna, mówienie o niej w formie żeńskiej nie byłoby błędem przez który mógłbyś mi zarzucać niewiedzę na jej temat ¯\_(ツ)_/¯
@Kira91 Anime i mangi nie są dla niektórych tak oczywiste i można nie wiedzieć, że są japońskie, większości akurat się kojarzy z Chinami lub mówią tak ironicznie. W każdym razie – azjatyckie bajki. A z określeniem kolorowanki na kolorowanki się spotykam często.
@akaMarcisz Ja rozumiem, że można nie wiedzieć, że mangi są japońskie, ale zakładanie z góry, że to chińskie wynika z ignorancji z tym, że wszystko co Azjatyckie to Chińskie. Osoby, które absolutnie nie interesują się Azją wszystko co Azjatyckie nazwą Chińskim, nawet jak gdzieś zobaczyli, że coś jest z Japonii, powiedzą, że to Chiny, bo dla niektórych „Chiny” i „Japonia” to synonimy, albo niektórzy wiedzą, że to dwa różne kraje, ale i tak obstawiają, że jak coś z Azji to na bank Made in China, bo wszystko jest Made in China. Z określeniem „bajki” też bym polemizowała, ale sama czasem mówię „chińskie bajki”, parę razy jak ktoś pytał co to anime to mówiłam „chińskie bajki”, bo wiedziałam, że zrozumie :P Potem oczywiście naprostowywałam, że to japońskie i nie tyle bajki co prędzej kreskówki lub najlepiej „animacja”. Moim zdaniem najbezpieczniejsza nazwą na anime, która nie będzie ani drażnić fanów, ani wzbudzać niedomówień u nie zaznajomionych to własnie „Azjatycka animacja” lub „azjatycki serial / film animowany”. Czy nazwanie „chińską bajką” mnie drażni? Nie. Jeżeli mówi to fan anime to wiem, że to żartobliwe, jak mówi hejter lub ktoś chcący sprowokować, to w sumie spływa to mnie jak po każdy prawdziwym fanie, jak mówi to ktoś nie zaznajomiony z tematem to go poprawiam i nie dlatego, że to irytujące, czy coś, tylko po to by po prostu wiedział. Ileź razy mam ochotę poprawić kogoś kto nagminnie mówi „tu pisze” chcę krzyknąć „Ty <>!” i takie błędy drażnią mnie bardziej niż te „chińskie bajki” XD Ja tam zawsze słyszałam tylko „chiński / japoński / azjatycki komiks” i „książka” od osób spoza fandomu :P
@TamakiKun No dokładnie :< oni nie pytają, nie wpychają się w cudze życia- po prosu dają miłość i akceptację, a na codzień zbyt dużo weeby, czy po prostu dzieci fandomów akceptacji nie doświadczają.
.Skyline.
Gdzie można kupić to pocky? ;/
H...i
@.Skyline. Ja znajduję w sklepach, w których sprzedają tylko słodycze, ale one są tylko w dużych miastach
akaMarcisz
@.Skyline. Ja kiedyś widziałam w Auchan, ale własne robione są lepsze
Kira91
„Nigdy, przenigdy nie zachowywałeś się jak postacie z anime.” ile razy to zrobiłam XD
„Nigdy, przenigdy nie byłeś na konwencie.” O nie, tyle stracić ._. Uwielbiam konwenty, każdy ma w sobie coś magicznego :D Czasami to jedyna okazja, by poczuć się w 100% sobą. Zawsze, ale to zawsze wychodząc z konwentu nagle wszyscy ludzie spoza wydają mi się nudni, nieciekawi… I zawsze jeszcze jeden dzień śpię w śpiworze z czajnikiem elektrycznym obok posłania i słucham muzyki kojarzącej się z danym konwentem. Zawsze musi minąć doba nim zacznę wracać do rzeczywistości, która wydaje się nagle taka szara i nie magiczna… Potem jest już normalnie, no ale…
Nigdy, przenigdy nie zapomnę pierwszego konwentu w moim życiu… Najlepszy!
Pocky.,.. Ostatnio trafiłam na nie w sklepie za 7 zł i zrobiłam zapas :p Jeszcze je mam =u=
Mangi to jedyne komiksy jakie akceptuje. No może jeszcze Polski typu Kajko i Kokosz, czy Tytus, Romek i Atomek ;p Aczkolwiek tu posobnie jak z konwentem – nigdy nie zapomnę pierwszej mangi. Byłam jak oczarowana. Wszystko w niej mnie zachwyciło, wszystko. Pożyczona od koleżanki, czułam magię czytając to. Nigdy więcej nie czułam czegoś tak niesamowitego w odniesieniu do jakiegoś komiksy. Olbrzymią ilość lat później kupiłam tę mangę na targu z używanymi mangami. Nie wierzyłam, gdy znów w dłoniach czytałam cudo, które gdy miałam pierwszy raz przeczytałam dwa razy pod rząd, a historyjkę na końcu chyba z 10… Pomyśleć, że jeszcze na miesiąc przed czytaniem tej mangi uważałam, że te chińskie bajki to najgorsze zło i głupota i jakby ktoś mi powiedział, że stanę się zażartą fanką, będę płakać na anime i zakochiwać się w bohaterach wezwałabym dla niego pogotowie z wariatkowa ;P
Gadżety z anime? Mam w nich cały pokój ;p
W ogóle moim pierwszym nieświadomym obejrzanym anime były „Tajemnice przeszłości” aka „Fushigi Yuugi” i zakochałam się w tym totlanie. No dobrze, wcześniej były Muminki i Pokemony i je również uwielbiałam, ale w Fushigi Yuugi zakochałam się na zabój, historie tam zawarte mocno we mnie uderzyły. Mangi i anime opisywały takie syuacje, których za czasów mojej młodości nie można było zobaczyć w żadnym emitowanym w telewizji serialu czy filmie. To wszystko było abstrakcyjne i dlatego tak szokowało, prowokowało do bardzo głębokich odczuć i refleksji. Teraz jest taka gama seriali dostępnych na co dzień, że człowiek już zna schematy, widział wiele kontrowersyjnych scen i mało co już sprawia, że jego całe serce zostaje czemuś oddane w pełni, ale… pierwsza manga i anime to chyba takie piękniejsze wspomnienia pod względem mixu uczuć ^^
(A mój pierwszy chłopak to chłopak, który cosplaeyował moją ulubioną postać ze znanego wówczas anime XD)
Wątpię byś dotarł/a do końca, by móc to przeczytać, ale naprawdę ciekawy quiz, wywołał u mnie sentymentalny, nieco melancholijny nastrój, który widać po komentarzu xD Naprawdę super głosowanie ^^
Kira91
@Sweet_Vampire
https://konwenty.info
https://konwenty.info/konwenty/
Sweet_Vampire
@Kira91 dziękuję <3
Aleks707
Przypomniałem sobie, jak na wf rok temu gdy mieliśmy lekcje z klasą młodszą graliśmy w zbijaka. I ja rzucając piłką w kumpla z przeciwnej drużyny wydarłem się „Właź do pokeballa!” XDD
ChlebowyPotworek
@Aleks707 rozwaliłeś mię XDDD
też muszę tak zrobić
TaFajnaZuza
,,Nigdy, przenigdy nie zakochałeś się w postaci w anime”
Biedna Grell, kocham ją bardziej niż ona Sebastiana XD <3
TaFajnaZuza
@Filip_yhy a nawet jeżeli byłaby niebinarna, mówienie o niej w formie żeńskiej nie byłoby błędem przez który mógłbyś mi zarzucać niewiedzę na jej temat ¯\_(ツ)_/¯
MrsNighteye
@TaFajnaZuza Zgadzam się z pierwszą wypowiedzią, Grell zasługuje na największe pokłady miłości DEaTh! x3
akaMarcisz
Psst…
Anime to chińskie bajki, a mangi to kolorowanki.
Przybądźcie, gównoburzowcy.
akaMarcisz
@Kira91 Anime i mangi nie są dla niektórych tak oczywiste i można nie wiedzieć, że są japońskie, większości akurat się kojarzy z Chinami lub mówią tak ironicznie. W każdym razie – azjatyckie bajki. A z określeniem kolorowanki na kolorowanki się spotykam często.
Kira91
@akaMarcisz Ja rozumiem, że można nie wiedzieć, że mangi są japońskie, ale zakładanie z góry, że to chińskie wynika z ignorancji z tym, że wszystko co Azjatyckie to Chińskie. Osoby, które absolutnie nie interesują się Azją wszystko co Azjatyckie nazwą Chińskim, nawet jak gdzieś zobaczyli, że coś jest z Japonii, powiedzą, że to Chiny, bo dla niektórych „Chiny” i „Japonia” to synonimy, albo niektórzy wiedzą, że to dwa różne kraje, ale i tak obstawiają, że jak coś z Azji to na bank Made in China, bo wszystko jest Made in China. Z określeniem „bajki” też bym polemizowała, ale sama czasem mówię „chińskie bajki”, parę razy jak ktoś pytał co to anime to mówiłam „chińskie bajki”, bo wiedziałam, że zrozumie :P Potem oczywiście naprostowywałam, że to japońskie i nie tyle bajki co prędzej kreskówki lub najlepiej „animacja”. Moim zdaniem najbezpieczniejsza nazwą na anime, która nie będzie ani drażnić fanów, ani wzbudzać niedomówień u nie zaznajomionych to własnie „Azjatycka animacja” lub „azjatycki serial / film animowany”. Czy nazwanie „chińską bajką” mnie drażni? Nie. Jeżeli mówi to fan anime to wiem, że to żartobliwe, jak mówi hejter lub ktoś chcący sprowokować, to w sumie spływa to mnie jak po każdy prawdziwym fanie, jak mówi to ktoś nie zaznajomiony z tematem to go poprawiam i nie dlatego, że to irytujące, czy coś, tylko po to by po prostu wiedział. Ileź razy mam ochotę poprawić kogoś kto nagminnie mówi „tu pisze” chcę krzyknąć „Ty <>!” i takie błędy drażnią mnie bardziej niż te „chińskie bajki” XD
Ja tam zawsze słyszałam tylko „chiński / japoński / azjatycki komiks” i „książka” od osób spoza fandomu :P
Pingwinus
Zachowywałem się jak postać z anime. Zgadnijcie z jakiego: rzucam w siostre piłką.
Krzycząc „pokeball naprzód!!!”
LemonChild
@SuperTrio Boże kocham XDDDD
Fajny_Gostek
Było sobie życie TO ANIME
Fajny_Gostek
@Kanrisha5 NO ALE KURCZAK BYŁO SOBIE ŻYCIE TO ANIME. KURCZE KARTOFELKI
V_Crown
Pol3cam „Cells at work”! Takie było sobie życie, tylko że anime. (づ◔ ͜ʖ◔)づ
Pagetta
UWAGA GÓWNOBURZA
anime to nie chińskie tylko japońskie bajki
M...u
• AUTOR@Bescone np. Ja
Kanrisha5
@xXPsyhoPatkaXx z wóhan wuha nxddd
TamakiKun
Aghh…. dziwne że tak mało osób było na konwencie T~T
TaFajnaZuza
@TamakiKun No dokładnie :< oni nie pytają, nie wpychają się w cudze życia- po prosu dają miłość i akceptację, a na codzień zbyt dużo weeby, czy po prostu dzieci fandomów akceptacji nie doświadczają.
TamakiKun
@TaFajnaZuza tak… przynajmniej ja jestem odpycha od wszystkich przez to jaka jestem TvT
_-sakura-_
Anime = chińskie bajki
Zgredzikson
@_-sakura-_ Mongolskie kerskówki